(Clearwisdom.net) Na początku lat 90., kiedy Qigong osiągnął szczyt popularności w Chinach, studiowałem w Wuhan. Często słyszałem o zjawiskach nadprzyrodzonych związanych z Qigong. Byłem bardzo ciekawy i chciałem dowiedzieć się więcej, aby móc osiągnąć jakąś nadprzyrodzoną moc.
Później, gdy do mojej uczelni przyjechał „mistrz Qigong”, wziąłem udział w jego zajęciach. Było tam kilkadziesiąt osób. Krótko przedstawił swoją metodę Qigong i nauczył nas kilku ruchów. Miałem wiele pytań, ale on wydawał się niezbyt entuzjastycznie nastawiony do odpowiedzi. Nie mogąc uzyskać odpowiedzi, byłem przygnębiony i myślałem, że będę musiał wydać więcej pieniędzy, aby inny „mistrz Qigong” mógł mnie czegoś nauczyć.
W tamtych czasach wiele zajęć Qigong wymagało kilku sesji, a nauczyciele żądali dużych pieniędzy. Studenci tacy jak my nie mogli sobie na to pozwolić. Dlatego moje pierwsze doświadczenie z „zajęciami Qigong” na tym się zakończyło. Z perspektywy czasu, celem wielu tak zwanych „mistrzów Qigong” w tamtych czasach było zarabianie pieniędzy. Chociaż mogli posiadać pewne drobne nadprzyrodzone zdolności, nie znali prawdziwych mechanizmów. Dlatego, jeśli chodzi o liczne pytania, które zadałem, nie chodziło o to, że nie chcieli odpowiedzieć, ale raczej o to, że nie potrafili.
Pewnej soboty w marcu 1993 roku moi koledzy z klasy włączyli radio. Kiedy wróciłem z toalety, zobaczyłem, że kilku z nich słucha radia. Podszedłem bliżej, żeby też móc słyszeć. Stacja radiowa w Wuhan zaprosiła założyciela Falun Gong, aby przedstawił Falun Gong opinii publicznej. Natychmiast poczułem głębokie zainteresowanie głębokimi zasadami i cudownymi efektami. Miałem tylko jedno odczucie – że to było takie cudowne! Program zapraszał słuchaczy do dzwonienia z pytaniami, a Mistrz natychmiast na nie odpowiadał. Niektórzy dzwonili, aby zapytać, czy Mistrz może dokonać rektyfikowania ich ciał przez telefon. Prawie wszyscy dzwoniący prosili Mistrza o wyleczenie swoich chorób.
Z ciekawości chciałem wziąć udział w zajęciach Mistrza Li Hongzhi. Jego zajęcia odbywały się w Hankou, a moja uczelnia znajdowała się w Wuchang. To była długa droga. Trochę się wahałem, czy pójść. Zajęcia trwały już dwa dni. Nadal nie mogłem się zdecydować. Następnego dnia jakaś tajemnicza moc namówiła mnie, żebym poszedł, więc poszedłem z trzema innymi kolegami z klasy. Kiedy tam dotarliśmy, wszyscy zawahali się i wyszli. Później postanowili pójść następnego dnia, ale zostałem tylko ja tego dnia.
Już po rozpoczęciu zajęć otrzymałem odpowiedź na wiele moich pytań dotyczących Qigong i życia w ogóle. Chociaż opuściłem pierwsze dwa zajęcia, naprawdę wiedziałem, jak być dobrym człowiekiem po uczestnictwie w pozostałych. Codziennie z niecierpliwością czekałem na zajęcia.
Aby dotrzeć na zajęcia, musiałem wsiąść w autobus do promu na rzekę Jangcy. Popłynąłem promem, a potem znowu pojechałem autobusem na miejsce. Zawsze oszukiwaliśmy i nie kupowaliśmy biletów autobusowych ani promowych. Po dwóch zajęciach poczułem, że nie powinniśmy już tego robić. Jednak moi koledzy z klasy nie zdawali sobie z tego sprawy. Dlatego kupiłem bilety dla nas wszystkich.
Z każdymi zajęciami, w których uczestniczyłem, czułem, że moje serce się zmienia. Stopniowo rozumiałem, czym jest „kultywacja”. Podczas zajęć naprawdę czułem wirujący Falun. Były dwa dni, kiedy Nauczyciel oczyszczał moje ciało. Czułem ból w brzuchu. Kiedy ból stawał się nie do zniesienia, siadałem ze skrzyżowanymi nogami i złączonymi rękami. Ból ustępował, ale powracał, gdy nie byłem w tej pozycji. Trwało to tylko dwa dni. Kiedy zaczynałem ćwiczyć, pewnego razu, podczas drugiego ćwiczenia, poczułem gorący strumień od głowy do stóp. To było bardzo przyjemne.
Pamiętam, jak jedna dziewczyna powiedziała, że zdiagnozowano u niej białaczkę i nie ma szans na leczenie. Po zajęciach Nauczyciela całkowicie wyzdrowiała. Jej rodzice byli tak wdzięczni, że wręczyli Nauczycielce flagę z podziękowaniami. Inna kobieta, którą spotkałam, opowiedziała mi, że była już na wielu zajęciach Qigong. Jej Tianmu (niebiańskie oko) dostrzegało nadprzyrodzone zjawiska. Powiedziała mi, że chociaż uczestniczyła w wielu zajęciach Qigong, tylko Mistrz Li potrafił dokładnie i jasno wyjaśnić zasady. Dlatego postanowiła zrezygnować ze wszystkich innych praktyk i skupić się na Falun Gong.
Podczas przerw Mistrz zawsze cierpliwie odpowiadał na pytania. Czasami Mistrz stał obok podium, a wielu praktykujących otaczało go i zadawało mu pytania. Odpowiadał na nie po kolei. Ja zawsze stałem z boku i słuchałem. Spóźniłem się na zajęcia i nie wiedziałem, jak wykonać gesty. Pewnego razu zapytałem Mistrza, jak zrobić „Dłoń Lotosu”. Nauczyciel pokazał mi ją ręką w rękę. Z perspektywy czasu uważam, że byłem naprawdę szczęśliwym człowiekiem. Zawsze pamiętam tę scenę, jakby wydarzyła się wczoraj.
Dla mnie wszystkie te wspaniałe wspomnienia zachęciły mnie do pilnej pracy. Zrobię te trzy rzeczy dobrze i będę warta współczującego zbawienia Nauczyciela.
Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 04.08.2007 r.
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.