10 listopada 2009

(Clearwisdom.net) Jestem uczennicą Dafa z prowincji Guizhou. Wkrótce po tym, jak zaczęłam praktykować Falun Gong w 1993 roku, uczestniczyłam w Orientalnych Targach Zdrowia w Pekinie, gdzie ponownie spotkałam naszego wspaniałego Nauczyciela, Mistrza Li Hongzhi. Mimo że wydarzenie to miało miejsce ponad szesnaście lat temu, nadal pamiętam je bardzo wyraźnie, jakby wydarzyło się wczoraj. Kilka dni, które spędziłam z Mistrzem, to naprawdę najbardziej niezapomniane dni mojego życia. Dzisiaj chciałabym podzielić się tym doświadczeniem z innymi praktykującymi, mając nadzieję, że wszyscy nauczymy się jeszcze bardziej cenić Wspaniałe Fa.

Przeznaczona więź

W 1993 roku miałam szczęście uczestniczyć w dziesięciodniowym cyklu wykładów Mistrza i rozpocząć swoją drogę kultywacji. Niedługo potem zaczęłam uświadamiać sobie cudowną naturę Dafa oraz to, jak szlachetny, miłosierny, serdeczny i swobodny był Mistrz. Po zakończeniu wykładów Mistrza mogłam wyraźnie przypominać sobie jego prawy wygląd oraz życzliwy sposób, w jaki do nas mówił. Zawsze z niecierpliwością czekałam na spotkanie z nim.

Pewnego dnia usłyszałam, jak ktoś mówił, że Mistrz ma wziąć udział w Pekińskich Orientalnych Targach Zdrowia i że zabierze ze sobą niektórych swoich uczniów. Po rozmowie z moją znajomą praktykującą postanowiłyśmy razem wziąć udział w tym wydarzeniu.

Moje doświadczenie na Pekińskich Orientalnych Targach Zdrowia

Kiedy dotarłyśmy na Targi, przed rozpoczęciem ceremonii otwarcia zobaczyłyśmy wiele stoisk oraz duży baner z napisem „Orientalne Targi Zdrowia Pekin 1993”. W momencie, gdy zaczęłyśmy szukać stoiska Falun Dafa, natknęłyśmy się na jednego z personelu Mistrza Li. Po wprowadzeniu nas do ogromnego holu zobaczyłyśmy długą kolejkę ludzi stojących przed naszym stoiskiem Falun Dafa. Pracownicy Stowarzyszenia Badawczego Falun Dafa oraz inni członkowie personelu byli ubrani w czyste, białe kurtki. Rozglądałyśmy się, pragnąc zobaczyć Mistrza, ale nigdzie go nie było.

Gdy zapytałyśmy jednego z pracowników, gdzie jest Mistrz Li, odpowiedział: „Nie jesteśmy pewni, czy Mistrz przyjedzie na Targi. Ale Chińskie Stowarzyszenie Qigong poprosiło o jego obecność”. Po usłyszeniu tego poczułyśmy się bardzo rozczarowane. Jednak wkrótce potem Mistrz przybył, a my zaczęłyśmy skakać i krzyczeć jak dzieci, które długo nie widziały rodziców: „Mistrzu! Mistrzu! Mistrzu!”. Gdy usłyszał nasze podekscytowane okrzyki, odwrócił się, uśmiechnął i podszedł, aby uścisnąć nam dłonie. W tamtej chwili poczułam tak ogromne ciepło w sercu, że nie mogłam powstrzymać łez radości.

Po krótkiej rozmowie Mistrz poprosił jednego ze swoich pracowników o zorganizowanie dla nas jedzenia i zakwaterowania. Jak małe dzieci, z radością przyjęłyśmy jego życzliwą propozycję. Kiedy teraz wracam do tamtej chwili, czuję zarówno wyrzuty sumienia, jak i szczęście. Wyrzuty sumienia, ponieważ Mistrz był wtedy tak zajęty, a mimo to znalazł czas, aby zatroszczyć się o nasze potrzeby. A szczęście, ponieważ miałam okazję doświadczyć jego miłosiernej troski i opieki.

