(Minghui.org) Mam 69 lat i nauczyłam się Falun Dafa 12 lat temu. Przed rozpoczęciem kultywacji zmagałam się z wieloma chorobami i nie przeżyłabym, gdyby nie Falun Dafa. Dziękuję Mistrzowi Li za uratowanie mnie i wprowadzenie na ścieżkę kultywacji, a także za przemianę z osoby pełnej karmy w osobę, która myśli o innych na pierwszym miejscu.

Doświadczanie cudów Dafa

Mój pierwszy mąż rozwiódł się ze mną i zostałam sama z opieką nad dziećmi. Mieliśmy dwie córki; jedna miała osiem lat, druga rok. Sprzedawałam owoce, żeby zarobić na skromne utrzymanie. To była ciężka praca, ale byłam zdeterminowana, żeby zapewnić córkom byt.

Wyszłam ponownie za mąż w wieku 47 lat. Mój nowy mąż był bardzo miły i byliśmy razem szczęśliwi.

Moja siostra, która praktykowała Falun Dafa, powiedziała mi, że jest ono cudowne i może leczyć choroby. Następnego ranka poczułam nieregularne bicie serca i przypomniałam sobie, co siostra powiedziała mi o uzdrawiającej mocy Falun Dafa. Włączyłam więc odtwarzacz MP3, który przyniosła z instrukcjami ćwiczeń Falun Dafa, i dyskomfort w klatce piersiowej ustąpił po kilku minutach. Poczułam, że to cud i chciałam nauczyć się tej praktyki. Byłam wtedy bardzo zajęta. Ale zawsze znajdowałam czas na studiowanie Fa i ćwiczenia, niezależnie od tego, jak bardzo byłam zajęta.

Miałam niewielkie wykształcenie, więc kiedy po raz pierwszy przeczytałam Zhuan Falun, pojawiło się wiele nieznanych słów. Po kilku stronach poczułam senność. Uczyłam się więc z siostrą lub podróżowałam czterdzieści minut, aby uczyć się z innymi praktykującymi. Stopniowo potrafiłam płynnie czytać Zhuan Falun. Widząc, że szczerze podchodzę do kultywacji, Mistrz usunął przede mną wiele przeszkód.

Wkrótce po tym, jak zaczęłam praktykować Falun Dafa, przechodziłam przez ulicę na rowerze, a taksówka wjechała we mnie, pozbawiając mnie przytomności. Przyjechała karetka, żeby zabrać mnie do szpitala. Obudziłam się i odmówiłam udania się na ostry dyżur, ale kierowca i tak mnie tam zawiózł. Lekarz stwierdził, że mam przekrwione i opuchnięte oczy, złamanie lewego nadgarstka oraz liczne uszkodzenia tkanek miękkich na nogach. Przebywałam w szpitalu przez dwa tygodnie.

Później opowiedziałam o tym koleżance praktykującej. Powiedziała, że Mistrz spłacił mój dług. Nie rozumiałam wyższej przyczyny tego zdarzenia w momencie wypadku, ponieważ dopiero zaczynałam uczyć się Falun Dafa.

Mistrz powiedział:

„Długi muszą zostać spłacone, więc na ścieżce kultywacji i praktykowania mogą wystąpić niebezpieczne sytuacje. Jednak gdy coś takiego nastąpi, nie będziesz się bał i nie będzie dozwolone, aby spotkało cię prawdziwe niebezpieczeństwo”. (Wykład trzeci, Zhuan Falun)

Rzeczywiście tak było. Przechodnie komentowali wówczas, że myśleli, iż zginęłam, widząc, jak wylatuję w powietrze. Mój elektryczny rower został zniszczony i odholowany. Ale odniosłam tylko niewielki uraz. To Mistrz spłacił ten dług karmiczny. Dziękuję Mistrzowi za uratowanie mnie.

Kierowca samochodu dał mi 5000 juanów odszkodowania, a ja je przyjęłam. Miałam wtedy niski poziom oświecenia i nie zachowywałam się właściwie. Wstydziłam się stanąć twarzą w twarz z Mistrzem.

