(Minghui.org) Mam 78 lat i zaczęłam praktykować Falun Dafa w 1997 roku. Z okazji 22. Chińskiego Fahui na Minghui, chciałabym podzielić się moimi ostatnimi doświadczeniami, kiedy ubiegałam się o zadośćuczynienie dla mojego męża i korzystałam z prawa, aby wyjaśnić prawdę o prześladowaniach. Poprosiłam innych praktykujących o pomoc w spisaniu moich doświadczeń, które opisałam.
Zaczęłam praktykować Falun Dafa po tym, jak zobaczyłam transformację mojego męża
Dwóch praktykujących w moim miejscu pracy zasugerowało mi praktykowanie Falun Dafa. Powiedzieli mi, że praktyka ta ma niezwykłe korzyści zdrowotne i dali mi kilka książek, w tym „Falun Gong” i „Zhuan Falun”. Poczułam, że Falun Dafa jest dobre po przeczytaniu książek i obejrzeniu trzech nagranych wykładów Mistrza. Nie dokończyłam wykładów, ponieważ musiałam wyjechać w podróż służbową. Po powrocie do domu nie kontynuowałam praktyki – byłam zajęta pracą i pod wpływem ateizmu. Nie miałam pojęcia o kultywacji, Buddach ani Bogach, dlatego tak naprawdę nie praktykowałam Dafa.
Poprosiłam męża, żeby praktykował, ale nie podjął się. Grał w mahjong, tańczył i spotykał się z przyjaciółmi. Przeprowadziliśmy się w 1997 roku i nie znaliśmy nikogo w naszej nowej okolicy. Mąż nie miał przyjaciół, którzy mogliby mu dotrzymać towarzystwa, więc siedział w domu. Z nudów natknął się na „Zhuan Falun” i zaczął ją czytać. Uznał książkę za niezwykłą i powiedział, że nigdy wcześniej nie czytał czegoś podobnego. Przeczytał ją uważnie, od deski do deski.
Trzy dni później poczuł w brzuchu Falun wirujący zgodnie z ruchem wskazówek zegara i przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, dokładnie tak, jak opisano w „Zhuan Falun”. Wiedział, że Mistrz dał mu Falun, ponieważ naprawdę go poczuł.
Mój mąż nie wychodził z domu przez cztery dni i po cichu przeczytał całą książkę. Od tamtej pory był przekonany do zasad zawartych w książce i zdał sobie sprawę, że jest to cnotliwa nauka, która naprawdę prowadzi człowieka właściwą ścieżką.
Rodzina mojego męża wierzy w Buddów. Być może był pod ich wpływem, dlatego bardzo pilnie praktykował Falun Dafa. Zmiany, jakie w nim zaszły, były znaczące. Trzy dni po przeczytaniu Zhuan Falun rzucił palenie, a jego temperament się poprawił. Ta niewielka zmiana zrobiła wrażenie na naszych przyjaciołach i rodzinie, ponieważ wszyscy wiedzieli, że zamieniłby swoje życie na papierosa, a kiedy tracił panowanie nad sobą, było to przerażające.
W 1986 roku często miewał bóle brzucha i zdiagnozowano u niego wrzód dwunastnicy. Przeszedł operację, podczas której wycięto mu cztery piąte żołądka. Lekarz ciągle powtarzał mu, żeby rzucił palenie, bo inaczej jego ciało się załamie. Zgodził się, ale nie rzucił palenia. Jednak po rozpoczęciu praktykowania Falun Dafa rzucił palenie w ciągu trzech dni. Przestał się też złościć, gdy go krytykowałam. Jego zdrowie poprawiało się z dnia na dzień.
Ogromna transformacja mojego męża w tak krótkim czasie głęboko mnie zainspirowała i zaczęłam prawdziwie kroczyć ścieżką kultywacji, podążając za wymaganiami Mistrza. Mój mąż i ja praktykujemy kultywację od ponad dwóch dekad i oboje nie wydaliśmy ani grosza na leki. Zawsze cieszyliśmy się dobrym zdrowiem.
