(Minghui.org) W 2006 roku pracowałam tymczasowo jako sprzątaczka w miejscu pracy mojego męża, gdzie prowadzono fabrykę i kilka kopalń. Był to naprawdę niezapomniany okres w mojej drodze kultywacji jako praktykującej Falun Dafa (Falun Gong).

Zaczęłam od sprzątania akademika dla pracowników, gdzie przebywał mój kolega z pracy, również zatrudniony tymczasowo. Był to porządny człowiek; wyjaśniłam prawdę dla niego o niesprawiedliwym charakterze prześladowań, a on zdecydował się wystąpić z Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

Etyka pracy drugiego sprzątacza była raczej przeciętna. Pracownicy byli pod wrażeniem tego, jak dokładnie sprzątałam, i rozważali zatrzymanie mnie, a zwolnienie jego. Jednak on właśnie przeszedł przez rozwód i wychowywał dziecko. Martwiłam się, jak sobie poradzi, jeśli pozbawię go środków do życia.

Wszystko ułożyło się jak najlepiej, ponieważ wkrótce przeniesiono mnie do sprzątania budynku administracyjnego. Ponieważ tamtejsi sprzątacze wykonywali swoją pracę niedbale, kierownictwo zauważyło, że pracuję sumiennie, więc przyznano mi to przeniesienie.

Parter budynku był najbardziej brudnym miejscem i nikt inny nie chciał go sprzątać. Podjęłam się tego zadania i spędziłam kilka dni na dokładnym posprzątaniu tego obszaru. Zastępca kierownika kopalni powiedział, że jego biuro znajduje się na parterze, naprzeciwko toalety. Podczas upalnego lata nigdy nie odważył się zostawić otwartych drzwi, ponieważ smród był nie do zniesienia. Jednak po tym, jak zaczęłam tam pracować, w końcu mógł zostawić drzwi otwarte.

Niektórzy współpraktykujący radzili mi, abym nie spieszyła się z wyjaśnianiem prawdy tym ludziom, ale skupiła się przede wszystkim na dobrej pracy, ponieważ moje działania pokażą dobroć Dafa. Początkowo nie słuchałam ich rad, ale po napotkaniu różnych przeszkód zastanowiłam się nad swoim podejściem. Zdałam sobie sprawę, że miałam zwyczaj zbytniego gadania i nie pracowałam nad swoją mową. Kiedy rozpoznałam tę wadę, zaczęłam mówić mniej i pracować ciężej. Skupiłam się na dobrym wykonywaniu swojej pracy i traktowaniu miejsca pracy jak własnego domu, jednocześnie po cichu obserwując współpracowników, aby zobaczyć, w czym mogę im pomóc.

Zauważyłam, że jedna z koleżanek z pracy często musiała nosić dzbanki z wodą. Dlatego ilekroć widziałam, jak to robi, wkraczałam, by jej pomóc. Kiedy lepiej się poznaliśmy, porozmawiałam z nią o Dafa. Była bardzo otwarta i chętnie zgodziła się wystąpić z KPCh.

Dziecko innego współpracownika uległo wypadkowi drogowemu. Przyniosłam odtwarzacz DVD do pokoju socjalnego i zaprosiłam go do obejrzenia przedstawienia Shen Yun. Spodobało mu się, więc dałam mu kopię płyty DVD, żeby mógł pokazać ją swojej rodzinie.

Sekretarz partii otrzymuje błogosławieństwo od Dafa

Kiedy dowiedzieliśmy się, że władze miejskie planują kolejną serię sesji prania mózgu, niektórzy praktykujący zasugerowali, abym wyjaśniła prawdę sekretarzowi partii w moim miejscu pracy. Trochę się bałam, więc poprosiłam innych praktykujących, aby wysyłali prawe myśli, podczas gdy ja poszłam z nim porozmawiać.

Kiedy po raz pierwszy zaczęłam pracować w budynku administracyjnym, sekretarz partii był pod silnym wpływem oszczerstw KPCh na temat Falun Gong i potajemnie obserwował mnie z drugiego piętra, kiedy sprzątałam. Pewnego razu, kiedy zamiatałam podłogę, zauważyłam plamy oleju, więc użyłam małej szmatki i skrobaczki, aby je usunąć. Poruszałam się dość szybko, więc sekretarz partii nie mógł wyraźnie zobaczyć, co robię. Natychmiast zbiegł na dół.

Zapytał, co robię. „Zakładam miny lądowe!” – zażartowałam z uśmiechem.

