(Minghui.org) Jestem młodą praktykującą Falun Dafa, która niedawno rozpoczęła swoją drogę kultywacji i chciałabym podzielić się swoją historią.
Urodziłam się ze słabym zdrowiem i co kilka dni chorowałam. Nawet zwykłe przeziębienie przeradzało się w zapalenie płuc. Moja mama szukała wszelkiego rodzaju leków i środków ludowych, próbując mi pomóc, a moja rodzina wydała prawie wszystko, co miała, na moją opiekę medyczną.
Kiedy zostałam praktykującą, mama powiedziała mi, że w przeszłości wiele osób w naszej okolicy praktykowało Falun Dafa i otwarcie wykonywało ćwiczenia rano i wieczorem. W 1998 roku krewny opowiedział jej o Falun Dafa i dał jej egzemplarz książki Zhuan Falun. Jednak wkrótce potem Komunistyczna Partia Chin (KPCh) rozpoczęła prześladowania Falun Dafa i nie odważyła się już praktykować. Porzuciła myśl o poprawie mojego zdrowia poprzez praktykę. W rezultacie straciłam swoją pierwszą szansę na praktykowanie Falun Dafa.
Pomimo trwających prześladowań wielu praktykujących podchodziło do mnie na ulicy, na targowiskach i w innych miejscach, aby opowiedzieć mi o Dafa. Ponieważ byłam pod wpływem propagandy KPCh, zawsze trzymałam się na dystans, mówiąc: „Nie, nie rozumiem” i szybko odchodząc.
Mój chłopak
Czas mijał szybko i wkrótce skończyłam 31 lat. Pracowałam w firmie internetowej i często robiłam nadgodziny, przez co w weekendy byłam wyczerpana. W rezultacie często zostawałam w domu i, podobnie jak wielu innych młodych ludzi, nie miałam ochoty na ślub. Jednak moja mama przywiązywała dużą wagę do tego, żebym wyszła za mąż, i dzięki jej staraniom poznałam mojego przyszłego męża, Yonga.
Mama wspomniała, że Yong i ja byliśmy kolegami z klasy w podstawówce i że nasze rodziny mieszkały blisko siebie. Kiedy rozmawiałam z Yongiem, czułam, że jest godny zaufania i że naprawdę mogę na nim polegać. Dwa i pół miesiąca później oficjalnie zaczęliśmy się spotykać z zamiarem zawarcia małżeństwa.
Podczas rozmowy telefonicznej zapytałam Yonga, co robi, a on odpowiedział, że czyta książkę. Kiedy zapytałam, jaką książkę, odpowiedział: „Zhuan Falun, główne nauki Falun Dafa”.
Chociaż wtedy nic nie powiedziałam, w mojej głowie panował chaos i byłam kompletnie zagubiona. Z jednej strony czułam, że Yong jest bardzo dobrym człowiekiem, miłym i uczciwym, wyraźnie różniącym się od innych osób, które znałam. Z drugiej strony byłam świadoma szeroko rozpowszechnionej negatywnej propagandy KPCh na temat Falun Dafa. Co mam zrobić? A co, jeśli moja rodzina nie wyrazi zgody?
Powiedziałam mamie o swoich obawach, ale była zaskakująco spokojna. Powiedziała: „Wiem, że jego dziadkowie praktykują Falun Dafa. To dobry człowiek. Niech czyta te książki, o ile nie będzie o tym opowiadał innym. Nie musisz sama tego praktykować”.
Czułam, że mama ma rację. Wystarczyło, że Yong był dobrym człowiekiem. Nie palił, nie pił i nie grał w gry. Właściwie nie miał żadnych złych nawyków. W dzisiejszych czasach naprawdę trudno znaleźć kogoś tak dobrego. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw, kontynuowałam nasz związek. W tym czasie Yong, świadomie lub nieświadomie, opowiadał mi o Falun Dafa, a nawet dał mi egzemplarz „Zhuan Falun”, ale nie wzięłam tego do serca.
