(Minghui.org)
Przedmowa: Niniejszy artykuł opisuje sny mojej najstarszej córki o buddyjskim raju. Jej niezwykłe doświadczenia skłoniły mnie do ich spisania. Sny przedstawione są w formie dialogu między mną a moją córką. W rzeczywistości nasze rozmowy były dłuższe, ponieważ potrzebowałem dodatkowych wyjaśnień dotyczących niektórych aspektów. Na potrzeby tego opracowania wprowadzono poprawki i skróty w naszej pierwotnej rozmowie, aby zwiększyć czytelność tekstu. Jednak ta skrócona wersja pozostaje wierna faktom i nie zawiera zmyślonych treści – czytelnicy nie powinni podważać autentyczności artykułu.
Moja córka jest w drugiej klasie i praktykuje Falun Dafa od trzech miesięcy. Głównie słucha nagrań wykładów Mistrza Li Hongzhi i nauczyła się na pamięć niektórych wierszy z Hong Yin. Każdego dnia czyta Hong Yin i wysyła prawe myśli przed zaśnięciem. Już kilka dni po rozpoczęciu nauki Dafa zobaczyła jasne przejście, a później także wielkie oko (jej trzecie oko) wpatrujące się w nią. Chociaż moja córka widziała wiele cudownych zjawisk, żadne z nich nie było tak niezwykłe i zachwycające jak te sny
Sen o świętej krainie Buddy
Pewnego ranka poszedłem obudzić córkę, abyśmy mogli razem słuchać nauk Mistrza. Delikatnie nią potrząsnąłem, ale nadal spała głęboko. Postanowiłem pozwolić jej jeszcze chwilę pospać i sam zacząłem studiować nauki. Gdy skończyłem, wszedłem do sypialni, którą dzieliła z żoną, i zobaczyłem, że moja córka już siedzi na łóżku.
Sennym głosem powiedziała:
„Próbowałam się obudzić już od jakiegoś czasu, ale nadal jestem śpiąca”.
Odpowiedziałem:
„Nie spiesz się”, i usiadłem obok niej.
Moja córka powiedziała:
„Porozmawiajmy po śniadaniu w twoim pokoju”.
Ze względu na ograniczoną przestrzeń moja żona i dwie córki śpią w jednym pokoju, a ja w innym. Moja żona nie praktykuje Falun Dafa, więc córka i ja wolimy omawiać sprawy związane z kultywacją w prywatności mojego pokoju. Po śniadaniu weszliśmy do mojego pokoju i zamknęliśmy drzwi.
Powiedziała:
„Tato, śniło mi się, że trafiłam do raju Buddy!”.
Zapytałem:
„Co?! Do raju Buddy?!”.
Odpowiedziała:
„Tak, dokładnie jak w wierszu Mistrza „Świat Falun – wszystko emanowało złotym blaskiem tak jasnym, że aż oślepiał”.
Zacytowałem wers z wiersza:
„Tak nieskończenie piękny i cudowny, że trudno to słowami opisać, Miriady blasku i barw oczy olśniewają […]”. (Świat Falun, Hong Yin)
Przytaknęła, a ja zapytałem:
„Jak tam weszłaś?”.
Odpowiedziała:
„Najpierw byłam w pustym, białym, trójwymiarowym świecie. Nagle znalazłam się w złotym raju. Wszystko tam było ze złota – ziemia, drzewa, nawet liście. Pomyślałam: Czy to nie jest raj Buddy, o którym mówił Mistrz? To gdzie jest feniks? I w tej samej chwili przeleciał obok mnie złoty feniks, a za nim kilka małych złotych ptaków”.
Zdumiony natychmiast sięgnąłem po notes i zacząłem robić notatki, podczas gdy córka kontynuowała opowieść:
„Zaczęłam się przechadzać i natknęłam się na ogromną bramę klasztoru” – powiedziała. „Zastanawiałam się: Co jest w środku? Czy powinnam wejść? Czy to nie będzie niegrzeczne?’ Długo się wahałam, chodząc wokół bramy, zanim wróciłam pod nią”.
Zapytałem, czy w końcu weszła.
Powiedziała:
„Tak. Byłam ciekawa, więc zebrałam się na odwagę i zapukałam. Drzwi się otworzyły, a ja przestraszyłam się, widząc przede mną bardzo wysoką postać. Wyglądał jak Wadżra opisany w książce „Wędrówka na Zachód” – miał złotą zbroję i koronę w kształcie lotosu z perłą na szczycie. Miał gęstą brodę i wyglądał bardzo groźnie. Gestem zaprosił mnie do środka, więc weszłam”.
