(Minghui.org) Zaczęłam praktykować Falun Dafa na początku 1999 roku i chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami z kultywacji, a konkretnie tym, jak przez ponad dekadę prowadziłam w moim domu miejsce produkcji materiałów.
Wcześniej polegałam na kilku innych praktykujących, którzy zostali wysiedleni, a którzy produkowali dla mnie materiały wyjaśniające prawdę, dopóki nie poinformowali mnie, że wracają do swoich rodzinnych miejscowości, aby potwierdzać Fa i pomagać w ratowaniu czujących istot. Zaczęłam więc rozpytywać się w okolicy, aby znaleźć kogoś, kto mógłby dostarczać mi te cenne materiały. Chociaż nie potrzebowałam ich zbyt wiele, nie chciałam nikogo obciążać. Wtedy wpadłam na pomysł, aby założyć własną drukarnię w moim domu.
Było to jednak łatwiejsze do powiedzenia niż do zrobienia. Mój mąż nie jest praktykującym Falun Dafa i pracuje w przedsiębiorstwie państwowym. Został poważnie zatruty oszczerczą propagandą Komunistycznej Partii Chin (KPCh). Już dwukrotnie byłam nielegalnie zatrzymana za wyjazd do Pekinu w celu apelowania o prawo do praktykowania Dafa. Przebywałam w ośrodku prania mózgu i straciłam pracę, co spowodowało wielki niepokój u mojego męża.
Podczas spotkania urzędników z całego powiatu sekretarz powiatowej Komisji ds. Politycznych i Prawnych (PLAC) wyraźnie stwierdził, że awans mojego męża zostanie odroczony, ponieważ praktykuję Falun Dafa. (PLAC to pozasądowa agencja, której zadaniem jest prowadzenie prześladowań). Mój mąż często mnie bił, ponieważ uważał, że moja praktyka duchowa zrujnowała jego karierę. Sytuacja ta stanowiła poważną przeszkodę w tworzeniu przeze mnie w domu materiałów wyjaśniających prawdę.
Mistrz powiedział w dziewiątym wykładzie z książki „Zhuan Falun”: „Jeżeli coś jest trudno cierpliwie znieść, to jednak można to cierpliwie znieść. Jeżeli coś jest trudne do osiągnięcia, to jednak jest to możliwe do osiągnięcia”.
Wiedziałam, że mój pomysł na pewno się sprawdzi, ale nie mogłam tego przyspieszać. Musiałam działać krok po kroku. Wiedziałam też, że nie będę w stanie dłużej ukrywać tego przed mężem; chciałam postępować otwarcie i uczciwie.
Pierwszym krokiem było kupno komputera. Na szczęście wprowadzono nową politykę, dzięki której emerytowani rodzice jedynaka mogli ubiegać się o premię w wysokości 3 000 juanów. Była to dla mnie idealna okazja do zakupu komputera. Musiałam jednak omówić to z mężem, ponieważ zawsze dokładnie wszystko rozważał przed dokonaniem jakiegokolwiek zakupu. Ku mojemu zaskoczeniu zgodził się, sądząc, że kupuję komputer do grania w gry lub do rozmów przez FaceTime z rodzeństwem.
Drugim krokiem był zakup drukarki. Kiedy zgromadziłam wystarczającą ilość pieniędzy, poprosiłam innego praktykującego, aby kupił dla mnie drukarkę, a następnie schowałam ją w domu. Musiałam wymyślić sposób, by powiedzieć mężowi o drukarce, więc poprosiłam syna o pomoc. Powiedział mężowi, że drukarka to prezent od klienta. Mój mąż nie mógł odmówić. Później powiedział mi, że wiedział, iż syn mnie kryje.
Nieoczekiwanie takie pozornie trudne zadania rozwiązały się tak łatwo. Moje miejsce do produkcji materiałów zostało przygotowane i było gotowe do działania.
