11 listopada 2006
(Clearwisdom.net) Po przeczytaniu wielu wzruszających historii napisanych przez współpraktykujących o tym, jak Mistrz upowszechnił Fa, byłem głęboko poruszony. Pomyślałem, że również powinienem opisać swoje doświadczenia, które potwierdzają wielkość i współczucie Mistrza, ponieważ sam skorzystałem z Jego cennej łaski. Zrozumiałem, że dla Mistrza nie ma znaczenia, czy dana czująca istota jest bogata, czy biedna.
Urodziłem się w ubogiej rodzinie. Moja matka zmarła, gdy miałem szesnaście lat, a mój ojciec cierpiał na zaburzenia psychiczne. W takim środowisku rodzinnym byłem zniechęcony do świata zewnętrznego i marzyłem o życiu w świątyni, gdzie mógłbym żyć w spokoju i ciszy, z dala od trudów codziennego życia. Gdy qigong stał się bardzo popularny, zainteresowałem się różnymi drobnymi technikami i stałem się miłośnikiem różnych jego form. Jednak ponieważ nie rozumiałem nic o „dwóch drogach kultywacji” ani o „owładnięciu przez zwierzęta”, mój stan zdrowia bardzo się pogorszył i musiałem przerwać naukę.
Miałem trudności z przejściem kilku kroków, a moje zęby były bardzo rozchwiane. Gdyby nie moje przeznaczone spotkanie z Falun Dafa, dawno bym już nie żył. To Dafa mnie uratowało.
Pod koniec czerwca 1993 roku przypadkowo usłyszałem, że Mistrz prowadzi wykłady w audytorium Komitetu Partii prowincji Jilin. Chciałem pójść i posłuchać, czego naucza. Porozmawiałem z wolontariuszami i pozwolili mi uczestniczyć w wykładach bez opłaty. Jasne było, że Mistrz zawsze otwiera drzwi dla tych, którzy mają przeznaczenie.
Kiedy wszedłem na salę, zobaczyłem, że Mistrz promieniuje olśniewającym światłem. Czułem ciepło, a moje dłonie spociły się. Cała sala była spokojna i harmonijna. Byłem tak poruszony, że postanowiłem przyjść ponownie następnego dnia. Nie miałem jednak pieniędzy na dojazd, więc próbowałem pożyczyć od kilku osób, ale bez skutku. W końcu życzliwa kobieta pożyczyła mi sto juanów, abym mógł uczestniczyć w wykładach.
W tamtym czasie moje zrozumienie Dafa było bardzo powierzchowne i wciąż myślałem w kategoriach „przekazu energii” i „leczenia chorób”. Przyniosłem ze sobą butelkę wody, myśląc, że „naładowana” woda uleczy moją chorobę. Gdy tylko wszedłem na salę, usłyszałem, jak Mistrz mówi, że gong nie służy do leczenia chorób, lecz do kultywacji, i że wymaga dobrej jakości oświecenia. Pomyślałem: „Czy to nie o mnie?”. Po powrocie do domu wylałem tę wodę.
Po zainstalowaniu Falun w dolnej części brzucha wyraźnie to odczuwałem. Ponieważ nie miałem jeszcze dobrego zrozumienia, podczas przerw przeszkadzałem Mistrzowi, zadając pytania wynikające z niskiego poziomu pojmowania, nie biorąc pod uwagę Jego wysiłku. Mistrz jednak cierpliwie odpowiadał i wszystko wyjaśniał. To był najpiękniejszy i najcenniejszy moment w moim życiu.
W tamtym czasie miałem też problemy z mózgiem i zasypiałem podczas wykładów, budząc się dopiero, gdy Mistrz kończył mówić. Mistrz oczyszczał moje ciało.
Pewnej nocy po wykładach zobaczyłem Mistrza idącego spokojnie do domu. Jego postawa była prosta i wzniosła. Choć chodził po ziemi, wydawało się, że porusza się w krainie niebiańskiej. Przez chwilę cicho szedłem za Nim, zanim wróciłem do domu.
Wolontariusze bardzo troszczyli się o praktykujących i sami opowiedzieli Mistrzowi o mojej sytuacji, że nie mam pieniędzy. Nie spodziewałem się tego, a ku mojemu zdumieniu Mistrz dał mi darmowy bilet na wykłady, dopisując na nim: „brak opłaty: wstęp wolny”, wraz ze swoim podpisem. Gdy otrzymałem ten bilet, poczułem ciepły prąd przepływający przez całe ciało i byłem niezwykle poruszony. Nigdy nie przypuszczałem, że ktoś zatroszczy się o takie dziecko jak ja i że Mistrz okaże mi taką opiekę. Współczucie Mistrza jest ogromne – uświadomiłem sobie, że jestem jednym z najszczęśliwszych ludzi.
Początkowo planowano, że po tych wykładach Mistrz pojedzie do Harbin, aby upowszechnić Fa. Jednak z powodu opóźnienia zdecydowano się przeprowadzić wykłady w „Mingfang Gong” na Uniwersytecie Jilin. Miałem wielkie szczęście, że mogłem w nich uczestniczyć. Pod koniec zajęć Mistrz powiedział: „Mogę sprawić, że w jednej chwili osiągniesz stan „trzech kwiatów zgromadzonych nad czubkiem głowy”, ale jak tylko wyjdziesz za drzwi, to gong opadnie. Nie jest twój, nie pochodzi z twojej kultywacji”. (Wykład trzeci, Zhuan Falun). Mimo to, przez te kilka dni, podniesie nas bardzo wysoko, tak że podczas chodzenia będziemy mieli wrażenie unoszenia się nad ziemią.
Kiedy wyszedłem z „Mingfang Gong”, było dokładnie tak, jak powiedział Mistrz – czułem się lekki, jakbym miał wrażenie oderwania się od ziemi.
Po tych siedmiu latach prześladowań i doświadczeniu tylu trudności naprawdę zrozumiałem, kogo spotkałem i jak cenne jest to, co otrzymałem. Przede mną wciąż długa droga, ale niezależnie od tego, jak będzie trudna, mam Fa i Mistrza przy sobie. Będę kultywować się aż do końca i nie zawiodę Mistrza za Jego dobroć w ocaleniu mnie.
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.