Młody mężczyzna uświadamia sobie, że Falun Dafa jest dobre
Często wychodziłam, aby rozdawać materiały wyjaśniające prawdę, po tym jak w 1999 roku rozpoczęły się prześladowania.
Pewnego razu, z młodą praktykującą, poszłyśmy rozdawać ulotki na ulicy i poszłyśmy różnymi drogami. Młoda praktykująca podeszła do mnie i powiedziała, że ktoś mnie śledzi, a nawet dzwoni. Powiedziałam jej, żeby szybko wsiadła do autobusu. Okazało się, że autobus przyjechał, więc wsiadła.
Poszłam w przeciwnym kierunku. Młody mężczyzna, który zadzwonił, poszedł za mną. Powiedziałam mu: „Młody człowieku, nie rób nic złego”. Nic nie powiedział i poszedł dalej za mną. Po długim marszu zobaczyłam, że nadal jest za mną. Powiedziałam: „Pamiętaj, dobry człowiek będzie błogosławiony przez całe życie. Ten, kto chroni praktykujących Falun Dafa, będzie błogosławiony, a ty będziesz miał dobrą karierę w przyszłości”. Nie powiedział ani słowa.
Zobaczyłam nadjeżdżający autobus i chciałam do niego wsiąść. Nagle krzyknął: „Ona jest praktykującą Falun Dafa!”. Odwróciłam się, zdjęłam czapkę i powiedziałam: „No i co z tego, że praktykuję Falun Dafa? Mam ponad 70 lat, a moje zdrowie poprawiło się dzięki praktykowaniu Falun Dafa. Co się stało?”. Autobus się zatrzymał i wsiadłam.
Właśnie wtedy młody mężczyzna uniósł rękę i krzyknął: „Dobry człowiek będzie żył spokojnym życiem!”. Uśmiechnęłam się i odmachałam: „Rzeczywiście, dobry człowiek będzie bezpieczny przez całe życie!”.
Okazało się, że mężczyzna nienawidził Falun Dafa z powodu kłamstw szerzonych przez KPCh. Tego dnia jego świadoma strona posłuchała praktykującej. To było wspaniałe.
Mój mąż był prześladowany
Mój mąż i ja nie wyrzekliśmy się naszej wiary, gdy KPCh zaczęła prześladować Falun Dafa. Nadal dobrze wypełnialiśmy te trzy rzeczy. Mój mąż był przetrzymywany w aresztach, skazany na obozy pracy i zmuszony do opuszczenia domu, aby uniknąć prześladowań. Był katowany fizycznie i psychicznie oraz przeszedł wiele trudności. Ja również zostałam zatrzymana.
Mój mąż został ponownie aresztowany w pierwszej połowie 2019 roku. Nasze rzeczy osobiste, w tym książki Dafa oraz sprzęt do produkcji materiałów wyjaśniających prawdę i ulotek, zostały skonfiskowane. Następnie stanął przed sądem. Z pomocą innych praktykujących, ubiegałam się o obronę męża jako członka rodziny przed rozprawą. Ponieważ jednak nie wiedziałam, co robić i nie przygotowałam się wcześniej, na rozprawie stwierdziłam jedynie, że mój mąż jest niewinny. Nie wiedziałam, co jeszcze powiedzieć w jego obronie.
Na rozprawie adwokat poprosił sędziego o przedstawienie dowodów. Sędzia wyjął pamiątki z napisami „Prawda, Życzliwość, Cierpliwość”. Prawnik zapytał, jak tak dobrze wykonany przedmiot, promujący tradycyjne cnoty, może zostać uznany za dowód przestępstwa? Jednak prokurator i sędzia upierali się, że mój mąż podważał przestrzeganie prawa, produkując duże ilości tych pamiątek. Po rozprawie przedstawiłam dokumenty, które zgodnie z prawem dowodziły, że Falun Dafa (Falun Gong) zawsze było legalną praktyką w Chinach.
