(Minghui.org) Zacząłem praktykować Falun Dafa, zanim Komunistyczna Partia Chin (KPCh) rozpoczęła brutalne prześladowania w lipcu 1999 r. Dzisiaj chciałbym podzielić się historią mojej cioci, która wywarła na mnie szczególnie głębokie wrażenie.
Doświadczanie cudów Dafa
Usłyszałem o Falun Dafa w drugiej połowie 1997 r. Chciałem spróbować wykonywać ćwiczenia, więc udałem się do miejsca wspólnej praktyki. Gdy kontynuowałem ich wykonywanie, doświadczyłem zjawiska opisanego przez Mistrza w Zhuan Falun: „...każdy z nas czuje, że czoło się napina, mięśnie zbierają się i wwiercają do środka”. (Wykład drugi, Zhuan Falun)
Pewnego dnia, gdy wykonywałem drugie ćwiczenie, Postawę Stojącą Falun, i trzymałem koło przed czołem, nagle ujrzałem wiązkę czerwonego światła. Była tak jasna, że oślepiała mnie. Następnie wszystko wydawało się czerwone, po czym zobaczyłem różowy pąk lotosu. Niczym w ujęciu poklatkowym w telewizji, płatki rozwinęły się warstwa po warstwie w jednej chwili. To było naprawdę zdumiewające! Było dokładnie tak, jak opisał Mistrz w Zhuan Falun, mówiąc o otwarciu niebiańskiego oka.
Podczas medytacji często doświadczałem niezwykłych odczuć. Czasami wydawało mi się, że moje nogi zniknęły, innym razem znikały moje dłonie albo czułem tylko połowę twarzy. Niekiedy miałem wrażenie, że mój język jest grubszy niż mur miejski, a moje ciało wydawało się ogromne. Pewnego razu czułem się tak, jakbym siedział w skorupce jajka, której jeden koniec spoczywał na wnętrzu moich złączonych dłoni, a drugi sięgał ponad moją głowę. Siedząc pośrodku niej, czułem ciepło i komfort.
Doświadczyłem również tego, co jest znane jako przejaw twardego qigong. Sprawdzałem, czy okno było całkowicie zamknięte, więc lekko nacisnąłem grube, nieprzezroczyste szkło palcem wskazującym i środkowym. Szkło nie miało żadnych pęknięć. W chwili, gdy moje palce go dotknęły, szyba natychmiast rozpadła się, jakby uderzył w nią ciężki młot. Wiedziałem, że była to zdolność twardego qigong, i byłem podekscytowany. Chcąc sprawdzić to ponownie, spróbowałem zrobić to samo z innym oknem, ale nic się nie wydarzyło. Mój stan umysłu stał się przywiązany, ponieważ celowo próbowałem przetestować tę zdolność.
Wszystko, czego Mistrz naucza w tej książce, jest prawdą. To przekonanie towarzyszyło mi przez całą drogę mojej kultywacji i pomogło mi pokonać jedną próbę po drugiej.
Moja ciocia wróciła znad progu śmierci
Nasze osiedle powstało po połączeniu kilku wiosek i liczy około 10 000 mieszkańców. Po kolacji ludzie często zabierają dzieci do miejscowego supermarketu. Dzieci się bawią, a dorośli rozmawiają o tym, co dzieje się w okolicy — kto spodziewa się dziecka, kto poważnie zachorował i o wielu innych lokalnych wydarzeniach. Wystarczy tam posiedzieć przez chwilę, aby dowiedzieć się niemal wszystkiego. To praktycznie centrum informacji.
Pewnego dnia, na początku lata ubiegłego roku, zabrałem wnuka do supermarketu. Usłyszałem grupę ludzi rozmawiających o starszej kobiecie, która od trzech lat chorowała na raka kości. Bardzo schudła i poprzedniej nocy omal nie zmarła. Jej syn i wnuk, którzy mieszkali gdzie indziej, pospiesznie wrócili w nocy do domu, lecz była w stanie majaczenia i nikogo nie rozpoznawała.
Ta kobieta była w rzeczywistości moją krewną i to ona przedstawiła mnie mojemu mężowi. Kilka dni wcześniej widziałem, jak jej mąż pchał ją na wózku inwalidzkim. Jej twarz była śmiertelnie blada. Nie potrafiła samodzielnie stać i prawie nic nie jadła. Jej syn był zamożny i zabierał ją na leczenie do wielu szpitali. Gdyby nie to, prawdopodobnie nie przeżyłaby tak długo.