Dwa lata później, jechałam na moim elektrycznym trójkołowcu, przewożąc towary, gdy potrącił mnie samochód elektryczny. Nic mi nie było, ale musiałam zawieźć kierowcę samochodu do szpitala na badanie. Nic mu nie było, ale został w szpitalu i nie chciał wyjść. Pomyślałam, że może przyszedł po mój dług, a ja musiałam dobrze zdać ten test. Postanowiłam, że jeśli jestem mu coś winien, to go spłacę. Rachunek za leczenie, opiekę pielęgniarską, suplementy diety i straty w wynagrodzeniu wyniosły łącznie ponad 5000 juanów. Zapłaciłam wszystko. Cieszyłam się, że mężczyzna nie doznał żadnych obrażeń, więc wydanie pieniędzy nie stanowiło problemu.

Uświadomiłam sobie, że nie powinnam była brać 5000 juanów od taksówkarza w poprzednim wypadku. Wzięłam coś, czego nie powinnam. Teraz rozumiem zasadę Fa, ponieważ od jakiegoś czasu studiuję Dafa. Z radością zgodziłam się na żądania kierowcy. Mistrz pomógł mi podnieść xinxing, rozwiązać moje problemy i uregulować długi.

W międzyczasie badanie po wypadku wykazało guza w wątrobie. Lekarz kazał mi odczekać rok z operacją. Ale od tamtej pory nie leczyłam się i jestem zdrowa. Nie zwracałam na to uwagi, po prostu zostawiłam się pod opieką Mistrza.

Miałam napady padaczkowe, gdy miałam dziesięć lat i zemdlałam trzy razy. Napady powtarzały się w ostatnich latach. Zemdlałam i wyzdrowiałam po kilku minutach. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że zemdlałam. Kiedy się obudziłam, było tak, jakby nic się nie stało. Nie denerwowałam się tym i wróciłam do swoich codziennych zajęć. Wiem, że to Mistrz wypycha karmę z mojego ciała. Ufam Mistrzowi i Dafa.

Miałam aftę w ustach. Chodziłam do kilku szpitali i wydałam mnóstwo pieniędzy. Brałam sporo leków, ale żadne nie pomagały. Nie mogłam spać, gdy było ciężko. Kiedy mój xinxing się podniósł, moje choroby ginekologiczne, szum w uszach, miażdżyca i inne uporczywe dolegliwości zostały wyleczone bez mojej uwagi; mój wzrok wrócił do normy. Dafa sprawiło, że stałam się bardziej uważna na innych. Teraz pamiętam tylko dobroć innych i dostrzegam ich pozytywne cechy. Nie próbuję czerpać korzyści z innych. Studiuję Fa lub konsultuję się z doświadczonymi praktykującymi, gdy mam problemy. Inni praktykujący mówią mi, że te udręki są dobre i służą mojemu duchowemu rozwojowi. Słysząc to, czuję ulgę.

Życzliwość praktykującego Dafa

Mój mąż prowadził sklep. Chciał pomóc swojemu synowi, który się żenił, kupić dom, ale brakowało mu wystarczających środków. Zaoferowałam mu swoje oszczędności. Mój mąż był zawstydzony i napisał weksel, żeby mi go oddać. Później nauczyłam się Dafa i przestałam się przejmować osobistymi sprawami, więc nie myślałam o pieniądzach, które dałam mężowi.

W tym czasie pozwolenie na nowy dom, o który się ubiegałam, zostało zatwierdzone. Mając niewiele pieniędzy, z powodzeniem zbudowałam dwupiętrowy dom z pomocą krewnych i przyjaciół. Wiem, że Mistrz to wszystko dla mnie zorganizował. To było błogosławieństwo dla kultywowania Dafa. Sprzedawałam owoce i dorabiałam, a dług spłaciłam w ciągu kilku lat. Mój mąż miał comiesięczne wydatki i był w trudnej sytuacji finansowej. Starałam się myśleć o jego problemach i nie prosić go, żeby mi coś kupował.

