(Minghui.org) Z wyrazami szacunku dla Mistrza. Pozdrowienia, współpraktykujący.

Miałam szczęście otrzymać Zhuan Falun i inne książki Falun Dafa na początku 1999 roku. Jednak prawdziwe osiągnięcie Fa i nauka kultywacji zajęły mi dużo czasu.

Chciałabym podzielić się kilkoma moimi doświadczeniami z kultywacji z trzech perspektyw, zdać relację Mistrzowi i podzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi praktykującymi. Jeśli cokolwiek nie jest zgodne z Fa, szczerze proszę o współczujące wskazanie tego.

Rozpoznawanie moich fundamentalnych przywiązań

Stopniowo identyfikowałam moje fundamentalne przywiązania. Początkowo wierzyłam, że moim fundamentalnym przywiązaniem jest dążenie do uzdrowienia i sprawności fizycznej, ponieważ moje zdrowie było słabe, gdy przyjaciel dał mi książki Dafa. Po zaledwie kilku miesiącach czytania moje ciało przeszło ogromne zmiany.

Mistrz powiedział:

„Po kultywowaniu przez okres czasu, czy twoje myśli są wciąż takie same? Czy kontynuujesz na drodze z powodu tych ludzkich przywiązań? Jeżeli tak, nie możesz być liczony jako mój uczeń. Oznacza to, że nie pozbyłeś się swoich podstawowych przywiązań i że nie jesteś w stanie zrozumieć Fa z Fa. Ci, którzy zostali wyeliminowani podczas złych prób, które Dafa napotkało w Chinach, wszyscy są ludźmi, którzy nie pozbyli się tych przywiązań. Jednocześnie, mieli negatywny wpływ na Dafa”. („Ku Doskonałości”, Istota Dalszych Postępów II)

Zadałam sobie pytanie: Czy jestem tu tylko dlatego, że chciałam zdrowego ciała? Nie. Kiedy zrozumiałam z Fa pierwotną przyczynę chorób i prawdziwy sens życia, byłam w stanie porzucić przywiązanie do dbania o zdrowie.

Pewnego dnia przeczytałam artykuł na Minghui.org, w którym praktykujący wspomniał, że ta część Zhuan Falun, która zrobiła na nim największe wrażenie i najsilniej rezonowała podczas pierwszego czytania, może w rzeczywistości ujawnić jego fundamentalne przywiązanie. To sprawiło, że przypomniałam sobie moją pierwszą lekturę tej książki. Fragment, który poruszył mnie najgłębiej, to rozważania Mistrza na temat cywilizacji prehistorycznych. Czułam wtedy ogromne podekscytowanie, jakby ta książka dała mi najdoskonalszą i najbardziej wyczerpującą odpowiedź.

W czasie studiów głęboko interesowałam się kulturami prehistorycznymi i często rozmyślałam nad pochodzeniem i sensem życia. Czyż nie to właśnie miał na myśli Mistrz, pisząc: „Niektórzy ludzie myślą, że Dafa jest w zgodzie z ich własnym zrozumieniem nauki?". („Ku Doskonałości”, Istota Dalszych Postępów II)

Wierzyłam w to, co mówił Mistrz, ponieważ najpierw utożsamiłam się z tym naukowym punktem widzenia. Wydawało się, że moje przywiązanie do nauki było w istocie moim fundamentalnym przywiązaniem! Z biegiem lat to przywiązanie przenikało każdy aspekt mojej kultywacji. Kiedy mój wzrok się pogarszał, natychmiast myślałam o naukowych wyjaśnieniach. Kiedy miałam biegunkę, najpierw przypominałam sobie, co jadłam tego dnia. Nawet mój ateistyczny sposób myślenia i moja niezdolność do stuprocentowej wiary w Mistrza i Fa były ściśle związane z tym przywiązaniem do nauki.

Jednak rozpoznanie tego fundamentalnego przywiązania było dopiero pierwszym krokiem. Kluczem jest, poprzez ciągłe studiowanie i kultywację Fa, cięższa praca nad wyraźnym rozróżnianiem i eliminowaniem tych pojęć – oddzieleniem czynników naukowych od mojego prawdziwego ja, oczyszczeniem się i tym samym stałym powrotem do mojej pierwotnej, prawdziwej natury.

