(Minghui.org) Od dzieciństwa polegałam na lekach w leczeniu różnych schorzeń. Jednak stan zdrowia nigdy się nie poprawił i ostatecznie straciłam wiarę w lekarzy i medycynę.
Odkąd zaczęłam praktykować Falun Dafa, wiele wspaniałych rzeczy, których nie da się wyjaśnić naukowo, przydarzyło się mnie osobiście, jak i wszystkim w mojej wiosce.
Pozwólcie, że zacznę od opowiedzenia mojej własnej historii.
Nękana chorobami od dzieciństwa
Moi rodzice mówili mi, że gdy byłam mała, kilkakrotnie byłam bliska śmierci. Między 13. a 16. rokiem życia rozwinął się u mnie guz brzucha o wadze 8 kg (17,6 funta). Mój stan nie poprawił się po wielu próbach gorzkich ziół i zastrzyków, które spowodowały skutki uboczne utrudniające mi chodzenie. Po ślubie mój stan zdrowia jeszcze bardziej się pogorszył. Cierpiałam na dysfunkcję nerek, zapalenie wyrostka robaczkowego, dolegliwości żołądkowe, choroby serca, schorzenia ginekologiczne, dysfunkcję układu nerwowego, zespół zamrożonego barku i wiele innych schorzeń, w tym zapalną chorobę krwi. Ponadto, w okresie połogu po porodzie, rozwinął się u mnie reumatyzm i objawy poważnego zaburzenia neurologicznego. Moje kończyny były często tak słabe, że ledwo mogłam chodzić. Czasami, gdy ktoś do mnie mówił na ulicy, nie miałam nawet siły, żeby podnieść głowę.
Lubiłam swoją pracę fryzjerki, ale byłam zbyt słaba, żeby wstać z łóżka i pójść do pracy. Była kobieta, która naprawdę uwielbiała fryzury, które tworzyłam, ale przyszła do mnie 10 razy i nigdy się nie strzygła z powodu mojego złego stanu zdrowia. Czasami czułam, że nie chcę już żyć. Mimo to myślałam o moim dziecku i rodzicach. Moi rodzice wydali fortunę na leczenie moich chorób. Gdybym umarła, jak bardzo by się z tego powodu załamali? I co stałoby się z moim dzieckiem?
Moje ciało zostało oczyszczone po przeczytaniu „Zhuan Falun”
Moja matka cierpiała na ciężką chorobę serca. Kiedy byłam dzieckiem, często miewała ataki i traciła przytomność. Przerażona, płakałam, ściskając jej punkty akupunkturowe Renzhong i Hukou, czasami tak mocno, że aż krwawiła, zanim w końcu odzyskała przytomność. Później ktoś powiedział mojej matce, że Falun Dafa może jej pomóc, więc zdobyła egzemplarz „Zhuan Falun”, głównej książki o Dafa.
Moja matka zaczęła czytać książkę i wykonywać ćwiczenia Falun Dafa. Na początku nie zwracałam na nią zbytniej uwagi. Ale wkrótce zauważyłam, że problem z sercem mojej matki zniknął.
Daleka krewna jednej z przyjaciółek mojej matki przejechała kiedyś długą drogę, żeby mnie odwiedzić. Wydało mi się to dość dziwne, bo nawet jej nie znałam, więc dlaczego przejechała tak długą drogę tylko po to, żeby mnie zobaczyć? Przedstawiła się jako moja „Czwarta Ciocia” (siostra moich dziadków) i wyjaśniła, że jest chora i potrzebuje pomocy.
Powiedziałam: „Mam w domu wspaniałą książkę. Moja mama ją przeczytała i jej serce całkowicie wyzdrowiało”. Była analfabetką, więc zasugerowałam, żebym jej ją przeczytała.
Czytając, nie mogłam powstrzymać się od myśli: „Ta książka jest taka dobra! Mam wrażenie, jakby każde zdanie przemawiało bezpośrednio do mnie. Jak to możliwe, że dziś jeszcze istnieją ludzie, którzy głoszą tak proste, szczere prawdy?”. Po przeczytaniu ponad 20 stron Czwarta Ciotka powiedziała, że musi wyjść, bo robiło się ciemno.
