22 listopada 2007

(Clearwisdom.net) Wiara mojej matki w buddyzm sprawiła, że od dzieciństwa darzyłam Buddów i nieśmiertelnych wielkim szacunkiem. Kiedy mój mąż zmarł, postanowiłam rozpocząć swoją duchową drogę. Oddawałam cześć i paliłam kadzidła w świątyniach, uczyłam się wielu różnych rodzajów qigong. Zapisałam się również do Stowarzyszenia Badań Qigong i wyrobiłam sobie legitymację członkowską.

Pewnego dnia w maju 1994 roku Stowarzyszenie Badań Qigong poinformowało mnie, że w Chengdu odbędzie się wykład Falun Gong. Natychmiast się zapisałam.

Adres konferencji to „Skrzynka pocztowa 8-2”. Tego ranka po drodze pytałam ludzi o kierunek. Widziałam wielu przyjezdnych z bagażami na plecach, którzy robili to samo. Wśród nich było starsze małżeństwo po pięćdziesiątce z Chongqing, które przyjechało dzień wcześniej pociągiem i zatrzymało się na noc w hotelu. Ponad sto osób z Guiyang wzięło wolne w pracy; niektórzy dotarli dopiero o szóstej rano, inni dzień wcześniej. Była też jedna osoba z Hongkongu.

Sala przy „Skrzynce pocztowej 8-2” była bardzo duża i mogła pomieścić ponad trzy tysiące osób. Przed nią znajdował się plac, na którym później odbywały się działania promujące Fa. Po wydaniu nagrania wideo z wykładów Mistrza główna siedziba zorganizowała tutaj ośmiodniowe zajęcia studiowania Fa z projekcją nagrań.

Kiedy weszłam do sali, Mistrz już tam był. Wyglądał bardzo młodo. Przez dwie godziny mówił o rzeczach zupełnie innych niż wszyscy inni mistrzowie qigong. Tamci zawsze się przechwalali, jak są wielcy, a Mistrz mówił wyłącznie o tym, jak stać się lepszym człowiekiem. Gdy uświadomiłam sobie sens bycia człowiekiem, zostałam głęboko poruszona. Kiedy Mistrz poprosił nas, abyśmy wyciągnęli ręce i poczuli obracający się Falun, poczułam silną energię wirującą na dłoni. Dopiero po zakończeniu wykładu dowiedziałam się, że będzie ośmiodniowa seria. Natychmiast się zapisałam.

29 maja 1994 roku odbyła się w Chengdu seria wykładów Fa w audytorium domu gościnnego Biura Energetycznego w Niuwangmiao. Uczestniczyło w niej ponad tysiąc osób. Aby ułatwić udział osobom pracującym, zajęcia odbywały się wieczorami od 18:30 do 21:00.

Mistrz zawsze przychodził wcześniej. Po wykładach cierpliwie odpowiadał na pytania. Widziałam, że był bardzo życzliwy i pogodny, ubrany w białą koszulę. Nigdy nie tracił czasu na niepotrzebne rzeczy – bez wstępu mówił: „Zaczynamy”. Nie wypił ani łyka wody podczas wykładu. Uczył najgłębszych zasad najprostszym językiem. Byłam oczarowana ogromem i głębią tych zasad – w końcu zrozumiałam sens życia. Moje poglądy na życie i wszechświat całkowicie się zmieniły.

Po wykładach uczono ćwiczeń. Jeden z uczniów, który podróżował z Mistrzem, prezentował ruchy, a Mistrz chodził po sali i poprawiał wszystkich — nawet osoby stojące w kątach. Gdy uczyłam się gestów w medytacji siedzącej, Mistrz podszedł do mnie i osobiście poprawił moje ruchy. Natychmiast poczułam ciepły prąd przepływający przez całe ciało. Ogarnęło mnie niewyobrażalne szczęście i ciepło.

Widziałam, że każda osoba w sali miała cień z przodu i z tyłu oraz kolumnę światła nad głową. Cienie poruszały się razem z nimi. Widziałam to tylko w sali. Kiedy Mistrz zapytał, kto coś widział podczas otwierania niebiańskiego oka, podniosłam rękę. Dopiero wtedy zrozumiałam, że były to obrazy z innych wymiarów.

Niektórzy prosili o wspólne zdjęcia z Mistrzem – zgodził się. Podzieliliśmy się na grupy i robiliśmy zdjęcia po kolei. Było bardzo gorąco, ale Mistrz z uśmiechem cierpliwie fotografował się z każdą grupą.

Ósmego dnia Mistrz przez pół dnia odpowiadał na pytania i pokazał specjalne gesty. Po wykładzie wielu praktykujących zebrało się przy podium. Chciałam podejść i podziękować, ale widząc, jak ciężko pracuje, nie chciałam przeszkadzać. Stałam z daleka i płakałam, dziękując mu w sercu za uratowanie mnie.

Gdy dziś to wspominam, czuję, jak niezwykle cenne było to doświadczenie – móc przez osiem dni codziennie widzieć Mistrza i słuchać jego wykładów.

Później, jak tysiące uczniów Dafa, przeszłam bardzo trudny okres prześladowań za odmowę porzucenia praktyki. Byłam nielegalnie przetrzymywana dwa i pół roku w obozie pracy, a następnie w ośrodku „reedukacji”. Doświadczyłam różnych form brutalnych tortur. Jednak nawet w tych najciemniejszych chwilach czułam ogromne współczucie Mistrza i zaszczyt bycia uczennicą Dafa w okresie rektyfikacji Fa.