(Minghui.org) Zanim zaczęłam praktykować Falun Dafa, byłem zarozumiała, złośliwa i agresywna. Trudno było ze mną zadzierać. Po rozpoczęciu praktyki Falun Dafa nieustannie przypominałam sobie, by postępować zgodnie z naukami Mistrza, być dobrym człowiekiem i korygować swoje wady.

Praca jako promotorka ciast księżycowych

Pewnego roku tuż przed Świętem Środka Jesieni straciłam pracę. Nie mogąc znaleźć zatrudnienia w krótkim czasie, udałam się do sklepu Walmart w moim mieście i znalazłam tymczasową pracę polegającą na promowaniu ciast księżycowych w pudełkach. Ciastka księżycowe w pudełkach, droższe ze względu na opakowanie, są w Chinach zazwyczaj kupowane jako prezenty. W porównaniu z ciastkami pakowanymi pojedynczo, ciastka w pudełkach nie są tak przystępne cenowo ani łatwe w sprzedaży. Co więcej, pozostali promotorzy byli doświadczonymi weteranami z wieloletnim stażem w sprzedaży ciastek księżycowych produkowanych przez duże marki. Ich stoiska znajdowały się w dobrych lokalizacjach w sklepie.

Producent, którego reprezentowałam, nie był zbyt znany, a moje miejsce przy boku sklepu zasłaniał duży filar. Patrząc na ponad 10 różnych rodzajów ciastek księżycowych konkurencji, ułożonych w sklepie w stosy przypominające małe góry, zaczęłam się martwić, czy uda mi się dobrze sprzedać mój produkt. Doświadczona promotorka z dziesięcioletnim stażem, której stoisko znajdowało się po drugiej stronie przejścia, powiedziała mi, że ciastka księżycowe mojego producenta są najtrudniejsze do sprzedania w całym sklepie, ponieważ są to ciastka w stylu kantońskim, nieznanym lokalnym mieszkańcom. Oszacowała, że każdego roku sprzedaje się zaledwie 50 pudełek. Ponadto spodziewano się, że sprzedaż będzie niższa niż zwykle, ponieważ w tym roku sytuacja gospodarcza była zła, więc sprzedaż nawet 50 pudełek byłaby już sukcesem. Jednak ponieważ gwarantowano mi wynagrodzenie w wysokości 1500 juanów, powiedziała mi, że mogę po prostu działać bez presji, wkładając w to minimalny wysiłek.

Jednak praktykujący Falun Gong nie powinien podchodzić do tego tak na luzie, jak zrobiłaby to zwykła osoba. Chciałam być dobrym człowiekiem, który uczciwie zarabia na życie. Dlatego za każdym razem, gdy przechodził klient, uśmiechałam się i pytałam: „Czy chciałby pan/pani kupić pudełko ciastek księżycowych?”. Tymczasem inni sprzedawcy spędzali czas na rozmowach między sobą. Z dotychczasowych doświadczeń wynikało, że w pierwszej połowie miesiąca nikomu nie udało się sprzedać ani jednego ciastka księżycowego. Nieoczekiwanie w ciągu kilku dni sprzedałam pudełko ciastek księżycowych o wartości 100 juanów, bijąc rekord pierwszej sprzedaży w sklepie. Jeden ze sprzedawców wyśmiał mnie, mówiąc, że po prostu miałam szczęście!

Sprzedaż dzięki wysiłkowi i uczciwości

Pewnego dnia wszedł do sklepu elegancko wyglądający pan. Chodził od stoiska do stoiska, oglądając ciastka księżycowe, podczas gdy sprzedawcy radośnie rozmawiali między sobą, ignorując go. W sklepie obowiązywała zasada zakazująca podchodzenia do klientów z innych stoisk. Ci, którzy lekceważyli tę zasadę, mogli zostać zgłoszeni kierownikowi sklepu, a ich produkty mogły zostać usunięte ze sklepu.