Zapytałem:
„Widziałaś wyraźnie?”.
Odpowiedziała:
„Tak, widziałam tak wyraźnie jak na jawie. To nie był zwykły sen. Naprawdę byłam w tym niebiańskim raju i doświadczałam wszystkiego wszystkimi zmysłami. Smak, zapach, dotyk – wszystko było dokładnie takie samo”.
Zaciekawiony zapytałem:
„Mogłaś coś smakować? Jak to się stało?”.
„Wyjaśnię później. Widziałam trzech Wadżrów po każdej stronie drzwi – razem siedmiu. Poszłam dalej i zobaczyłam wielu Arhatów” – powiedziała.
„Możesz opisać więcej?”.
„Tak. Pierwszy Arhat siedział nieruchomo w pozycji lotosu, z zamkniętymi oczami i złożonymi dłońmi. Miał wysokie, wypukłe czoło jak bóg długowieczności” – powiedziała.
„Czy wszyscy medytowali?” – zapytałem.
„Nie, byli w różnych pozach. Niektórzy mieli jedną rękę uniesioną do modlitwy. Inni stali na jednej nodze, a drugą opierali o kolano. Jeszcze inni trzymali instrumenty muzyczne” – odpowiedziała.
„Byli po obu stronach?”.
„Nie. Arhatów widziałam po lewej, a po prawej mnichów – wszyscy w różnych pozach”.
„Co jeszcze zobaczyłaś?”.
„Zobaczyłam trzy Bodhisattwy” – powiedziała. „Pierwsza wyglądała bardzo podobnie do Bodhisattwy Guanyin. Miała piękny kapelusz, a jej twarz zasłaniała różowa zasłona. Pod lekką, zieloną suknią miała różową z wzorami lotosu. Za jej głową świeciła aureola i wyglądała bardzo pięknie. Jej kciuk i środkowy palec były złączone w geście znanym z tradycyjnych tańców”.
Powiedziałem:
„To musi być mała mudra”.
„Potem próbowałam znaleźć jej lotosowy tron, ale okazało się, że go nie ma. Była boso” – dodała.
„Jesteś bardzo spostrzegawcza! A kolejna Bodhisattwa?”.
„Następna miała pomarańczową suknię i stała na lotosie” – powiedziała. „Zauważyłam, że ma duży złoty kolczyk w lewym uchu i pomyślałam: Czy Bodhisattwy też muszą mieć przekłute uszy? Od razu odczytała moje myśli i powiedziała: „Zdejmę go, żebyś zobaczyła”. Jej głos był bardzo łagodny. Zdjęła kolczyk i podała mi go. Wzięłam go obiema rękami i zobaczyłam, że ma szczelinę, dzięki której można go przypiąć do ucha. Po obejrzeniu oddałam go, a on natychmiast poleciał z powrotem na jej ucho. Trzecia Bodhisattwa wyglądała starzej – jak kobieta w średnim wieku. Miała krótsze włosy, do ramion”.
Zapytałem:
„Ile lat miały poprzednie?”.
„Hmm… jak studentki, bardzo młode” – odpowiedziała.
„Czyli ta trzecia była starsza?”.
„Tak. Ona też miała kolczyk” – powiedziała. „Pomyślałam: Czy ten też ma szczelinę?. I nagle kolczyk sam wpadł do mojej ręki. Powiedział do mnie trochę nerwowo: Hej, spójrz na mnie! Ja jestem w całości! Mówił nieco jąkając się z pośpiechu, a ja stałam zszokowana, że kolczyk potrafi mówić! Spojrzałam na ucho Bodhisattwy i zobaczyłam, że nie ma w nim żadnej dziurki. Jak to możliwe, że kolczyk się trzymał?”.
Roześmiałem się:
„To ciekawe, ale skupiasz się na dziwnych rzeczach. Co było dalej?”.