Moja współlokatorka ze studiów, Ling, skontaktowała się ze mną, aby powiedzieć, że przyjeżdża do Pekinu i ma nadzieję, że się spotkamy. Ling wyjechała na studia do Stanów Zjednoczonych po ukończeniu studiów, a ta podróż do Chin miała na celu załatwienie spraw wizowych. Z radością zgodziłam się i powiedziałam, że mój chłopak Yong i ja odbierzemy ją z dworca kolei dużych prędkości.
Odebraliśmy ją i poszliśmy razem na kolację. Podczas posiłku opowiadała o swoich ostatnich przeżyciach, wspominając o wolności, jaką odczuwała za granicą – w tym o swoim nawróceniu na katolicyzm. Opowiadała też o przyjemnej podróży do Japonii w drodze powrotnej do Chin. Dzięki osobistym doświadczeniom dostrzegła teraz, jak despotyczna i autorytarna jest Komunistyczna Partia Chin. Byłam zaskoczona, dowiadując się o jej nowej wierze, i zgodziłam się z jej oceną KPCh. Jednak, będąc poddaną praniu mózgu przez partię, myślałam, że nie mam kontroli nad tymi sprawami i po prostu powinnam pilnować własnych spraw.
Yong rozmawiał z Ling o Shen Yun, o czym wiedziałam bardzo niewiele. Wyjaśnił, że Shen Yun promuje tradycyjną chińską kulturę i ujawnia prześladowania Falun Dafa. Czułam się trochę zdenerwowana, martwiąc się, że Ling może tego nie zrozumieć. Jednak Ling wydawała się zaznajomiona z Shen Yun, a tego wieczoru rozmawiała nawet przez telefon ze swoim chłopakiem o pomyśle obejrzenia kiedyś Shen Yun. Jej pozytywna reakcja uspokoiła mnie, łagodząc moje obawy dotyczące praktykowania Falun Dafa przez Yonga.
Przed chińskim Nowym Rokiem 2025 pojechaliśmy z Yongiem na wakacje do Japonii. Początkowo nie byłam pewna, jak będzie wyglądała kwestia noclegów, ale Yong zapewnił mnie, że będziemy mieszkać w oddzielnych pokojach hotelowych, ponieważ nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, co mnie uspokoiło. Podczas naszej podróży wybraliśmy się na przedstawienie Shen Yun. Tego dnia dotarliśmy do teatru wcześnie i szybko okazało się, że sala jest wypełniona po brzegi. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam osoby starsze, młodych dorosłych w naszym wieku oraz dzieci, wszyscy schludnie ubrani, wszyscy z niecierpliwością oczekujący na przedstawienie.
Gdy podniosła się kurtyna, poczułam się, jakbym została przeniesiona do innego świata. Taniec był tak piękny, a scenografia, kostiumy i programy łączyły się w harmonii, której nie da się opisać słowami. Po raz pierwszy w życiu byłam świadkiem takiego kunsztu artystycznego. Jeden konkretny fragment pozwolił mi zrozumieć niewyobrażalne okrucieństwo prześladowań Falun Dafa przez KPCh, zwłaszcza ohydny akt pobierania organów od żywych praktykujących – byłam przerażona!
Po powrocie do domu podzieliłam się z rodziną wrażeniami z przedstawienia Shen Yun i pokazałam mamie program Shen Yun. Wyjaśniłam, że dziadek Yonga został wysłany do obozu pracy przymusowej za praktykowanie Falun Dafa, a później zmarł w wyniku tortur, które znosił. Moja mama powiedziała, że znała dziadków Yonga i że to właśnie jego babcia podarowała jej w 1998 roku książkę „Zhuan Falun”. W tym momencie jeszcze lepiej zrozumiałam, jak okrutne były prześladowania ze strony KPCh.