Chociaż Mistrz nie wyznaczył nam żadnych konkretnych zadań, gdy zobaczyłyśmy długą kolejkę ludzi niecierpliwie czekających przed naszym stoiskiem Dafa, razem z praktykującymi z Pekinu pomagałyśmy utrzymać spokój i porządek w jego okolicy. Gdy praktykujący z Pekinu dowiedzieli się, że przyjechałyśmy aż z miasta Guizhou, aby spotkać Mistrza, uprzejmie odrzucili naszą ofertę pomocy im.

Aby nie przeszkadzać w ich pracy, odeszłyśmy od stoiska i spacerowałyśmy po holu. Rozglądając się, natrafiłyśmy na wiele stoisk qigong, ale tylko nieliczni ludzie je odwiedzali. Na zewnątrz obu naszych stoisk znajdował się napis „Specjalne zaproszenie”. Większość osób, które się zatrzymywały, przychodziła na leczenie. Przestrzeń przed naszymi stoiskami była wypełniona do granic możliwości. Było bardzo tłoczno!

Większość osób, które były leczone przez Mistrza lub przez praktykujących Dafa, którym Mistrz przekazał część swoich nadprzyrodzonych zdolności, doświadczała pozytywnych efektów w ciągu kilku minut. Ludzie, którzy prosili Mistrza o osobiste leczenie, to głównie osoby z nieuleczalnymi chorobami. Wcześniej szukali oni na wszystkie sposoby skutecznego leczenia, jednak bez rezultatu. Niektórzy z nich mówili, że woleliby umrzeć, niż żyć w bólu i powodować niewyobrażalne trudności swoim rodzinom.

Niektórzy ludzie odwiedzający nasze stoiska przyjeżdżali na wózkach inwalidzkich, inni byli niesieni na noszach, a jeszcze inni wchodzili przy wsparciu przyjaciół lub krewnych. Jednak po tym, jak Mistrz poruszył rękami lub tupnął nogą, natychmiast zostawali uzdrowieni.

Pamiętam jeden taki przypadek, kiedy dwóch synów wraz z dwiema siostrami przyprowadziło do naszego stoiska swoją matkę na wózku inwalidzkim. Dzieci opowiadały, że ich matka od wielu lat była przykuta do łóżka i nie wracała do zdrowia mimo różnych metod leczenia. Cała rodzina była wyraźnie pogrążona w bólu. Po ich opowieści Mistrz powiedział kilka słów, a następnie kilkakrotnie poruszył ręką nad jej ciałem.

Wówczas starsza kobieta powoli wstała z wózka i zrobiła kilka kroków do przodu. Po przejściu kilku okrążeń wokół stoiska zaczęła chodzić coraz szybciej. Wszyscy świadkowie tego cudu byli bardzo szczęśliwi. Dzieci kobiety były tak poruszone, że pokłoniły się Mistrzowi, dziękując mu za uratowanie życia ich matki.

Cała rodzina odczuła współczucie Mistrza i jego bezgraniczne miłosierdzie, nazywając go „żyjącym Buddą”. Później zobaczyłam tę kobietę na wykładzie prowadzonym przez Mistrza. Mogłam zauważyć, że jej stan zarówno fizyczny, jak i duchowy znacznie się poprawił.

Kiedy Mistrz leczył starszą kobietę, wokół naszego stoiska zebrało się wielu ludzi. Wszyscy byli zdumieni nadprzyrodzonymi zdolnościami i miłosierdziem Mistrza. Gdy wyciągnęłam aparat, aby zrobić zdjęcie tego historycznego wydarzenia, aparat nie działał, ponieważ nieprawidłowo włożyłam film. Do dziś, kiedy wracam myślami do tamtej chwili, czuję żal.

Aby więcej osób na Targach mogło dowiedzieć się o Falun Gong, Mistrz wygłosił dwa wykłady na temat naukowej natury Falun Gong. Jednak ze względu na ogromne zainteresowanie zorganizowano dodatkowy wykład. Sala, w której Mistrz prowadził wykłady, była tak zatłoczona, że ludzie stali i siedzieli w korytarzu, a nawet na poręczy klatki schodowej.