„Niewidzialna siła delikatnie popchnęła mnie od tyłu, więc szłam dalej” – powiedziała. „Ledwo minęłam Bodhisattwy, gdy nagle przede mną pojawił się ogromny lotosowy tron. Pomyślałam: Czy to może być Śakjamuni? Spojrzałam w górę, ale był tak wysoki, że widziałam tylko złoty blask. Musiałam się oddalić, żeby zobaczyć wyraźnie. Pobiegłam aż do bramy, ale nadal nie mogłam go zobaczyć. Pomyślałam: ‘Nie widzę nawet Buddy. Czy przyszłam tu na darmo? I w tej samej chwili Buddha pojawił się przede mną. Wow! Jego włosy były naprawdę niebieskie i kręcone, dokładnie jak opisywał Mistrz. Błyszczały jak szafir i zmieniały odcienie niebieskiego pod różnymi kątami. Jego okrągła twarz wydawała się znajoma, ale nie mogłam sobie przypomnieć, kim był”.
Zapytałem:
„Czy to mógł być Mistrz?”.
Wtedy uświadomiłem sobie, że moja córka nigdy dokładnie nie przyglądała się Jego portretowi. Postanowiłem, że wieczorem jej go pokażę.
Córka podrapała się po głowie i odpowiedziała:
„Może… ale nie jestem pewna. Buddha był tak jasny, że ledwo mogłam otworzyć oczy”.
Powiedziałem:
„Naprawdę ci zazdroszczę!”.
Poklepałem ją po głowie z podziwem. Mimo że sam od jakiegoś czasu się kultywuję, nigdy nie doświadczyłem tak niezwykłych scen jak ona
Buddha poskramia demony
Widząc, że pogrążyłem się w myślach, moja córka odezwała się:
„A teraz najważniejsza część, tato. Po zobaczeniu Buddy nagle poczułam się bardzo zmęczona i senna. Buddha przemówił niezwykle współczującym głosem: Połóż się i śpij. Posłuchałam i położyłam się. Niespodziewanie podłoga była bardzo miękka – jakbym spała na bawełnie. Po chwili jakaś niewidzialna siła zaczęła potrząsać moim ciałem, rzucając mną i nie pozwalając zasnąć. Tato, czy to ty mnie rano potrząsałeś?”.
„Tak, próbowałem cię obudzić, żebyśmy studiowali nauki Fa” – odpowiedziałem. „Potrząsnąłem tobą kilka razy, ale w ogóle się nie obudziłaś”.
„To wszystko wyjaśnia! Czułam się źle i myślałam, że demon mi przeszkadza, więc próbowałam wysyłać prawe myśli” – powiedziała.
„To pewnie byłem ja. Co było dalej?” – zapytałem.
„Czy Buddowie przedstawieni w Hong Yin nie mają wszyscy aureoli? Chciałam sprawdzić, czy ten Buddha też ją ma, więc obeszłam lotosowy tron od tyłu. Wow, wyglądało to dokładnie tak jak na ilustracji w książce! Za głową Buddy była aureola, a wokół całego ciała większa aureola. Obie emanowały jasnym światłem. To było takie piękne!”.
„Ale masz ciekawość” – powiedziałem.
„Jak mogłabym nie być ciekawa, eksplorując tak świętą krainę? Ale zaraz potem wydarzyło się coś przerażającego” – dodała.
„Co się stało?” – zapytałem.
„Stałam za Buddą, gdy nagle zapragnęłam dotknąć płatków lotosu na jego tronie. Dotknęłam ich i… wow, były takie miękkie! Jak woda – bardzo delikatne i przyjemne w dotyku. Dotykałam ich obiema rękami.
„Byłam pochłonięta tym, gdy poczułam, że ktoś mnie ciągnie. Zirytowana odwróciłam się – i przeraziłam się na widok demona! Był fioletowy, miał ogromne uszy, ostre zęby i krew w ustach. Wyglądał tak strasznie, że serce mi przyspiesza, gdy o tym myślę”.
„Co było potem?” – zapytałem.
Dlaczego tu jesteś? Dlaczego zniszczyłaś nasze plany?”.
Byłem tak zaskoczony, że omal nie upuściłem długopisu.
„Naprawdę to powiedział?” – zapytałem.
„Dokładnie tak” – odpowiedziała.
„Twoja praktyka Falun Gong i wizyta w tym raju zakłóciły ich plany” – powiedziałem. „Te demony są złe – przeszkadzają ludziom w praktykowaniu Falun Dafa i szerzą o nim złe plotki”.
