(Minghui.org)

Mój mądry sąsiad

Jedna z moich starszych sąsiadek wierzy w Dafa. Kiedy w 2011 roku wyemitowano nagranie z samospalenia na placu Tiananmen, podszedłem, żeby jej powiedzieć prawdę, ale ona szybko odparła: „Nie ma potrzeby nic mówić. Wiem, że to oszustwo!”.

Kontynuowała: „Widziałam, jak ktoś się podpalił. Gdy płomienie się rozprzestrzeniły, ból sprawiał, że biegali dziko i krzyczeli. Potem upadali, miotali się, aż w końcu znieruchomieli i umarli. Ale spójrzcie na ludzi w telewizji – po prostu szli powoli. Widać, że bali się wyjść z kadru, bo inaczej nie byłoby nikogo, kto mógłby ugasić pożar. Nawet kiedy gotujemy w domu i przypadkowo poparzymy sobie ręce, instynktownie nimi energicznie potrząsamy. Jak ktokolwiek może poruszać się tak leniwie? To ewidentnie nieprawda. Musieli nosić ognioodporne kombinezony”.

Kierownik fabryki, który osobiście odwiedził teren

Mój wujek lubi słuchać, jak rozmawiamy o Dafa. Za każdym razem, gdy telewizja transmitowała coś oczerniającego Dafa, zawsze przychodził do nas, żeby zapytać o prawdę. Po emisji inscenizacji samospalenia zapytałem go, dlaczego nas o to nie zapytał. Odpowiedział: „Wiedziałem, że to nieprawda”.

Powiedział, że jego sąsiad, kierownik fabryki, często jeździł służbowo do Pekinu. Kilka dni przed samospaleniem kierownik musiał ponownie udać się do Pekinu. Wydało mu się dziwne, że tym razem musiał uzyskać kilka dokumentów i specjalne pozwolenie na wjazd, żeby kupić bilet kolejowy. Po załatwieniu spraw postanowił przespacerować się po placu Tian’anmen. Jednak gdy tylko dotarł w pobliże, dwóch funkcjonariuszy w cywilu złapało go i zażądało wyjaśnień, co tam robi. Kierownik wyjaśnił, że jest w podróży służbowej. Kiedy funkcjonariusze zażądali dowodów, musiał okazać wszystkie dokumenty, pozwolenie na wjazd i bilet. Po sprawdzeniu wszystkiego funkcjonariusze kazali mu natychmiast odejść. „Po prostu odejdź” – powiedzieli. „Nie wolno ci się tu włóczyć”.

Po jego powrocie do domu telewizja zaczęła transmitować inscenizację samospalenia. Kierownik powiedział do mojego wujka: „Nie wierz w to. Zatrzymano mnie, zanim jeszcze dotarłem na plac. Jak ci ludzie, którzy się podpalili, mogli dotrzeć aż tutaj, usiąść i podpalić się? Prawdopodobnie było to zainscenizowane, bo chcieli uniemożliwić zwykłym obywatelom wejście na plac, żeby mogli filmować bez przeszkód.

Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 05.08.2026 r.