Po każdym wykładzie publiczność nagradzała Mistrza owacją na stojąco, mówiąc: „Wspaniałe!”, „Bardzo pomocne!” i „Magiczne!”. Jeden z uczestników był wysokim urzędnikiem, który cierpiał na chorobę nieuleczalną. Wcześniej leczył się w sanatorium Beidaihe. Po zakończeniu wykładu Mistrza wszedł na scenę i zaczął skakać, krzycząc: „Moja choroba zniknęła! Moja choroba zniknęła!”. Dziękując Mistrzowi za uratowanie życia, wzbudził aplauz publiczności, która była głęboko poruszona tym, czego właśnie była świadkiem.

Mistrz przekazał wszystkie pieniądze ze sprzedaży biletów na trzy wykłady Fundacji Sprawiedliwości i Odwagi. Z jego działań zrozumiałam, że Mistrz jest osobą bardzo szlachetną, wielkiego serca i bardzo hojną, wykraczającą poza ludzkie pojmowanie.

Niezależnie od tego, co reżim Jiang Zemina robi, aby oczerniać i zniesławiać Mistrza Li oraz jego praktykę, nigdy im się to nie uda. Gdy ludzie poznają prawdę, zrozumieją, że byli okłamywani. Właśnie dlatego Komunistyczna Partia Chin (KPCh) tak bardzo boi się, że ludzie poznają prawdę o Falun Gong.

Na Targach Mistrz podzielił swój gong pomiędzy uczniów, których ze sobą przyprowadził, umożliwiając im leczenie ludzi. Pamiętam jeden taki przykład, kiedy praktykujący o imieniu Xiao Li leczył starszego mężczyznę. Gdy Xiao Li uniósł ręce w kierunku głowy pacjenta, widziałam niebieskawą poświatę świecącą między jego ramionami. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś tak pięknego! Podekscytowana powiedziałam mu: „Między twoimi ramionami pojawia się niebieskie światło”. Xiao Li nie odpowiedział mi; tylko spokojnie się uśmiechnął.

Innym razem starszy mężczyzna poprosił, aby ktoś zrobił mu zdjęcie z Mistrzem i Xiao Li, stojącymi obok baneru informującego, że jego choroba została skutecznie wyleczona przez Falun Gong.

Pewnego dnia, gdy ja i moja koleżanka współpraktykująca patrzyłyśmy z drugiego piętra w dół na jedno ze stoisk Dafa, odkryłyśmy, że za każdym razem, gdy uczeń leczył człowieka, Mistrz siedział za nim i poruszał rękami. Pomyślałyśmy, że być może Mistrz dodał swój gong do gongu ucznia, aby wzmocnić jego nadprzyrodzone zdolności. Gdy tak rozmawiałyśmy, Mistrz podniósł głowę i spojrzał na nas. Poczułyśmy się bardzo zawstydzone i natychmiast się ukryłyśmy. Bałyśmy się, że przeszkodziłyśmy Mistrzowi i że będzie niezadowolony. Później Mistrz nie powiedział nam nic poza tym, że ostrzegł nas, abyśmy nie leczyły pacjentów.

Mistrz powiedział w Zhuan Falun:

„W celu wsparcia ogólnokrajowego wydarzenia qigong wziąłem wraz z kilkoma uczniami udział w Orientalnych Targach Zdrowia w Pekinie. Na obu targach wyróżnialiśmy się najbardziej. Na pierwszych targach nasze Falun Dafa zdobyło tytuł Gwiazdy Qigong. Na drugich targach przyszło do nas tak wielu ludzi, że po prostu nie mogliśmy sobie dać rady. Inne stanowiska nie cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, ale wokół naszego był tłum ludzi, którzy ustawiali się w trzech kolejkach. W pierwszej kolejce stali ci, którzy rankiem zapisali się na poranne sesje. W drugiej czekały osoby zapisane na popołudniowe sesje. W następnej kolejce czekano na mój autograf. Nie leczymy chorób, więc dlaczego to uczyniliśmy? Dlatego aby wesprzeć to ogólnokrajowe wydarzenie qigong i wspomóc to przedsięwzięcie. Zatem wzięliśmy w nim udział”. (Wykład siódmy, Zhuan Falun)