Dzięki rozmowom z mamą zaciekawiło mnie przeczytanie książki Zhuan Falun. Pewnego dnia w końcu sięgnęłam więc po elektroniczną wersję książki, którą dał mi Yong, i zaczęłam ją czytać. Patrząc wstecz, jestem wdzięczna Mistrzowi Li, założycielowi Falun Dafa, za to, że sprawił, iż spotkałam Yonga i dzięki temu odkryłam Falun Dafa.
Ślub
Jako dziecko często chorowałam i cierpiałam na nawracające koszmary senne. Czasami w snach nie mogłam się ruszyć, ale pozostawałam przytomna – zjawisko to znane jest powszechnie jako paraliż senny. Kiedy objawy były silne, zdarzało się to podczas popołudniowej drzemki, w autobusie lub w środku nocy. Bardzo dokuczał mi również zaburzony cykl snu i czuwania spowodowany częstym siedzeniem do późna.
Pewnego wieczoru przypomniałem sobie o egzemplarzu Zhuan Falun, który dał mi Yong, więc otworzyłam go, żeby poczytać. Zanim zdążyłam przeczytać choćby kilka stron, nagle ogarnęła mnie senność; po raz pierwszy w życiu zasnęłam tak szybko. Podczas przerwy obiadowej w pracy próbowałam przeczytać jeszcze kilka stron, ale ciągle ziewałam i znów ogarnęła mnie senność. Czułam się, jakbym złapała się koła ratunkowego. Ponieważ czytanie Zhuan Falun sprawiało, że zasypiałam, uznałam to za „lekarstwo” na moją bezsenność i postanowiłam poświęcać czas wieczorami oraz podczas przerwy na lunch, aby przeczytać kilka stron.
Ponieważ zawsze czułam się senna, gdy próbowałam czytać Zhuan Falun, nie przeczytałam zbyt wiele z tej książki, nie mówiąc już o głębokim zrozumieniu. Ale i tak wydarzyło się coś cudownego: Po tym, jak zaczęłam czytać tę cenną książkę, moje koszmary całkowicie zniknęły! Dzięki temu naprawdę zaakceptowałam Zhuan Falun i Falun Dafa.
Czas mijał szybko i zanim się zorientowałam, Yong i ja byliśmy razem już prawie rok. Nasi rodzice zaczęli organizować nasze zaręczyny i ślub. Byliśmy zajęci kupnem domu, urządzaniem go i wszystkimi przygotowaniami przedślubnymi, więc nasze czytanie i studiowanie Falun Dafa zostało tymczasowo wstrzymane.
W czasie naszych zaręczyn stanęłam przed pewną próbą. Moja kuzynka, która przez wiele lat pracowała w lokalnej administracji dzielnicy, w której mieszkali moi przyszli teściowie, była świadoma ich sytuacji. Zapytała mnie: „Czy wiesz, czy ktoś z rodziny Yonga praktykuje Falun Dafa?”. Kiedy odpowiedziałam, że tak, odparła: „To nic złego. Twoja teściowa też praktykuje, ale ty nie powinnaś”. Gdybym nie obejrzała Shen Yun i gdyby Mistrz Li nie oczyścił mojego ciała, być może moje małżeństwo byłoby zagrożone. Po raz kolejny byłam głęboko wdzięczna Mistrzowi Li.
W lutym 2025 roku otrzymaliśmy akt małżeństwa, a we wrześniu odbyło się nasze wesele. Po uzyskaniu aktu pojechałam do domu na weekend i zatrzymałam się w domu Yonga. Była tam wtedy babcia Yonga, która opowiedziała mi o Falun Dafa i o cudownych zjawiskach, których doświadczyła po rozpoczęciu praktyki. Wspomniała, że ona, moja teściowa i Yong od wielu lat nie zażyli ani jednej tabletki i cieszą się doskonałym zdrowiem, co mnie zszokowało. Naprawdę miałam zamiar nauczyć się Falun Dafa, ale nadal nie poruszyłam tego tematu.