Mój mąż został niesłusznie skazany na ponad osiem lat więzienia i grzywnę po pierwszym procesie. Poprosił kogoś o poinformowanie mnie, że postanowił nie odwoływać się od wyroku, ponieważ uznał apelację za bezcelową.
Praktykujący szybko skonsultowali się z Forum Sprawiedliwości i po dyskusjach zdecydowałam się odwołać. Praktykujący przygotowali dokumenty apelacyjne w krótkim czasie. Mój mąż dowiedział się o moich zamiarach i wypełnił dokumenty w terminie.
Po tym, jak mój mąż odwołał się od wyroku, złożył wniosek, w którym poprosił mnie o reprezentowanie go jako członka rodziny w procesie apelacyjnym. Następnie wysłałam do sądu różne dokumenty prawne wraz z listami, w których prosiłam o nieangażowanie się w prześladowanie praktykujących.
Dwukrotnie spotkałam się z sędzią prowadzącym apelację i wielokrotnie rozmawialiśmy przez telefon. Po złożeniu skargi sędzia stał się bardziej przychylny i przestał mi przerywać, gdy wyjaśniałam mu prawdę.
Dzięki wsparciu adwokatów z Forum Sprawiedliwości, a także lokalnych adwokatów, podjęłam intensywne działania prawne, aby przeciwstawić się prześladowaniom i uratować męża.
Wysyłanie dokumentów prawnych do różnych departamentów
Polecono mi wysłać dokumenty do 40–50 miejsc pracy. Wahałam się i zdecydowałam się wysłać je tylko do miejsc, które moim zdaniem miały związek z uchyleniem sprawy. Później adwokaci pytali mnie, do ilu miejsc pracy wysłałam te listy, a ja przyznałam, że wysłałam tylko kilka. Przestraszyłam się, gdy zobaczyłam w telewizji relację ze sprawy, w której prawnik otrzymał surowy wyrok po tym, jak jego rodzina pozwała go do sądu.
Po kilku rozmowach z praktykującymi zmieniłam zdanie i nabrałam śmiałości. Później mogłam wysłać listy do wszystkich miejsc pracy wskazanych w skardze.
Pamiętam, że kiedyś przygotowaliśmy kilkanaście dokumentów, liczących prawie 200 stron, aby wyjaśnić prawdę systemowi sądowniczemu. Wysłaliśmy 40 lub 50 kopii dokumentów. Ostatecznie szef lokalnego biura sprawiedliwości został przeniesiony do miejsca pracy znanego publicznie jako „wygnanie”. Biuro to znajdowało się na samym dole w lokalnym sondażu satysfakcji. Stałam się sławna w systemie.
Otwarcie wysyłałam dokumenty prawne pocztą. Ale pewnego dnia, kiedy znowu poszłam wysłać listy, pracownik poczty powiedział mi, że nie mam pozwolenia na ich wysyłanie. Zapytałam: „Czy możesz mi pokazać dokumenty, z których wynika, czego nie wolno mi wysyłać?”. Odpowiedział: „Jeśli zawierają treści dotyczące Falun Gong, to nie możesz ich wysyłać”.
Powiedziałam: „Proszę mi pokazać przepisy prawne. Byliśmy źle traktowani, ponieważ praktykujemy Falun Gong. Jeśli nie napiszę o Falun Gong, co mogę napisać? Odebraliście mi prawo do komunikowania się, co jest niezgodne z prawem. Gdzie jest wasz przełożony? Proszę go wezwać”. Pozwolono mi wysłać dokumenty po tym, jak zadzwonili. Później, ilekroć szłam na pocztę, pracownicy dzwonili do swojego przełożonego. Za każdym razem pozwalano mi wysłać dokumenty.