Kiedy pan w końcu podszedł do mojego stoiska, uśmiechnęłam się i zapytałam: „Czy chce pan kupić ciastka księżycowe?”. Odpowiedział: „Tak, chcę te najdroższe na prezent”. Każdy producent ma swój flagowy produkt, a wszystkie kosztują 698 juanów. Przedstawiłam mu w skrócie nasze flagowe ciastko księżycowe, odczytując składniki wymienione na opakowaniu. Słuchał uważnie i wyraził zainteresowanie zakupem.

W tym momencie otoczyli go inni sprzedawcy, namawiając go, by obejrzał ich ciastka księżycowe. Sprzedawca ze stoiska naprzeciwko mojego powiedział do niego: „Proszę pana, naprawdę zamierza pan kupić ciastka księżycowe? Wszyscy myśleliśmy, że tylko tak sobie pan ogląda, bo jeszcze nie jest sezon na prezenty. Jeśli kupuje pan prezent, lepiej wybrać znaną markę. Produkty tej osoby nie są zbyt znane. Sprzedają zaledwie 50 pudełek rocznie. Pod względem smaku, renomy, wielkości sprzedaży i kunsztu wykonania nasze ciastka księżycowe plasują się w pierwszej trójce w prowincji. A proszę spojrzeć na opakowanie – nasze jest czerwone, co symbolizuje dobrobyt i świętowanie. Nadają się lepiej na prezenty niż jej ciastka w kolorze kawy!”. Chwaliła własne ciastka księżycowe, jednocześnie dyskredytując moje, co całkowicie mnie zdezorientowało.

Zanim zdążyłam się nawet otrząsnąć, pan zwrócił się do mnie: „Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie. Czy twoje ciastko księżycowe jest smaczne?”. „Hm? Smaczne? Nie wiem”. „Nigdy go nie próbowałaś?” – zapytał. Odpowiedziałam: „Nie”, co wywołało śmiech wśród osób wokół mnie. Nawet ten pan zakrył usta dłonią i roześmiał się serdecznie. Promotor z przeciwległego stoiska wtrącił się: „Sprzedaję ciastka księżycowe w pudełkach od ponad 10 lat. Doskonale wiem, jak smakują ciastka każdej marki. Ta kobieta jest nowicjuszką; skąd miałaby wiedzieć, jak smakują jej ciastka? Jej ciastka księżycowe w stylu kantońskim zawierają gęste, słodkie nadzienie, które jest nieznane miejscowym. Nasze mają smak szynki – smak tradycyjnie uwielbiany przez tutejszych mieszkańców”.

Spojrzałam na moje pudełko ciast księżycowych i pomyślałam: „Jedno pudełko zawiera tylko osiem malutkich ciastek. Przy cenie 698 juanów będzie to strata pieniędzy, jeśli obdarowanej osobie nie posmakują!”. Szczerze powiedziałam do wahającego się mężczyzny: „Myślę, że ta pani ma rację. Czułabym się źle, gdyby twojej rodzinie w końcu by nie smakowały. Proszę, kup jej ciastka!”. Promotorka również powiedziała: „Tak, tak, kup moje!”. Gdybym znalazła się w tej sytuacji, zanim zostałam praktykującą Falun Dafa, wdałabym się z nią w kłótnię, złożyła skargę do kierownika i krytykowała jej produkty. Teraz jednak byłam w stanie zachować spokój, nie odczuwając gniewu ani urazy.