Po naszym ślubie we wrześniu pojechaliśmy na miesiąc miodowy do Yunnan. W hotelu znów zaczęły mnie nawiedzać koszmary, a do tego czułam się niewytłumaczalnie przygnębiona i przytłoczona. Powiedziałam do Yonga: „Kiedy wrócimy, będę studiować nauki Dafa i wykonywać ćwiczenia razem z tobą”. Yong z radością się zgodził. Już sama myśl o studiowaniu Dafa sprawiła, że natychmiast poczułam radość, a moje przygnębienie zniknęło.
Kiedy odwiedziliśmy śnieżną górę Yulong w Yunnan, nie czułam się dobrze i zostałam w hotelu. Yong zaproponował: „Jeśli chcesz, mogę nauczyć cię ćwiczeń”. Chętnie się zgodziłam. Nauczył mnie, jak wysyłać prawe myśli, jak wykonywać pięć ćwiczeń i przez pół godziny prowadził mnie przez te ćwiczenia. Czułam, że ruchy nie są trudne, z wyjątkiem tego, że nie potrafiłam usiąść w pozycji lotosu.
Postępy
W ten sposób zaczęłam praktykować Falun Dafa podczas mojego miesiąca miodowego i rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu.
Prawdziwe zrozumienie powagi prześladowań
Kiedy zaczęłam praktykować, zapytałam Yonga o represje Komunistycznej Partii Chin wobec Falun Dafa. Znalazł dla mnie film dokumentalny zatytułowany „Teraz i na przyszłość”. Zaczęłam go oglądać w weekend i uzyskałam pełny obraz sytuacji. Zobaczyłam okrutną naturę Komunistycznej Partii Chin, dowiedziałam się, jak prześladowani są praktykujący i jakie cierpienia znoszą, a także zobaczyłam wysiłki podejmowane przez praktykujących – zarówno w kraju, jak i za granicą – mające na celu ujawnienie tych prześladowań.
Po obejrzeniu każdego odcinka udało mi się zachować silne poczucie własnej tożsamości i skoncentrować myśli podczas wysyłania prawych myśli. Zaczęłam naprawdę rozumieć, dlaczego moja teściowa i dziadek Yonga (który zmarł w wyniku prześladowań) byli w stanie stanowczo kultywować Falun Dafa pomimo przytłaczających prześladowań, których doświadczyli. Jeszcze bardziej podziwiałam ich za niezachwianą wiarę w Falun Dafa i Mistrza Li.
Następnie obejrzałam filmy „Coming for You” i „Once We Were Divine”. Oprócz wielkiego współczucia Mistrza dowiedziałam się, skąd pochodzę i dlaczego tu jestem.
Świadkiem cudu Dafa
Kiedyś za każdym razem, gdy miałam miesiączkę, odczuwałam bóle brzucha. Czasami ból był tak silny, że nie mogłam chodzić ani iść do pracy. Brałam pół dnia wolnego, żeby odpocząć w łóżku, owinięta grubymi kocami, i przykładałam okłady rozgrzewające do brzucha i dolnej części pleców. Przez kolejne kilka dni musiałam się mocno okrywać, a jeśli choćby lekko się przeziębiłam, brzuch natychmiast zaczynał mnie boleć.
Dwa miesiące po rozpoczęciu praktyki nagle odkryłam, że moje skurcze menstruacyjne nie są już tak bolesne jak wcześniej. Minął miesiąc, dwa miesiące, trzy miesiące, a ból całkowicie zniknął. Wiedziałam, że Mistrz pomógł mi wyeliminować tę część mojej karmy, co jeszcze bardziej wzmocniło moją wiarę w Dafa i Mistrza. To takie wspaniałe, że Mistrz się mną opiekuje!