Pewnego dnia mój mąż, który nie kultywuje, zapytał mnie: „Jeśli chodzi o ważne kwestie, wydajesz się taka optymistyczna i pewna siebie co do przyszłości. Ale jeśli chodzi o trudności, które stoją przed tobą otworem – takie jak adaptacja do nowego środowiska, bariery językowe i tak dalej – zachowujesz się, jakby były ogromnym problemem. Czy to naprawdę trudniejsze niż zostanie Buddą?”. Jego słowa mnie zszokowały. Jak ktoś, kto nie kultywuje, mógł powiedzieć coś takiego? To był ewidentnie Mistrz, który użył jego ust, aby mnie oświecić. Wiedziałam, że jego słowa dotknęły czegoś fundamentalnego w mojej kultywacji. Dlaczego kultywuję? Dlaczego boję się trudności?

Za czym tęskniłam? W latach studenckich doświadczyłam wielu rzeczy, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że dążenie do celu w życiu nie ma sensu. Zmęczyło mnie ludzkie dążenie do sławy i rywalizacja, a jeszcze przed rozpoczęciem kultywacji pragnęłam spokojnego, prostego i beztroskiego życia. Kiedy zaczęłam pracować, nie chciałam brać udziału w konkursach nauczycielskich i byłam zbyt leniwa, by wyczerpywać się w rankingach zawodowych i awansach. Po zakończeniu kultywacji poczułam jeszcze bardziej, że słusznie byłam obojętna na sławę i zyski. Jednak za tym pozornym dystansem kryło się moje fundamentalne przywiązanie: wykorzystywanie kultywacji do ucieczki od ziemskich kłopotów i poszukiwania prostoty i łatwości, których pragnęłam. Prawdę mówiąc, moje myśli nigdy nie wykraczały poza sferę ludzką. Zasadniczo moja kultywacja miała na celu wyzwolenie się; opierała się na egoistycznym interesie.

Ponieważ byłam przywiązana do poszukiwania idealnego życia poprzez Dafa, moja kultywacja często wyglądała tak: gdy otoczenie mi sprzyjało, kultywowałam pilnie i pozytywnie; gdy nie, popadałam w niepokój i depresję. W obliczu trudności bałam się trudności i wyczerpania, brakowało mi spokoju i wytrwałości, które powinien posiadać kultywujący. Poszukiwanie ziemskiego raju w Dafa było w rzeczywistości moim największym i najbardziej fundamentalnym przywiązaniem! Widząc to fundamentalne przywiązanie wyraźnie, przypomniałam sobie, że muszę wyeliminować przywiązanie zakorzenione w ego. Uczniowie Dafa dobrze kultywują siebie, aby pomagać Mistrzowi w ratowaniu ludzi. Tylko poprzez usunięcie przywiązania do ego można prawdziwie kultywować Prawdę-Życzliwość-Cierpliwość.

Kultywowanie oderwania przywiązania do mojego dziecka na fundamencie Prawej Kultywacji

W 2011 roku, będąc w obliczu ciągłych prześladowań ze strony agentów KPCh, mój mąż wysłał nasze dziecko – które właśnie rozpoczęło gimnazjum – i mnie do innego kraju. Mój syn i ja spędziliśmy 13 lat jako uchodźcy, podczas gdy mój mąż pozostał w Chinach. Poczucie wolności w obcym kraju, a także nasza długotrwała przyjaźń jako matki i syna, pogłębiły moje emocjonalne przywiązanie do niego i zależność od niego. Mój syn ma łagodny temperament i dość dobrze rozumiał naszą sytuację, bez typowego dla nastolatków buntu.

Nieświadomie nasiliło się moje pragnienie kontrolowania jego życia. Od kultywacji po naukę, od pracy po przyjaźnie – chciałam się angażować. Jednak w tamtym czasie nie byłam w pełni świadoma tego przywiązania i sentymentalizmu, a wręcz czułam, że to po prostu obowiązek matki. Przyjmowałam za pewnik, że skoro dryfujemy za granicą, nasza przyszłość powinna pozostać ściśle związana i uznawałam te pragnienia za naturalne.

Pewien praktykujący kiedyś zażartował: „Twój syn jest twoją najsilniejszą podporą”. Bardzo się z tego ucieszyłam i zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że praktykujący przypomina mi, że jako kultywująca, moja zależność od dziecka jest zdecydowanie zbyt silna.

