(Minghui.org) Zaczęłam praktykować Falun Dafa w 1996 roku i kultywuję się już od prawie 30 lat. Chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem kultywacji z innymi praktykującymi oraz zdać raport Mistrzowi ze swoich postępów.
Powrót do zdrowia
Mój mąż miał problemy żołądkowe jeszcze przed naszym ślubem, a po ślubie, z powodu presji życia i kosztów edukacji naszej trójki dzieci, jego stan się pogorszył. Mężczyzna w wieku trzydziestu kilku lat, będący filarem naszej rodziny, spędzał całe dnie w łóżku, owinięty grubym kocem, niezdolny do wykonywania jakiejkolwiek pracy. Ja byłam rozpieszczonym dzieckiem i w rezultacie stałam się słaba i chorowita – cierpiałam na bezsenność, bóle głowy, chorobę serca oraz niskie ciśnienie. Często też byłam straszona przez duchy i zjawy. Martwiłam się, bo miałam dopiero trzydzieści kilka lat i zastanawiałam się, kiedy to całe cierpienie się skończy. Moi teściowie byli głęboko zaniepokojeni sytuacją naszej rodziny.
Zimą 1996 roku moja teściowa usłyszała, że praktykowanie Falun Dafa może leczyć choroby i poprawiać zdrowie, więc poprosiła mojego męża, aby zaczął praktykować. Mój mąż nie chciał iść. Ponieważ zimą nie miałam zbyt wiele pracy, powiedziałam: „Jeśli ty nie pójdziesz, pójdę ja”. Kiedy tam dotarłam, zobaczyłam kilka osób siedzących w kręgu i czytających książkę. Pół wierząc, pół wątpiąc, dołączyłam do nich i zaczęłam uczyć się praktyki.
Kilka dni później jedna z praktykujących powiedziała do mnie: „A może pójdziemy do twojego domu, żeby studiować Fa?”. Odpowiedziałam: „Oczywiście!” Aby pomóc mojemu mężowi nauczyć się Dafa, lokalni praktykujący przyszli do naszego domu. Siedzieliśmy razem, czytając książkę, wykonywaliśmy ćwiczenia oraz oglądaliśmy nagrania wykładów Mistrza i instruktażu ćwiczeń. Mój mąż zaczął czytać Fa i wykonywać ćwiczenia razem z nami.
Mój mąż wymiotował przez całą noc brudnymi, cuchnącymi substancjami. Zrozumieliśmy, że Mistrz go oczyszcza, i nie baliśmy się. Po tym mój mąż całkowicie wyzdrowiał, jakby narodził się na nowo, a jego nastrój się poprawił. Widząc tę zmianę, moja teściowa, szwagierka, syn i córka również zaczęli praktykować Dafa. Wszyscy wiedzą, że Dafa jest dobre, i starają się być dobrymi ludźmi zgodnie z zasadami Prawdy–Życzliwości–Cierpliwości. Podążają za naukami Mistrza, patrzą w siebie podczas konfliktów i przestali się kłócić oraz walczyć z innymi. Nasza duża rodzina żyje w harmonii i szczęściu.
Nasi sąsiedzi i współmieszkańcy wioski byli świadkami niezwykłej mocy Dafa i zaczęli praktykować jeden po drugim. Z początkowej grupy sześciu osób nasze miejsce praktyki szybko rozrosło się do około 40 osób. Każdego ranka zaczynaliśmy wykonywać ćwiczenia trochę po godzinie 3:00 i wykonywaliśmy wszystkie pięć zestawów za jednym razem. Dzieliliśmy się doświadczeniami kultywacji oraz niezwykłymi historiami. Nasze dawne troski zniknęły, a nasze twarze promieniały szczęściem. Atmosfera była tak święta, wzniosła i piękna, że nie da się tego opisać słowami.