Później poszłam na inną pocztę. Pracownicy tej poczty byli przyjaźni. Kierownik powiedział, że dokumenty prawne piszą prawnicy i mogę je po prostu wysłać, o ile nie zawierają rewolucyjnych haseł. Pracownica była bardzo pomocna i często pomagała mi rejestrować wysyłane przeze mnie dokumenty. Musiałam tylko zapłacić za przesyłkę. Wiedziałam, że Mistrz mi pomaga.
Ponieważ wciąż korzystałam z różnych legalnych metod, aby uratować męża i wyjaśnić prawdę, moje włosy wkrótce posiwiały i bardzo schudłam. Kilkakrotnie czułam się zmęczona i mówiłam praktykującym, że chcę się poddać. Jednak po tym, jak podzielili się ze mną swoimi przemyśleniami, zazwyczaj myślałam o sprawach z perspektywy Fa i przemyślałam je dokładnie tego dnia. Dlatego nigdy nie zatrzymałam się w swoich śladach i odwiedziłam wiele miejsc, wysyłając pocztą różne dokumenty prawne, odwołania, skargi itp. Często wysyłałam też listy, w których namawiałam ludzi, aby nie brali udziału w prześladowaniu praktykujących.
Kiedyś znalazłam w koszyku rowerowym ulotkę, która była listem do Komisji ds. Polityki i Prawa. Pomyślałam, że jest dobrze napisana i byłam podekscytowana. Natychmiast pomyślałam o Komisji ds. Polityki i Prawa w mojej prowincji. Gdyby znali te fakty o Falun Gong, jakże by to było wspaniałe. Nie tylko przestaliby dopuszczać się zła, ale także chroniliby praktykujących w prowincji. Z tą myślą napisałam więc w swoim imieniu list do Komisji ds. Polityki i Prawa w mojej prowincji. Kilka dni później przyszła do mnie policja.
Twoja skarga jest dobrze napisana
Pewnego dnia wezwano mnie na komisariat policji. Zapytano mnie, czy wysłałam list do Komisji ds. Polityki i Prawa. Zapytałam, co jest złego w napisaniu listu. Policjant zapytał: „Dlaczego wysyłasz tyle listów do różnych wydziałów?”. Odpowiedziałam: „Mój mąż został niesłusznie skazany na więzienie, chcę, żeby wszyscy o tym wiedzieli i przekonali się, kto ma rację. Mam też nadzieję, że wszyscy będą mogli nam pomóc”.
Właśnie wtedy zadzwoniła moja córka, żeby poprosić mnie o powrót do domu na lunch. Zastępca naczelnika powiedział: „Proszę najpierw iść do domu, a potem coś wydrukuję. Proszę wrócić i to odebrać”. Następnego ranka wróciłam. Zasłonili zasłony w pokoju i zrobiło się ciemno. Poproszono mnie o podpisanie dokumentu. Ponieważ byli uprzejmi, mimo że nie widziałam dobrze, podpisałam go bez czytania i zabrałam kopię do domu.
W domu zdałam sobie sprawę, że to decyzja o nałożeniu kary administracyjnej. Powodem nałożenia kary było to, że rozpowszechniałam materiały dotyczące Falun Gong pocztą do różnych departamentów rządowych. Stwierdzono, że takie materiały promują Falun Gong, zniesławiają system prawny i zakłócają pracę administracji oraz sądownictwa. Zdecydowano, że siedmiodniowy areszt administracyjny nie będzie stosowany, ale zostałam ukarana grzywną w wysokości 300 juanów i musiałam ją uiścić w ciągu kilku dni, w przeciwnym razie grzywna zostanie podwyższona.
Wiedziałam, że dałam się nabrać. Później komisariat policji stwierdził, że działa na polecenie przełożonych. Napisałam wtedy do władz okręgowych z prośbą o uchylenie decyzji o nałożeniu kary administracyjnej i złożyłam wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Oświadczyłam również, że mój podpis jest nieważny. Komisariat policji nie zażądał ode mnie zapłaty grzywny w wysokości 300 juanów i jej nie zapłaciłam.