Ostatecznie nasza sytuacja uchodźcza zmieniła się diametralnie, gdy mój syn przeprowadził się do Australii, a ja do Kanady.

Odkąd KPCh zaczęła prześladować Falun Dafa, wielu praktykujących w Malezji złożyło wnioski do Organizacji Narodów Zjednoczonych o nadanie statusu uchodźcy. Większość rodzin ostatecznie osiedla się w tym samym kraju. Ale mój syn i ja znaleźliśmy się w różnych krajach – co jest niezwykle rzadkie – oddzieleni tysiącami mil.

Przez długi czas czułam się, jakby moje serce zostało rozdarte. Nie mogłam zaakceptować tej sytuacji. Cierpiałam, mając żal do męża za to, że siłą i perswazją zmusił mnie do opuszczenia Chin, i obwiniając syna za to, że nie wykorzystał dobrze okazji. Czasami nie miałam ochoty nic robić, tylko schować głowę i spać. Długo zmagałam się z tymi nieznośnymi emocjami, zanim powoli udało mi się pozbierać i iść naprzód.

Rozum podpowiadał mi, że to wszystko jest nierozerwalnie związane z moją kultywacją. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że pewne decyzje lub zbieg okoliczności spowodowały ten nieoczekiwany rezultat. Ale jako kultywująca wiedziałam, że nic nie dzieje się przypadkiem. Dopiero gdy sytuacja doszła do tego punktu, zdawałam się budzić pośród bólu i patrzeć wstecz na swoje problemy, jakbym oglądała film. Jedno nie ulegało wątpliwości: miałam syna w wyjątkowo wysokim poważaniu.

Chciałam, żeby nigdy mnie nie opuścił; chciałam, żeby pozostał moją „kulą u nogi”. Z powodu tego przywiązania doświadczyłam niezliczonych prób xinxing i zmarnowałam mnóstwo czasu, który powinnam była poświęcić na ratowanie ludzi. Po okresach fizycznego i emocjonalnego wyczerpania powiedziałam Mistrzowi w duchu: „Mistrzu, nie chcę już być kontrolowana przez sentymenty. Chcę wrócić z Tobą do domu. Proszę, wzmocnij swoją uczennicę, aby pozbyć się przywiązania do mojego dziecka”.

Za każdym razem, gdy prosiłam Mistrza, cierpienie malało. Ale wkrótce powracało. Dlaczego więc tak trudno było je wykorzenić? Ponieważ punkt wyjścia do usunięcia przywiązania był egoistyczny. Pośród cierpienia chciałam tylko wyzwolić się, a wszystko szło z perspektywy ochrony własnych interesów.

Praktykujący podzielił się ze mną informacją, że w obliczu wyzwań, jeśli nie oprzemy naszych decyzji na kultywacji Fa-rektyfikacji, a zamiast tego spróbujemy pozbyć się przywiązania tylko po to, by się go pozbyć, nieświadomie pogrążymy się w kultywacji osobistej. Jeśli fundament jest egoistyczny, stare siły znajdą pretekst, by nas udręczyć. W końcu to dostrzegłam. Czy przez te wszystkie lata mój problem z synem nie koncentrował się wyłącznie na mnie? Mój syn; jaki chciałam, żeby był; jak chciałam, żeby spełniał moje życzenia; jak chciałam pozbyć się przywiązania do niego – wszystko zaczęło się ode mnie!

Ale jaka jest moja prawdziwa tożsamość? Czy jestem najpierw matką? Nie. Jestem najpierw uczennicą Dafa w okresie rektyfikacji Fa. Zadałam sobie pytanie: kiedy jesteś tak zaniepokojona przywiązaniem do swojego dziecka, że nie potrafisz studiować Fa, kiedy wysyłanie prawych myśli przypomina fale rozbijające się w tobie i kiedy nie chcesz już wyjaśniać prawdy, jak czułby się Mistrz, który znosi trudności, by cię zbawić? I co stanie się z tymi, którzy pokładali w tobie wielką nadzieję? Ilekroć mój umysł był jasny, zadawałam sobie te pytania raz po raz i mówiłam sobie w sercu: „Jesteś uczennicą Dafa w okresie rektyfikacji Fa. Jesteś uczennicą Dafa okresu rektyfikacji Fa”. Następnie nieustannie recytowałam słowa Mistrza:

„Wyjaśnianie faktów i ocalanie czujących istot jest tym, co musicie osiągnąć. Nic innego nie masz do osiągnięcia. Nie potrzebujesz nic innego osiągnąć na tym świecie”. („Nauczanie Fa na Konferencji Fa w Nowym Jorku w 2015 r.”, Nauczanie Fa na konferencjach XIII)

Stopniowo ciężar sentymentalizmu zaczął słabnąć. Za każdym razem, gdy myślałam o moim synu, gorycz, którą odczuwałam, malała. W głębi serca rozumiałam, że ilekroć kwestionowałam siebie, to moje prawdziwe ja wyraźnie widziało fałszywe ja owinięte sentymentalizmem. Chciałam je odrzucić – nie zaakceptować, a Mistrz mi w tym pomagał. Z każdym kolejnym odrywaniem go, słabło ono coraz bardziej. Teraz, patrząc wstecz, widzę swoją rolę wyraźniej i rozumiem wyraźniej, że fundamentem do usuwania przywiązań nie jest moje własne dobro, ale zbawienie czujących istot.

Zrozumienie „W tych ostatnich dniach istoty są w stanie pomagać sobie nawzajem w ratowaniu”

Mistrz nauczał nas:

„Nie można tak myśleć, że skoro ty wyjaśniałeś prawdę, uczestniczyłeś w aktywnościach związanych z Dafa albo podjąłeś się konkretnego projektu Dafa, to zalicza się to do zrobienia czegoś dla Dafa, dla Mistrza. To Mistrz wzywa was, byście sobie wzajemnie pomagali i ocalali innych – w tym samym czasie, gdy ocalacie samych siebie. To właśnie jest wzajemne ocalanie się wszelkich istot w czasach ostatecznych”. („ Trzymaj się z dala od zagrożeń zła”)

Następnie chciałabym podzielić się kilkoma krótszymi historiami i moim osobistym zrozumieniem tej części Fa.

Czegoś, czego nie można powiedzieć?

Kiedyś, będąc w Chinach, w taksówce, zauważyłam amulet Dafa wiszący na lusterku wstecznym kierowcy. Było to około 2006 roku, kiedy prześladowania były dotkliwe. Zapytałam go: „Odważyłeś się to powiesić?”.

Niespodziewanie wykrzyknął: „Krewny w mojej rodzinie to praktykuje. Miał poważną krótkowzroczność, ale po zaledwie kilku dniach praktykowania nie potrzebował już okularów. To wykracza poza naukę – nie sposób w to nie uwierzyć!”. Pochwaliłam go za odwagę i śmiałość w mówieniu takich rzeczy. Ale on spokojnie odpowiedział: „Po prostu mówię prawdę. Jeśli to prawda, to czego nie można powiedzieć? Powiem każdemu, kogo spotkam”.

To doświadczenie głęboko mnie poruszyło. Logika kierowcy była prosta: mówił o czymś, co naprawdę się wydarzyło. Skoro mówi się prawdę, dlaczego miałby panować strach? W tamtym czasie byłam jeszcze nieśmiała i nerwowa, próbując wyjaśnić prawdę. Mistrz umożliwił mi zobaczenie nieustraszoności tej zwyczajnej osoby, zachęcając mnie do kultywowania i pozbycia się strachu i ludzkich wyobrażeń.

Mój mąż również był głęboko wstrząśnięty. Po wyjściu z taksówki szedł bez słowa. Wcześniej, jeśli słyszał, jak rozmawiam z innymi o Falun Dafa, wpadał w złość. Prawdziwa energia kierowcy pomogła mu rozproszyć strach przed złą Partią.

Mistrz wielokrotnie umożliwiał mi i mojemu mężowi usłyszenie pozytywnych komentarzy na temat Falun Dafa od zwykłych ludzi, w tym policjantów. Wszystko to zachęcało mnie i inspirowało do bardziej otwartego i prawego kroczenia ścieżką kultywacji. Co do mojego męża, po każdym z tych doświadczeń, trochę się zmienił. Wcześniej odmawiał wysłuchania prawdy, ale teraz zgodził się towarzyszyć mi w wyjaśnianiu nauczycielowi naszego syna, dlaczego nie dołączy do Młodych Pionierów.

