7 listopada 2007

(Clearwisdom.net) Za każdym razem, gdy biorę do ręki to cenne zdjęcie, które zrobiliśmy z Mistrzem podczas cyklu wykładów w Binzhou w 1994 roku, bardzo za Nim tęsknię. Czuję, jak ciepły prąd przepływa przez całe moje ciało. Minęło już trzynaście lat, lecz potężna postać Mistrza, Jego łagodne maniery i miłosierny uśmiech – wszystkie te wspomnienia powracają. Był to najszczęśliwszy czas w moim życiu. Dafa obdarzyło mnie największym szczęściem i zachęciło do podążania ścieżką kultywacji oraz powrotu do mojego pierwotnego „ja”.

W wieku dwudziestu lat cierpiałam na liczne choroby. Nie mogłam pracować. Odwiedzałam znanych lekarzy medycyny chińskiej w całym kraju. Przyjmowałam duże ilości leków, szukałam pomocy u wielu mistrzów qigong, a później przeszłam na buddyzm; jednak bez względu na to, co robiłam, lekarze twierdzili, że zostało mi najwyżej osiem lub dziewięć lat życia.

Przez następne dziesięć lat nieustannie pytałam niebiosa: „Dlaczego los jest dla mnie tak okrutny?”. Zawsze nosiłam w sercu jedno pragnienie: „Jakże wspaniale byłoby znaleźć Mistrza, który mógłby mnie uleczyć!”.

Pewnej nocy, około godziny 22, byłam półprzytomna i szykowałam się do snu, gdy zobaczyłam jasne światło na niebie, które kierowało się prosto w stronę mojego okna. Światło dotarło przed moje łóżko i pojawiło się bóstwo długowieczności, ubrane w satynową szatę. Jego białe włosy były upięte, a broda miała około dziesięciu cali długości. Trzymał w ręku białą różdżkę i poruszał nią w górę i w dół, mówiąc do mnie: „Panno, nie umrzesz”. Zniknął natychmiast po wypowiedzeniu tych słów. Pobiegłam spojrzeć na gwiazdę, która oddaliła się od mojego domu. Kim było to bóstwo? Skąd mnie znało? Przez wiele lat nosiłam w sobie tę zagadkę, aż do momentu, gdy uzyskałam Fa.

W 1989 roku zachorowałam na ostre zapalenie mięśnia sercowego i byłam w stanie krytycznym. Moja rodzina przygotowała już dla mnie całun; jednak ku zaskoczeniu wszystkich, w cudowny sposób wróciłam do zdrowia. Lekarze twierdzili, że to dzięki mojej silnej witalności, lecz ja pamiętałam słowa odwiedzającego mnie bóstwa.

W lipcu 1994 roku moja rodzina powiedziała mi o nowym kursie qigong w Binzhou, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Początkowo nie planowałam tam jechać, lecz rodzina nalegała, więc pojechałam.

Zakwaterowanie zapewnił Komitet Stowarzyszenia Qigong, a wielu praktykujących przybyło z całych Chin – wielu z nich było doświadczonymi uczestnikami takich kursów. Słyszałam, jak niektórzy mówili, że Mistrz przyszedł, aby naprawić Fa i nie jest zwykłym mistrzem qigong; miałam szczęście, że zdecydowałam się przyjechać.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Mistrza, wchodził na podium i pozdrowił nas, unosząc dłoń w pionie. Był inny – miał w sobie aurę wykraczającą poza ten świat. Gdy mówił o Falun Dafa i jego głębokim znaczeniu, moje serce zostało głęboko poruszone; czułam się, jakbym obudziła się ze snu, a zagadka życia i przeznaczenia, która przez lata mnie nurtowała, została rozwiązana: głównym celem naszego przyjścia na ten świat jest powrót do naszego pierwotnego „ja”.

Podczas zajęć, Mistrz codziennie nauczał Fa i korygował ciała praktykujących swoją energią gong. Każdy z nas został oczyszczony – od ciała po duszę – i doświadczał różnych reakcji. W ciągu pierwszych kilku dni kursu zniknęły wszystkie moje choroby: zapalenie mięśnia sercowego, przerost serca, obrzęk twarzy i stóp, migreny, bóle stawów, nieregularne miesiączki oraz częste przeziębienia i grypa. Po raz pierwszy w życiu poczułam, co znaczy być całkowicie wolną od chorób – byłam szczęśliwa i spełniona.

Piątym wieczorem, pod kierunkiem Mistrza, wykonywaliśmy medytację w pozycji siedzącej. Mistrz podszedł do mnie i zatrzymał się. Nie miałam nawet założonej jednej nogi na drugą; zawstydziłam się i chciałam skrzyżować nogi – i udało mi się! Gdy Mistrz to zobaczył, odwrócił się i kontynuował nauczanie. Mistrz usunął dużą część mojej karmy.

Był lipiec i panował upał. Wielu praktykujących używało wachlarzy. Mistrz powiedział: „Odłóżcie wachlarze i zobaczcie, czy możecie poczuć wiatr”. Odłożyłam swój wachlarz i natychmiast poczułam chłodny powiew od pleców. W trakcie ośmiu wykładów ani razu nie widziałam, by Mistrz napił się choćby łyku wody; jego dieta składała się jedynie z makaronu i zbóż.

W 1994 roku pojechałam do Guangzhou na piątą serię wykładów. Przez pierwsze pięć dni zasypiałam, gdy tylko zajęcia się zaczynały. Mimo że spałam głęboko, słyszałam każde słowo nauk Mistrza. Mistrz oczyszczał ciała tysięcy z nas. Czułam zimny podmuch powietrza wydobywający się z mojego ciała. Moje ciało stało się lżejsze, a umysł bardziej przejrzysty.

Podczas tych ośmiu dni w Guangzhou każdego dnia stałam obok Mistrza i odprowadzałam Go wzrokiem, aż przestawałam Go widzieć. Mistrz miał jasną cerę o zdrowym blasku. Zawsze się uśmiechał i emanował łagodnością.

 Aby ocalić istoty we wszechświecie, Mistrz wybawił nas z piekła, oczyścił nas i wziął na siebie karmę, którą nosiliśmy przez pokolenia. Zło nadal zatruwa czujące istoty. Jako praktykujący Dafa możemy jedynie pilnie się doskonalić, wyjaśniać prawdę, dobrze wykonywać trzy rzeczy i nie zawieść Mistrza.

Proszę o życzliwe wskazanie wszelkich niedociągnięć.