Karma chorobowa
Po zostaniu praktykującą dowiedziałam się, że fizyczny dyskomfort jest iluzją spowodowaną karmą. Słyszałam, jak Yong, moja teściowa i jego babcia opowiadali, jak pokonali wyzwania związane z karmą chorobową i zastanawiałam się, kiedy ja stanę przed takim wyzwaniem.
Pewnego ranka obudziłam się z bólem szyi, podobnym do sztywności spowodowanej spaniem w niewłaściwej pozycji. Powiedziałam Yongowi, że mam sztywną szyję. Na początku był to tylko tępy ból, który nasilał się, gdy obracałam głowę. Nie przywiązywałam do tego większej wagi, sądząc, że za kilka dni minie. W piątek dyskomfort nadal się utrzymywał. W sobotę objawy wydawały się ustępować. W sobotę wieczorem uzgodniliśmy, że w niedzielę rano wykonamy ćwiczenia. Podczas snu obudził mnie ostry ból w odcinku szyjnym kręgosłupa. Nigdy nie doświadczyłam tak intensywnego bólu; nawet przewrócenie się na bok było potwornie bolesne. Próbowałam kilku pozycji, ale nic nie pomagało i nie mogłam unieść lewej ręki.
Kiedy zaczęliśmy wykonywać pierwsze ćwiczenie, moja lewa ręka była nieco sztywna i nie mogłam jej wyprostować. Podjęłam decyzję: „Odrzucam wszystko, co nie jest zaplanowane przez Mistrza. Muszę się kultywować i muszę wykonać te ćwiczenia”. Kiedy wykonywałam drugie ćwiczenie, nastąpił cud. Mogłam całkowicie unieść ramię. Podekscytowana pokazałam to Yongowi. Po wykonaniu drugiego i trzeciego ćwiczenia ból ramienia ustąpił. Po wykonaniu czwartego mogłam normalnie chodzić, a moje ramię czuło się lepiej. Po wykonaniu wszystkich pięciu ćwiczeń czułam, że większość objawów zniknęła, pozostawiając jedynie lekki ból.
Wiedziałam, że pokonałam tę próbę związaną z karmą choroby i byłam tym bardzo podekscytowana i szczęśliwa. Cudowna moc Dafa jeszcze bardziej umocniła moją wiarę w praktykowanie Dafa. Uśmiechnęłam się i powiedziałam do Yonga: „Już czuję się lepiej. Pójdę coś dla ciebie ugotować”.
Porzucenie przywiązań
Gdy zagłębiałam się w studiowanie nauk Dafa i czytałam artykuły innych praktykujących, dowiedziałam się, że jako kultywujący musimy kultywować nasz charakter i porzucić przywiązania, aby przekroczyć sferę ludzką.
Najpierw zerwałam z uzależnieniem od telefonu. Młodzi ludzie często oglądają seriale – historyczne romanse, kryminały i tak dalej. Oglądałam je, jak tylko pojawiał się nowy serial w popularnej chińskiej aplikacji wideo. Poza godzinami pracy mój telefon był zawsze w zasięgu wzroku. Kiedy się w to zagłębiałam, mogłam nie spać całą noc. Uwielbiałam też czytać powieści. Kiedy popularne stały się krótkie filmiki, miałam na ich punkcie obsesję, oglądając blogerów, którzy chwalili się swoim bogactwem. W głębi duszy wiedziałam, że te filmiki są pełne ludzkich pragnień, sprawiają, że ludzie stają się niespokojni, i wywołują uczucia zazdrości i rywalizacji. Wiedziałam, że to źle, ale nie potrafiłam się opanować.
