9 listopada 2007

(Clearwisdom.net) Wspominając drogę, którą przeszłam, aby rozpocząć praktykowanie Falun Dafa pod ochroną Mistrza, odczuwam głęboką wdzięczność za wspaniałe współczucie mojego nauczyciela.

Jestem nauczycielką w wiosce w prowincji Gansu. Kilkanaście lat temu pracowałam jako nauczycielka w różnych szkołach podstawowych w bardzo ubogim regionie wiejskim. Każdego tygodnia musiałam prowadzić niemal 30 lekcji i sprawdzać dużą ilość prac domowych. Obciążenie pracą było tak duże, że doprowadziło mnie do wyczerpania i zachorowałam. Pomimo różnych metod leczenia moje zdrowie nie ulegało poprawie. Słysząc, że qigong może leczyć choroby, postanowiłam spróbować. Jednak istniało tak wiele różnych praktyk qigong, że nie wiedziałam, którą wybrać. Straciłam sporo czasu, aż do zimy 1993 roku, kiedy ktoś prowadził wykład o „Kaligrafii Qigong”. Napisałam do tej osoby list z prośbą o wyjaśnienia. W odpowiedzi otrzymałam kaligraficzny plakat oraz tzw. „metodę praktyki”. Miałam jednak wątpliwości, więc zapytałam męża o radę. Powiedział: „Falun Gong jest wspominane w czasopiśmie qigong. Jest bardzo popularne. Dlaczego nie zrobisz o tym rozeznania?”.

Szybko napisałam list. Wkrótce praktykujący Wang Zhiwen odpowiedział i przesłał egzemplarz książki Chińskiego Falun Gong oraz inne materiały. Na odwrocie koperty Mistrz Li własnoręcznie napisał: „Na twoim plakacie są złe rzeczy. Spal go”. Byłam głęboko poruszona. Szczególnie portret Mistrza w książce wydawał mi się znajomy. Miałam wrażenie, że już Go wcześniej widziałam, choć nie mogłam sobie przypomnieć gdzie. „Jestem nikim z odległej wioski, podczas gdy Mistrz Li jest znanym w całym kraju mistrzem qigong. Mimo to nie tylko przeczytał mój list, ale osobiście napisał notatkę i polecił praktykującemu Wang odpowiedzieć mi oraz przesłać książkę. Jakże godne podziwu! Tak drobna sprawa, a Mistrz sam się nią zajął”. Byłam głęboko poruszona niezwykle szlachetnym charakterem Mistrza. Jakże wyraźny kontrast wobec biurokracji tego społeczeństwa!

Nie pobierając ani jednego feniga, Mistrz przesłał mi cenne materiały – „nie szukając żadnych korzyści”, dokładnie tak, jak nauczał. Jakże wyraźny kontrast wobec innych „mistrzów” qigong, którzy nastawieni są na zysk! W tamtym momencie moja świadomość podpowiedziała mi, że to musi być prawa droga, droga, której szukałam przez wiele lat. Tego dnia ją odnalazłam!

Z szacunkiem wzięłam książkę Chińskiego Falun Gong i zaczęłam ją czytać jak bardzo głodny człowiek . Podczas czytania czułam, jak tysiące złotych promieni przenika moje ciało i głęboko moją duszę. Kiedy przeczytałam, że kultywacja polega na doskonaleniu xinxing (natury umysłu), że „poziom gong człowieka jest tak wysoki, jak poziom jego xinxing” oraz że „cały proces kultywacji polega na nieustannym porzucaniu przywiązań”, całe moje ciało poczuło się jak porażone prądem, moja dusza się zatrzęsła, serce napełniło się radością, a ciało stało się znacznie lżejsze niż zwykle. Jak długo zagubione dziecko, które wreszcie odnalazło matkę i padło w jej ramiona — byłam przepełniona szczęściem! Szybko napisałam o swoich doświadczeniach i wysłałam list do Mistrza.