Na studiach był pierwszym członkiem KPCh w swojej grupie. Przeszedł drogę od aktywnego przyłączenia się do złej Partii do późniejszego wystąpienia z niej, a wszystko to dzięki współczującym planom naszego wielkiego Mistrza, a zwykli ludzie przekazywali mu prawdę jeden po drugim niczym sztafeta. Dziękuję, Mistrzu. I dziękuję tym cennym ludziom.

Pójdę w twoje ślady

Mieszkając poza Chinami, wyjaśniam prawdę ludziom w Chinach przez telefon. Pewnego dnia pewien mężczyzna podziękował mi podczas rozmowy. Powiedziałam: „Macie dobre, predestynowane podstawy, by zrozumieć, że robimy to dla waszego dobra”. Wzruszył się i powiedział: „Nie tylko wiem, że robicie to dla naszego dobra, ale także chcę się od was uczyć. Wszystko, co robicie, nie jest dla was – to dla tego kraju, dla tego narodu. Wasze wysiłki obudzą wielu ludzi i pójdą za wami”.

Podziękowałam mu za zrozumienie. Powiedział: „Jesteście światłem wskazującym drogę. Pójdę za wami i pójdę waszymi śladami”. Dodał: „Przebudziliście już wielu ludzi. Nie miejcie żalu do tych, którzy was nie rozumieją. Wasza wytrwałość ich przebudzi. Wierzę, że nasz naród będzie miał nadzieję, ponieważ wy jesteście przewodnikami”.

Rozmawialiśmy ponad godzinę. Byłam głęboko poruszona prawością i bezinteresownością tego zwykłego Chińczyka, który przebudził się do prawdy. Podczas rozmowy ani razu nie wspomniał o sobie ani nie narzekał na społeczeństwo. Nawet mówiąc o kłamstwach i zbrodniach złej Partii, nie okazywał gniewu; jego ton pozostał spokojny. Myślał o swoim kraju i współobywatelach, którzy jeszcze się nie przebudzili. Jego słowa były pełne zrozumienia i troski o nich.

Wzruszyłam się i westchnęłam: nie tylko opowiadałam ludziom o Falun Dafa i prześladowaniach; Mistrz wykorzystywał ich słowa, aby mnie oświecić. Prawda, która naprawdę porusza ludzi, nie jest wypowiadana na głos – przychodzi naturalnie z kultywowania czystej życzliwości i osiągania poziomu bezinteresowności dla innych. W życiu codziennym często okazywałam niecierpliwość i niezadowolenie. Mistrz pomógł mi zidentyfikować to, co wciąż muszę porzucić. Jednocześnie pochwały i oczekiwania, jakie ludzie mają wobec uczniów Dafa, inspirują mnie do pamiętania o mojej misji.

Byli praktykujący ponownie widzą prawdę

W miejscach turystycznych od czasu do czasu spotykamy ludzi, którzy kiedyś praktykowali Falun Dafa. Kiedy widzą nasze stoisko, ich miny są różne – niektórzy są zszokowani, inni podekscytowani, jeszcze inni zdezorientowani. Niektórzy oddalają się od grupy, aby z nami porozmawiać. Z różnych powodów przestali kultywować, ale głęboko w ich sercach zakorzeniła się wiara w Dafa. Niektórzy wpatrują się w tablice wyjaśniające prawdę, zagryzając wargi, żeby nie płakać. Widok ich uczuć jest czymś, czego nigdy nie zapomnę. Te spotkania przypominają mi, abym ceniła rzadką okazję do swobodnej kultywacji poza Chinami.

Pewna kobieta powiedziała mi, że ona i jej matka praktykowały Dafa przed 1999 rokiem, ale po rozpoczęciu prześladowań nie odważyły się kontynuować. Mieszkały na odludziu i nie widziały już innych praktykujących, więc wierzyły, że Falun Dafa zostało wytępione. Kiedy patrzyła na materiały w moich rękach, jej oczy napełniły się łzami. Zapytała mnie, jak znaleźć praktykujących w Chinach. W końcu podszedł mężczyzna i ją odciągnął. Poszła za nim, ale jej głowa była zwrócona w naszą stronę, a wzrok utkwiony w nas. Nawet gdy była daleko, wciąż widziałam łzy w jej oczach.