W moim wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy napisałam: „Wysłałam do odpowiednich organizacji rządowych oświadczenie, które miało posłużyć w sądzie do obrony mojego męża. Czyż nie jest śmieszne, że twierdzicie, że zakłóca to pracę administracji i sądownictwa?”
Władze dystryktu, jako prawnie wyznaczony organ odwoławczy, nie wywiązały się ze swoich ustawowych obowiązków i nie odpowiedziały w ciągu sześćdziesięciodniowego okresu administracyjnego. W ciągu piętnastu dni od upływu okresu administracyjnego bezpośrednio wniosłam pozew administracyjny do Pośredniego Sądu Ludowego w mieście.
Młoda pracownica w centrum obsługi klienta Pośredniego Sądu Ludowego w mieście długo przyglądała się mojej skardze, zanim zgłosiła się do swojego przełożonego. Po długim czasie jej przełożony wyszedł i zapytał, kto napisał moją skargę. Powiedział, że jest dobrze napisana, ale powinnam zwrócić się do Biura Bezpieczeństwa Publicznego, aby rozwiązać sprawę.
Ujawnienie szczegółów dotyczących prześladowań mojego męża opinii publicznej
Po aresztowaniu mojego męża, praktykujący napisali artykuły ujawniające prześladowania, skompilowali je i wysłali na stronę internetową Minghui.org. Wyszłam, aby dostarczyć te materiały. Ponieważ artykuły dotyczyły prawdziwych incydentów i mieszkańców okolicy, ludzie chcieli przeczytać kompilację, gdy tylko zobaczyli tytuł.
Miałam ze sobą dwie torby ulotek do rozdania. Kiedy spotykałem młodych ludzi, mówiłam do nich: „Daję wam tę ulotkę. Możecie poczuć się jak sędzia i zobaczycie, jak rozstrzygniecie sprawę”. Z radością ją przyjęli.
Pewnego dnia zobaczyłam samochód zaparkowany przy drodze, w którym siedział mężczyzna. Powiedziałam: „Dam ci ulotkę do przeczytania”. Odpowiedział: „Jestem z Biura Bezpieczeństwa Publicznego”. Zapytałam: „Co w tym złego?”. Czy wy też nie jesteście ludźmi? Nie mam złych intencji, chcę tylko, żebyście zobaczyli, kto ma rację, a kto nie”. Przyjął ją.
Po tym, jak mój mąż zdecydował się na apelację, przygotowaliśmy oświadczenie obronne. Następnie je wręczyłam. Zostało ono napisane z pomocą ekspertów z Forum Sprawiedliwości i lokalnych praktykujących. W materiale jasno wyjaśniono, że praktykowanie Falun Gong jest legalne, a prześladowanie Falun Gong jest przestępstwem. Ci, którzy je przeczytają, zrozumieją prawdę. Dlatego, masowo rozsyłając dokumenty, osobiście dostarczałam je ludziom na ulicach.
Wyjaśnianie prawdy różnym departamentom rządowym
W przeszłości wyjaśniałam prawdę twarzą w twarz i czułam się wspaniale, wracając do domu po tym, jak pomogłam ludziom wystąpić z KPCh. Po aresztowaniu męża czułam, że powinnam wyjaśnić prawdę pracownikom Biura Bezpieczeństwa Publicznego, prokuratury i sądu. Chociaż towarzyszyło mi równie silne poczucie spełnienia, gdyby pracownicy Biura Bezpieczeństwa Publicznego, prokuratury i sądu poznali prawdę i przestali uczestniczyć w prześladowaniach, również miałoby to znaczenie.