Wyglądał na nieco zakłopotanego i odszedł. Od tego dnia przestał mnie podglądać i stał się całkiem przyjazny. Za każdym razem, gdy się spotykaliśmy, to on pierwszy mnie witał.

Trochę się denerwowałam, że będę musiała wyjaśnić mu wszystko twarzą w twarz, ale wiedziałam, że muszę to zrobić, więc dzień wcześniej się do tego przygotowałam. Następnego dnia pośpiesznie skończyłam pracę, a potem zapukałam do jego drzwi.

– Czy coś się stało? – zapytał. Przeszłam od razu do sedna i powiedziałam mu, że władze miasta planują nową serię sesji prania mózgu.

Przerwał mi: – Boisz się teraz, prawda? Zawsze za dużo gadasz. Co ostatnio porabiałaś? Teraz, kiedy się martwisz, przychodzisz do mnie po pomoc?

„Nie. Przyszłam ci powiedzieć, żebyś nie brał udziału w prześladowaniu Falun Gong i wybrał dla siebie dobrą przyszłość. Partia dopuszcza się ludobójstwa i innych zbrodni przeciwko ludzkości. Odkąd przejęła władzę, prześladowanie osób wierzących przez KPCh stało się potwornością o ogromnych rozmiarach.

„Kiedy prawda w końcu wyjdzie na jaw, każdy, kto popełnił takie zbrodnie, będzie musiał za to zapłacić. Tak jak po Rewolucji Kulturalnej, kiedy niektórzy funkcjonariusze organów bezpieczeństwa publicznego, prokuratury i wymiaru sprawiedliwości, którzy brali udział w prześladowaniach, zostali wywiezieni do Yunnan i potajemnie straceni. Władze nie odważyły się powiedzieć rodzinom tych osób prawdy i skłamały, twierdząc, że zginęli na służbie”.

Odpowiedział: „Możesz wyznawać inną wiarę”.

„Jakakolwiek wiara, którą wyznawałam wcześniej, nie miała wpływu na złe zachowanie mojego męża. A ty wiesz, że ty też nie potrafiłeś sobie z nim poradzić, prawda?”.

Mój mąż zwykł wyzywać swoich przełożonych i wdawać się w bójki z kolegami z pracy. Traktował wszystkich z pogardą. Dzięki potężnym powiązaniom rodzinnym, które go wspierały, był prawdziwym utrapieniem dla kierownictwa.

Kontynuowałam: „Ale odkąd poznałam Falun Gong, mój mąż nikogo nie zaatakował, prawda? Nie sprawiał wam też już żadnych kłopotów, prawda? To ułatwiło sprawę, prawda?

„Nie przyszłam do pana, bo chcę lepszą pracę – w końcu i tak nie może pan zatrudnić mnie na stałe, prawda? Przyszłam tylko, żeby powiedzieć panu, żeby nie brał pan udziału w prześladowaniu Falun Gong, aby miał pan dobrą przyszłość”.

Uśmiechnął się, a ja zażartowałam: „Zobacz, jaki jesteś przystojny, kiedy się uśmiechasz! Dlaczego codziennie chodzisz z taką ponurą miną? Wyglądasz jak samo ucieleśnienie walki klasowej”.

Odpowiedział nieśmiało: „Tacy właśnie jesteśmy, my, pracownicy polityczni”.

Rozmawialiśmy przez ponad godzinę, aż jego nastawienie się zmieniło i powiedział: „Czas do pracy. Lepiej już wracaj!”.

Dopiero później dowiedziałam się, że moi współpraktykujący sądzili, iż zakończyłam rozmowę z sekretarzem partii, więc przestali wysyłać prawe myśli. Uważam, że właśnie dlatego tak nagle mnie odprawił. Jak potężne są prawe myśli naszych praktykujących!

Później usłyszałam, że kierownictwo fabryki i kopalni w pełni mnie popierało. Policja kilkakrotnie chciała zgłosić mnie do wyższych władz za praktykowanie Falun Gong, ale kierownictwo ich powstrzymało.

Sekretarz partii zebrał owoce za ochronę praktykujących Falun Gong. Został awansowany ze stanowiska kierownika sekcji na zastępcę kierownika oddziału. W jego ostatnim dniu w budynku biurowym było pełno ludzi, którzy przyszli się z nim pożegnać. Cieszyłam się z jego powodu i zastanawiałam się, jak mu pogratulować.