W tym momencie pomyślałam: „Może Mistrz zaaranżował tym praktykującym wyjazd do innego kraju, aby mogli zobaczyć uczniów Dafa rozmawiających o Falun Dafa w miejscach turystycznych, torując im drogę do powrotu do kultywacji”. Tęsknota w ich oczach, gdy widzieli prawdę o Dafa i ich pragnienie powrotu na ścieżkę kultywacyjną, również wzmocniły moją determinację, by nadal odwiedzać miejsca turystyczne.

Byłam świadkiem wielu innych wzruszających scen: kierowców autobusów turystycznych, którzy wciskali mi drinki do rąk; członków rodzin praktykujących w Chinach, którzy trzymali mnie za rękę i płakali; chińskich turystów, których matki mnie odepchnęły, ale których synowie po cichu wrócili, by mnie odnaleźć i wycofać się z Partii. Każdy żywy obraz wyrył się w mojej pamięci i sercu, stając się siłą napędową, która pozwala mi podążać ścieżką kultywacji.

W chwilach lenistwa, gdy nie mogę zdać testu xinxing i mam ochotę nic nie robić, jestem w pełni świadoma, że mój brak zainteresowania może zakłócić ustalenia Mistrza i że mogę stracić jedną cenną osobę, którą powinnam kochać. Wielokrotnie, po wewnętrznej walce o to, czy pojechać w to miejsce, myślę o tym jednym spotkaniu i popycham się do wyjścia.

Naprawdę niezwykłe jest to, że kiedy odwiedzam miejsca turystyczne w tym stanie – nawet czasami w drodze – często spotykam predestynowane świadome istoty. Mogą one nigdy wcześniej nie słyszeć prawdy o Dafa lub mogą mówić, że chciały ją zrozumieć. Niektórzy nawet mówią, że przyszli specjalnie, żeby mnie posłuchać o tych rzeczach. Te przypadkowe spotkania zdają się mówić mi, że gdybym nie wyszła tamtego dnia, przegapiłabym moje przeznaczone połączenie z nimi. Takie doświadczenia są niezwykłe i intensywne.

Wiem jasno, że nie ma przypadków. To Mistrz, widząc mnie uwikłanego w ludzkie przywiązania i uwięzionego w małym kręgu egoizmu i zysku, organizuje te życia, w krytycznych momentach, aby mnie obudzić.

Te sceny pomogły mi odzyskać poczucie odpowiedzialności i pchnęły mnie do przodu na osiem lat, w miejscach turystycznych pod palącym malezyjskim słońcem.

Bez wskazówek Dafa nie dałabym rady wytrwać tak długo. Bez radości z oglądania ratowanego życia, byłoby bardzo trudno komuś takiemu jak ja, kto ma tendencję do strachu przed trudnościami, wytrwać dzień po dniu, rok po roku.

Studiując artykuł Mistrza „Trzymaj się z dala od zagrożeń zła”, zrozumiałem jego przesłanie, że istoty mogą pomagać sobie nawzajem w ratowaniu: gdy przekazujemy ludziom prawdę, oni również pomagają nam na niezliczone sposoby. Nawet ci, którzy się nam sprzeciwiają, przyczyniają się do naszego rozwoju i spełnienia. Nasze korzyści w kultywacji znacznie przewyższają to, co dajemy.

Mistrz wykorzystuje to wszystko, aby pomóc uczniom w rozwijaniu potężnej cnoty i zapewnić nam możliwości kultywacji. Uczniowie Dafa i zwykli ludzie pozostają w relacji wzajemnego zbawienia i wsparcia. Dlatego przypominam sobie, że nie ma powodu, aby odczuwać choćby najmniejszą satysfakcję z czegokolwiek, co zrobiłam, a tym bardziej patrzeć na kogokolwiek z góry.

Jako uczennica, czuję jedynie wdzięczność Mistrzowi za utorowanie mi tej ścieżki kultywacyjnej i wszystkim, którzy pomogli mi na tej drodze, aby uczniowie Dafa mogli wypełniać swoje ślubowania.

Dziękuję, Mistrzu.Dziękuję, współpraktykujący.Heshi.

(Prezentacja na Konferencji Fa w Vancouver w 2026 roku)

Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 12 września 2026 roku