Po jej wyjściu nagle poczułam się, jakbym miała silne przeziębienie. Każdy staw bolał, jakby ktoś go ranił nożem. Kiedy mama wróciła do domu, opowiedziałam jej, co się stało, ale zachowywała się, jakby mnie nie usłyszała i poszła gotować obiad. Nauczywszy się kilku zasad z książki o Dafa, pomyślałam: „To może Mistrz Li Hongzhi [założyciel Falun Dafa] oczyszcza moje ciało. Jeśli tak, to jutro rano powinnam czuć się dobrze”.
I rzeczywiście, następnego ranka cały dyskomfort zniknął. To był pierwszy raz, kiedy doświadczyłam oczyszczenia mojego ciała!
Od tego dnia praktykuję Falun Dafa i wymagam od siebie przestrzegania zasad Prawdy-Życzliwości-Cierpliwości. W ciągu dwóch lat, niemal nieświadomie, wszystkie moje choroby zniknęły. Od tamtej pory nie wzięłam ani jednej dawki leku. Uczucie bycia wolnym od choroby było tak wzniosłe, że czasami, gdy szłam sama, podskakiwałam z czystej radości.
Patrząc wstecz, wydaje mi się to wręcz magiczne. W ten sposób, w roku 2004, między mną a Dafa nawiązała się więź przeznaczenia.
Mówienie ludziom prawdy o Dafa
Kiedy byłam mała, byłam tak chora, że ludzie myśleli, że umrę. Wielu mieszkańców wsi, nauczycieli i kolegów z klasy przychodziło wtedy do mnie z prezentami, współczując mi i myśląc, że jestem taka młoda i bliska śmierci! Z każdego domu we wsi ktoś przyszedł. Nikt nie spodziewał się, że przeżyję. Widząc, że jestem już zdrowa, wszyscy czuli, że Dafa jest czymś absolutnie niesamowitym.
W tym czasie rozpoczęły się już prześladowania Falun Dafa przez Komunistyczną Partię Chin (KPCh) (w lipcu 1999 roku). Pomyślałam: „Dafa jest takie wspaniałe. Dopilnuję, aby wszyscy moi przyjaciele, krewni, koledzy z klasy i nauczyciele, a także cała wieś, poznali prawdę i nie uwierzyli w kłamstwa KPCh na temat Dafa”. Chodziłam więc od domu do domu, tłumacząc, że Dafa jest dobre i pomagając ludziom odejść z KPCh.
W wiosce było kilku młodych ludzi, którzy pracowali poza domem. Kiedy wracali, inni mieszkańcy namawiali ich, aby dla bezpieczeństwa wystąpili z KPCh. Większość z nich miała po dwadzieścia kilka lat i przychodzili do mnie jeden po drugim, chcąc odejść z KPCh. Ktoś powiedział: „Proszę, informujcie nas o Falun Dafa i nie zapominajcie o nas!”.
Rozmawiałam z nimi między innymi o mistyfikacji samospalenia na placu Tiananmen i „ kamienia z ukrytymi znakami”. Dałam im pamiątki z informacjami o Dafa i przypominałam im, aby recytowali „Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”, gdziekolwiek się udadzą. Wszyscy cenili sobie materiały informacyjne, które im dałam. Wyjaśniłam prawdę każdemu w wiosce.
Byłam wtedy fryzjerką. Ludzie uważali mnie za dobrego człowieka, miałam dobre umiejętności i pobierałam niskie ceny, więc woleli, żebym strzygła ich u mnie. Wykorzystywałam okazję, aby wyjaśnić prawdę, strzygąc ludzi. Aby uniknąć prześladowań, mój salon fryzjerski często zmieniał lokalizację. Wielu ludzi, po doświadczeniu cudów Dafa, robiło wszystko, co w ich mocy, aby znaleźć moje nowe lokalizacje i przychodziło, aby opowiedzieć mi, co się wydarzyło, gdy poznali prawdę o Dafa.