Pracowałam w holu na pierwszym piętrze, kiedy nagle podniosłam wzrok i zobaczyłam go stojącego na drugim piętrze i spoglądającego w dół. Nasze spojrzenia się spotkały, a on szybko zszedł z drugiego piętra, by uścisnąć mi dłoń i pożegnać się. Jego twarz promieniała radością i wdzięcznością. Pogratulowałam mu tego szczęścia. Powiedział, że mogę się z nim skontaktować, jeśli kiedykolwiek będę czegoś potrzebował w przyszłości. Szkoda, że nie miałam okazji doradzić mu, by wystąpił z KPCh. Mam nadzieję, że Mistrz Li zapewni mu kolejną szansę na zbawienie.

W czasie, gdy tam pracowałam, w każde zadanie wkładałam całe swoje serce. Kiedy kierownictwo przyjechało sprawdzić stan higieny środowiskowej, nasza kopalnia zajęła pierwsze miejsce. Dyrektor kopalni wysłał przełożonego, aby mi przekazał, że inne jednostki przyjadą, by czerpać z naszego przykładu, i chciał, abym nasz sukces przypisała wychowaniu przez Komunistyczną Partię Chin.

Odmówiłam i powiedziałam im, że jeśli ktoś przyjedzie z wizytą, powiem prawdę – że osiągnęłam sukces, ponieważ praktykuję Falun Gong, a nasz Mistrz uczy nas, byśmy byli dobrymi ludźmi, którzy zawsze stawiają innych na pierwszym miejscu.

– Siostro, proszę, nie mów im tego – błagał przełożony.

– W takim razie niech nawet nie przyjeżdżają. Nie zamierzam wychwalać KPCh. Partia nas prześladuje i nie ma mowy, żebym wymyślała kłamstwa. Praktykuję Prawdę, Życzliwość i Cierpliwość! – w rezultacie nie zorganizowali przyjazdu tych osób.

Samochód pełen ludzi z przeznaczeniem

Po zakończeniu zmiany, zamiast jechać autobusem do domu, często szłam na pobocze drogi, by złapać okazję, myśląc, że są kierowcy, którzy z pewnością są przeznaczeni do usłyszenia prawdy o Dafa. Za każdym razem udawało mi się złapać okazję.

Pewnego razu trzech mężczyzn i kobieta wracali samochodem do Bincheng. Przejeżdżali obok mnie i zapytali o drogę. Powiedziałam im, że źle skręcili. Kierowca był zaniepokojony: „Co mamy zrobić? Ktoś nas tu skierował, ale okazało się, że się pomylił”.

Robiło się późno. Próbowałam wyjaśnić, jak dojechać, ale oni nie rozumieli. Powiedziałam więc: „Może podwieziecie mnie? Pokażę wam drogę”.

Pomysł ten im się spodobał. Byłam wdzięczna Mistrzowi, że zesłał mi tych ludzi, z którymi miałam się spotkać, abym mogła wyjaśnić im prawdę.

Kiedy wsiadłam do samochodu, powiedzieli: „Jesteś taka miła i odważna, że odważyłaś się sama wsiąść do naszego samochodu”.

„Od razu widziałam, że wszyscy jesteście dobrymi ludźmi” – odpowiedziałam. „Praktykuję Falun Gong i jestem chroniona przez mojego Mistrza”.

Zaczęłam im opowiadać, że praktykujący Falun Gong kierują się zasadami Prawdy, Życzliwości i Cierpliwości oraz zawsze na pierwszym miejscu stawiają innych.

Kierowca wspomniał o praktykującym Falun Gong w swoim miejscu pracy: „Przełożeni mu dokuczali, a my też go prześladowaliśmy”.

Odpowiedziałam: „Powinieneś traktować praktykujących Dafa życzliwie, a za swoje dobre uczynki zostaniesz wynagrodzony. Jak mówi stare przysłowie: Podarowanie mnichowi miski ryżu to czyn o niezmierzonej zasłudze. Teraz ci, którzy praktykują Dharmę Buddy, są tuż przed tobą. A jednak uwierzyłeś w kłamstwa KPCh i brałeś udział w prześladowaniach. Ale to zapewne przeznaczenie sprowadziło cię do mnie, abym mogła powiedzieć ci prawdę. Oznacza to również, że w głębi serca jesteś dobrym człowiekiem”.

Kierowca odpowiedział: „Siostro, na pewno będę go dobrze traktował i nie pozwolę, by ktokolwiek go znęcał się nad nim. Podam ci mój adres. Jeśli kiedykolwiek spotkasz się z prześladowaniami, po prostu przyjedź do Bincheng i poszukaj mnie. Na pewno ci pomogę! Mam pewne kontakty i mogę cię bezpiecznie ukryć”.