Kiedy zaczęłam studiować Dafa, postanowiłam zerwać z uzależnieniem od powieści, seriali telewizyjnych i krótkich filmików. Zamiast tego postanowiłam poświęcić swój czas na studiowanie nauk, kultywowanie siebie, dbanie o rodzinę i powrót do normalnego życia. Na początku wydawało mi się to trudne, ale od momentu, gdy ta myśl pojawiła się w mojej głowie, minęło już kilka miesięcy. Nie sięgnęłam po żadną ze swoich starych powieści, nie poruszają mnie rozmowy kolegów o serialach telewizyjnych czy programach rozrywkowych i nie otworzyłam żadnej z popularnych aplikacji wideo. Czasami, gdy pojawia się taka myśl, wzmacniam swoje prawe myśli, aby ją wyeliminować. W ten sposób razem z Yongiem przełamaliśmy nasze uzależnienie od telefonów.
Wykorzystaliśmy ten czas na studiowanie nauk Dafa, prace domowe i odwiedzanie naszych rodziców, aby pomóc im w obowiązkach. Życie jako kultywujący dało mi poczucie spokoju i ciszy, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Moje wcześniejsze niepokój i pustka zniknęły, a ja doświadczyłam radości z kultywowania Dafa.
Poprawa mojego charakteru
Odkąd dziewięć miesięcy temu zaczęłam praktykować Falun Dafa, skupiam się na doskonaleniu swojego charakteru. W kontaktach z kolegami nauczyłam się zaglądać do wewnątrz siebie i dostrzegać własne przywiązania – takie jak zazdrość, rywalizacja, strach przed kłopotami oraz uraza w sytuacjach konfliktowych. Staram się je eliminować.
Pracuję w tej firmie już od ośmiu lat. Mój zespół w dziale danych rozrósł się z jednej osoby do kilkunastu, a ja zajmuję teraz stanowisko kierownicze niższego szczebla. Razem z moim przełożonym wspieraliśmy się nawzajem i ciężko pracowaliśmy, aby zrealizować jeden projekt po drugim. Niektóre z tych zadań wchodziły w zakres moich standardowych obowiązków, podczas gdy inne były dodatkowymi zadaniami.
Po tym, jak mój przełożony zaczął nadzorować wiele działów, a mój zespół rozrósł się z jednej osoby do kilkunastu, coraz rzadziej komunikowałam się z przełożonym. Najpierw informowała innych o przydzielonych zadaniach, a następnie ci koledzy kontaktowali się z moim działam w celu koordynacji działań w zależności od swoich potrzeb. Czułam się odsunięta na bok. Zaczęłam czuć się niekomfortowo, nie potrafiąc dostosować się do tej zmiany. Zazdrościłam współpracownikom, którzy często uczestniczyli w spotkaniach i rozmowach z nią na temat nadgodzin, czując, że nie jestem już doceniana. Stałam się również rywalizująca z moimi współpracownikami, często krytykując ich w oparciu o przeszłe doświadczenia.
W międzyczasie, ponieważ firma wprowadziła istotne zmiany w procedurach finansowych, zwróciła się do mnie jedna z kierowniczek wyższego szczebla z prośbą o pomoc naszego zespołu. Ze względu na pilny charakter zadania często pracowaliśmy po godzinach, podczas gdy nasi koledzy z działu finansowego zazwyczaj wychodzili z pracy o czasie. Zaczęłam odczuwać urazę, zazdrość wzięła górę nad rozsądkiem i zaczęłam dawać upust swojej frustracji, opierając się na moich wcześniejszych relacjach z tą kierowniczką. Przez długi czas często kłóciłam się z moją przełożoną, początkowo odmawiając jej prośbom, wyjaśniając, jak skomplikowane to dla nas było, i pytając, dlaczego to nam powierzono to zadanie, a nie innemu działowi. Z czasem wyraźnie wyczuwałam jej niecierpliwość i zawsze narzekałam jeszcze bardziej, gdy wykonywałam pracę, którą mi zlecała. W tym momencie nie wiedziałam, co robić.