Mężczyzna spojrzał na mnie i powiedział: „Zapakuj mi to!”. Kiedy sprzedawczyni naprzeciwko mojego stoiska zaczęła pośpiesznie pakować, mężczyzna wskazał na mnie i powiedział do niej: „Chcę kupić jej ciastka, a nie twoje”. Następnie zwrócił się do mnie: „Dlaczego wciąż tu stoisz? Zapakuj to dla mnie!”. Odpowiedziałam: „Ach! Chcesz moje? Może chcesz to przemyśleć?”. Promotorka również wtrąciła się: „Proszę pana, proszę to jeszcze raz przemyśleć. Miejscowi nie jedzą takich ciast księżycowych”. Mężczyzna odparł: „W porządku, chcę, żeby moja rodzina spróbowała czegoś innego!”. Promotorki w sklepie były zbiorowo zszokowane: „Mimo wszystko transakcja doszła do skutku?!”.

Następnego dnia moja kierowniczka z fabryki odwiedziła salę sprzedaży. Gdy tylko mnie zobaczyła, zapytała ze złością: „Jak mogłaś powiedzieć, że moje ciastka księżycowe nie są dobre?”. Starsza promotorka z przeciwnej alejki podeszła i powiedziała: „Tak, sprzedaż wymaga rozgłosu. Niezależnie od tego, czy próbowałaś, czy nie, czy są dobre, czy nie, musisz mówić, że są pyszne. Myślę, że nie nadajesz się do tej pracy. Powinnaś znaleźć sobie inną! Nie sprawiaj kłopotów swojemu szefowi”.

Następnie zwróciła się do mojej przełożonej: „Znajdź kogoś innego jak najszybciej”. Przełożona zwróciła się do mnie: „Wciąż jesteś na okresie próbnym. Jeśli nie potrafisz sprzedawać, zwolnię cię bez wahania”.

Odpowiedziałam: „Nie powiedziałam klientowi, że ciastka księżycowe nie są dobre. Powiedziałam, że ich nie próbowałam”. Starsza promotorka wtrąciła się: „To jedno i to samo! Absolutnie nie wolno ci tak mówić!”. Odpowiedziałam: „Ale klient i tak kupił te ciastka!”. Moja przełożona była zaskoczona. „Kupił je?”. „Tak”. Inna promotorka powiedziała: „Po prostu miała szczęście!”.

Najwyraźniej osoba, która złożyła skargę do mojej przełożonej, nie powiedziała jej, że sprzedałam ciastka księżycowe. Moja przełożona spojrzała gniewnie na tę kobietę, niegrzecznie ją odprawiła i zaczęła rozmawiać ze mną łagodniejszym tonem. Kiedy zapytała, czy coś się dzieje między mną a tą promotorką, nie skarżyłam się na próby oczerniania mnie i naszego produktu przez tę promotorkę.

Pomimo tego incydentu promotorki nadal rozmawiały między sobą, ignorując potencjalnych klientów, podczas gdy ja pilnie promowałam wśród nich moje ciastka księżycowe.

Sprzedaż pomimo przeciwności losu

Kilka dni później do sklepu przyszedł kolejny potencjalny klient – właściciel firmy, który chciał kupić 30 pudełek ciastek księżycowych jako prezenty dla swoich pracowników. Zaproponowałam mu najtańsze pudełko ciastek księżycowych, jakie miałam, kosztujące 58 juanów. Kiedy już mieliśmy sfinalizować zakup, podszedł do niego przedstawiciel innego producenta i powiedział: „Może pan rzucić okiem na nasze ciastka księżycowe w blaszanych pudełkach. Kosztują tylko 38,80 juana”. Mężczyzna przeprosił mnie i powiedział, że chce je obejrzeć. Odpowiedziałam: „Nie ma sprawy”. Wszyscy borykali się z trudnościami w czasie spowolnienia gospodarczego, więc szczerze miałam nadzieję, że ta alternatywa pomoże mu zaoszczędzić trochę pieniędzy.

Chwilę później mężczyzna wrócił, mówiąc, że nadal chce kupić u mnie. Zaczął jednak targować się o zniżkę. Mój przełożony wielokrotnie powtarzał mi, że cena tego konkretnego ciastka księżycowego nie podlega negocjacji. Przeprosiłam i wyjaśniłam mu to, ale mężczyzna się zdenerwował: „Nie bądź taka wyniosła tylko dlatego, że wróciłem, żeby u ciebie kupić! Kto kupuje rzeczy bez targowania się? W innym sklepie byli nawet gotowi dać mi zniżkę w wysokości 8,80 juana!”.