Podziękowałam mu i przeszłam do tematu mistyfikacji dotyczącej samospalenia na Placu Tiananmen. Następnie powiedziałam im, aby w obliczu niebezpieczeństwa powtarzali: „Falun Dafa jest dobre! Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre!”.

„Gdybyście mnie dzisiaj nie spotkali, nadal bylibyście zagubieni” – zażartowałam.

Powiedział, że musiałam być zesłana przez niebiosa. Wszyscy zgodzili się wystąpić z KPCh i zaczęli wykrzykiwać: „Falun Dafa jest dobre! Prawda, Życzliwość, Cierpliwość są dobre!”.

Zaparkował tuż przed posterunkiem policji!

Pewnego razu po pracy pobiegłam na pobocze drogi, myśląc: „Ktoś, z kim los mnie połączył, podwiezie mnie!”.

Jeden mężczyzna zatrzymał się dla mnie. Po tym, jak wsiadłam do samochodu i wymieniliśmy kilka uprzejmości, zapytałam go, czy słyszał o Falun Gong i o wystąpieniu z KPCh.

„Szczerze mówiąc, mówiło mi o tym już z tuzin osób” – odparł. „Jestem członkiem partii, ale nie chcę z niej wystąpić. Jestem też osobą wierzącą i podróżowałem po wielu miejscach. Wasi ludzie namawiali mnie, żebym wyrzekł się KPCh, ale nie słuchałem ich, bo mamy własne poglądy na tę sprawę”.

Odpowiedziałam: „Bracie, być może nas źle zrozumiałeś. Nie mamy zamiaru zmieniać twojej wiary. Partia Komunistyczna propaguje ateizm i sprzeciwia się niebu oraz temu, co boskie. Sam Marks wyznawał satanizm. Poza tym, nawet jeśli wierzysz w Boga i masz nadzieję dostać się do nieba, będzie to daremne, jeśli nie wyrzekniesz się członkostwa w KPCh. Bóg cię nie przyjmie.

„Zastanów się nad tym. Był kiedyś człowiek wierzący, który przez długi czas głosił ewangelię. Pewnego dnia jednak nastąpiła powódź. I choć miał okazje, by zostać uratowanym, odrzucił możliwości, które mu zaoferowano, by go uratować. W końcu jednak utonął.

„Kiedy spotkał Boga, był pełen wyrzutów: Pomagałem Ci głosić ewangelię i uratowałem tak wielu ludzi, a Ty mnie nie uratowałeś”.

„Bóg odpowiedział: Wysłałem ludzi, by cię uratowali, ale nie posłuchałeś. Poza tym nie mogłem przecież przyjść osobiście, by cię uratować, prawda? Za pierwszym razem miałeś okazję wspiąć się na duże drzewo, ale odmówiłeś, bo czekałeś, aż Bóg cię uratuje. Za drugim razem wysłałem samolot, ale nie chciałeś do niego wsiąść, znowu twierdząc, że czekasz, aż Bóg cię uratuje. Za trzecim razem wysłałem łódź, ale i tę okazję zmarnowałeś. Nie mogłem osobiście wkroczyć, by cię uratować, ale zaaranżowałem te okazje, aby pomóc ci uświadomić sobie prawdę”.

Kiedy skończyłam opowiadać tę historię, powiedziałam do kierowcy: „Zostałam wysłana przez siły boskie, aby powiedzieć ci prawdę i nakłonić cię do wyrzeczenia się KPCh. W ten sposób zostaniesz zbawiony!”.

Odpowiedział z przekonaniem: „Wyrzeknę się jej. Nie będę miał nic wspólnego z KPCh!”.

Następnie wyjaśniłam mu, że samospalenie na Placu Tiananmen było mistyfikacją, i porównałam to do rzymskiego tyrana Nerona, który spalił Rzym, a winą obarczył chrześcijan. Podobnie KPCh sfabrykowała ten incydent, aby wrobić Falun Gong. Opowiedziałam mu również o „kamieniu z ukrytymi znakami” w prowincji Guizhou.

Na zewnątrz lał deszcz, ale nie zwracałam na to uwagi. Kiedy deszcz ustał, zauważyłam, że kierowca zaparkował tuż przed posterunkiem policji. Wcale się nie bałam, ponieważ czułam, że Mistrz jest ze mną.