Traktuję też moich klientów z życzliwością i nigdy się z nimi nie kłócę. Zatrzymuję rzeczy, które zostawiają, i zwracam im je. Wszelkie nadwyżki towarów zwracam sprzedawcy, gdy coś kupuję.

Dbam o mojego pasierba. Często nazywa mnie „mamo” i rozmawia ze mną o różnych sprawach. Moja pasierbica urodziła syna. Gotowałam i opiekowałam się nią, gdy dochodziła do siebie po porodzie. Cztery miesiące później wróciła do pracy. Opiekowałam się dzieckiem i nigdy nie narzekałam. Razem chodziłyśmy na zakupy spożywcze na Chiński Nowy Rok. Ona wybierała produkty, a ja za wszystko płaciłam. Czułam, że są zestresowani ciężką pracą jako świeżo upieczeni rodzice. Starałam się płacić za ich rzeczy, jak tylko mogłam. Mój pasierb często mówił, że jestem bardzo miła; nie spotkał nikogo takiego jak ja. Mój mąż, syn i ja nigdy nie kłócimy się o pieniądze i dobrze się dogadujemy.

U mojego męża w 2019 roku wykryto raka płuc w zaawansowanym stadium. Poprosiłam go, żeby ze mną praktykował Falun Dafa. Ufał mi i chciał, ale jego synowa się nie zgodziła. Pracowała w urzędzie państwowym i martwiła się, że może to wpłynąć na ich pracę i przyszłość dziecka. Mój optymistyczny i pogodny mąż zmarł po kilku miesiącach.

Wiedziałam, że mój związek z mężem dobiegł końca. Po pogrzebie oddałam synowej pieniądze, które dostałam od krewnych i przyjaciół, i zorganizowałam zaopatrzenie sklepu. Moja córka miała urodzić i potrzebowała mojej pomocy. Mój wnuk (syn od pasierba) miał już osiem lat, a mój pasierb i jego żona powiedzieli, że mogą zaopiekować się synem. Poszłam więc do domu córki.

Wyszłam z domu, niczego nie zabierając. Krewni i przyjaciele mówili, że nie dostaję tego, co mogłam. Powinnam być właścicielką części domu o powierzchni 165 metrów kwadratowych. Poświęciłam tyle mężowi, a skończyło się na tym, że opuściłam dom, niczego nie zabierając. Ale chcę tylko, żeby mój pasierb i jego żona żyli dobrze. Nie potrzebuję ich wsparcia. Mam wszechmocnego Mistrza, a Mistrz załatwia dla mnie to, co najlepsze.

W tym czasie współpracowałam z innymi praktykującymi, codziennie roznosząc ulotki. Jeździłam tam na rowerze od wielu lat i znałam tamtejsze ulice. Pod opieką Mistrza wychodziliśmy codziennie o 21:00 i kończyliśmy przed północą. Nie baliśmy się, nawet w obliczu szczekających psów we wsiach.

Mieszkam z młodszą córką, aby dołączyć do pobliskiej grupy studiującej Fa. To ścieżka kultywacyjna, którą Mistrz dla mnie zorganizował. Mogę dzielić się doświadczeniami i rozmawiać z innymi praktykującymi, a także wspólnie się rozwijać. Moja córka i zięć wspierają moją kultywację. Oboje wystąpili z Komunistycznej Partii Chin (KPCh) i jej organizacji.

Teściowa mojego syna czasami mi się sprzeciwia. Nie mam nic przeciwko, zachowuję się jak zwykle i gotuję dla niej posiłki. Jak inaczej mam się rozwijać, jeśli nikt mi nie przeszkadza? Znając zasady Fa, nie mam na to wpływu. Dobrze dogaduję się z teściami. Jestem radosna każdego dnia. Mistrz dał mi to, co najlepsze. Chcę stać się osobą, która zawsze myśli najpierw o innych.

Chcę nadrobić zaległości w rektyfikacji Fa w cennym czasie, który mi pozostał, dobrze wykonywać te trzy rzeczy i ocalić więcej ludzi, abym mogła żyć zgodnie z miłosiernym zbawieniem Mistrza.

Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 18 września 2026 roku