28 grudnia 2010

(Clearwisdom.net) Miałem szczęście uczestniczyć w dwóch kursach prowadzonych bezpośrednio przez założyciela Falun Gong, pana Li Hongzhi, w Jinan w Chinach w czerwcu 1994 roku oraz w Guangzhou, również w 1994 roku. Za każdym razem, gdy przypominam sobie wygląd i uśmiech Nauczyciela, łzy napływają mi do oczu i ogarnia mnie ogromna wdzięczność. Jedynym sposobem, aby odwdzięczyć się za współczucie i zbawienie Nauczyciela, jest pilność w mojej praktyce kultywacji.

Rankiem 11 czerwca 1994 roku Nauczyciel rozpoczął pierwszy z dziewięciodniowych kursów Falun Gong w Zhengzhou w prowincji Henan. Wieczorem powtórzył wykład. Kazał wszystkim studentom poczuć wirujące Falun w dłoniach i oczyścił ciała każdego z uczestników. Nauczyciel bezwarunkowo uzdrawiał również choroby członków rodzin każdego uczestnika.

Moje pierwsze wrażenie o Nauczycielu było takie, że jest niezwykle współczujący i życzliwy. Z każdym dniem coraz bardziej czułem, że to właśnie on jest tym, którego szukałem, i że muszę podążać za Nauczycielem aż do końca życia. W tamtym czasie byłem silnie pod wpływem ateizmu propagowanego przez Komunistyczną Partię Chin (KPCh). Chociaż nie rozumiałem dobrze wykładów Fa, czułem w sercu, że podjąłem właściwą decyzję, aby podążać za Nauczycielem.

Miejsce kursów w Zhengzhou było dość skromne. Było bardzo gorąco i nie było nawet wentylatora dla Nauczyciela. Jednak Nauczyciel nie okazywał niezadowolenia i nie robił żadnych przerw podczas dwugodzinnych wykładów. Po zajęciach Nauczyciel powiedział studentom, aby wyszli pierwsi, ponieważ było bardzo gorąco, ale wszyscy uczniowie wstali, cicho patrzyli na Nauczyciela i czekali, aż on wyjdzie pierwszy. Kiedy Nauczyciel zszedł ze sceny, studenci rozstąpili się, tworząc mu przejście. Gdy przechodził obok mnie, poczułem ogromne poczucie bezpieczeństwa. Nauczyciel jednak nie od razu opuścił miejsce. Zamiast tego wszedł po schodach, aby wszyscy mogli go widzieć przy wyjściu. Kiedy w końcu odszedł, wszyscy byli bardzo spokojni. Nikt nie podszedł do niego. Staliśmy cicho na chodniku, obserwując jego odejście. Dopiero po dłuższym czasie zrozumiałem, że Nauczyciel już od początku traktował nas jak swoich uczniów. Zawsze myśli o nas i stara się spełniać nasze oczekiwania. Nie myśli o sobie — tak interpretowałem jego słowa i działania, choć jestem pewien, że było w tym coś więcej, czego nie zrozumiałem.

Pod koniec grudnia 1994 roku uczestniczyłem w ostatnim kursie Nauczyciela w Guangzhou. Przyjechałem tam w dniu pierwszego wykładu, ale nie było już biletów. Wieczorem osoby bez biletów stały w kolejce na placu, czekając na jakąkolwiek możliwość wejścia. Usłyszeliśmy, że Nauczyciel pozwolił wejść osobom bez biletów, jednak Stowarzyszenie Qigong w Guangzhou sprzeciwiło się temu z powodu utraty zysków. Nauczyciel przed rozpoczęciem zajęć sprawdził, jak wygląda nasza sytuacja. Byliśmy bardzo podekscytowani, ale zachowaliśmy porządek w kolejce. Ostatecznie zostaliśmy wpuszczeni do sąsiedniej sali, gdzie oglądaliśmy transmisję.

W niedzielne popołudnie Nauczyciel zdecydował się wygłosić trzy wykłady, aby pomóc nam zaoszczędzić na zakwaterowaniu i jedzeniu. Jeden wykład odbył się rano, a dwa po południu. Podczas przerwy Nauczyciel niespodziewanie nas odwiedził. Ktoś zawołał: „Nauczyciel nadchodzi!”. Wszyscy wstaliśmy i otoczyliśmy go, cicho na niego patrząc. Tylko jeden młody student zadał mu kilka pytań. Po odejściu Nauczyciela pracownik stowarzyszenia qigong wrócił i wyjaśnił organizację dla osób bez biletów. Właściwie nie było potrzeby żadnych wyjaśnień — wszyscy wiedzieliśmy, że Nauczyciel żałował, iż nie mógł nas wpuścić, i że chciał nas zobaczyć.

KPCh zaczęła rozpowszechniać kłamstwa o Nauczycielu i Falun Gong 20 lipca 1999 roku. Ci, którzy spotkali Nauczyciela osobiście, znają prawdę. Nauczyciel zawsze myśli o innych. Jest zawsze bezinteresowny.

Bilety kosztowały 50 juanów za pierwszym razem i 25 juanów później. Nauczyciel wielokrotnie negocjował z wydawcą, aby obniżyć cenę Zhuan Falun. Mój przyjaciel powiedział mi, że zapłacił 300 juanów za kurs u mistrza qigong w Xi’an, gdzie nie nauczył się niczego, a jedynie widział ludzi przewracających się po podłodze. Wiele znanych książek kosztuje dziś co najmniej 50 juanów, ale KPCh nie oskarża tych autorów o „czerpanie zysków”.

Kiedy przed 1999 rokiem doświadczałem trudnych prób lub coś mnie niepokoiło, patrzyłem na zdjęcie Nauczyciela albo przypominałem sobie jego twarz i uśmiech. Wtedy łzy same spływały mi po twarzy. Nic nie mogło mnie wtedy poruszyć, mając tak wspaniałego Nauczyciela. Przeszedłem wiele prób i błędów, ale dzięki jego zachęcie zdołałem je przezwyciężyć.

Gdy 20 lipca 1999 roku KPCh rozpoczęła represje przeciw Falun Gong, chińskie media nieustannie nadawały pełne nienawiści propagandowe materiały przeciwko Nauczycielowi i Falun Gong. Nie wierzyłem w to. Wierzę, że Nauczyciel jest najbardziej prawy, a Falun Gong jest najbardziej prawą praktyką. Jest to prawe kultywowanie, które nigdy więcej się nie pojawi.

Kiedyś uległem strachowi i zboczyłem z drogi, ale Nauczyciel mnie nie porzucił. Z pomocą współpraktykujących przezwyciężyłem cień więzienia i ponownie zacząłem wykonywać trzy rzeczy. Gdy wróciłem do praktyki, poczułem, że zawiodłem Nauczyciela. Nauczyciel uratował mnie z piekła, oczyścił moją duszę i dał mi zaszczyt bycia praktykującym Falun Gong w okresie rektyfikacji Fa, a mimo to nie potrafiłem dobrze wykonywać trzech rzeczy. Gdy o tym myślę, czuję wstyd.

Postanowiłem napisać ten artykuł, aby zachęcić siebie do większej pilności w wykonywaniu „trzech rzeczy” w końcowym etapie ratowania istot, aby ocalić więcej ludzi i wrócić do domu razem z Nauczycielem.