W 1994 roku Mistrz podróżował po kraju i prowadził wiele wykładów. Chciałam w nich uczestniczyć, lecz moje dziecko było zbyt małe, a ja byłam zbyt zajęta pracą, by móc pojechać. W rezultacie straciłam tę jedyną w swoim rodzaju okazję. Pomimo mojej determinacji, aby się kultywować, nie wiedziałam jeszcze, jak naprawdę to robić. Wiosną 1995 roku pomyślałam, że skoro nie mogę uczestniczyć w wykładach Mistrza, powinnam poprosić Go o zainstalowanie Falun. Wysłałam 30 juanów i swoje zdjęcie. Ponownie odpowiedział Wang Zhiwen: „Zwracam twoje pieniądze i zdjęcie. Mistrz przeczytał twój list i polecił mi przekazać, że jeśli będziesz pilnie studiować Fa, wykonywać ćwiczenia i staniesz się dobrą osobą, otrzymasz to, co powinnaś”. Praktykujący Wang dodał również, że w pobliskiej miejscowości Yima w Qingyang znajduje się punkt praktyki i zalecił, abym studiowała tam Fa. „Efekt będzie taki sam” – dodał. Jednak z powodu wielu przywiązań nie poszłam do Yima na studiowanie Fa i straciłam wiele cennego czasu na kultywację.

26 lutego 1996 roku był najbardziej niezapomnianym dniem w moim życiu. Tego dnia wraz z mężem byliśmy w Xifeng, gdzie zobaczyliśmy prawdziwy skarb – książkę Zhuan Falun. Natychmiast ją kupiliśmy. W czasie świąt Nowego Roku nie wychodziłam nigdzie, tylko nieustannie czytałam tę książkę. Im więcej czytałam, tym lepiej rozumiałam Fa.

Pewnej nocy, po trzecim przeczytaniu książki, śniłam o Mistrzu, który był ubrany w złotą kasaję i powiedział do mnie z godnością: „Teraz instaluję ci Falun”. W tym momencie poczułam szybkie obracanie się w dolnej części brzucha. Natychmiast się obudziłam, lecz nadal odczuwałam to obracanie. Byłam podekscytowana i bardzo, bardzo wdzięczna Mistrzowi. Z całego serca postanowiłam naprawdę się kultywować, odwdzięczyć się Mistrzowi za Jego dobroć i podążać za Nim aż do powrotu do domu. Zaraz po Nowym Roku poszłam do punktu praktyki w Yima na wspólne ćwiczenia.

Po rozpoczęciu prawdziwej kultywacji cudowne efekty Dafa ujawniły się we mnie i moje liczne choroby zniknęły na zawsze! Moja twarz stała się promienna, a ja byłam pełna energii. Stałam się zupełnie inną osobą. Dafa nie tylko przywróciło mi zdrowie, lecz co ważniejsze – dało mi spokojną i czystą duszę. Nauczyło mnie prawdy o życiu oraz jego sensie. Moi współpracownicy i sąsiedzi byli zdumieni moją przemianą. Wyjaśniałam im, jak wspaniałe jest Falun Dafa i jak mnie zmieniło. Od tego momentu zaczęłam propagować Fa. W tym procesie doświadczałam zarówno radości, jak i trudności, lecz ilekroć napotykałam problemy, potrafiłam spojrzeć w siebie i odnaleźć własne niedociągnięcia.

Aby przynieść korzyść większej liczbie ludzi, często w weekendy i święta odwiedzałam różne targi wiejskie oraz ulice miast, aby rozpowszechniać Fa i prowadzić więcej osób do praktyki. Przed 20 lipca 1999 roku zorganizowałam ponad tuzin zajęć wprowadzających. W tym czasie nie rozluźniłam się na ścieżce kultywacji. Poza swoją pracą nauczycielki i sprawdzaniem prac domowych w szkole, cały pozostały czas poświęcałam na studiowanie Fa, wykonywanie ćwiczeń oraz rozpowszechnianie Fa. W pewnym okresie potrafiłam zapamiętać kilka rozdziałów Zhuan Falun. Dzięki pilnemu studiowaniu Fa i kultywacji, Dafa głęboko zakorzeniło się w moim sercu. Po 20 lipca 1999 roku dwukrotnie udałam się do Pekinu, aby apelować w sprawie Falun Gong. Pomimo trzykrotnego nielegalnego zatrzymania i niemal czterech lat tortur w obozach pracy przymusowej, dzięki mojej niezachwianej wierze w Mistrza i Dafa mogłam stabilnie podążać ścieżką kultywacji.

Wspominając moje doświadczenia w kultywacji, naprawdę wierzę, że wszystko jest ułożone przez Mistrza, a Jego fashen nieustannie czyni dla nas wszystko. Każdy nasz krok znajduje się pod współczującą ochroną Mistrza. Mistrz niestrudzenie się nami opiekuje. Wszystko, co robimy, jest naszą misją i dlatego musi być wykonane dobrze. W tym ostatnim momencie rektyfikacji Fa musimy mieć prawe myśli i prawe działania, pilnie się rozwijać, szeroko rozpowszechniać Fa, ratować czujące istoty oraz harmonizować rektyfikację Fa.