Praktykujący powiedział mi kiedyś, że został zgłoszony, gdy rozdawał ulotki w pobliżu komisariatu policji. Tej nocy, rozmawiając z naczelnikiem komisariatu policji, szybko wyczuł, że naczelnik już zna prawdę. Zapytał, czy naczelnik rozmawiał już z praktykującym. Odpowiedział, że tak. Kiedy praktykujący zapytał, od kogo usłyszał prawdę, naczelnik odpowiedział, że od Zhou (pseudonim). Zhou jest moim mężem. W rzeczywistości ja również wcześniej opowiedziałam im o faktach i przedstawiłam dokumenty, w tym oświadczenie w obronie męża w sądzie. Później naczelnik powiedział praktykującemu: „Możesz tam iść, ale nie idź tam ponownie, żeby rozdawać ulotki, bo są tam kamery monitoringu”.
Po wysłuchaniu opinii tego praktykującego poczułam się pewniej. Pokazało to, że moje wysiłki nie poszły na marne. Naczelnik komisariatu znał prawdę i nie prześladował praktykujących.
Z tego, co wiem, większość pracowników Biura Bezpieczeństwa Publicznego, prokuratury i sądu słuchała tylko kłamstw oraz wykonywała bezprawne polecenia przełożonych. Niewielu usłyszało prawdę bezpośrednio od praktykujących, zwłaszcza od dyrektorów więzień na szczeblu prowincji, urzędników wymiaru sprawiedliwości, urzędników w prowincjonalnych samorządach, którzy tym bardziej potrzebują usłyszeć prawdę. Jeśli uda nam się im wyjaśnić prawdę, być może nie wystąpią z KPCh, ale w głębi serca będą potrafili odróżnić dobro od zła i nastąpi zmiana.
Co więcej, ci wysocy rangą urzędnicy zazwyczaj przyjmują tak zwane „zadania” z góry. Rozmawiają tylko z osobami ze swojego najbliższego otoczenia i rzadko mają kontakt ze zwykłymi obywatelami. Zazwyczaj nie mamy pretekstu, żeby się do nich udać, ale teraz jest okazja, żeby się z nimi skontaktować i wyjaśnić im prawdę.
To dodaje mi odwagi, by podróżować do miast oddalonych o kilka mil, aby spotkać się z urzędnikami z różnych departamentów i opowiedzieć im o faktach dotyczących Falun Gong, patrząc na sytuację mojego męża. Jeździłam pociągiem, aby spotkać się z dyrektorami więzień na terenie więzienia oddalonym o kilka mil, aby ubiegać się o uwolnienie męża, jeździłam rowerem i autobusem do różnych departamentów rządowych w moim mieście, aby powiedzieć urzędnikom, że mój mąż został niesłusznie skazany na karę więzienia.
Niektórzy z nich nie mówią tego na głos, ale w głębi serca podziwiają nas, praktykujących. Czasami przygotowywałam wiele notatek z treściami ze strony internetowej Minghui i rozdawałam je. Uśmiechali się, kiwali głowami i zapisywali notatki.
Poszłam do biura zarządzania więzieniem. Pracownicy na początku utrudniali mi życie i byli dla mnie bardzo niemili. Cierpliwie im tłumaczyłam, co się stało, i nie byli aż tak niemili. Kiedy poszłam do szefa biura sądowego, wspomniałam o prześladowaniach, jakie mój mąż przeszedł w więzieniu. Młody mężczyzna powiedział: „To przestępca. Tak właśnie powinien być traktowany”. Zapytałam: „Kto popełnił przestępstwo? Właściwie nie ma prawa, które dowodziłoby, że Falun Gong jest nielegalne. Czy możecie mi pokazać jakąś podstawę prawną? My, praktykujący, jesteśmy niesłusznie skazani”. Mężczyzna zamilkł.
Poszłam do sądu po tym, jak Biuro Ubezpieczeń Społecznych zażądało od mojego męża zwrotu przyznanej mu emerytury. Powiedziałam sędziemu, że emerytura to nasze własne pieniądze i powinna zostać nam przekazana. Jakim prawem żądają od nas jej zwrotu? Podobnie jak w banku, pieniądze, które wpłacamy, należą do nas – kto powiedziałby, że należą do banku? Emerytura wypłacana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych to pieniądze zgromadzone za pracę wykonywaną przez całe życie i ma być wypłacana po przejściu na emeryturę. Dopóki dana osoba żyje, emerytura powinna być wypłacana, a mimo to żądacie od nas zwrotu pieniędzy. To niezgodne z prawem.