Nie chcąc pogarszać sytuacji, odpowiedziałam: „Proszę pana, ich ciastka księżycowe wydają się być warte swojej ceny. Dlaczego pan nie kupi u nich? Ich blaszane pudełko jest naprawdę ładne. Pańscy pracownicy będą mogli je wykorzystać do przechowywania rzeczy po zjedzeniu ciastek, a pan zaoszczędzi kilkaset juanów”. Jednak on nalegał na dokonanie zakupu, rzucając pod moim adresem nieprzyjemne uwagi, podczas gdy ja pakowałam produkty. Zachowałam uśmiech i nie reagowałam na jego prowokacje.

Po sfinalizowaniu tej transakcji w całym sklepie zapanowała wrzawa. Jedna ze sprzedawczyń skomentowała: „Atrakcyjny wygląd to atut”. Inna dodała: „Trzeba też umieć się uśmiechać”. Nie zwracałam zbytniej uwagi na ich plotki.

Próba uczciwości

Dwa dni później przyszedł kolejny mężczyzna. Rozejrzał się po sklepie, po czym podszedł bezpośrednio do mnie, mówiąc, że chce kupić ciastka księżycowe z naszej fabryki o wartości 300 000 juanów (4 459 dolarów). Byłam zachwycona tym dużym zamówieniem. Powiedział mi jednak, że chce uniknąć zakupu za pośrednictwem Walmartu i nabyć ciastka księżycowe bezpośrednio z naszej fabryki. Poprosił o adres lokalnego biura fabryki i poprosił, abym po pracy go tam zawiozła.

Ponieważ zakup ciast księżycowych bezpośrednio z fabryki pozwoliłby mu zaoszczędzić sporo pieniędzy, obiecał mi pokaźną prowizję po sfinalizowaniu transakcji. Niskie zarobki, wysokie koszty utrzymania i małe dziecko, które muszę utrzymać, sprawiły, że moje życie jest ciężkie, ale według Mistrza Li uczniowie Dafa muszą wnosić wkład w społeczeństwo i „Powstrzymuje upadek społeczeństwa” (Powszechne Oświecenie, Hong Yin II).

Powiedziałam temu mężczyźnie z całą szczerością: „Może pan kupić te ciastka księżycowe. Ale skoro zobaczył pan ten produkt w Walmart, musi pan złożyć zamówienie właśnie tutaj. Nie ma innej możliwości zakupu. Nie zabiorę pana do lokalnego oddziału naszej fabryki. Walmart wynajął tak dużą powierzchnię. Gdyby wszyscy klienci w sklepie tak postępowali, jak Walmart miałby przetrwać? Jak przetrwaliby wszyscy nasi pracownicy?”.

Mężczyzna rozgniewał się i zbeształ mnie za upór i brak elastyczności. Odparł, że ludzie nie żyją dla innych i każdy powinien dbać o własne przetrwanie. Dlaczego tak się wtrącam? Następnie wyszedł wściekły.

Następnego dnia koleżanka, która przyszła przejąć moją zmianę, zapytała, czy ktoś próbował złożyć duże zamówienie, ale nie za pośrednictwem Walmartu. Kiedy potwierdziłam, z niepokojem zapytała mnie, jak zareagowałam. Kiedy jej opowiedziałam, moja życzliwa koleżanka z radością odparła: „Na szczęście zareagowałaś mądrze”. Powiedziała mi, że ta osoba została wysłana, by mnie sprawdzić. Gdybym się zgodziła, wszystkie produkty naszej fabryki – nie tylko ciastka księżycowe, ale nawet nasze najlepiej sprzedające się produkty standardowe – zostałyby wycofane ze sklepów Walmart w całym kraju. Byłam zaskoczona! Praktykowanie Falun Dafa pomogło mi uniknąć pokusy i uciec przed nieszczęściem.

