(Minghui.org) Jestem nauczycielką w szkole podstawowej położonej na wsi. Zanim zaczęłam praktykować Falun Dafa, byłam taka jak większość zwykłych ludzi. Dawałam się porwać nurtowi gwałtownego upadku moralności, przywiązywałam ogromną wagę do interesów materialnych, zazdrościłam innym ich zamożnego życia i marzyłam o szybkim wzbogaceniu się. Gdy tylko zdobyłam choć odrobinę, byłam przepełniona radością. Nawet jeśli podniosłam z ziemi jeden grosz, czułam ekscytację. Szukałam wszelkich sposobów, by zaspokoić swoje pragnienie zysków pieniężnych.
Pamiętam rok poprzedzający uzyskanie Fa – 1996. Istniał wtedy komplet dwóch podręczników do szkoły podstawowej, a cena wydrukowana na książkach dotyczyła całego kompletu, nie jednej książki. Po omówieniu sprawy z innym nauczycielem, który uczył tę samą klasę, pobrałyśmy opłatę, traktując tę cenę jako cenę jednej książki. Oznaczało to pobranie podwójnej kwoty rzeczywistego kosztu. Co gorsza, nie czułam się winna z powodu tego bezwstydnego czynu, a wręcz byłam z siebie zadowolona, myśląc: skoro inni mogą tak robić, to dlaczego ja nie? Moje sumienie dawno zagubiło się w tym materialistycznym świecie.
Na szczęście uzyskałam Fa w maju 1997 roku. Zrozumiałam, że sława i zyski człowieka w życiu są z góry określone przez przeznaczenie, a powrót do naszej pierwotnej, prawdziwej natury jest prawdziwym celem życia. Mistrz nauczył nas, abyśmy zawsze postępowały zgodnie z zasadami Dafa: Prawda, Życzliwość i Cierpliwość. Musimy traktować innych z dobrocią i być wyrozumiałe w każdym działaniu. Powinnyśmy przywiązywać mniejszą wagę do sławy i zysków, ponieważ „cnota” jest tym, co najcenniejsze. Dafa obudziła moją prawdziwą naturę i zmieniła moje postrzeganie świata, zwłaszcza moje podejście do pieniędzy i zysków materialnych. Chciałam iść pod prąd!
W pracy
Pierwszą rzeczą, jaką musiałam zrobić w pracy, było zwrócenie uczniom nadpłaconych pieniędzy za podręczniki. Zastanawiałam się, jak to zrobić. Nauczycielka, która zbierała pieniądze razem ze mną, była zwykłą osobą, a ja dopiero zaczynałam kultywację. Jako nowa praktykująca czułam się w obliczu tego problemu nieco zagubiona i bezradna. Mimo to w sercu miałam jedną prawą myśl: „Muszę oddać te pieniądze!”. Po namyśle znalazłam sposób, który nie angażował nikogo innego. Zwróciłam uczniom całą kwotę, co do grosza. Po zakończeniu tej sprawy poczułam spokój – wiedziałam, że naprawdę zaczęłam się kultywować! Chociaż chiński reżim rozpoczął okrutne prześladowania 20 lipca 1999 roku, nadal nie zapominałam nauk Mistrza, które podtrzymywały moje współczucie.
Przed rozpoczęciem prześladowań co roku byłam nominowana jako wzorowa nauczycielka. Po ich rozpoczęciu, z powodu wytrwałości w kultywacji, nie mogłam już otrzymywać żadnych wyróżnień. Nie przywiązywałam jednak do tego wagi, ponieważ sława i zyski są tylko tymczasowe. Myślałam jedynie o tym, jak kształtować siebie zgodnie z Dafa. Przyjmowałam do nauczania każdą trudną i niechcianą klasę, i bez wahania pomagałam, gdy ktoś prosił o pomoc. Gdy szkoła miała zadania zespołowe, jako pierwsza się zgłaszałam. Po lekcjach udzielałam darmowych korepetycji uczniom z trudnościami. Oprócz nauczania pomagałam też szkole w dodatkowych pracach, które w innych placówkach byłyby płatne, ale nigdy nie oczekiwałam wynagrodzenia.
Wnuczka jednego z rodziców moich uczniów uczyła się w innym mieście. Przez ponad rok codziennie płakała, ponieważ nie chciała się uczyć. Rodzice próbowali wszystkiego, aby ją przekonać, lecz nic nie pomagało. Gdy trafiła do mojej klasy, jej zachowanie całkowicie się zmieniło – codziennie przychodziła i wychodziła z lekcji radosna. Rodzice, chcąc wyrazić wdzięczność, przekazali mi pieniądze przez dyrektora szkoły, ale nie przyjęłam ani grosza.