Rozwój od skromnych początków
Początkowo nie mogłam robić niczego na dużą skalę, żeby nie wzbudzić podejrzeń męża. Dlatego po prostu drukowałam różne rzeczy od niechcenia i niczego przed nim nie ukrywałam. Z czasem przyzwyczaił się do moich zajęć, więc stopniowo przygotowywałam coraz więcej materiałów. Ze względu na częste nękanie ze strony władz KPCh mój mąż wciąż od czasu do czasu martwił się, że zostanę aresztowana i skazana na karę pozbawienia wolności.
Pewnego dnia, bez wyraźnego powodu, bardzo się wściekł, gdy po powrocie do domu zobaczył drukarkę. Krzyczał histerycznie: „Nie zamierzam żyć w ciągłym niepokoju przez cały dzień! Jeśli nadal będziesz się tym zajmować, zgłoszę cię! Równie dobrze mogą cię aresztować – przynajmniej wtedy w końcu będę miał trochę spokoju”.
Zaskoczyło mnie to i zobaczyłam, jak zniekształcona była jego twarz. Zdałam sobie sprawę, że wpływają na niego złe czynniki i muszę je wyeliminować, wysyłając prawe myśli. Wkrótce potem się uspokoił. Powiedziałam spokojnie: „Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. Wiem, że martwisz się, że mogą mnie aresztować. Wszyscy wiemy, jak ważne jest zachowanie bezpieczeństwa. Ale jeśli będziesz tak głośno krzyczeć, wszyscy to usłyszą, a to jest ryzykowne. A jeśli zgłosisz mnie na policję, ludzie będą cię unikać – człowieka, który wydałby własną żonę. Nie zachowuj się w ten sposób”.
Dzięki temu zdarzeniu zdałam sobie sprawę, że muszę częściej wysyłać prawe myśli, aby oczyścić pole wymiarowe w moim domu. Musiałam też wyjaśnić mu prawdę.
Kiedy zauważyłam, że mój mąż jest w dobrym nastroju, zaczęłam opowiadać mu historię o wielkim statku płynącym po morzu. Był on bogato zdobiony, ale kadłub został wydrążony przez owady drążące drewno. W każdej chwili mógł się zawalić i zatonąć. Jednak ludzie na pokładzie nie mieli o tym pojęcia i prowadzili wystawne życie, oddając się rozkoszom bez umiaru. Kilku pasażerów dowiedziało się, że statek jest w niebezpieczeństwie, więc pośpiesznie ostrzegli pozostałych. Ci jednak nie chcieli im wierzyć, a nawet twierdzili, że są szaleni, skoro tak mówią.
Jednak osoby, którym leżało to na sercu, troszczyły się o bezpieczeństwo wszystkich pozostałych i nie przejmowały się obelgami. Nieustannie opowiadały im o niebezpieczeństwie, a nawet wykorzystały własne pieniądze, by wykonać kamizelki ratunkowe i łodzie ratunkowe, które rozdały wszystkim. Niektórzy przyjęli ten szczery gest i uciekli, ratując życie. Jednak ci, którzy nie chcieli uwierzyć w prawdę, nadal oddawali się rozrywkom, a nawet wyśmiewali ludzi, którzy próbowali ich ocalić.
Jednak ci życzliwi ludzie nie poddali się i byli zdeterminowani, by uratować jak najwięcej osób. Do dziś nie ustają w swoich wysiłkach – walczą, pozostając jednocześnie pełni współczucia. Są to praktykujący Falun Dafa. Ten ratujący życie sprzęt przybiera formę ulotek i broszur, które przygotowaliśmy. Teraz więc rozumiecie, czym naprawdę się zajmujemy. Wspierając mnie, również ratujecie ludzi i gromadzicie zasługi dla siebie. Cóż za wspaniała rzecz! Mój mąż nic nie powiedział, ale było jasne, że zrozumiał.
Rozkwit produkcji na dużą skalę
Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie mojej drukarni, od samego początku postanowiłam, że będę wszystko robić dobrze i nigdy nie zadowolę się przeciętnością ani nie będę szła na skróty. Przez lata materiały, które produkowałam, były schludne i atrakcyjne wizualnie, przynosząc doskonałe rezultaty w wysiłkach na rzecz ratowania czujących istot.
