(Minghui.org) Falun Dafa (Falun Gong) poznałam w 1999 roku, zaledwie kilka miesięcy przed tym, jak Jiang Zemin, były przywódca Komunistycznej Partii Chin (KPCh), rozpoczął brutalne prześladowania tej praktyki.
To, że przez ostatnie 27 lat mogłam To, że przez ostatnie 27 lat mogłam wytrwale podążać drogą kultywacji i nieustannie korygować samą siebie, zawdzięczam wyłącznie nieustannemu wzmacnianiu i ochronie ze strony Mistrza Li. Kiedy dokładnie robiłam to, o co prosił praktykujących, i spełniałam wymagania Dafa na każdym konkretnym poziomie, raz po raz ukazywał mi cudowne moce Falun Dafa.
Przełamywanie prześladowań i prania mózgu
Pod koniec lata 2002 roku policja zabrała mnie wraz z inną praktykującą do obozu pracy przymusowej. Placówka ta była znana z torturowania praktykujących w celu ich „przekształcenia”, czyli zmuszenia ich do wyrzeczenia się wiary w Falun Dafa. „Przekształceni” praktykujący byli następnie wykorzystywani jako „pomocnicy” lub „współpracownicy” strażników, aby oszukiwać innych praktykujących i nakłaniać ich do porzucenia praktyki. Słyszałyśmy o wielu takich przypadkach.
Podczas transportu do obozu pracy ja i druga praktykująca byłyśmy skute razem kajdankami. W czasie jazdy mocno trzymałyśmy się za ręce, dodając sobie nawzajem otuchy i zachęcając się do pozostania niezłomnymi. Po przybyciu na miejsce zostałyśmy rozdzielone. Choć panowało napięcie i wyczuwało się zbliżające niebezpieczeństwo, wiedziałam, że Mistrz jest przy mnie i nikt nie może mnie tknąć.
Jedna po drugiej przychodziły kolejne grupy współpracowników. Kiedy oczerniali Mistrza i Dafa, próbowałam z nimi rozmawiać i przekonywać ich argumentami. Po całym poranku stało się jasne, że moje ludzkie pojęcia i przywiązania, w tym waleczność oraz inne negatywne myśli, zaczynają brać górę. Szybko skorygowałam swój stan umysłu i poprosiłam Mistrza o wzmocnienie moich prawych myśli, słów i czynów.
W porze lunchu przyszła kolejna grupa współpracowników. Jedną z nich była młoda kobieta, która szeptem powiedziała mi, że została „przekształcona” wbrew swojej woli i że zamierza ponownie zacząć praktykować po wyjściu na wolność. Niedługo potem pozostali współpracownicy wyrzucili ją z pomieszczenia.
Po południu przyszła kolejna osoba. Chwaliła się, że „przekształciła” ponad 200 praktykujących. Poprosiłam Mistrza o wzmocnienie moich prawych myśli, abym mogła ograniczyć jej wypowiedzi, które były kontrolowane przez złowrogie stare siły. Po pewnym czasie zaczęło jej dokuczać gardło. Walka między dobrem a złem trwała przez całe popołudnie. Kiedy nie rozmawiałam, wysyłałam prawe myśli. Nie miałam żadnych wątpliwości, że Mistrz ją ocali i że zmieni swoje postępowanie.
Policja nie zamierzała się poddać i następnego dnia zorganizowała kolejną zatrzymaną, która miała próbować mnie „przekształcić”. Jednak tego ranka strażnicy odmówili wszystkim zatrzymanym możliwości rozmowy ze mną. Funkcjonariusze policji byli wściekli i słownie mnie obrażali, zanim mnie zabrali.
Byłam pełna wdzięczności wobec Mistrza za rozwiązanie tej próby oraz za ukazanie mi cudownych mocy Fa. Jak powiedział Mistrz:
„[…] kultywacja zależy od ciebie, a gong zależy od mistrza”. (Wykład pierwszy, Zhuan Falun)
Eliminowanie złych elementów i tworzenie jednego ciała
Władze stosowały szczególnie okrutne formy tortur wobec niezłomnych praktykujących. Wraz z innymi praktykującymi próbowałam wyjaśniać prawdę o Dafa naczelnikowi więzienia, kierownikom oddziałów i strażnikom - osobiście lub poprzez pisanie listów - jednak te okrucieństwa trwały nadal. Nie mogłyśmy jeść ani spać, wiedząc, że nasi współpraktykujący cierpią z powodu takiego znęcania się.