Akt życzliwości wobec innego promotora

Pewnego dnia, tuż przed Świętem Środka Jesieni, minęła mnie młoda kobieta pchająca wózek wypełniony pojedynczo pakowanymi ciastkami księżycowymi. Powitałam ją moją standardową formułką: „Przepraszam, czy chciałaby Pani kupić ciastka księżycowe w pudełku?”. Młoda kobieta powiedziała mi, że chce kupić ciastka dla swojej rodziny i poprosiła, abym polecił jej jakieś pudełko. Poleciłam jej najtańsze ciastka księżycowe, jakie miałam na stoisku. Po wysłuchaniu mojej prezentacji sprzedażowej młoda kobieta powiedziała mi, że zmieniła zdanie i nie chce już pojedynczych ciastek. Chciała je wymienić na moje ciastka księżycowe w pudełkach. Byłam zszokowana.

Zazwyczaj klienci kupują zarówno pojedyncze ciastka księżycowe, jak i te w pudełkach, rozdając je w zależności od relacji z obdarowaną osobą. Widząc jej wózek wypełniony pojedynczymi ciastkami księżycowymi, zdałam sobie sprawę, że promotor włożył w ich sprzedaż sporo wysiłku! Szybko powiedziałam: „Rozumiem, że ciastka księżycowe są dla pani rodziny. Lepiej nie wymieniać tych pojedynczych ciastek o wartości 200 juanów. Te w pudełku ładnie wyglądają, ale za 200 juanów można kupić tylko 30 ciastek. Natomiast za tę samą cenę udało ci się kupić dużą ilość pojedynczych ciastek, co jest bardziej opłacalne dla twojej rodziny!” „To ma sens”. Młoda kobieta z radością podziękowała mi i odeszła.

Nagle ogarnął mnie mocny uścisk. Ta osoba podniosła mnie z ziemi, a potem postawiła z powrotem na nogi. Odwróciłam się i zobaczyłam młodszą koleżankę z zespołu promocyjnego. Powiedziała: „Starsza siostro, jesteś zbyt miła! Stałam za tobą z niepokojem. Sprzedałam te pojedyncze ciastka księżycowe tej klientce, poświęcając mnóstwo wysiłku i czasu na przekonywanie jej. Gdybyś pozwoliła jej je zwrócić, byłabym na ciebie wściekła!”.

Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam: „Jak mogłabym jej pozwolić na zwrot!”. Od tamtej pory, ilekroć miała wolną chwilę, ta dziewczyna wpadała do mnie kilka razy dziennie, żeby pogadać. Mówiła: „Wszystkim, którzy kupują moje ciastka księżycowe, mówię, że twoje ciastka w pudełkach są najlepsze w całym centrum handlowym i że powinni kupować właśnie u ciebie”.

Podziękowałam jej. Później znalazła mój telefon, który zgubiłam przy stoisku z ciastkami księżycowymi, i zwróciła mi go, a po zakończeniu naszej akcji sprzedaży ciastek księżycowych poleciła mi nawet pracę. Była to wielka nagroda za mój mały gest życzliwości.

Bezinteresowna troska o innych

Pewnego dnia zauważyłam młodą parę, która samodzielnie przeglądała asortyment ciast księżycowych w pudełkach, a inni sprzedawcy ich ignorowali. Kiedy podeszli do mojego stoiska, cierpliwie zaprezentowałam im wszystkie moje ciastka księżycowe. Gdy skończyłam, uśmiechnęli się i powiedzieli, że chcą jeszcze trochę się rozejrzeć. Odwzajemniłam uśmiech i odparłam: „Nie ma sprawy, wróćcie w dowolnym momencie, jeśli nic innego nie wpadnie wam w oko”.