W naszej wiosce cały drób wolny od ptasiej grypy
Kiedyś w naszym regionie wybuchła epidemia ptasiej grypy. Naszą wioskę otaczały cztery sąsiednie wioski. Mieszkanka wioski, która była elektrykiem, powiedziała: „Wiesz co, we wszystkich okolicznych wioskach kurczaki i kaczki zostały wybite doszczętnie – wszystkie zginęły! A w naszej wiosce ani jedna. Czyż to nie niesamowite?”.
Na początku byłam zaskoczona, ale potem nagle olśniło mnie: „Wszyscy w naszej wiosce wystąpili z Komunistycznej Partii Chin, więc nawet kurczaki, kaczki i bydło pozostały wolne od chorób!”.
Opętany młody mężczyzna został uratowany
Pewnego popołudnia przyszedł do mnie stały klient, mężczyzna po trzydziestce, żeby się strzyc. Nie był zbyt rozmowny, więc podjęłam inicjatywę i zaczęłam rozmowę:
„Nie jadłam nic przez cały dzień” – powiedziałam.
„Nie jadłem nic od kilku dni” – odpowiedział.
Zdziwiona, zapytałam: „W tym pracowitym sezonie, jak udaje ci się cokolwiek zrobić, skoro nie jesz całymi dniami?”.
„No cóż…” Wyglądał na nieco zawstydzonego. „Równie dobrze mogę ci powiedzieć. Jestem chory”.
Obejrzałam go i powiedziałam: „Na pewno nie wyglądasz na chorego!”.
„Kiedy mój stan się poważnie zaostrza” – kontynuował – „moja rodzina każe mi mieszkać w pobliskiej cegielni. Robotnicy tam się mnie panicznie boją i chowają wszystkie swoje narzędzia”.
Słysząc to, zrozumiałam, co się dzieje. Jego nienormalny stan był spowodowany opętaniem przez ducha, a nie jakąś normalną chorobą. Zasugerowałam więc: „W takim razie powinieneś znaleźć kogoś, kto specjalizuje się w leczeniu opętania przez ducha, żeby cię zbadał”.
„Od lat próbuję znaleźć pomoc w tej sprawie. Wydaję tysiące, a czasem nawet 10 000 juanów rocznie. Ale nic nie działa”.
„Możesz myśleć, że to zbyt potężne, żeby ktokolwiek mógł sobie z tym poradzić, ale ja znam metodę, która zadziała” – powiedziałam. „Wszystko zależy od szczerości twojego serca”.
„Co to jest? Powiedz mi, proszę!” - nalegał.
Porozmawiałam więc z nim o Dafa i wystąpieniu z KPCh. Wyjęłam amulet Dafa, który można było nosić na szyi, i powiedziałam mu, żeby szczerze przeczytał zdanie na nim napisane: „Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”. Zasugerowałam, żeby założył amulet i poinstruowałam go, żeby uważał, żeby pot nie spływał po znakach podczas pracy.
Usiadł na krześle i wziął amulet. Zawiesił go na sznurku, kołysząc nim w przód i w tył tuż przed oczami i mruknął pod nosem: „Czy można nosić coś takiego swobodnie?”.
„Masz go już w rękach, ale nie odważysz się go założyć? To ty się boisz, czy to opętany duch się boi?” – zapytałam. „Jesteś rosłym młodzieńcem. Ten amulet ma cię chronić. Nie bój się. Po prostu zdecyduj się go założyć i to wszystko”.
Potrząsnął amuletem kilka razy, zastanowił się przez chwilę, wstrzymał oddech i z determinacją zapiął go na szyi. Przez chwilę siedział cicho na krześle, po czym zapłacił mi za strzyżenie i wyszedł.
Następnego dnia usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam i zobaczyłam, że to ten sam młody mężczyzna, którego widziałam poprzedniego dnia. Był radosny jak dziecko, chodząc tam i z powrotem po moim warsztacie.