W tamtym czasie wszystkie państwowe media prowadziły szeroko zakrojoną kampanię oczerniającą Mistrza i jego praktykę. W ciągu jednej nocy Jiang ustawił 100 milionów uczniów Dafa w opozycji do swojego brutalnego reżimu. Jiang użył najbardziej nikczemnych metod w historii ludzkości, aby zniesławić i prześladować praktykujących Falun Gong.

Celem Jianga było jak najszybsze zlikwidowanie Falun Gong oraz zniszczenie praktykujących zarówno fizycznie, jak i finansowo. Jednak nawet po dziesięciu latach brutalnych prześladowań Falun Dafa wcale nie osłabło. Przeciwnie — rozprzestrzeniło się do 114 krajów i regionów i jest przyjmowane przez różne narody i ludzi.

Do dziś Mistrz oraz Falun Dafa otrzymali ponad 3000 proklamacji i listów poparcia. Książki Mistrza zostały przetłumaczone na ponad 30 języków i są dostępne w księgarniach na całym świecie. Można je również bezpłatnie pobrać w internecie.

Wieczorem 26 września 2009 roku nagroda „Wybitne Przywództwo Duchowe” została przyznana Mistrzowi Li przez Fundację Praw Człowieka Azji i Pacyfiku. Uczniowie w Chinach przetrwali dziesięć lat prześladowań dzięki niezłomnej wierze w Mistrza i Dafa. Stali się jeszcze bardziej stanowczy i dojrzali.

Szlachetny charakter Mistrza, jego prawość i niezmierzone miłosierdzie pozostaną na zawsze w pamięci

Gdy weszłyśmy do holu Targów, zatrzymałyśmy się, aby porozmawiać z przewodniczącym Pekińskiego Stowarzyszenia Qigong. Powiedział do nas: „Wasz Mistrz jest bardzo dobrym i uczciwym człowiekiem. Falun Gong to dobra szkoła qigong. My, w Stowarzyszeniu Qigong, gorąco polecamy Falun Gong wszystkim społecznościom”.

Gdy uświadomiłam sobie, że Mistrz troszczy się o każdego ze swoich uczniów, byłam bardzo poruszona. Podczas obiadu Mistrz siedział z nami i jadł taki sam zestaw obiadowy w pudełku jak my. Szukał miejsca, gdzie było mniej ludzi, siadał i szybko kończył posiłek. Mistrz zawsze traktował swoich uczniów jak kochający ojciec traktuje swoje dzieci.

Zawsze brał jedzenie ze swojego pudełka obiadowego i dzielił się nim ze wszystkimi obecnymi praktykującymi. Jeśli miał owoce, zawsze dawał każdemu z nas po kawałku. Po obiedzie Mistrz rozmawiał z nami o tym, jak lepiej organizować różne projekty Dafa, w które byłyśmy zaangażowane z powrotem do domu. Po jego postawie i sposobie mówienia można było wyczuć, że bardzo się o nas troszczy i nieustannie prowadzi nas na naszej drodze kultywacji.

Podczas Targów praktykujący z Pekinu oraz inni uczestnicy byli tak zajęci, że musieli jeść obiady na zmianę. Niektórzy kupowali posiłki w pudełkach, inni przynosili jedzenie z domu. Wiedzieli, że Mistrz jest bardzo zajęty i nigdy mu nie przeszkadzali, chyba że była to sytuacja nagła. Ponieważ moja koleżanka-praktykująca i ja przyjechałyśmy z daleka, Mistrz zorganizował, aby inni praktykujący zadbali o wszystkie nasze potrzeby.

Starsza kobieta ze Stowarzyszenia Qigong chodziła za Mistrzem, trzymając w ręku kubek z wodą. Koleżanka-praktykująca chciała przejąć od niej trzymanie kubka Mistrza, ale starsza kobieta nie zgodziła się na to i zachowała się bardzo nieprzyjaźnie.