Dafa dało mi odpowiedź. Mistrz powiedział, że gdy pojawiają się konflikty, powinniśmy najpierw spojrzeć do wewnątrz i zobaczyć, gdzie popełniliśmy błąd. Uspokoiłam się i odkryłam zazdrość – byłam zazdrosna, że inni współpracownicy nie musieli pracować w nadgodzinach, podczas gdy ja tak, i byłam zła, że mnie wykorzystywano. Ta zazdrość sprawiała, że chciałam rywalizować z przełożonymi i współpracownikami oraz unikać wszelkich trudności. Zdałam sobie sprawę, że nic nie dzieje się przypadkowo, że każde wydarzenie jest dla mnie okazją do kultywowania serca. Nadal mam wiele karmy do spłacenia, więc muszę mieć serce, które potrafi znosić trudności, stawiać innych przed sobą i poprawiać swój xinxing. Postanowiłam zmienić się.
Po pierwsze, kiedy widzę, jak koledzy z pracy wychodzą o czasie, a ja wciąż mam coś do zrobienia, nie czuję już zazdrości. Powtarzam sobie, że w trudnościach można znaleźć radość i że wykonywanie dodatkowej pracy nie jest niczym złym. Po drugie, nie odmawiam już wykonywania dodatkowych zadań zleconych mi przez przełożoną i nie narzekam. Nie skupiam się na tym, z kim moja przełożona spotyka się każdego dnia ani jak często się komunikujemy. Zamiast tego skupiam się na zadaniach, które mi przydziela, i nawet gdy jest niecierpliwa, odpowiadam z uśmiechem. Po trzecie, pracując z współpracownikami, którzy potrzebują współpracy naszego działu, cierpliwie słucham ich potrzeb, zanim przedstawię swoje opinie, i spokojnie wyrażam wszelkie trudności, z jakimi boryka się nasz dział. Zmieniłam się, a otoczenie zmieniło się wraz ze mną.
Nastąpiła cudowna przemiana: organizacja pracy stała się płynniejsza i bardziej rozsądna niż wcześniej, a moi koledzy i ja mogliśmy wychodzić z pracy wcześniej niż dotychczas. Chociaż nadal spędzałam z przełożoną tylko trochę czasu w każdym tygodniu, jej zaufanie do mnie zostało przywrócone. Przestaliśmy się kłócić, a ona od czasu do czasu dzieliła się ze mną swoimi doświadczeniami zawodowymi i drobnymi zmianami emocjonalnymi. Ilekroć wydawało się, że nieuchronne są nieporozumienia między działami, sytuacja w cudowny sposób się uspokajała i w mgnieniu oka dochodziliśmy do porozumienia. Wszelkie kłopotliwe sprawy rozwiązywały się potem bezproblemowo.
Naprawdę, nie da się opisać słowami tej niespotykanej radości i spokoju, jakie odczuwam w pracy po tym, jak podniosła się jakość mojego charakteru. Cieszę się z mojego postępu. W pracy ponownie odkryłam też ludzkie przywiązania, takie jak uraza i niechęć do kłopotów. Chociaż te negatywne myśli i uczucia wciąż mogą się pojawiać, staram się je eliminować. Falun Dafa zmieniło mnie, naprawdę przekształcając mnie w znacznie mądrzejszego i zdolniejszego dobrego człowieka.
Jestem głęboko świadoma, że wciąż daleko mi do standardów prawdziwie wykwalifikowanego ucznia Dafa i nie wyeliminowałam jeszcze wielu swoich przywiązań, takich jak egoizm, pragnienie wygody, egoizm i tak dalej. Będę niezachwianie podążała ścieżką kultywacji, którą Mistrz dla mnie wytyczył, traktując trudności jako radość i dążąc do przodu w mojej kultywacji.
Dziękuję, Mistrzu!
(Wybrany tekst nadesłany z okazji Światowego Dnia Falun Dafa 2026 na stronie Minghui.org)
Tekst przetłumaczony z wersji anglojęzycznej, która ukazała się na stronie en.Minghui.org dnia 7 czerwca 2026
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.