Razem z innymi praktykującymi chodziliśmy do innych wiosek i miasteczek, aby przedstawiać Falun Dafa większej liczbie ludzi. Jeździłam na rowerze z moją sześcioletnią córką siedzącą z tyłu. Nawet po długiej jeździe nie czułam zmęczenia. Widok grupowego wykonywania ćwiczeń był tak piękny, że nie sposób oddać go słowami.
Wyjaśnianie prawdy i wypełnianie naszych ślubowań podczas prześladowań
Komunistyczna Partia Chin (KPCh) rozpoczęła prześladowania Dafa w lipcu 1999 roku i zwiodła bardzo wielu ludzi swoimi kłamstwami. Praktykujący zaczęli wyjaśniać prawdę i ratować czujące istoty. Moja rodzina miała kiedyś sad oraz ogród warzywny. Często chodziłam na przydrożny targ sprzedawać warzywa i owoce, przez co zgromadziłam dużo drobnych banknotów. Każdego dnia po powrocie do domu wygładzałam pieniądze i pisałam na nich: „Falun Dafa jest dobre, Prawda–Życzliwość–Cierpliwość są dobre” oraz „Niebo wyeliminuje KPCh”. Później, gdy pojawiły się stemple z tymi słowami, stemplowałam banknoty i puszczałam je w obieg, aby zwiększyć świadomość.
Znałam wiele osób na targu i przez ponad 20 lat używałam wyłącznie banknotów z tymi napisami. Duże sklepy spożywcze, stoiska mięsne, sklepy owocowe, salony mahjong itd. – wszyscy potrzebują drobnych pieniędzy, łącznie od 3000 do 5000 juanów. Czasami, gdy nie miałam wystarczająco dużo drobnych, zdobywałam je gdzie indziej, porządkowałam, nanosiłam napisy i wymieniałam z ludźmi. Raz poprosiłam znajomego, aby wypłacił z banku ponad 10 000 juanów w nowych banknotach o nominale jednego juana, po czym naniosłam na nie napisy i wymieniałam je z ludźmi, aby rozpowszechniać fakty.
Kiedy ludzie przychodzili kupić owoce, opowiadałam im o Falun Dafa i dawałam im broszury informacyjne. Pewnego razu, po zebraniu dużych owoców w całym sadzie, obejrzałam się i zobaczyłam, że owoce pozostawione na drzewach były wciąż tak samo duże jak te, które już zerwałam.
W poprzednich latach co roku odwiedzałam krewnych w mieście. Zabierałam ze sobą materiały informacyjne o Falun Dafa. Zanim wychodziłam z wnukiem, wysyłałam prawe myśli. Szliśmy na parkingi osiedlowe i na pobocza dróg, gdzie parkowało wiele samochodów. Zostawiałam broszury za wycieraczkami lub na klamkach drzwi oraz przyklejałam naklejki na słupach. Wjeżdżaliśmy windą na najwyższe piętra budynków mieszkalnych, a potem zbiegaliśmy na dół, rozprowadzając materiały od drzwi do drzwi. Gdy mój wnuk miał 7 lat, nocą chodziłam po naszym miasteczku, rozdając materiały. Czułam się, jakbym unosiła się w powietrzu i rozprowadzała je niezwykle szybko. Byłam lekka jak jaskółka. Przemierzałam ulice i zaułki, nie czując zmęczenia. Zimowe noce były bardzo zimne, ale gdy wracałam do domu po rozdawaniu materiałów, mój zimowy płaszcz był niemal przemoczony potem.