Moja koleżanka-praktykująca powiedziała do Mistrza: „Ta osoba jest taka nieprzyjazna!”. Mistrz uśmiechnął się i nic nie powiedział. Później Mistrz powiedział do tej starszej kobiety, wskazując na nas: „One przyjechały z daleka. Są moimi gośćmi”. Wtedy nastawienie tej kobiety wobec nas się zmieniło.

Pewnego dnia, gdy stałyśmy obok Mistrza na drugim piętrze, wydawało się, że Mistrz coś zobaczył w powietrzu, ale nic nie powiedział. Nagle zobaczyłam błysk pioruna i usłyszałam dźwięk „Pa!”. Ponieważ moje trzecie oko nie było otwarte, nie mogłam niczego zobaczyć. Choć byłam ciekawa, co Mistrz zobaczył w innej przestrzeni, nie odważyłam się zapytać. Prawdopodobnie była to jakaś zła istota, która pojawiła się na wydarzeniu, aby sprawiać kłopoty, i w rezultacie Mistrz ją zniszczył. Przypomniało mi to przykład, który Mistrz podał w „Zhuan Falun”.

Pewnego dnia, podczas obiadu, moja koleżanka-praktykująca nagle zorientowała się, że zgubiła emblemat Falun. Zaniepokojona szukała go wszędzie, ale nie mogła go znaleźć. Czuła się bardzo rozczarowana. Mistrz zauważył jej niepokój i uśmiechnął się, mówiąc: „Nie martw się tym. Jeśli odejdzie, pozwól mu odejść”. Poprosił jednego ze swoich pracowników, aby przyniósł dwa emblematy Falun, i dał po jednym każdej z nas. Byłyśmy bardzo szczęśliwe i wyraziłyśmy wdzięczność za ojcowską troskę Mistrza.

Dzień przed naszym planowanym wyjazdem z Pekinu moja koleżanka-praktykująca spojrzała na nasz stół podczas obiadu i zauważyła swój zaginiony emblemat Falun leżący na podłodze. Podekscytowana podeszła i go podniosła. Rozmawiałyśmy o tym, jak dziwne było to, że mimo iż przez to miejsce przeszły tysiące ludzi, nikt nie zauważył emblematu, w tym również ekipa sprzątająca. To był prawdziwy cud!

Pewnego popołudnia, gdy spacerowałyśmy po pierwszym piętrze, nagle z góry spadła kulka papieru. Gdy podniosłyśmy wzrok, zobaczyłyśmy Mistrza machającego do nas. Natychmiast pobiegłyśmy na górę. Mistrz przeszedł z nami całe drugie piętro sali konferencyjnej, mając moją koleżankę-praktykującą po jednej stronie, a mnie po drugiej. Rozmawiał z nami o różnicy między prawdziwym qigong a złym qigong i uczył nas, jak je od siebie odróżniać.

Gdy mijałyśmy stoiska promujące zły qigong, osoby tam obecne słownie nas obrażały, nie dbając o zasady xinxing. Mistrz tylko się uśmiechał i nie wdawał się w dyskusję. W tamtym czasie nie rozumiałam jeszcze, kim jest Mistrz, i uważałam Go za zwykłego mistrza qigong. Dlatego powiedziałam mu, żeby się nie gniewał i nie zwracał na nich uwagi.

Do dziś czuję wstyd, że nie rozpoznałam, kim był Mistrz. Zdaję sobie sprawę, jak trudno zwykłemu człowiekowi zrozumieć oświeconą istotę. Nawet po wielu latach praktykowania Dafa nadal nie w pełni rozumiem wszystko, czego nauczał Mistrz. Czuję, że powinniśmy zawsze z powagą i szacunkiem odnosić się do Mistrza i Fa

Gdy podeszłyśmy do innego stoiska qigong, powiedziałam Mistrzowi, że czuję zawroty głowy i nieprzyjemne uczucie zimna. Mistrz uniósł dłonie w kierunku punktów akupunkturowych Baihui i powiedział, że teraz jesteśmy bezpieczne i możemy chodzić wszędzie po sali konferencyjnej bez żadnych zakłóceń. Zawroty głowy i uczucie zimna, które wcześniej odczuwałam, całkowicie zniknęły. Poczułam jasność umysłu i ciepło. Było to bardzo komfortowe uczucie.