Następnie podkreśliłam, jak ważne jest bycie dobrym człowiekiem, a mężczyzna odpowiedział: „Proszę, opowiedz mi więcej!”.

Powiedziałam, że przekazałam mu wszystko, co należało, i że nadszedł czas, abym odszedł. Otworzyłam drzwi samochodu i wysiadłam. Deszcz już wtedy ustał. Cieszyłam się orzeźwiającym powietrzem i byłam w dobrym nastroju.

Przejazd samochodem urzędnika państwowego

Pewnego razu mój dawny kolega z klasy chciał się ze mną spotkać, więc pośpiesznie zakończyłam pracę i wyszłam na ulicę, by złapać przejazd. Przejechało kilka samochodów, ale żaden się nie zatrzymał. Zastanawiałam się, co mogło być nie tak z moim nastawieniem, i zdałam sobie sprawę, że czułam podekscytowanie na myśl o spotkaniu z dawnym kolegą z klasy, co było przejawem przywiązania do fanatyzmu. Gdy tylko uwolniłam się od tego uczucia, przejechał samochód, który następnie cofnął. Kierowca zapytał, dokąd jadę, i powiedział: „Wskakuj!”.

Zapytałam, ile będzie kosztował przejazd, a on odpowiedział: „20 juanów”.

Kiedy wsiadłam do samochodu, rzuciłam okiem na tablicę rejestracyjną i odniosłam wrażenie, że należy ona do agencji rządowej – prawdopodobnie policji, prokuratury lub sądu. Słyszałam od innych praktykujących, że nie powinniśmy zatrzymywać samochodów z takimi tablicami. Zastanawiałam się wtedy, czy wyjaśnić kierowcy prawdę. Zanim się odezwał, ciągle spoglądał na mnie przez lusterko wsteczne.

„To samochód rządowy” – powiedział. „A ty naprawdę odważyłaś się mnie zatrzymać? Masz niezły tupet – samotna kobieta na środku pustkowia! I to jeszcze tak stylowo ubrana”.

Porozmawialiśmy chwilę. Wydawał się miłą osobą i pomyślałam sobie, że nie powinnam przegapić tej okazji, by opowiedzieć mu prawdę o Dafa. W duchu poprosiłam Mistrza, by obdarzył mnie mądrością. Wspomniał, że uwielbia sport, więc opowiedziałam mu o graczu bilardowym, o którym słyszałam poprzedniego wieczoru, opisując trudności, z jakimi borykał się, ucząc się tej dyscypliny.

„Naprawdę dużo wiesz. Na jaką uczelnię chodziłaś?” – zapytał.

„Nigdy nie studiowałam. Właściwie to nawet spędziłam dodatkowy rok w gimnazjum”.

Zauważył: „Starsza siostro, masz dobre poczucie humoru!”. Wykorzystałam wtedy tę chwilę, by skierować rozmowę na temat sensu naszego istnienia. Im dłużej rozmawialiśmy, tym lepiej się dogadywaliśmy. Powiedział mi, że pracował jako szofer dla pewnego urzędnika.

„Ten urzędnik oddawał się biesiadowaniu, jedzeniu, podrywaniu kobiet i hazardowi, a ja musiałem podążać za nim, bo inaczej by mi nie ufał. Kilka razy grałem z grupą urzędników państwowych i przegrałem tyle pieniędzy, że nie stać mnie było nawet na taksówkę, by wrócić do domu. Czy potrafisz sobie wyobrazić, jak nieszczęśliwy się wtedy czułem?”.

Kontynuował: „W tamtych czasach przechadzałem się arogancko u boku tych urzędników, ale kiedy kończyły się hulanki i kobiece podboje, a ja trzeźwiałem – czułem się okropnie. Całkowicie zawiodłem swoją żonę”.

Wyznał mi, że kiedyś był żołnierzem. Po zakończeniu służby wojskowej jego żona przeprowadziła się tu razem z nim i mieli piękne dziecko. Jego rodzina dotarła tak daleko wyłącznie dzięki dobroci żony i jej sprawnemu prowadzeniu gospodarstwa domowego.

„Moja żona bezgranicznie mi ufała, a ja w tym zaufaniu zawiodłem” – powiedział z wyrzutami sumienia.

„Każdy popełnia błędy, ale ważne jest, by ich nie powtarzać” – odpowiedziałam. „Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, że kiedy robisz coś złego, osobą, którą ranią, jest ta, która najbardziej o ciebie dba i cię kocha?