Kiedy prześladowania rozpoczęły się w 1999 roku, wielu praktykującym brakowało solidnych podstaw w studiowaniu Fa. Byli przywiązani do własnych rozumień i uważali, że mają rację. Sama tkwiłam w takim sposobie myślenia, zwykle upierając się, że mam rację i często nie zgadzając się z innymi. Kiedy niektórzy praktykujący byli namierzani, zatrzymywani i torturowani, inni narzekali na nich i obwiniali prześladowanych praktykujących, zamiast próbować im pomóc. Oddaleni od siebie i pozbawieni wzajemnej więzi nie byliśmy w stanie utworzyć jednego ciała i dlatego stare siły mogły nas wykorzystywać.
Myślałam o naukach Fa Mistrza i postanowiłam spełnić wymaganie Mistrza, aby po cichu harmonizować dla dobra całości i uzupełniać braki w naszym jednym ciele. Chociaż nie zawsze zgadzałam się z prześladowanymi praktykującymi, mocno wierzyłam, że stare siły nie mają prawa ich prześladować, nawet jeśli mieli przywiązania i luki w swojej kultywacji, ponieważ wszyscy jesteśmy uczniami Mistrza i praktykującymi Falun Dafa.
Po podzieleniu się tym z innymi praktykującymi doszliśmy do porozumienia, że kiedy praktykujący są torturowani, nie możemy po prostu stać z boku i nic nie robić. Niektórzy rozpoczęli strajk głodowy w proteście; niektórzy składali skargi w biurze naczelnika, więziennej prokuraturze oraz Komisji Dyscyplinarnej ds. Inspekcji Więziennictwa; inni osobiście odwiedzali te urzędy, aby wyjaśniać prawdę urzędnikom i pracownikom.
Wpadłam na pomysł, aby złożyć skargę na kierownika mojego oddziału, jego zastępcę oraz strażników zaangażowanych w te nadużycia. Samo myślenie o tym wywoływało ogromną presję i wewnętrzne zakłócenia, do tego stopnia, że niemal zrezygnowałam z tego pomysłu. Jednak podjęłam decyzję i całkowicie uwolniłam się od strachu przed śmiercią. Mocno trzymałam się przekonania, że złożenie skargi jest najbardziej bezpośrednim i skutecznym sposobem wyeliminowania złych elementów i pomagania Mistrzowi w ratowaniu czujących istot.
Kiedy wręczyłam kierowniczce oddziału formalną skargę, uniosła głowę i zachowywała się arogancko. Kiedy ją czytała, wysyłałam prawe myśli. Kiedy później wyszła ze swojego biura, miała już spuszczoną głowę i wyglądała na przygnębioną. Wiedziałam, że Mistrz wyeliminował złe elementy znajdujące się za nią. Mistrz po raz kolejny ukazał mi potężną cudowną moc Dafa.
Władze i urzędnicy odbyli spotkanie. Wkrótce potem strażnicy poinformowali więźniów, że nie będą już stosować takich form tortur.
Praktykujący współpracowali ze sobą i utworzyli silne jedno ciało, co pozwoliło Mistrzowi wyeliminować złe istoty stojące za urzędnikami i strażnikami. Kiedy kilka lat później zostałam zwolniona, w innych oddziałach ponownie wprowadzono niektóre z tych metod tortur, ale nigdy więcej nie stosowano ich w oddziale, w którym byłam przetrzymywana.
Wdzięczność za usunięcie z grupy studiowania Fa
Przez wszystkie lata mojej kultywacji zmagałam się z utrzymaniem właściwego xinxing, gdy między praktykującymi pojawiały się konflikty, i przeszłam bolesny proces usuwania własnych przywiązań.
Kiedy wyszłam na wolność po odbyciu kary więzienia za swoją wiarę, pewna współpraktykująca wyciągnęła do mnie pomocną dłoń, gdy przechodziłam trudny okres. Chciała przedstawić mnie grupie studiującej Fa, mówiąc, że pomoże mi to nadrobić zaległości w kultywacji, ponieważ wszyscy w tej grupie byli bardzo pilni. Przybyłyśmy wcześniej i krótko porozmawiałyśmy z gospodynią, Jia, o mojej sytuacji. Gdy pozostali członkowie grupy zaczęli się schodzić, Jia powiedziała mi: „Możesz już iść. Zaraz zaczynamy”. Byłam zaskoczona, że Jia bez żadnego wahania mnie wyrzuciła.