Z biegiem czasu, nie zdając sobie z tego sprawy, straciłam jednak czujność. Było to w czasach, kiedy w Chinach można było jeszcze rozprowadzać materiały w dużych ilościach. Pewien współpraktykujący powiedział mi kiedyś, że ktoś pilnie potrzebuje płyt DVD z przedstawieniem Shen Yun do rozprowadzenia. Treść była już nagrana na płytach; musiałam jedynie wydrukować etykiety na tył.
Od razu zabrałam się za drukowanie etykiet. Podczas pracy zauważyłam, że kolory we wzorze były zniekształcone – prawdopodobnie z powodu zatkanej głowicy drukującej. Ponieważ nie miało to wpływu na ogólny wygląd, nie przerwałam pracy, aby naprawić usterkę, i po prostu dokończyłam drukowanie. Osoba, która zleciła mi to zlecenie, była jednak bardzo niezadowolona z rezultatów i skrytykowała osobę, która mnie do niej poleciła.
Nie udało mi się przestrzegać zasad, które sam sobie wyznaczyłam, i czułam się z tego powodu winna. Był to poważny błąd – nie podchodziłam odpowiedzialnie do mojej misji ratowania czujących istot. Na szczęście płyty zostały pomyślnie rozdane, a ta wada nie spowodowała strat finansowych ani nie zaszkodziła naszej reputacji. Szczerze przeprosiłam moich współpraktykujących, obiecując, że coś takiego już nigdy się nie powtórzy.
Powtarzając tę samą rutynę dzień po dniu, zaczęłam czuć się samotna, zwłaszcza gdy obciążenie pracą było duże. Pewnego roku, z powodu szczególnych okoliczności, musiałam wydrukować kalendarze Minghui dla całego naszego obszaru. Przed porannymi ćwiczeniami uruchamiałam komputer i ustawiałam zadania drukowania o 3 nad ranem. Następnie, przed pójściem spać, ustawiałam kolejną partię, aby maszyny pracowały, podczas gdy ja spałam.
Chociaż było to tylko tymczasowe rozwiązanie, sprawiało, że byłam nieustannie zajęta. Musiałam też zajmować się praniem, zakupami spożywczymi, gotowaniem i pracami domowymi. Czasami, gdy urządzenia się psuły, a ja nie potrafiłam ustalić przyczyny, bardzo się tym martwiłam.
Przez lata, ilekroć patrzyłam na te stosy gotowych materiałów wyjaśniających prawdę, mówiłam do nich: „Idźcie i wypełnijcie swój wielki cel – ratowanie czujących istot”. Mam szczerą nadzieję, że każdy, kto otrzymał materiały, które stworzyłam, został uratowany. Powitajmy razem tę wspaniałą chwilę, o której mówił Mistrz:
„Wszystkie niebiosa i Ziemia świętują razem, nawzajem sobie gratulują i razem wychwalają”. (Zapowiadając Rektyfikację Fa ludzkiego świata, Istota Dalszych Postępów II)
Do tego czasu „mały kwiatek” (miejsce produkcji materiałów) w moim domu – który po cichu kwitł przez wszystkie pory roku – będzie obficie obciążony owocami.
Dziękuję Ci, Mistrzu, za Twoją opiekę przez te wszystkie lata! Dziękuję praktykującym posiadającym umiejętności techniczne oraz wszystkim innym praktykującym za pomoc i wsparcie w ciągu tych lat! Dziękuję również tym, którzy zachęcili mnie do udziału w chińskiej konferencji poświęconej dzieleniu się doświadczeniami Minghui!
Tekst przetłumaczony z wersji anglojęzycznej, która ukazała się na stronie en.Minghui.org dnia 24 lipca 2026
Artykuły, w których kultywujący dzielą się swoim zrozumieniem, zazwyczaj odzwierciedlają osobiste zrozumienie praktykującego w danym momencie w oparciu o ich stan kultywacji i są publikowane z zamysłem umożliwienia wzajemnego wznoszenia się w poziomach.