Powiedział mi z ekscytacją: „Wczoraj, jak tylko wyszedłem z twojego sklepu, zgłodniałem. Poszedłem więc na targ i kupiłem dużą rybę, myśląc, że poproszę żonę, żeby mi ją ugotowała. Potem pomyślałem, że sam ją ugotuję. Po ugotowaniu zjadłem całą, dwufuntową rybę! Moja żona była tak szczęśliwa, widząc, że znowu mogę jeść. Zapytała mnie, co się stało. Pokazałem jej amulet i powiedziałem, że ktoś kazał mi wyrecytować na nim zapisane zdania”. Kiedy zapytała, kto dał mu amulet, odparł, że nie może jej powiedzieć.
Łzy napłynęły mi do oczu. Po pierwsze, byłam tak szczęśliwa, że zrozumiał, że Dafa jest dobre. Po drugie, byłam wzruszona, że martwił się o bezpieczeństwo praktykującego Dafa i nie chciał nawet powiedzieć żonie, kto dał mu amulet. Powiedziałam mu: „Nie zapomnij powiedzieć swojej żonie, żeby wystąpiła z KPCh i otrzymała błogosławieństwa”.
Rok później przyszedł do mnie ponownie, wyjaśniając, że napis na jego amulecie się wytarł, więc dałem mu nowy. Powiedział mi: „Przez ostatni rok jeździłem ciężarówką z przedłużonym nadwoziem, przewożąc zboże górskimi drogami. Było nas ośmiu na pokładzie i dwa razy byliśmy niebezpiecznie blisko upadku, razem z ciężarówką, z górskiego klifu”.
Zapytałam, czy zapomniał wyrecytować: „Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”. „Oczywiście, że to wyrecytowałem” – odpowiedział. „Gdybym tego nie zrobił, jak silnik by się zatrzymał, skoro byliśmy tak blisko? To było niesamowicie wstrząsające, a miałem w ciężarówce osiem osób!”.
Sekretarz partii wiejskiej nakłonił ludzi do odejścia z KPCh
Qing był sekretarzem partii wiejskiej w pobliskiej wiosce. Kiedy próbowałam opowiedzieć mu o Dafa, nie słuchał i po prostu mi odpowiadał. Ale się nie poddałam. Za każdym razem, gdy przychodził, próbowałam ponownie. Stopniowo poznawał prawdę o Dafa i odchodził z KPCh. Później często przyprowadzał do mnie grupy kumpli na strzyżenie. Chwilę później przyszedł i powiedział mi, że cudem uniknął obrażeń w dwóch oddzielnych wypadkach samochodowych.
Za pierwszym razem uderzył samochodem prosto w duże drzewo. Zdając sobie sprawę, że sytuacja wygląda ponuro, pomyślał: „Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”, po czym stracił przytomność. Chwilę później usłyszał szepty tłumu wokół siebie. „Już po nim” – powiedział jeden z głosów. „To koniec. Kierownica została zniszczona, gdy uderzyła w nią jego klatka piersiowa. Jak ktokolwiek mógł to przeżyć?”
Otworzył oczy. Widząc, że odzyskał przytomność, świadkowie wypadku wyciągnęli go z wraku i zawieźli do szpitala. Ku zdumieniu wszystkich, wyniki badań wykazały, że nic mu nie dolega.
Za drugim razem, jadąc nocą, zdawało mu się, że widzi dwie postacie na drodze i gwałtownie skręcił, aby je ominąć, ale jego samochód wpadł na kilka metrów w przepaść. Duża torba, w której przewoził pieniądze, wyleciała z pojazdu. Widząc rozsypujące się w powietrzu pieniądze, przechodnie uznali, że kierowca nie ma szans na przeżycie. Zostawili go więc leżącego i pobiegli po pieniądze. Nagle usłyszeli krzyki: „Ratunku! Szybko, ratunku!”. Wyciągnęli go z samochodu. Podniósł się na nogi, zbadał się i stwierdził, że nie odniósł ani jednego urazu.