Sędzia powiedział: „To ma związek z Urzędem Ubezpieczeń Społecznych. Nie powinnaś przychodzić do mnie”. Odpowiedziałam: „Do kogo mam się udać? Pojechałeś do więzienia i ogłosiłeś decyzję przy moim mężu, mówiąc mu, że jego emerytura zostanie zawieszona i musi zwrócić pieniądze, które mu przekazano. To bardzo obciążyło mojego męża i pogorszyło jego stan zdrowia. Co ty wyprawiasz?! Przyszłam do ciebie dzisiaj, żeby ci powiedzieć, że to, co zrobiłeś, jest nielegalne”.
Zobaczyłam młodego mężczyznę obok sędziego i powiedziałam: „Młody człowieku, jesteś jeszcze młody, musisz wiedzieć, co jest dobre, a co złe, i chcesz dobrej przyszłości. To będzie koniec, jeśli nadal będziesz im ulegał i robił złe rzeczy. Musisz wiedzieć, po co jest sąd”. Mężczyzna uśmiechnął się i spuścił głowę. Ostatecznie nie zwróciłam męża emerytury i oni też mnie o nią nie prosili.
Poszłam do prezesa Pośredniego Sądu Ludowego w sprawie mojego pozwu przeciwko sędziemu w pierwszym procesie mojego męża. Prezesa nie było w pobliżu, ale zostałam, czekając na niego. Wyjaśniłam prawdę kilku młodym pracownikom. Jeden z nich powiedział: „Ciociu, przestań mówić, wkrótce dołączymy do praktykowania Falun Gong. Patrz, nasz szef idzie!”. Natychmiast przestali ze mną rozmawiać.
Zapytałam ich szefa: „Dlaczego nie chcesz się zająć moją sprawą? Na jakiej podstawie?”. Odpowiedział: „Ostatnio pojawił się dokument, który mówi, że nie możemy zajmować się sprawami Falun Gong”. Skorzystałam z okazji i powiedziałam: „Pokaż mi ten dokument, nie mogę ci po prostu uwierzyć na słowo, musisz mi go pokazać”. Nie odpowiedział i wszedł do pokoju. Już z niego nie wyszedł.
Pozew przeciwko Miejskiemu Biuru Bezpieczeństwa Publicznego i władzom miasta
W pierwszej połowie 2021 roku złożyłam wniosek do Miejskiego Biura Bezpieczeństwa Publicznego o upublicznienie informacji rządowych. Zwróciłam się do władz z prośbą o upublicznienie wszystkich informacji dotyczących czasu, w którym mój mąż przebywał w areszcie. W odpowiedzi Miejskiego Biura Bezpieczeństwa Publicznego stwierdzono, że nie jest to informacja rządowa i odmówiono jej zastosowania się do żądania. Złożyłam wówczas wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy w trybie administracyjnym do władz miasta. Władze podtrzymały pierwotną decyzję. Złożyłam wniosek o postępowanie administracyjne, ponieważ pozwanymi są Biuro Bezpieczeństwa Publicznego i władze miasta. Sąd odmówił przyjęcia sprawy, twierdząc, że upłynął termin. Udałam się na pocztę, aby uzyskać kopię potwierdzenia doręczenia dokumentów. Po wielu staraniach w końcu otrzymałam wezwanie z sądu, a rozprawa odbyła się w sądzie miejskim pod koniec 2021 roku.