Ledwie odeszli kilka kroków, gdy inny sprzedawca w sklepie krzyknął do mnie: „Jesteś naprawdę niesamowita, zabawiasz nawet tych, którzy w ogóle nie mają zamiaru nic kupić!”. Obawiając się, że para poczuje się zakłopotana, odkrzyknęłam: „Jak możesz tak mówić? Czy ludzie zazwyczaj nie rozglądają się i nie porównują cen przed dokonaniem zakupu?”.

Żona szepnęła wtedy coś mężowi i podeszła z powrotem do mojego stoiska z ciastkami księżycowymi. Wskazując na delikatne ciastko księżycowe z galaretką, zapytała: „Ile masz ich na stanie?”. Kiedy odpowiedziałam, że 30, poprosiła mnie, żebym zapakowała je wszystkie dla niej. Odparłam: „Nie warto się denerwować z powodu jednej uwagi. Nie ma potrzeby kupowania aż tylu w ramach odwetu. Nie zapakuję ich dla pani”.

Żona powiedziała mi, że nie jest zła, i wyjaśniła, że jest właścicielką sieci salonów kosmetycznych. Jej klientkami są wyłącznie kobiety i uznała, że te delikatne ciastka księżycowe przypadną im do gustu. Powiedziała mi, że potrzebuje jeszcze 20 pudełek i poprosiła, abym pomogła jej je zdobyć. Mój przełożony przesłał kolejne 20 pudełek z innych sklepów, aby zrealizować jej zamówienie.

Czerpanie korzyści ze sprzedaży z empatią

W przeddzień Święta Środka Jesieni sala sprzedaży była pełna klientów. Jednak większość z nich tylko oglądała towary, zamiast kupować. Nagle przez głośnik sklepowy ogłoszono, że za każde 200 juanów wydane na pudełka ciastek księżycowych przysługuje 20 juanów zwrotu gotówkowego. Przekazałam tę dobrą wiadomość moim klientom i natychmiast moje stoisko zapełniło się chętnymi nabywcami.

Gdy zamówienia napływały jedno po drugim, zadzwoniłam do przełożonego, który wysłał czterech mężczyzn, aby pomogli mi przenieść ciastka księżycowe z magazynu Walmartu na moje stoisko. W ciągu godziny magazyn, w którym przechowywaliśmy nasze zapasy ciastek księżycowych, został całkowicie opróżniony, a na moim stoisku pozostało zaledwie 30 pudełek. Natomiast ciastka księżycowe innych producentów pozostały nietknięte.

W samym środku tego szaleństwa zakupowego jedna z klientek zapytała mnie: „Dlaczego tylko twoje ciastka księżycowe są w promocji, a inne nie?”. Inni klienci wokół niej również pytali: „Tak, tak, dlaczego tylko twoje?”. Odpowiedziałam: „Nie, to nieprawda. Oferta dotyczy wszystkich ciast księżycowych w pudełkach w całym sklepie”. Jednak moi klienci zapewniali mnie, że pytali i żaden inny sprzedawca nie miał tej promocji. Powiedziałam z niedowierzaniem: „To niemożliwe. Wszyscy w sklepie powinni to robić. Możecie zapytać ich jeszcze raz”. Mój przełożony spojrzał na mnie gniewnie.

Stałam w kolejce do kasy w imieniu klienta, kiedy podeszła do mnie koleżanka z działu promocji i zapytała: „Dlaczego twoje ciastka księżycowe sprzedawały się wcześniej tak dobrze? Widzieliśmy tę niesamowitą scenę!”. Odpowiedziałam: „Bo sklep ogłosił dzisiaj promocję – przy zakupach za 200 juanów zwracamy 20 juanów!”.