Podczas podróży rozdawałam materiały informacyjne w hotelach, samochodach i na statkach wycieczkowych. Rozpowszechniałam informacje o Falun Dafa wszędzie, gdzie się znajdowałam. Raz pojechałam do Pekinu i poprosiłam Mistrza o wzmocnienie mnie w potwierdzaniu Dafa i ratowaniu licznych istot. Bezpiecznie rozdawałam materiały w zaułkach. Poszłam na plac Tiananmen, gdzie policja i funkcjonariusze po cywilnemu nieustannie zatrzymywali i przeszukiwali przechodniów. Dzięki współczującej ochronie Mistrza bez problemu przeszłam przez punkty kontrolne, zostawiłam materiały informacyjne na ławkach na placu Tiananmen i bezpiecznie wróciłam do domu. Rektyfikacja Fa postępuje bardzo szybko, a czas przyspiesza coraz bardziej; muszę wykorzystać każdą sekundę, aby uratować więcej ludzi!
Moja rodzina doświadcza dobrodziejstw i zdarzają się cuda”
Mój dwuletni wnuk nagle przestał móc poruszać rękami – obie bezwładnie mu opadły. W drodze do szpitala powiedziałam mu, aby powtarzał: „Falun Dafa jest dobre, Prawda–Życzliwość–Cierpliwość są dobre”, a sama poprosiłam Mistrza o ochronę i bezpieczeństwo dla mojego wnuka. Kiedy dotarliśmy do szpitala, badanie wykazało, że faktycznie nic mu nie jest, a jego ręce znów mogły swobodnie się poruszać.
Pewnego lata mój czteroletni wnuk biegał i bawił się boso na podwórzu, kiedy przypadkowo nadepnął na tlące się palenisko. Na jego stopach natychmiast pojawiły się duże pęcherze, ale powiedział, że w ogóle go to nie boli. Już następnego dnia mógł znów biegać. Wiedziałam, że Mistrz go ochronił.
Mój najmłodszy syn pracował przy wyrobach z kutego żelaza, gdy kątownik spadł z wysokości ponad 10 metrów. Jego okulary zostały rozbite, ale on sam nie odniósł żadnych obrażeń. To naprawdę dzięki Falun Dafa!
Ratowanie czujących istot podczas opieki nad moimi rodzicami
Moi rodzice zbliżali się do 90. roku życia i po 2022 roku wymagali opieki, więc przestałam chodzić na targ sprzedawać warzywa. Wcześniej codziennie wstawałam wcześnie, aby przygotować warzywa na polu, potem szłam na targ je sprzedawać i wracałam do domu dopiero wieczorem. Rzadko miałam czas na studiowanie Fa czy wykonywanie ćwiczeń. Teraz mam czas, by studiować Fa, wykonywać ćwiczenia i wyjaśniać ludziom prawdę. Moje rodzeństwo przychodzi opiekować się naszymi rodzicami, kiedy tylko ma czas, co daje mi więcej możliwości, by dobrze wykonywać trzy rzeczy.
Mój elektryczny trójkołowiec został wyposażony w większą baterię, co pozwoliło mi docierać do wiosek w promieniu kilkunastu mil. Rozprowadzałam materiały informacyjne, takie jak „Minghui Weekly”, „Błogosławieństwa zesłane przez niebo”, „Złote ziarno”, „Prawda”, „Głos mądrości”, „Wszystkie istoty pod niebem i ziemią”, „Życzę ci bezpieczeństwa”, a także kalendarze i obrazy noworoczne z informacjami o Falun Dafa.
Niektórzy ludzie bardzo się cieszyli, otrzymując moje materiały. Jeden z nich powiedział: „Dziękuję! Zanim odejdziesz, wpadnij do mnie na szklankę wody”. Często odpowiadałam, że nie ma potrzeby mi dziękować: „To Mistrz mnie przysłał, aby was uratować. Jeśli chcecie komuś dziękować, podziękujcie Mistrzowi!”. Często odpowiadali wtedy głośno: „Falun Dafa jest dobre! Mistrz jest dobry!”. Słysząc to, naprawdę czułam za nich radość.