Wybrał się w tę podróż specjalnie po to, żeby opowiedzieć mi o tych cudownych wydarzeniach i przywiózł ze sobą worek kukurydzy cukrowej. Nie chciałam przyjąć od niego prezentu i powiedziałam: „Pomagamy ludziom, nie oczekując w zamian żadnej nagrody”.
Nalegał, żeby mi ją dać: „Mam mnóstwo kukurydzy. Zasiałem jej 100 hektarów!”.
Qing często przyprowadzał do mnie grupy ludzi, prosząc o pomoc w wystąpieniu z KPCh. W jednej grupie, gdy tylko zaczęłam mówić, jeden z nich spojrzał na Qinga i powiedział niezadowolony: „Qing, przyprowadziłeś nas do miasta. Nie zabierasz nas na obiad, tylko zabierasz nas, żebyśmy wystąpili z Partii?”.
Od razu odpowiedziałam: „Qing robi to dla twojego dobra. Chodzi o ratowanie życia i zapewnienie bezpieczeństwa – to dobra rzecz”.
„Naprawdę?” – zapytał mężczyzna.
Zaczęłam wyjaśniać, na czym polega wystąpienie z KPCh, dlaczego należy wystąpić z KPCh, czym jest Falun Dafa i prawdę o oszustwie samospalenia na placu Tiananmen. Wtedy zrozumieli i wszyscy zgodzili się wystąpić.
Wrócili po jakimś czasie, a jeden z mężczyzn pokazał mi swoje dłonie. Z przerażeniem zobaczyłam na nich blizny, które wyglądały, jakby został uderzony piorunem. Zapytałam: „Co tu się stało? Czy to było oparzenie? Dlaczego wygląda to po prostu jak uderzenie pioruna?”.
Mężczyzna wykrzyknął: „Ledwo uszedłem z życiem!”.
Opowiedział mi o tym zdarzeniu. Był elektrykiem. Pewnego dnia, podczas pracy, przez jego ciało przeszedł prąd wysokiego napięcia, biegnący od dłoni aż do stóp. Porażenie natychmiast powaliło go na ziemię i stracił przytomność. Ludzie w pobliżu myśleli, że już po nim, ale ku ich zdumieniu, odzyskał przytomność i był całkowicie zdrowy.
Inny elektryk podszedł, żeby go zbadać i powiedział: „To niewiarygodne! Nikt nie powinien przeżyć takiego porażenia wysokim napięciem!”.
Trzeci technik przyszedł, żeby sprawdzić urządzenia wysokiego napięcia i on również oświadczył: „Przy tak wysokim napięciu przeżycie jest po prostu niemożliwe!”.
W tym momencie mężczyzna zdał sobie sprawę, że uratował go Mistrz Li Hongzhi! Jego nastawienie było zupełnie inne niż podczas poprzedniej wizyty. Tym razem był pełen pobożności, szacunku i wdzięczności. Zapytałam go: „Czy wyrecytowałeś słowa: »Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre«, kiedy doszło do wypadku?”.
„Nie zdążyłem nawet zareagować, zanim zostałem uderzony”.
Teraz zrozumiałam. „Rozumiem, Mistrz Li cię ochronił, bo odszedłeś z KPCh!”.
On i jego przyjaciele wierzyli, że Dafa go uratowało.
Mężczyzna od lat na wózku inwalidzkim może znowu chodzić
Znałam koreańsko-chińską parę katolików. Mąż, który wyglądał na około 60-latka, poruszał się na wózku inwalidzkim, pchany przez żonę. Od trzech lat regularnie przychodzili do mnie na strzyżenie. Zauważywszy, że po latach leczenia męża zostało im niewiele pieniędzy, policzyłam mu tylko dwa juany za strzyżenie i golenie. Za jego żonę, której usługi obejmowały strzyżenie, farbowanie i trwałą ondulację, nigdy nie wzięłam więcej niż 30 juanów. Czasami, gdy nie mieli wystarczająco dużo gotówki, pobierałam od nich jeszcze mniej.