Odeszłam z ciężkim sercem i ołowianymi nogami. Było to podobne do tego, co powiedział Mistrz: „[…] Sto przykrości naraz spada […]” (Cierpieniem serce hartować, Hong Yin).
Tak wiele zmieniło się podczas mojego pobytu w więzieniu. Niskie, jednorodzinne domy w mojej okolicy zostały zastąpione przez wieżowce, a mój mąż miał romans. Kiedy się złościł, wyładowywał na mnie swoją złość, mówiąc: „Jesteś skazaną. Jesteś skazaną, którą trzeba poddać reedukacji poprzez pracę”. Pewnego razu nie udało mi się utrzymać xinxing i pokłóciłam się z nim. Powiedział mi, żebym się wynosiła i nigdy nie wracała.
Szłam samotnie w chłodnym wietrze i ulewnym deszczu, wśród spadających liści ze smukłych drzew. Wszystkie moje ludzkie pojęcia zaczęły się ujawniać i czułam gorycz. Nie przyszło mi wtedy do głowy, żeby spojrzeć w siebie i zbadać własne postępowanie. Jakby tego było mało, straciłam upragnioną pracę, która była moim jedynym źródłem dochodu. W pracy tymczasowej po dwóch pełnych dniach pracy otrzymałam mniej niż 50 juanów.
Tego dnia opuściłam dom Jia i bez celu chodziłam po ulicach, czując smutek i zagubienie. W końcu zaczęłam patrzeć w siebie i dostrzegłam, jak bardzo byłam przywiązana do swojej reputacji i jak rozpaczliwie chciałam zachować twarz. Postanowiłam codziennie studiować po dwa wykłady Zhuan Falun, a następnie studiować Istotę Dalszych Postępów. Studiowałam wszystkie wykłady Mistrza w porządku chronologicznym, zaczynając od Falun Gong.
Konsekwentnie patrzyłam w siebie i odkryłam dziesiątki ludzkich pojęć i przywiązań. Kiedy skupiłam się na ich usuwaniu, aby naprawdę się poprawić, Jia poprosiła inną praktykującą, aby przekazała mi zaproszenie do ponownego dołączenia do grupy studiującej Fa. Podziękowałam jej, ale odmówiłam. Dzięki wzmocnieniu i pomocy Mistrza oraz pod przewodnictwem Fa przeszłam tę próbę. Kiedy ukończyłam studiowanie wszystkich wykładów i artykułów Mistrza, zyskałam głębsze i bardziej klarowne zrozumienie zasad Fa.
Pewnego razu rozmawiałam z praktykującą przesiedloną z innego regionu i zapytałam ją, w jaki sposób zanegowała finansowe prześladowania ze strony KPCh. Ta praktykująca ma silne zdolności organizacyjne i została zatrudniona do zarządzania dwoma hotelami, co sprawiało, że każdego dnia była bardzo zajęta. Nie pamiętam dokładnie jej słów, ale powiedziała, że miała takie życzenie, aby pewnego dnia mieć wystarczająco dużo pieniędzy i wolnego czasu, by pomagać w ratowaniu czujących istot. I wtedy Mistrz pomógł jej spełnić to życzenie.
Historia tej praktykującej bardzo mnie zainspirowała. Od tamtej pory moja sytuacja finansowa poprawiła się i z każdym dniem jest coraz lepsza. Osiągnęłam swój cel - zarabiam wystarczająco dużo i mam wystarczająco dużo czasu, aby robić trzy rzeczy. Mój mąż również zmienił się na lepsze.
Chociaż byłam wdzięczna, że Jia wyrzuciła mnie z grupy ponad dziesięć lat temu, ponieważ dzięki temu ujawniło się wiele moich przywiązań, przez długi czas wciąż żywiłam wobec niej urazę i zazdrość, których nie potrafiłam się pozbyć. Kiedy na początku tego roku spotkałam Jia, bez ogródek wskazała mi wiele moich niedociągnięć. Było to dziwne, ponieważ niemal w ogóle nie miałyśmy ze sobą kontaktu. W rzeczywistości jedna z rzeczy, które powiedziała na mój temat, pochodziła od innej praktykującej. Początkowo próbowałam się tłumaczyć, ale szybko się powstrzymałam i pomyślałam: „Nieważne, co Jia mówi, muszę słuchać z pokornym sercem”.