Po każdym długim dniu na Targach wiele osób zapraszało Mistrza do udziału w różnych wydarzeniach towarzyskich. Jednak Mistrz wolał spędzać wieczory, spełniając prośby swoich uczniów. Dlatego uprzejmie odmawiał każdego zaproszenia, które otrzymywał.

Na przykład pewna praktykująca poprosiła Mistrza, aby pojechał do Pekinu i pomógł jej krewnemu. Mistrz zgodził się i poprosił swoich pracowników o towarzyszenie Mu. Innego wieczoru Mistrz spacerował z nami po centrum Pekinu.

Mistrz bardzo troszczy się o nas i nie chce, abyśmy stracili jakąkolwiek okazję do kultywacji. Powiedział nam, abyśmy uczestniczyły w ceremonii zamknięcia Targów, a po zakończeniu wydarzenia odszedł. Ponieważ miałyśmy słabe zrozumienie i nie byłyśmy w stanie w pełni docenić miłosierdzia i głębokiej miłości Mistrza, zajęłyśmy się zwykłymi sprawami i nie uczestniczyłyśmy w ceremonii. Co więcej, wyjechałyśmy dzień przed zakończeniem konferencji.

Do dziś uważam to za wielką stratę w moim życiu, jednak jest już za późno na żal. Dlatego mówię do moich współpraktykujących: „Proszę, doceniajcie ten cenny czas w historii. Nasza kultywacja ma termin. Gdy ten dzień nadejdzie, wszystko zostanie rozstrzygnięte. Praktykujący, którzy nie wykorzystali dobrze swojego czasu na wykonywanie trzech rzeczy, będą mieli do czynienia z czymś więcej niż tylko żalem”.

Mistrz powiedział:

„Ktokolwiek przegapi tę historyczną okazję, ktokolwiek przegapi tę szansę, kiedy uzmysłowi sobie co go ominęło, nie będzie nawet chciał żyć, nawet jeśli będzie mu wolno żyć!!”. (Nauczania oraz wyjaśnianie Fa na konferencji Fa w Nowym Jorku)

W miarę jak Dafa coraz bardziej rozpowszechnia się na świecie, coraz więcej ludzi zacznie rozumieć Dafa i dołączać do praktyki. Chociaż Fa Mistrza zostało po raz pierwszy wprowadzone w Chinach, jest ono cenione na całym świecie. Gdy reżim Jianga rozpoczął brutalne prześladowania wobec praktykujących Falun Gong, popełnił najpoważniejszy i niewybaczalny grzech przeciwko ludzkości i całemu wszechświatowi. Osoby zaangażowane w te prześladowania będą cierpieć wiecznie.

Czas na Targach minął tak szybko, że zanim się zorientowałyśmy, nadszedł moment wyjazdu. Przed odejściem pożegnałyśmy się z Mistrzem. Jednak ponieważ był bardzo zajęty, nalegałyśmy, aby nie odprowadzał nas osobiście, by mu nie przeszkadzać. Mistrz mimo to odprowadził nas do holu Targów. Tuż przed naszym wyjazdem uścisnął nam dłonie. Natychmiast poczułyśmy jego głęboką troskę i zaufanie i trudno było nam powstrzymać zarówno wzruszenie, jak i łzy.

Kiedy wspominam dni spędzone z Mistrzem, czuję się niezwykle szczęśliwa, że mogłam być świadkiem jego wielkiego miłosierdzia i szlachetnego charakteru. To jeszcze bardziej umacnia moją wiarę w Mistrza i Dafa. Dzięki temu doświadczeniu byłam w stanie wytrwać przez dziesięć lat prześladowań i terroru. Będę postępować zgodnie z naukami Mistrza i dobrze wykonywać „trzy rzeczy”. Będę pilnie kultywować, aż osiągnę doskonałość.