Od dawna radziłam im, żeby wystąpili z Komunistycznej Partii Chin, ale nigdy się na to nie zgodzili. Około dwa miesiące przed Chińskim Nowym Rokiem rozmawiałam z nimi o ponownym wystąpieniu z partii, ale milczeli. Radziłam jego żonie: „Skoro wierzysz w Boga, powinnaś postępować zgodnie z Jego wolą. «Czerwony szalik» to nic dobrego. Musisz wyrzucić tę złą rzecz!”.
Tym razem zrozumiała i odpowiedziała: „Dobrze! Muszę wyrzucić tę złą rzecz!”. W końcu zgodziła się wystąpić z Komunistycznej Partii Chin.
Kontynuowałam: „Musisz powiedzieć mężowi, żeby wyeliminował również złe rzeczy. Tylko w ten sposób zapewnicie sobie bezpieczeństwo. Wtedy Bóg was uratuje!”. Mąż zrozumiał i również odszedł.
Miesiąc później, gdy zbliżał się Chiński Nowy Rok, zakład fryzjerski był pełen klientów ustawiających się w kolejce do strzyżenia. Pracowałam z opuszczoną głową, gdy podeszła do mnie ta para. Spojrzałam w górę, rozpoznałam ich i szybko powiedziałam do pozostałych: „Czy moglibyście zrobić im miejsce? On porusza się na wózku inwalidzkim i siedzenie przez długi czas może być dla niego zbyt trudne”. Zaczęłam więc najpierw strzyc jego włosy.
Po skończeniu strzyżenia powiedziałam do jego żony: „Jeśli chcesz zrobić sobie trwałą, możesz najpierw odwieźć męża do domu, a potem wrócić po farbę i trwałą”.
Słysząc moje słowa, para wymieniła spojrzenia. Potem mąż odwrócił się i wyszedł. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że mężczyzna nie przyjechał na wózku inwalidzkim! W pełni wyzdrowiał! Żona radośnie zauważyła: „To tak, jakby zażył jakiś cudowny eliksir!”.
Dafa pobłogosławiła ich po odejściu z KPCh!
Mój ojciec trzykrotnie doświadczył poważnych niebezpieczeństw
Mój ojciec głęboko wierzył, że Dafa jest dobre i często recytował: „Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”. Przeczytał Zhuan Falun i skomentował: „To wspaniała książka. Jest dla ludzi, którzy kultywują stan Buddy!”. Odszedł z KPCh i zrobił naprawdę dobry uczynek dla mieszkańców wioski, dając im znać o Dafa.
Wtedy chciałam porozmawiać z moimi krewnymi o Dafa, ale ponieważ opuściłam rodzinne miasto w wieku trzech lat, nie znałam nikogo z nich. Poprosiłam więc ojca, żeby mnie tam zabrał. Mój ojciec cierpiał na bóle brzucha i nóg. Prowadził mnie od domu do domu, opierając się na dużej lasce. I tak, wędrując od domu do domu, rozmawiałam ze wszystkimi moimi krewnymi, zarówno bliskimi, jak i dalekimi, w moim dawnym rodzinnym mieście. Rozmawiałam w sumie z około 80 osobami i wszystkie one odeszły z KPCh. Zabierając mnie w tę podróż, mój ojciec otrzymał błogosławieństwo. Ból brzucha zniknął, nogi wyzdrowiały i nie potrzebował już laski, na której się podpierał!
Co więcej, mój ojciec trzykrotnie znalazł się w poważnych niebezpieczeństwach, ale za każdym razem wyszedł z tego bez szwanku. Pierwszy incydent miał miejsce podczas wypadku z wozem zaprzężonym w woły. Tego dnia ojciec jechał wozem załadowanym drewnem opałowym ze zbocza, gdy ładunek się przesunął, uderzając wołu w zad i nogi. Stary wół rzucił się jak szalony w dół wzgórza. Górska ścieżka była niezwykle wąska i ledwo mieściła dwa koła wozu. Ojciec upadł na ziemię tuż przed wozem. Tuż przed zmiażdżeniem pod kołami, w ułamku sekundy śmiertelnego niebezpieczeństwa, pomyślał: „Mistrzu Li, przeczytałem twoją książkę!”.