„Poprosiłam Mistrza o pomoc i zaczęłam wysyłać prawe myśli” – powiedziała. „Demon jeszcze bardziej się rozgniewał i nie chciał mnie puścić. Wtedy zobaczyłam Buddę i krzyknęłam: Buddho, ratuj mnie!. Natychmiast znalazłam się na jego dłoni, ale demon nadal mnie trzymał. Powiedział: Zła dziewczyno, zniszczyłaś nasze plany! Zabiorę cię i pozbędę się ciebie! Byłam wściekła. Jak to – on nazywa mnie złą osobą?!
„Buddha miał prawą dłoń uniesioną pionowo, a lewą podtrzymywał prawą. Nawet nie spojrzał na demona – po prostu strzepnął go palcem tej uniesionej dłoni. Demon odleciał i z hukiem uderzył o podłogę. A przecież płytki były miękkie – zastanawiałam się, dlaczego zabrzmiało to tak, jakby spadł na stal”.
„Buddha może to zmienić, prawda?” – zapytałem.
„Tak. Wtedy Bodhisattwa, która wyglądała jak Guanyin, nagle wyjęła białą porcelanową wazę z gałązkami wierzby. Odwróciła ją i wypuściła strumień wody, który natychmiast otoczył demona” – powiedziała.
„To musi być Bodhisattwa Guanyin – nawet użyła swojej jadeitowej wazy” – powiedziałem.
„Tak. Buddha postawił mnie z powrotem na ziemi” – kontynuowała. „Po chwili zobaczyłam, jak Bodhisattwa wylała z wazy strumień fioletowej wody. Woda zniknęła natychmiast po wypłynięciu…
Słodycz niebiańskiego nektaru
Poruszyłem nadgarstkami i powiedziałem do córki:
„Mów wolniej, nie nadążam”.
„Dobrze, zwolnię” – odpowiedziała.
„Kontynuujmy. Spróbuj skupić się na najważniejszych rzeczach” – dodałem.
„Dobrze, to jest na pewno ważne. Oswojenie dodaje odwagi. Więc po tym, jak Buddha poskromił demona, zaczęłam się bawić” – powiedziała.
„Jak się bawiłaś?” – zapytałem.
„Haha, jak Sun Wukong, kiedy po raz pierwszy trafił do Nieba – wspinałam się wszędzie. Raz na Wadżrze, zaraz potem na Arhatach albo Bodhisattwach” – odpowiedziała.
Mówiąc to, moja córka zaczęła pokazywać – wspinała się na mnie, obejmowała moją nogę, a chwilę później wtulała się pod moje ramię. Pokręciłem głową:
„Ale jesteś psotna. Nie gniewali się na ciebie?”.
„Nie. Wspinałam się i biegałam wokół nich” – powiedziała. „Chociaż moje nogi wykonywały ruchy biegu, nigdy nie dotykały ziemi – unosiłam się wraz z ruchem. Po chwili poczułam lekkie pragnienie i pomyślałam, że chciałabym napić się wody. W jednej chwili potknęłam się o coś, ale nie upadłam, bo unosiłam się. Spojrzałam w dół i zobaczyłam filiżankę z wodą”.
„Twoje życzenie się spełniło” – powiedziałem.
„Oczywiście, to przecież raj” – odpowiedziała. „Podniosłam filiżankę i napiłam się. Wow – ten płyn był tak pachnący, słodki i pyszny! Tato, tego smaku nie da się odtworzyć na ziemi. Żaden napój się nie zbliża”.
W tym momencie moja córka podekscytowana zawołała:
„Nic dziwnego, że moja ślina jest taka słodka! To posmak tego nektaru. Hehe!”.
Zamknęła oczy i mlaskała z zadowoleniem, wyglądając bardzo zabawnie.
Zdumiony zapytałem:
„Nadal to czujesz?”.
Odpowiedziała:
„Hehe, tak! Moja ślina jest słodka”. Zakryła usta i zaśmiała się z satysfakcją. „Nic dziwnego, że to jajko na twardo rano smakowało tak dziwnie”.
W milczeniu podziwiałem ten cud, a córka kontynuowała:
„Kiedy skończyłam pić nektar, usłyszałam, jak Buddha mówi: Dziecko, jesteś błogosławione. Bogowie wokół zaczęli się uśmiechać”.
„Wow, naprawdę jesteś błogosławiona! Już po kilku miesiącach praktykowania Falun Gong widziałaś takie wspaniałe rzeczy i nawet piłaś nektar z krainy Buddy. Kto by w to uwierzył?” – zapytałem.
„Nie wierzysz mi, tato?”.