Po rozstaniu z Jia dokładnie przyjrzałam się sobie i zaczęłam być jej wdzięczna. Zrozumiałam, że wyrzucenie mnie z grupy studiującej Fa było aranżacją Mistrza i wspaniałą okazją do poprawy siebie. W rzeczywistości było to najlepsze, co mogło mi się przydarzyć, ponieważ dzięki temu mogłam odkryć i usunąć wiele swoich ludzkich pojęć i przywiązań. W całym tym procesie zyskałam bardzo wiele.
Jak wyjątkowe i wspaniałe jest patrzenie w siebie
Za każdym razem, gdy praktykujący wskazuje moje niedociągnięcia, jest to wspaniała okazja do poprawy mojego xinxing.
Około 10 lat temu praktykująca Ye powiedziała mi, że praktykująca Bing znowu się na mnie skarżyła, a ja natychmiast straciłam panowanie nad sobą. Zdarzało się to już wiele razy, a mimo to nie potrafiłam się poprawić. Tym razem jednak postanowiłam bardziej pilnie studiować Fa i zamiast tego patrzeć w siebie. Poprosiłam Mistrza o pomoc, mówiąc: „Mistrzu, jestem zdecydowana pozbyć się tych ludzkich pojęć. Proszę, wzmocnij mnie”.
Po pewnym czasie poczułam, że moje xinxing się poprawiło, więc odwiedziłam Bing. Ostre słowa krytyki skierowała pod moim adresem bez żadnych zahamowań. Nie tłumaczyłam się ani nie broniłam, lecz zamiast tego skupiłam się na patrzeniu w siebie, gdy mówiła. Kiedy pojawiała się myśl, że chcę się wytłumaczyć, natychmiast ją eliminowałam. Od tamtej pory nie słyszałam już żadnych skarg Bing na mój temat.
Kiedy przygotowywałam ten artykuł na temat swoich doświadczeń, spojrzałam w siebie i zdałam sobie sprawę, że Bing miała powód, by mnie wtedy skrytykować. W tamtym czasie martwiłam się, że nie przykłada się do kultywacji, dlatego często zachowywałam się lub mówiłam w sposób sugerujący, że jestem od niej lepsza. Byłam apodyktyczna. Chciałam ją zmienić, narzucając jej własne standardy. Brakowało mi współczucia i zraniłam jej uczucia.
Pewnego razu doszło do konfliktu między mną a Ye. Nie potrafiłam utrzymać xinxing, przesadnie zareagowałam i spoliczkowałam samą siebie. Czułam się pokrzywdzona i miałam wrażenie, że włożyłam wiele wysiłku w coś, za co nikt mi nawet nie podziękował. Kiedy wróciłam do domu, spojrzałam w siebie i dokładnie przeanalizowałam swoje zachowanie. Zapytałam siebie, dlaczego byłam tak impulsywna i spoliczkowałam samą siebie.
Zagłębiłam się w siebie i prześledziłam to aż do moich skłonności samobójczych i do samo okaleczania oraz ponad tuzina innych ludzkich pojęć, które rozwinęły się we mnie, zanim zaczęłam praktykować Dafa. Kiedy je zidentyfikowałam, Mistrz usunął wiele z tych negatywnych substancji z mojego pola wymiarowego. Tej nocy miałam sen, w którym przelatywałam nad wysokim, kolczastym ogrodzeniem więzienia. Latałam swobodnie i szybowałam po niebie. Strażnicy byli tacy mali. Próbowali do mnie strzelać, ale nie mogli mnie dosięgnąć.
Innym razem konflikt z inną praktykującą skłonił mnie do spojrzenia w siebie. Potraktowałam tę praktykującą jak lustro i zastanowiłam się nad całą sytuacją. Odkryłam swoje przywiązanie do reputacji, strach przed konfrontacją, pragnienie zachowania twarzy, skłonność do knucia oraz sentymentalność. Mimo to czułam, że wciąż nie dotarłam do sedna i nie znalazłam przyczyny źródłowej.
Jedna z praktykujących zasugerowała, że leżącym u podstaw przywiązaniem może być „hipokryzja”, a te słowa wstrząsnęły mną do głębi. Natychmiast pojawiła się we mnie myśl: „Skłonność do obłudy nie jest tym, kim jestem. Nie chcę tej skłonności”. Gdy tylko te słowa pojawiły się w moim umyśle, coś spadło z czubka mojej głowy i z klatki piersiowej.