W dniu rozprawy ubrałam się profesjonalnie, ponieważ strój ten odzwierciedlał wizerunek praktykujących. Towarzyszyła mi szwagierka, pomagając mi trzymać kubek i materiały, i pełniąc rolę mojej asystentki. Siedziała obok mnie. Ponieważ byłyśmy powodami, nasze miejsca były wyższe niż miejsca oskarżonych, co było bardzo miłe. Chociaż rozprawa była publiczna, na galerii dla publiczności nie było nikogo.
Później dowiedziałam się, że kilkunastu praktykujących z hrabstwa przybyło do sądu, aby przesłać prawe myśli.
Na miejscu oskarżonego, naprzeciwko nas, siedział przedstawiciel burmistrza, dwóch policjantów reprezentujących Biuro Bezpieczeństwa Publicznego oraz dwóch prawników reprezentujących rząd i Biuro Bezpieczeństwa Publicznego – łącznie pięć osób.
Na początku rozprawy doszło do zabawnego incydentu. Policjant reprezentujący Biuro Bezpieczeństwa Publicznego wstał i zaczął mówić, podając się za powoda. Sędzia natychmiast go zatrzymał. Sędzia powiedział mu: „Jest pan oskarżonym” i poprosił, aby usiadł i dał powódce głos jako pierwszej. Policjant, który był przyzwyczajony do bycia powodem, był oszołomiony i usiadł ponuro. Moje prawe myśli nabrały na to siły.
Nie bałam się, mimo że miałam do czynienia z pięcioma osobami, ponieważ praktykujący z Forum Sprawiedliwości przygotowali dla mnie materiały, wyjaśnili procedurę i podpowiedzieli, co mam mówić na jakim etapie i jak postępować w szczególnych okolicznościach, które mogą wystąpić. Wszystko mi napisali i w zasadzie musiałam to tylko przeczytać.
Cały proces trwał niecałą godzinę. Mówiłam elokwentnie, a oskarżeni wydawali się pruderyjni w obliczu moich przekonujących argumentów. Chociaż jesteśmy ofiarami tego politycznego prześladowania, nigdy nie przyznaliśmy się do zarzutów, które narzuciła nam Komunistyczna Partia Chin. Dlatego nigdy nie czuliśmy się gorsi od nikogo. Mogę występować jako powód i być szanowana. Moja szwagierka powiedziała mi po procesie: „To, co powiedziałaś, było doskonałe”.
Złożyłam wniosek o kopię nagrania wideo i audio z rozprawy, ale sąd był zdenerwowany i przedstawiał mnóstwo powodów, by odrzucić mój wniosek. Nigdy mi go nie udostępniono.
Nie zatrudniłam prawnika do procesu, ponieważ miałam wsparcie praktykujących i Forum Sprawiedliwości. Nie uważałam, że konieczne jest wydawanie pieniędzy na prawnika. Zamiast tego przeznaczyłam je na przesłanie większej liczby dokumentów prawnych.
Uznałam, że skoro Komunistyczna Partia Chin używa prawa, by nas prześladować, powinniśmy użyć prawa, by się temu sprzeciwić i wyjaśnić prawdę. W przeciwnym razie, kto by wiedział, że ich działania są sprzeczne z prawem? Jeśli nie pozwiemy ich za łamanie prawa, czy będziemy mieli możliwość stanąć w pozycji powoda i wyjaśnić prawdę? Niezależnie od wyników, w tej chwili oskarżonymi były Biuro Bezpieczeństwa Publicznego i władze miasta. Chociaż sąd ostatecznie nie opowiedział się za sprawiedliwością i utrzymał w mocy pierwotną decyzję, wykorzystałam ten incydent, by dać urzędnikom państwowym, prawnikom, sędziemu itp. wysłuchać mojego wystąpienia, a ja wyjaśniłam prawdę jako powód.
(Ciąg dalszy nastąpi: Wybrane wystąpienie na 22. Konferencję Fa Chin na Minghui.org)
Tekst przetłumaczony z wersji anglojęzycznej, która ukazała się na stronie en.Minghui.org dnia 28 listopada 2025
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.