Wtedy ojciec poczuł nagły podmuch wiatru tuż nad głową. Otworzył oczy i zobaczył, że spłoszony wół, wciąż zaprzężony do wozu, już go minął i pędzi w dół wzgórza. Ojciec wstał i chciał otrzepać ubranie z kurzu, ale stwierdził, że nie ma na nim ani odrobiny kurzu.
To było po prostu niewiarygodne, że wóz zaprzężony w woły, obładowany drewnem opałowym, przeleciał nad moim ojcem niczym podmuch wiatru. W wozie jechał też starszy mężczyzna, który wpadł do rowu, ale był cały i zdrowy. Mój ojciec powiedział, że Mistrz Li również uratował tego człowieka.
Drugim wielkim niebezpieczeństwem, jakiego doświadczył mój ojciec, był upadek z dachu. Pomagał w naprawie domu mojego wuja. Aby wiatr nie uniósł dachu, z przodu i z tyłu domu przywiązano liny. Jedna z tych lin nie była odpowiednio zabezpieczona i mój ojciec przypadkiem chwycił się właśnie tej liny, schodząc w dół. Natychmiast runął, lądując bokiem na ziemi. Uderzenie sprawiło, że jego twarz pociemniała od upiornego zielonkawego koloru. Upadek był tak gwałtowny, że pękł mu skórzany pas.
Ludzie podbiegli i chcieli go wyciągnąć, ale mój ojciec powiedział powoli: „Nie ruszajcie mnie. Nic mi nie jest”. Po krótkiej pauzie dodał: „Właśnie straciłem oddech i dostałem kolki w boku”. Okazało się, że z moim ojcem wszystko w porządku, poza kolką w boku, która całkowicie zniknęła po kilku miesiącach.
Później dowiedzieliśmy się, że młody mężczyzna z sąsiedniej wioski również spadł z dachu i uderzył mocno o ziemię. Uderzenie spowodowało u niego nietrzymanie moczu i stolca i całkowitą niezdolność do samodzielnego radzenia sobie. Zrozumiałam, że Mistrz ochronił mojego ojca.
Trzecim doświadczeniem mojego ojca był udar. Z powodu prześladowań Dafa przez Komunistyczną Partię Chin byłam wielokrotnie i bezprawnie przetrzymywana. Za każdym razem moi rodzice bez wytchnienia starali się znaleźć sposób na moje uwolnienie. Było to dla nich ogromnym obciążeniem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Krótko przed moim trzecim zatrzymaniem u mojego ojca zaczęły się pojawiać objawy udaru. Nie rozpoznawał już niektórych przedmiotów, a jego usta były wyraźnie zniekształcone.
Kiedy mnie zwolniono, ojciec przyjechał po mnie. Okazało się, że całkowicie wyzdrowiał. Wyglądał na niezwykle silnego, niosąc dużą walizkę podróżną, tak ciężką, że nie mogłam jej unieść. Wiedziałam, że to Mistrz, w swoim bezgranicznym współczuciu, czuwa nad moim ojcem.
Mój syn skorzystał z Dafa
Kiedy mój syn był mały, jechałam na rowerze, a on siedział w tylnym koszyku. Nagle z naprzeciwka nadjechał czterokołowy pojazd elektryczny i uderzył we mnie, gwałtownie powalając mnie na ziemię i odrzucając na sporą odległość. Następnie pojazd uderzył w ścianę.
Właściciel pojazdu przestraszył się, a jego twarz zbladła. Podniosłam się na nogi i zapewniłam go: „Nic mi nie jest, nie bój się”.