Kiedy patrzyłam w siebie, aby się poprawić, kiedy trafnie identyfikowałam swoje przywiązania i ludzkie pojęcia oraz odróżniałam przywiązanie od mojego prawdziwego „ja”, wtedy pełen współczucia Mistrz usuwał kolejne ciemne góry karmy z mojego pola wymiarowego. Kiedy to się działo, w bardzo namacalny sposób czułam, jak złe substancje odpadają kawałek po kawałku z czubka mojej głowy, z klatki piersiowej lub z pleców.
Kultywacja jest naprawdę czymś niezwykłym. Była pewna rzecz, która bardzo mnie niepokoiła i która powtarzała się nieustannie. Za każdym razem, gdy się pojawiała, patrzyłam w siebie, ale nie traktowałam tego poważnie i jedynie drążyłam problem powierzchownie. Kiedy w tym roku ponownie się to wydarzyło, byłam zaskoczona. Przez kilka dni patrzyłam w siebie i za każdym razem, gdy znajdowałam jakieś przywiązanie, zapisywałam je. Żadne z tych ludzkich pojęć ani przywiązań nie jest moje i nie chcę ich.
Kiedy zagłębiłam się w siebie, aby znaleźć swoje przywiązania, ostatecznie odkryłam źródłowe przyczyny wszystkich innych przywiązań, takich jak reputacja, własny interes, sentymentalność, natura demoniczna i inne złe myśli. Odkryłam również swoją skłonność do niekultywowania Prawdy, niekultywowania Życzliwości i niekultywowania Cierpliwości.
Pracowałam nad wyeliminowaniem swoich wypaczonych poglądów, przekonań ewolucjonistycznych, ateistycznej ideologii oraz współczesnego sposobu myślenia. Kiedy byłam w stanie rozpoznać te przywiązania i z nich zrezygnować, Mistrz usuwał wszystkie związane z nimi zakłócenia. Kiedy przywiązania wywodzące się z sentymentalności zakłócały mój stan, recytowałam nauki Mistrza odnoszące się do konkretnego problemu, a Mistrz usuwał te przywiązania.
Zapytałam samą siebie: „Z jakich przywiązań nie potrafiłaś się uwolnić po tylu latach kultywacji?”. Odkryłam, że pozostawałam w tyle w wyjaśnianiu prawdy, ponieważ odczuwałam strach i miałam skłonność do unikania trudnych zadań. Miałam negatywne opinie, a nawet uprzedzenia wobec niektórych ludzi, w tym wobec pewnych praktykujących. Żywiłam urazę. Byłam uparta i często uważałam, że mam rację. Chciałam udowadniać swoją wartość. Często mówiłam do innych szorstko i z wyższością. Często dochodziła do głosu moja natura demoniczna. Nie zawsze byłam uważna na innych i nie patrzyłam na sprawy z ich perspektywy. Było mi daleko do standardu Prawdy-Życzliwości-Cierpliwości.
Uważnie zbadałam swoje myśli i odkryłam, że wciąż mam wiele ludzkich pojęć i przywiązań, których muszę się pozbyć. W rzeczywistości powinnam z głębi serca podziękować praktykującym za pomoc w znalezieniu we mnie takich brudnych rzeczy.
Kiedy przygotowywałam tę część artykułu na temat swoich doświadczeń, złożyłam dłonie przed piersią i szczerze podziękowałam każdemu praktykującemu, który w przeszłości pomógł mi się poprawić. Chcę również przeprosić osoby, które wcześniej zraniłam: „Przepraszam. To ja popełniłam błąd”. Mój ostry ton wynikał z wpływu kultury partyjnej oraz przywiązania do rywalizacji.
Ogromna wdzięczność za bezgraniczną łaskę Mistrza
Ponad dziesięć lat temu jechałam autobusem, gdy kierowca nagle skręcił. Nie miałam stabilnego oparcia i poleciałam głową w dół po dwóch metalowych stopniach. Kiedy spadałam, błagałam: „Mistrzu, pomóż mi!”.
Pomogło mi wstać kilku innych pasażerów. Bolała mnie dolna część pleców tak bardzo, że po wyjściu z autobusu nie mogłam chodzić. Zrobiłam dwa kroki, powłócząc nogami, po czym nagle pomyślałam: „Czy to nie jest uznawanie prześladowań przez stare siły? To nie jest aranżacja Mistrza. Nic mi nie jest. Nie zamierzam podążać za wami, stare siły”. Poprosiłam Mistrza o wzmocnienie i przyspieszyłam kroku, idąc coraz szybciej mimo dotkliwego bólu. Byłam zdecydowana nie podążać za planem starych sił.