Starsi członkowie rodziny opowiadali, że w młodości występowała w miejskiej grupie propagandowej. Dobrze śpiewała i tańczyła, była energiczna i miała silny charakter, podczas gdy jej mąż wydawał się raczej nieśmiały. Kierując się sposobem myślenia ukształtowanym przez kulturę KPCh, uznałem, że będzie osobą, która niełatwo zaakceptuje prawdę. Przypuszczałem, że podczas pracy w zespole propagandowym wstąpiła do Partii lub jednej z jej organizacji powiązanych.
Chociaż często ją widywałem, nigdy nie wyjaśniałem prawdy dla niej. Kiedy usłyszałem, że tego ranka odzyskała przytomność, poczułem, że nie był to przypadek. Jeśli teraz nie pójdę z nią porozmawiać, mogę już nigdy nie mieć takiej okazji.
Po kolacji zebrałem się na odwagę, odrzuciłem wszelkie uprzedzenia i poszedłem do jej domu z jedną myślą: muszę ją uratować. Leżała oparta na sofie i mówiła bardzo cicho, ponieważ nie miała siły.
Kiedy wyjaśniłem jej, dlaczego przyszedłem, zareagowała zgodnie z moimi oczekiwaniami. Nie wierzyła w prawdę o Dafa i nie chciała wystąpić z Młodych Pionierów. Uważała, że jej syn wydał tyle pieniędzy, zabierając ją do najlepszych szpitali, a mimo to nie udało się jej wyleczyć. Ponieważ nie wiedziała, że ma raka, wydawało jej się niemożliwe, aby recytowanie kilku słów i dokonanie trzech wystąpień mogło jej pomóc.
Lata indoktrynacji przez kulturę Partii głęboko wpłynęły na jej sposób myślenia. Nawet w tak krytycznym stanie nadal kurczowo trzymała się tych przekonań. Powiedziała mi jednak, że należała jedynie do Młodych Pionierów i nigdy nie wstąpiła ani do Partii Komunistycznej, ani do Komunistycznego Związku Młodzieży.
Widząc, że nie chce wystąpić z Młodych Pionierów, jej mąż zaczął się niepokoić i wielokrotnie ją namawiał: „Po prostu wystąp. W twoim wieku po co ci jeszcze miano Młodego Pioniera? Ja też wystąpię razem z tobą”. Niezależnie od tego, jak bardzo ją zachęcał, odmawiała, a zamiast tego zaczęła mówić o kilku starszych praktykujących z naszej okolicy.
Powiedziałem jej: „Nie skupiaj się na tym, co inni o nich mówią. Ci praktykujący są od ciebie starsi, prawda? Ty masz dopiero ponad siedemdziesiąt lat, a ledwie możesz jeść i chodzić. Oni mają ponad osiemdziesiąt lat, a jeden z nich przekroczył dziewięćdziesiątkę. Nadal mają gęste, ciemne włosy, samodzielnie chodzą, potrafią zadbać o siebie, a w czasie najbardziej intensywnych prac polowych nawet gotują dla swoich dzieci i pomagają opiekować się prawnukami. Czy samo to nie pokazuje, że Falun Dafa jest niezwykłe?”.
Następnie opowiedziałem jej o własnych doświadczeniach z kultywacji i odpowiedziałem na wszystkie jej pytania, zwłaszcza dotyczące leczenia i przyjmowania leków, sfingowanego incydentu samospalenia na placu Tiananmen, zatwierdzonego przez państwo przymusowego pobierania narządów, ateizmu Partii oraz znaczenia wystąpienia z jej organizacji.
Mówiłem spokojnie i cierpliwie, jakbym opowiadał historię. Przez całą rozmowę zachowywałem spokój i mocno wierzyłem, że można ją uratować. Stopniowo otworzyła swoje serce. Ostatecznie zgodziła się wystąpić z Młodych Pionierów i zaczęła powtarzać: „Falun Dafa jest dobre; Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”.
Kiedy opuszczałem jej dom, było już prawie północ. W okolicy panowała cisza. Wziąłem głęboki oddech chłodnego nocnego powietrza i poczułem ogromną ulgę. Wiedziałem, że jestem jedynie posłańcem przekazującym przesłanie Dafa. To Mistrz naprawdę ratuje ludzi i głęboko odczułem ogrom współczucia oraz wysiłku, jaki Mistrz wkłada w nauczanie Fa i ratowanie czujących istot.
Trzy miesiące później, podczas żniw, ponownie zobaczyłem moją ciocię. Jej twarz promieniała zdrowiem, gdy pomagała mężowi suszyć zebrane zboże. Byłem szczerze wdzięczny Mistrzowi za Jego współczucie i za to, że przywrócił ją znad progu śmierci.
Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 09 lipca 2026 roku
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.