Promotorka była zaskoczona: „To w ten sposób je sprzedawałeś?”. „Tak”. Następnie zapytała: „Promocja dotyczy nawet dużych zamówień?”. Odpowiedziałam: „Tak. Czy ty też nie sprzedawałaś swoich zapasów w ten sposób?”. Powiedziała mi, że nadal sprzedawała swoje ciastka księżycowe po pierwotnych cenach. Zaskoczona zapytałam ją: „Nie słyszałaś ogłoszenia? Ogłosili to trzy razy”.

Promotorka powiedziała mi, że słyszała, ale nie zgodziła się, bo producent straciłby dużo pieniędzy, gdyby udzielił zniżki. Powiedziałam: „Nie pomyślałaś o tym? Jutro jest Święto Środka Jesieni. Po jutrzejszym dniu ludzie już nie będą kupować ciast księżycowych. Jeśli producent nie sprzeda swoich ciastek dzisiaj, czy nie straci jeszcze więcej pieniędzy?”.

Promotorka natychmiast pobiegła z powrotem do swojego stoiska i zaczęła zachęcać klientów do skorzystania z rabatu. Poradziłam też innym promotorom, żeby oferowali klientom zniżkę, dzięki czemu mogliby sprzedać więcej. Po tym nagłym olśnieniu wszyscy promotorzy zaczęli aktywnie zachęcać do zakupu swoich produktów.

Chwilę później podeszła do mnie matka z córką, prosząc o zwrot pudełka ciastek księżycowych. Obawiając się, że ich rodzinie nie przypadną do gustu ciastka w stylu kantońskim, zdecydowały się kupić zamiast nich ciastka z szynką, które były w ofercie. Uśmiechnęłam się, przyjęłam ciastka z powrotem i powiedziałam: „Nie ma sprawy”. Kiedy wielokrotnie przepraszały, zapewniłam je: „Naprawdę, nie ma sprawy. Jutro jest święto. Mam szczerą nadzieję, że uda wam się kupić ciastka księżycowe, które wam smakują, i że spędzicie miłe święto”. Córka uśmiechnęła się z wdzięcznością i lekko się przede mną skłoniła.

Następnego dnia o godz. 12:30 zadzwoniła do mnie koleżanka z pracy i powiedziała, żebym nie przychodziła na zmianę, ponieważ zostało tylko jedno pudełko ciast księżycowych i jedno pudełko z gratisami. Chwilę później zadzwoniła ponownie i podekscytowana poinformowała mnie, że oba pudełka zostały sprzedane. Nasz przełożony usunął etykietę z pudełka z gratisami i sprzedał je jak zwykłe pudełko.

Uwagi końcowe

Pomimo częstych oszczerstw i kpin moje serce pozostawało spokojne podczas pracy, nieporuszone słowami ani czynami innych. Ponieważ moje współczucie dla innych było zgodne z uniwersalnymi zasadami Prawdy, Życzliwości i Cierpliwości, udało mi się osiągnąć niezwykle pozytywny wynik podczas mojej pracy jako sprzedawczyni ciastek księżycowych.

Mistrz powiedział:

„Nasze Falun Dafa jest jedynym kawałkiem absolutnie czystej krainy”.  (Nauczanie Fa na konferencji w Kanadzie)

Zaprawdę, praktykujący Falun Dafa nie dążą do sławy ani zysku. Żyjemy z czystym sumieniem, stawiając czoła niesprawiedliwości i krzywdą, jakie wyrządza nam Komunistyczna Partia Chin (KPCh). Falun Dafa wyleczyło moją chorobę i uczyniło mnie osobą o wysokich standardach moralnych. Każdy dzień spędzam w radości i zadowoleniu!

Jestem wdzięczna Mistrzowi Li za przedstawienie światu Falun Dafa. Mam nadzieję, że więcej osób otworzy swoje serca na prawdę, porzuci nienawiść i uprzedzenia wobec Falun Dafa wywołane propagandą KPCh oraz zapewni sobie świetlaną przyszłość!

Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 11 września 2026 roku