Gdy pojawiały się jakieś nagrody dla nauczycieli, pozwalałam innym wybierać jako pierwszym. Pewnego razu nagród zabrakło o jeden udział i nie wiedziano, jak rozwiązać problem. Dyrektor martwił się, bo ktokolwiek by ją dostał, ktoś byłby niezadowolony. Niektórzy sugerowali losowanie, inni przyznanie według wyników klas. Była też nowa nauczycielka, która dopiero co przyszła z innej szkoły, więc nie miała jeszcze wyników. Sama decyzja o przyznaniu jej niczego nie należała, więc powiedziałam dyrektorowi zdecydowanie: „Zrezygnuję ze swojej części!”. Dyrektor odetchnął z ulgą i wzruszony powiedział: „Mamy szczęście, że mamy tak dobrą osobę jak pani. Dziękuję!”.
Później nauczycielka, która mnie wspierała, narzekała: „Dlaczego nie poczekałaś, aż otrzymasz nagrodę, i dopiero potem z niej zrezygnujesz? Kto doceni to, co zrobiłaś?”. Uśmiechnęłam się spokojnie i odpowiedziałam: „Nie zabiegam o wdzięczność innych. Wystarczy mi, że oni są szczęśliwi”.
W rodzinie
Staram się również ze wszystkich sił postępować zgodnie z Fa w życiu rodzinnym. Zgodnie z lokalnymi zwyczajami, każdego roku przychodzi czas oddawania czci przodkom. Bracia przyjmują siostry, które wracają do rodzinnego domu na uroczystość, i zazwyczaj robią to na zmianę. Mój mąż ma starszego brata i siostrę. Widząc, że rodzina jego brata jest bardzo zajęta pracami w gospodarstwie, dobrowolnie przejmowałam przyjmowanie szwagierki, tak że brat mojego męża przez ostatnie kilka lat prawie nie musiał się tym martwić.
Pewnego roku wróciłam do rodzinnej miejscowości, aby oddać cześć przodkom, i akurat wypadło to tego samego dnia, co uroczystość w rodzinie mojego męża. Ponieważ moja rodzina pochodzi z tej samej wioski, wróciłam do domu zaraz po ceremonii. Moja teściowa zmarła w zeszłym roku i była ostatnią starszą osobą w rodzinie, która odeszła.
Przez ostatnie lata nie pozwoliliśmy, aby rodzina mojego męża wydała choćby jednego juana na hospitalizację i leczenie mojej teściowej. Wszystko, czego potrzebowała, zapewnialiśmy sami, nie mówiąc nikomu. Pewnego roku pomogłam teściowej wyprać jej kołdrę i materac, a ona powiedziała innym, że zamieniłam jej bawełnianą kołdrę na gorszej jakości. Nie wzięłam tego do serca. Rok później siostra mojego brata powiedziała, że starsza osoba była już nie do końca świadoma i po prostu pomyliła kołdry.
Po śmierci teściowej otrzymaliśmy spadek w wysokości 40 000 juanów. Mój mąż omówił to ze mną: „Oboje mamy emerytury, natomiast mój brat i siostra przez całe lata zajmowali się rolnictwem, a ostatnie zbiory były naprawdę słabe. Z wiekiem ich zdrowie się pogarsza. Gdy nie będą już w stanie pracować fizycznie, nie będą mieli żadnych dochodów. Powinniśmy zrezygnować z tego spadku i przekazać go im”. Gdy to usłyszałam, od razu się zgodziłam. Pod przewodnictwem Dafa w naszej rodzinie nie było żadnych konfliktów.
Gdy chodzę na zakupy do supermarketu, zdarza się, że sprzedawca kilkakrotnie źle obliczył rachunek. Za każdym razem, gdy wydał mi za dużo reszty, oddawałam ją z powrotem. Pewnego roku kupiłam mojej teściowej przez Internet parę watowanych spodni. Gdy otrzymałam paczkę, okazało się, że były w niej dwie pary. Natychmiast skontaktowałam się z obsługą klienta i przelałam pieniądze za dodatkową parę spodni.
Falun Dafa jest niezwykle cnotliwą praktyką, jakiej nie widziano od wieków. Jej zasady są tak głębokie, że wykraczają poza naszą wyobraźnię, a zarazem świeże i odświeżające. Oczyszczają nasze dusze. Gdy opowiadam o moich doświadczeniach z ponad dwudziestu lat kultywacji, jest tak wiele do powiedzenia, że nie mogę przestać.
To dzielenie się dotyczyło jedynie tego, jak zmieniło się moje rozumienie zysków materialnych, a już całkowicie mnie to odmieniło. To Mistrz Li Hongzhi wydobył mnie z brudu tego świata i oczyścił! Jest to potężna cnota Dafa i zbawienie Mistrza. Chcę wychwalać Dafa i Mistrza przed całym światem!
Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 4 stycznia 2026 roku.
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.