„Oczywiście, że ci wierzę” – odpowiedziałem.
„To mi wystarczy” – powiedziała.
„Co było dalej?” – zapytałem.
„Znowu zaczęłam się bawić” – odpowiedziała. „Potem zobaczyłam, jak Buddha wykonuje gest dłoni, i intuicyjnie wiedziałam, że zaraz przekaże mi naukę. Buddha mówił do mnie prostym językiem. W przybliżeniu powiedział, że w okresie końca Dharmy istota oświecona przekaże Dharmę światu ludzi. Ci, którzy mają predestynację, przyjmą ją i będą dobrze się kultywować, osiągną oświecenie i powrócą do swojego świata. Po tym, jak skończył mówić, znalazłam się z powrotem w tym ogromnym, pustym białym świecie. Potem się obudziłam”.
Zajęło mi chwilę, zanim odzyskałem spokój
Wypędzanie demona w świecie demonów
Następnego dnia, po zakończeniu ćwiczeń, poszedłem obudzić moją starszą córkę. Potrząsnąłem nią, ale się nie obudziła. Pomyślałem, że znowu śni, więc pozwoliłem jej spać dalej.
Około ósmej rano córka weszła do mojego pokoju i powiedziała:
„Tato, miałam kolejny sen”.
„O czym tym razem?” – zapytałem.
„Tym razem wypędzałam demona” – odpowiedziała.
Nie byłem już tak zaskoczony jak wcześniej. Wyjąłem notes i powiedziałem:
„Opowiadaj, wszystko zapiszę”.
„Wczoraj wieczorem, zanim zasnęłam, wysyłałam prawe myśli, ale zasnęłam w trakcie” – powiedziała. „We śnie zobaczyłam przestrzeń wypełnioną czarną mgłą. Stał tam demon – wyglądał dokładnie tak samo jak ten, którego Buddha zniszczył wczoraj. Stał z rękami na biodrach i patrzył na mnie gniewnie. Kontynuowałam wysyłanie prawych myśli. Po chwili spojrzałam w górę i trochę się zdenerwowałam, widząc, że nadal nie został zlikwidowany”.
„Następnym razem nie bądź taka niecierpliwa” – powiedziałem. „Jeśli wysyłasz prawe myśli bez właściwej intencji, nie przyniesie to efektu”.
„Ach, byłam taka niecierpliwa. Podeszłam i zaczęłam go bić” – powiedziała. „Uderzałam demona, więc mógł tylko się bronić, krzyżując ręce. Nagle usłyszałam jego wewnętrzne myśli: Ta mała dziewczynka wygląda tak słabo – dlaczego tak trudno sobie z nią poradzić? Czy powinienem dalej się mścić? W porządku! Mogę ją kopnąć, powalić na ziemię, a potem przekazać wyższym rangą. Nawet demony mają wyższe i niższe rangi? Wydało mi się to zabawne”.
„Może chodziło o silniejszego demona” – powiedziałem. „A kiedy mówił, że chce się zemścić, to miał na myśli tego demona, którego Buddha zniszczył wczoraj?”.
„Myślę, że tak” – odpowiedziała. „Demon przygotował się, żeby mnie kopnąć, ale ja byłam szybsza i sama go kopnęłam. Upadł z krzykiem, a ja natychmiast wskoczyłam na niego i zaczęłam go bić. Kiedy zaczął się trząść, uznałam, że jest bliski śmierci i przestałam”.
Rozbawiony powiedziałem:
„Czy musiałaś być aż tak gwałtowna? Jeśli znowu znajdziesz się w takiej sytuacji, postaraj się zachować prawe myśli. Pamiętaj – twój umysł powinien być spokojny, a myśli czyste”.
„Dobrze, rozumiem, tato” – odpowiedziała
Ponowne wejście do raju Buddy
„Po pokonaniu demona dokąd poszłaś? Czy widziałaś inne demony?” – zapytałem.
„Nie widziałam żadnych innych” – odpowiedziała. „Potem znalazłam się z powrotem na granicy między światem Buddy a światem demonów. Przekroczyłam ją i weszłam do środka”.
„Dokąd trafiłaś? Czy wróciłaś do raju Buddy?”.
„Tak. Po przejściu przez granicę znów znalazłam się w tym samym raju Buddy” – powiedziała. „Tym razem zobaczyłam przed sobą ogromnego Buddę. Im dłużej patrzyłam na jego twarz, tym bardziej wydawała mi się znajoma. Zastanawiałam się, czy to Mistrz”.