„Mój mąż kiedyś oddawał się piciu, romansom i hazardowi. Kiedy się o tym dowiedziałam, byłam całkowicie zdruzgotana. Myślałam nawet o samobójstwie. Ale nauki Dafa mówią, że samobójstwo jest grzechem. Nie mogę po prostu odebrać sobie życia. Śmierć nie wymazuje po prostu wszystkiego; każdy musi zapłacić cenę za to, co zrobił.

„Bracie, pozwól, że udzielę ci siostrzanej rady. Przestań po prostu płynąć z prądem. Przybyliśmy na ten świat, aby powrócić do nieba. Spójrz na ludzi praktykujących Falun Gong. Kierują się oni zasadami Prawdy, Życzliwości i Cierpliwości i nikt z nich nie prowadzi życia pełnego rozpusty. Falun Gong uczy ludzi, jak być dobrym, i rozprzestrzenił się w ponad 100 krajach.

„Jednak to właśnie KPCh jest jedynym rządem, który to zakazuje i prześladuje. Czy wiesz, dlaczego? Ponieważ Partia nie wierzy w to, co boskie. Swoje wpływy zbudowała na kłamstwach, oszustwach, represjach i podżeganiu. Gdyby wszyscy mówili prawdę, a ludzie jasno dostrzegli jej złą naturę, czy KPCh nie rozpadłaby się po prostu?

„Weźmy na przykład moją własną sytuację. Wiedziałam, że mój mąż oddawał się piciu, romansom i hazardowi. Jednak kierując się wskazówkami Dafa, wyjaśniłam mu, co oznacza bycie dobrym człowiekiem, oraz że gromadzenie cnoty jest kluczem do szczęśliwej, harmonijnej rodziny. Zainspirowany tym całkowicie zmienił swoje życie.

„Twoja żona jednak nie jest praktykującą. Czy zastanawiałeś się nad konsekwencjami, gdyby odkryła twoją zdradę? Istnieje powiedzenie: Trzy stopy nad głową każdego z nas znajdują się istoty duchowe. Niebo rejestruje wszystko, co robimy. Nie możemy pozwolić, by otoczenie nas zepsuło, i musimy zachować naszą uczciwość. Nasze przeznaczenie leży w naszych własnych rękach.

„Są tacy, którzy mimo świadomości, że Falun Gong jest dobre, zdradzają swoje sumienie, by wspierać prześladowania ze strony KPCh. Kierowani chciwością prześladują ludzi, którzy dążą do cnotliwości. Gdy prawda wyjdzie na jaw, ci, którzy brali udział w prześladowaniach, nie będą mieli szansy”.

„To nasze przeznaczenie, że spotkaliśmy się dzisiaj, abym mogła powiedzieć ci prawdę. Jeśli w przyszłości będziesz świadkiem prześladowań Falun Gong, postaraj się nie angażować w to i przekaż to również wszystkim swoim znajomym”.

Odpowiedział: „Teraz rozumiem. Dziękuję ci, siostro, za wyjaśnienie zasad bycia dobrym człowiekiem. Rozwiązałaś dla mnie wieloletnie zamieszanie i ból. Z pewnością dołożę wszelkich starań, by zmienić swoje złe nawyki i być dobrym mężem. Bardzo ci dziękuję!”.

„Nie musisz mi dziękować” – odpowiedziałam. „Możesz podziękować Mistrzowi Dafa, który nauczył nas, byśmy byli dobrzy i stawiali innych na pierwszym miejscu”.

Właśnie wtedy zadzwonił mój telefon. To była moja koleżanka z klasy, pytająca, gdzie jestem. Była zaniepokojona i kazała mi się pospieszyć.

Szybko pomogłam temu mężczyźnie wystąpić z KPCh. Następnie dałam mu amulet i wręczyłam 20 juanów za przejazd.

„Nie przyjmę żadnych pieniędzy” – powiedział. „Tyle mi pani przekazała! Jak mógłbym pani za to policzyć? Po prostu podwiozłam panią, a jednak zyskałam tak wiele!

„Chociaż nie mogę przyjąć twoich pieniędzy, będę cenić ten amulet. Za każdym razem, gdy na niego spojrzę, przypomnę sobie twoje nauki o tym, jak dobrze żyć. Obiecuję, że będę dobrym człowiekiem. Nie poproszę cię o numer telefonu i nie dam ci też swojego. Na tym po prostu kończy się nasza więź”.

Kolejne cenne życie się przebudziło! Byłam tak wdzięczna Mistrzowi!

Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 13 września 2026 roku