Dopiero wtedy w pełni odzyskałam przytomność i zdałam sobie sprawę, że uderzenie wyrzuciło mojego syna z koszyka. Siedział na ziemi w sporej odległości. Nie płakał, wyglądał na całkowicie zdrowego i powiedział: „Ja też nic mi nie jest”. To Mistrz ochronił mojego syna i mnie!
Kiedy mój syn miał około sześciu lat, zachorował na ospę wietrzną na całym ciele, ale nie bolało go ani nie swędziało. Pewnego dnia wujek przyniósł mu talerz smażonych, pikantnych kalmarów i ugotował mu ryż z jajkiem. Syn siedział w łóżku, bawiąc się i jedząc jednocześnie.
Strzygłam klientów w domu, w którym było pełno starszych kobiet. Skorzystałam z okazji, żeby opowiedzieć im o Dafa. Kiedy z nimi rozmawiałam i wspomniałam, że mój syn zachorował na ospę wietrzną, syn podniósł koszulkę, ukazując całe ciało pokryte plamami ospy.
Panie wykrzyknęły: „To prawdziwy cud! Jak to możliwe, że dziecko się nie swędzi? Małe dziecko na pewno by nie udawało! Gdyby go swędziało, drapałoby się i marudziło!”. A do tego wszystkiego jadł potrawy, które zazwyczaj zaostrzają objawy!”.
Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że ospa wietrzna tak naprawdę powinna swędzieć. A jednak mój syn zachowywał się, jakby nic mu nie było. To był prawdziwy cud.
Przez te wszystkie lata mój syn ani razu nie musiał iść do lekarza. Kiedy był w szkole podstawowej, podczas badania lekarskiego jego nauczycielka zauważyła, że ma najsilniejszy układ odpornościowy w całej klasie. Nauczycielka stwierdziła, że mój syn musiał mieć wszystkie wymagane szczepienia.
Kiedy mój syn wrócił do domu i o tym opowiedział, szybko go sprostowałam: „Twój nauczyciel się myli. Otrzymałeś tylko jedną dawkę szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Otrzymałeś pojedynczą dawkę szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, gdy się urodziłeś. Ale po szczepieniu na twoim ramieniu zaczęły pojawiać się dziwne plamy, wyglądające, jakby tkanka się rozkładała. Więc od tamtej pory nie dostałeś już żadnej szczepionki”.
Kiedy mój syn był nastolatkiem, bolał go ząb i nie mógł spać tej nocy. Wizyta u dentysty była możliwa dopiero następnego ranka. Zasugerowałam: „Możesz spróbować wyrecytować »Falun Dafa jest dobre« lub wiersze z Hong Yin”.
Byłam tak zmęczona, że zasnęłam. Wkrótce mój syn obudził mnie podekscytowany: „Mamo, recytowałem Hong Yin. Nagle z oddali wystrzeliła złota smuga światła prosto w mój ząb i ból zniknął natychmiast!”.
Pewnego dnia mój syn wrócił do domu kompletnie wypompowany z energii. Kaszlał bez przerwy, ledwo łapiąc oddech. Mój mąż i ja byliśmy w panice. Bez względu na to, co próbowaliśmy, nic nie pomagało. Mój mąż nawet tupał z frustracji i zaczął wyładowywać na mnie swój niepokój.
Nagle wpadłam na pomysł. Wyjęłam Zhuan Falun i powiedziałam do syna: „Połóż się i posłuchaj, jak mama ci czyta, dobrze? Słuchaj uważnie”. Syn skinął głową i słuchał mojego czytania. Po kilku minutach przestał kaszleć i spokojnie zasnął.
Następnego ranka przy śniadaniu rozmawialiśmy o tym, co wydarzyło się poprzedniej nocy. Mój syn powiedział: „Tato, ten incydent miał ci pokazać coś ważnego!”. Syn dawał ojcu do zrozumienia, że incydent ten pokazuje, jak niesamowite jest Dafa.
Mój mąż zamilkł, kontemplując słowa syna.
(Wybrane zgłoszenie z okazji Światowego Dnia Falun Dafa 2025 na Minghui.org)
Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 26.05.2026 r.
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.