Pewnego razu zobaczyłam kilku starszych ludzi wygrzewających się na słońcu przy drodze. Opowiedziałam im o Falun Dafa i zachęciłam do powtarzania: „Falun Dafa jest dobre, Prawda–Życzliwość–Cierpliwość są dobre”. Jeden ze starszych mężczyzn nie potrafił wypowiedzieć tych słów, więc inny uczył go, słowo po słowie.
Kiedyś wyjaśniałam prawdę kilku starszym kobietom, które rozmawiały ze sobą. Dałam im kalendarze z nadrukowanymi informacjami o Falun Dafa i były zadowolone. Niedaleko siedziało kilku starszych mężczyzn. Pomyślałam, że nie mam już wielu materiałów, więc do nich nie podeszłam. Gdy miałam już odchodzić, jeden z nich powiedział: „Im dałaś materiały, a dla nas nie masz?”. Odpowiedziałam: „Przepraszam, zostało mi tylko kilka egzemplarzy”. Dałam im więc wszystkie pozostałe. Widząc ludzi pragnących zbawienia, naprawdę czułam szczęście.
Zwykle wychodzę sama, aby rozdawać materiały i wyjaśniać fakty o Falun Dafa. Przed wyjściem z domu wysyłam prawe myśli, a podczas rozdawania materiałów również je podtrzymuję i wszystko przebiega gładko. Z mojego doświadczenia wynika, że podczas wyjaśniania prawdy i dystrybucji materiałów nie zatrzymuję się długo w jednej wiosce – przechodzę przez kilka zaułków i udaję się do kolejnej. Jest to stosunkowo bezpieczne, a następnym razem mogę kontynuować w miejscach, do których wcześniej nie dotarłam.
Zdarzało się, że jakiś samochód mnie śledził. Wysyłałam wtedy prawe myśli i używałam nadprzyrodzonych zdolności, które dał mi Mistrz, aby unieruchomić samochód, powstrzymać go od podążania za mną lub sprawić, by skręcił, tak aby nie przeszkadzał mi w wykonywaniu trzech rzeczy. Mistrz jest tuż obok mnie i nikt nie może mi przeszkodzić.
Pewnego dnia w 2015 roku pojechałam swoim trójkołowcem, aby rozmawiać z ludźmi i rozdawać materiały. Idąc wiejską drogą i wysyłając prawe myśli, spojrzałam w górę i zobaczyłam na niebie w oddali wysoką, różową bramę – wspaniałą, imponującą i niezwykle piękną! Nie odważyłam się odwrócić uwagi od tego, co robiłam, aby podziwiać ten widok, ponieważ byłam sama, wysyłałam prawe myśli, rozwieszałam naklejki, szukałam odpowiednich słupów i dbałam o swoje bezpieczeństwo. Gdy skończyłam i chciałam spojrzeć ponownie – zniknęła.
Kilka dni później wróciłam tam, by znów ją zobaczyć, ale niczego już nie było. Dopiero wtedy zrozumiałam, że współczujący, wielki Mistrz otworzył moje niebiańskie oko i pozwolił mi ujrzeć wspaniały widok szeroko otwartych niebiańskich wrót. Zrozumiałam, że brama niebiańska jest szeroko otwarta, a czas nagli; muszę szybko dobrze wykonywać trzy rzeczy, ratować więcej ludzi i podążać za Mistrzem do mojego prawdziwego domu.
Od teraz pewno będę pilnie studiować Fa i jeszcze bardziej sumiennie wykonywać trzy rzeczy, wypełniać swoje ślubowania, ratować więcej ludzi, być godną uczennicą Dafa i podążać za Mistrzem do domu!
Proszę o życzliwe wskazanie, jeśli coś nie jest zgodne z Fa.
Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 20 kwietnia 2026 roku
Artykuły, w których kultywujący dzielą się swoim zrozumieniem, zazwyczaj odzwierciedlają osobiste zrozumienie praktykującego w danym momencie w oparciu o ich stan kultywacji i są publikowane z zamysłem umożliwienia wzajemnego wznoszenia się w poziomach.