22 lipca 2015 r.

(Minghui.org) W kwietniu 1993 roku poszłam z przyjaciółką do parku. W tamtym czasie próbowałam poprawić swoją kondycję poprzez taniec. Po krótkim tańcu bardzo rozbolała mnie prawa noga. Poszłam w miejsce, gdzie ludzie wykonywali ćwiczenia, i ktoś powiedział mi, że jest to Falun Gong.

Kiedy dotarłam na miejsce ćwiczeń, ból nogi ustąpił, co było niesamowite. Usiadłam i zaczęłam wykonywać medytację razem z innymi, czując się bardzo dobrze. Od tego momentu zaczęłam praktykować Falun Gong. W mniej niż rok zniknęły wszystkie moje dolegliwości: migreny, zesztywnienie barku, zapalenie jelita grubego, zapalenie oskrzeli, problemy z nerkami… Byłam całkowicie zdrowa! Jestem głęboko wdzięczna Mistrzowi!

Nigdy nie zapomnę 9 czerwca 1994 roku – najbardziej pamiętnego dnia mojego życia. Mistrz prowadził wykład Fa w Zhengzhou i po raz pierwszy go zobaczyłam! Mistrz był wysoki i wyglądał młodziej niż wskazywałby jego wiek. Miałam ogromne szczęście móc osobiście słuchać jego wykładów!

Podczas wykładu Mistrz oczyścił ciało każdego ucznia. Poprosił nas, abyśmy wyciągnęli ręce z dłońmi skierowanymi ku górze; pozwolił nam doświadczyć Falun. Czuliśmy na dłoniach ciepło, chłód i mrowienie! Mistrz powiedział nam, że wszyscy jesteśmy nasionami. To wywarło na mnie głębokie wrażenie. Przez ostatnie 21 lat postrzegałam siebie jako nasiono głęboko zakorzenione w Fa i robiłam to, co powinnam, bez względu na okoliczności: rozpowszechniałam Fa, chroniłam Fa i wykonywałam trzy rzeczy.

Byliśmy również świadkami tego, jak Mistrz usunął zakłócenia podczas wykładu.

Trzeci dzień cyklu wykładów rozpoczął się słonecznie i pogodnie. Godzinę później niebo pociemniało, a silny wiatr otworzył drzwi sali gimnastycznej. Okna otwierały się i zamykały z hukiem. Wyłączono prąd. Słyszeliśmy grad uderzający o dach. Wiatr wpędzał deszcz i grad przez okna prosto na nas, przerywając wykład.

Mistrz wstał i usiadł na stole. Wykonał serię dużych gestów rękami, po czym wziął butelkę wody i wypił ją jednym haustem. (Mistrz prawie nigdy nie pił podczas swoich wykładów). Następnie używał butelki tak, jakby łapał nią deszcz tu i tam, po czym zakręcił ją z powrotem. Około pięciu minut później ponownie wyszło słońce. Wyglądało to tak, jakby odsunięto zasłonę. Sala gimnastyczna rozjaśniła się, a prąd wrócił.

W sali rozległy się gromkie brawa. Mistrz uśmiechnął się i powiedział: „Nawet jeśli mogłoby to pochodzić z ważnego miejsca, nie chcę tego nawet dotykać ręką. Użyłem butelki”. Następnie kontynuował wykład.

Tego dnia byliśmy bardzo poruszeni i mówiliśmy: „Byliśmy świadkami cudu, bajki, która stała się rzeczywistością!”.