„Nie jesteś pewna?” – zapytałem.
„We śnie jego rysy były podobne, ale nie mogę powiedzieć na pewno” – odpowiedziała. „Buddha nauczał w klasycznym chińskim, używając wielu archaicznych zwrotów i wyrażeń, których zupełnie nie rozumiałam. Wtedy zrozumiałam, dlaczego nalegałeś, żebym uczyła się książki Elementarz klasycznego języka chińskiego dla dzieci. Gdybym była bardziej pilna, może zrozumiałabym jego nauki”.
Pomyślałem: „Niekoniecznie – może było to celowe, abyś nie mogła tego zrozumieć”.
Córka kontynuowała:
„Chociaż nie rozumiałam nauk Buddy, nadal mogłam się tam bawić. W końcu zabawa to teraz mój główny cel w życiu”.
„Za dużo się bawisz!” – powiedziałem.
„Haha! Bawiłam się, aż zrobiło mi się sucho w gardle i pomyślałam: Czy to prawda, że w świecie Buddy wszystko, czego zapragniesz, się pojawia? Ostatnio piłam nektar – co pojawi się teraz?. I w tej samej chwili pojawiła się przede mną szklanka wody. Wow, to było niesamowite!”.
„Czy to był nektar?” – zapytałem.
„Nie, zwykła woda. Wygląda na to, że nektar nie jest tak łatwo dostępny” – odpowiedziała.
„Nie bądź zachłanna! A tak przy okazji – czy twoja ślina nadal jest słodka?” – zapytałem.
„Tak, nadal jest słodka” – odpowiedziała.
„Niewiarygodne! Co było dalej?”.
„Po wypiciu wody odkryłam pokój pełen moich ulubionych zabawek – lalek, przyborów do rysowania, zestawów do prac ręcznych i tak dalej” – powiedziała. „W prawdziwym życiu nie mogę ich tak łatwo dostać, więc pomyślałam, że powinnam się nimi nacieszyć w tym śnie!”.
(W rzeczywistości córka musi osiągnąć określone wyniki w nauce, zanim kupimy jej wymarzoną zabawkę – dlatego powiedziała, że trudno je zdobyć).
„Tym razem miałaś łatwo” – powiedziałem.
„Potem pomyślałam: czy to może być jakiś test? Jak można tak łatwo otrzymać coś tak dobrego? Czy powinnam się bawić, czy nie? Wtedy usłyszałam głos Mistrza – taki sam jak w nagraniach wykładów: To jest dla ciebie, żebyś mogła się cieszyć. Nie ma tu żadnego testu. Odwróciłam się i zobaczyłam Mistrza stojącego tuż za mną” – powiedziała.
„Powiedziałaś coś do Mistrza? Przywitałaś się?” – zapytałem.
„Byłam zszokowana. Mistrz zniknął, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć” – odpowiedziała.
„Następnym razem pamiętaj, żeby z szacunkiem Go przywitać” – powiedziałem.
„Dobrze. Och, teraz jestem pewna – ten Buddha to był Mistrz. Nic dziwnego, że wszystko wydawało się takie znajome – odwiedziłam raj Falun” – powiedziała.
„Oczywiście, praktykujący Dafa trafiają do raju Falun” – odpowiedziałem.
„Wcześniej myślałam, że odwiedziłam Czystą Krainę Najwyższej Radości. Potem zaczęłam robić prace ręczne i rysować. Bardzo dobrze się bawiłam” – powiedziała.
„A potem?” – zapytałem.
„Potem się obudziłam” – odpowiedziała
Postscriptum
Aby zapewnić dokładność tego artykułu, poprosiłem córkę, by przeczytała go zaraz po jego ukończeniu. Poprawiliśmy fragmenty, które nie odpowiadały jej snom, tak aby przedstawić pełny i prawdziwy zapis jej doświadczeń w raju Falun.
Chciałbym również powiedzieć czytelnikom, że Falun Dafa jest prawą i autentyczną metodą kultywacji, szeroko uznawaną na całym świecie. Nie pozwólcie, aby kłamstwa Komunistycznej Partii Chin oraz ateistyczna propaganda przeszkodziły wam w otrzymaniu tej cennej praktyki prowadzącej do oświecenia.
Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 14 kwietnia 2026 roku
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.