Nie mogłam unieść nóg wystarczająco wysoko, aby wejść po schodach w moim budynku, i podświadomie wyciągnęłam rękę, żeby chwycić poręcz. Natychmiast jednak się powstrzymałam i odrzuciłam tę myśl. Jeśli użyję poręczy, czy nie będzie to oznaczało, że uznaję, iż bolą mnie plecy? Jeśli naprawdę nic mi nie jest, po co miałabym korzystać z poręczy? Ponownie poprosiłam Mistrza o wzmocnienie i postanowiłam, że sama wejdę po schodach. Z pomocą Mistrza weszłam po schodach.
Tej nocy, kiedy leżałam na boku, odczuwałam nieznośny ból w dolnej części pleców, a kiedy położyłam się na plecach, bolało jeszcze bardziej. Jednak im silniejszy był ból, tym bardziej byłam zdecydowana leżeć na plecach. To, co odczuwało ból, nie było mną. Zintensyfikowałam studiowanie Fa, częściej wysyłałam prawe myśli i jeszcze uważniej patrzyłam w siebie. Jak zwykle wykonywałam prace domowe, a mój mąż zupełnie niczego nie zauważył.
Stare siły jednak tak łatwo się nie poddały i szybko wymyśliły kolejny plan. Kilka dni po upadku, kiedy o północy wysyłałam prawe myśli, nagle niewidzialna siła zepchnęła mnie z łóżka. Wylądowałam na podłodze, a dolną częścią pleców uderzyłam prosto w metalowe krzesło. To skłoniło mnie do spojrzenia w siebie i odkryłam wiele ludzkich pojęć oraz przywiązań.
Pewnego ranka, zaledwie kilka dni po tym zdarzeniu, kiedy po wyjściu męża do pracy sprzątałam w domu, nagle całkowicie straciłam czucie w jednej nodze. Stała się zupełnie zdrętwiała i nie mogła utrzymać żadnego ciężaru. Nie wpadłam w panikę, ponieważ wiedziałam, że Mistrz i Dafa są po mojej stronie. Było to działanie złych sił, które płatały mi figle. Stanowczo zaprzeczyłam aranżacjom starych sił i przypomniałam sobie, że to wszystko jest iluzją i że nic mi nie jest.
Oparłam się o drzwi i wyprostowałam nogę, w której nie było żadnego czucia. Następnie powoli uniosłam drugą nogę i całkowicie przeniosłam ciężar ciała na tę, której nie czułam. Błagałam Mistrza o pomoc i wysyłałam prawe myśli. Wkrótce z czubka mojej głowy spłynął ciepły i potężny strumień energii, który przeszedł przez całe moje ciało - Mistrz wykonywał na mnie „guanding” [wprowadzanie energii przez czubek głowy w celu oczyszczenia ciała]. Gdy strumień przepływał przez moje ciało, czucie w nodze powróciło i wszystko znów było zupełnie w porządku. W tamtej chwili naprawdę doświadczyłam cudownej mocy Dafa. Byłam przepełniona radością! Słowa nie były w stanie opisać mojej wdzięczności wobec Mistrza.
Tej nocy złe siły z innego wymiaru napłynęły niczym przypływ. Całe moje ciało czuło się tak, jakby zostało przybite do łóżka. Nie mogłam się poruszyć ani wydobyć z siebie głosu. Miałam wrażenie, że gdyby stare siły postawiły na swoim, objawiłoby się to w postaci udaru. Będąc w stanie częściowej świadomości, odrzuciłam tę aranżację i ponownie poprosiłam Mistrza o pomoc. Z całych sił, z największą determinacją, jaką mogłam w sobie zgromadzić, recytowałam w sercu formułę prawych myśli.
Dzięki wzmocnieniu Mistrza moje prawe myśli stawały się coraz silniejsze. Znów mogłam poruszać ciałem. Nadal wysyłałam prawe myśli i eliminowałam wszystkie złe elementy w innych wymiarach, które szkodziły mojemu ciału. Niektóre złe czynniki zostały wyeliminowane, podczas gdy inne wycofały się niczym odpływająca fala.
Mistrz ponownie mnie ocalił. Składam najgłębsze podziękowania Mistrzowi, który jest przepełniony ogromnym współczuciem, za Jego bezgraniczną łaskę.
Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 1 września 2026 roku
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.