23 marca 2019

Lianhua, praktykująca Falun Dafa z Changchun, Chiny

(Minghui.org) Uczestniczyłam w pierwszym cyklu wykładów Nauczyciela, który odbył się w Szkole Średniej nr 5 w Changchun 13 maja 1992 roku.

Kierownik mojego działu powiedział nam, że Mistrz Li Hongzhi będzie prowadził w tej szkole wykłady i zajęcia z ćwiczeń w godzinach od 17:30 do 19:30. Poprosiłam znajomego, aby kupił dla mnie bilet.

Pierwszego dnia siedziałam w środku piątego rzędu. Gdy tylko usiadłam, zobaczyłam wysokiego, przystojnego młodego mężczyznę, który wszedł z uśmiechem na twarzy. Ktoś powiedział, że przybył Mistrz Li. Wszyscy zaczęli bić brawo.

Mistrz wszedł na scenę i gestem ręki dał znak, abyśmy przestali klaskać. Powiedział, że rozpoczął się pierwszy cykl wykładów i nauki ćwiczeń Falun Dafa. Następnie powiedział, że jesteśmy tam, ponieważ łączy nas przeznaczenie, i że poprowadzi uczniów na wyższe poziomy duchowe.

Nie pamiętam zbyt wiele z tego, co mówił Mistrz, ponieważ byłam zbyt szczęśliwa, ale zrozumiałam, jak wspaniałe jest Falun Dafa.

Drugiego dnia Mistrz mówił o „wewnętrznym oku”. Poczułam napięcie i dyskomfort na czole, ale mimo to byłam szczęśliwa; potem zaczęła mnie boleć głowa. Po zajęciach powiedziałam Mistrzowi, że mam silny ból głowy. Polecił mi nadal przychodzić na wykłady.

Po raz pierwszy silne bóle głowy zaczęły się u mnie, gdy miałam sześć lub siedem lat. Zaczęły się w dniu, gdy dziecko naszych sąsiadów, w tym samym wieku co ja, zmarło na odrę. Krzyk jego matki mnie przestraszył; oparłam się o niski mur i patrzyłam na rodzinę, a łzy spływały mi po twarzy. Nagle zerwał się podmuch wiatru. Zmarzłam i poczułam, jak wiatr wnika do mojego mózgu. Od tego czasu, gdy tylko było wietrznie, bolała mnie głowa, oczy łzawiły, a żołądek mnie bolał. W takie zimne, wietrzne dni często odczuwałam też ból nogi.

Miałam 43 lata, gdy uczestniczyłam w tych wykładach, więc choroba ta dręczyła mnie przez ponad 35 lat.

Po trzecim dniu nadal bolała mnie głowa, więc powiedziałam Mistrzowi, że ledwo znoszę ból. Mistrz zobaczył mój stan i trzy razy poklepał mnie po głowie. Natychmiast poczułam się bardzo dobrze i wzięłam głęboki oddech. Zapytał mnie, czy teraz wszystko w porządku. Odpowiedziałam, że tak.

Od tamtej pory nie miałam już bólu głowy. Bóle, które towarzyszyły mi przez całe życie, zniknęły.

Przed wykładem piątego dnia Mistrz poświęcił czas na leczenie chorób praktykujących. Poprosił wszystkich, aby wstali, i powiedział, że będzie nas leczył jako grupę. Kazał nam pomyśleć o naszych chorobach i uwierzyć, że mogą zostać wyleczone poprzez praktykowanie ćwiczeń Falun Dafa. Następnie powiedział, że jeśli pomyślimy o członkach naszej rodziny lub rodzicach, którzy są chorzy, również uleczy ich choroby.

U mojego męża zdiagnozowano guz mózgu, więc pomyślałam o jego chorobie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Mistrza stojącego bokiem na scenie, a z jego prawej dłoni – w innym wymiarze – wychodziły jakby trzy kule ognia, kierujące się do sali wykładowej. Dwadzieścia minut później Mistrz powiedział: „Stop”. Zapytałam go o te trzy kule ognia. Odpowiedział, że wysłał trzy „miny dłoni”, aby oczyścić pole, ponieważ pole w sali nie było czyste.

Po każdym wykładzie Mistrz uczył nas jednego ćwiczenia. Podczas wykonywania drugiego ćwiczenia nie mogłam unieść rąk do właściwej wysokości z powodu słabego zdrowia. Mistrz wkrótce podszedł do mnie i powiedział, żebym się nie ruszała. Delikatnie podniósł moje ręce wyżej. Zanim zdążyłam mu podziękować, był już przy pięciu lub sześciu innych osobach. W tym momencie jeszcze wyraźniej zdałam sobie sprawę, że Mistrz nie jest zwykłą osobą. Uświadomiłam sobie, że Bóg przyszedł na ten świat, co jeszcze bardziej umocniło moją determinację do kultywowania w Falun Dafa, która od tamtej pory nie zachwiała się.

Pierwszy cykl wykładów Mistrza, który trwał dziesięć dni, zakończył się pomyślnie. Uczestniczyło w nim ponad 200 uczniów, a mój numer świadectwa ukończenia to 137. Mistrz osobiście wręczył nam świadectwa oraz przypinki Falun.

Cuda, których doświadczyłam podczas praktykowania Falun Dafa

Wraz z dwiema innymi praktykującymi założyłyśmy grupę studiowania Fa, zgodnie z zaleceniem Mistrza, aby wspólnie studiować Fa.

Pewnego dnia, wracając z pracy do domu, jechałam rowerem przez skrzyżowanie na zielonym świetle i znalazłam się między dwoma samochodami. Naciskały na mój rower, wyginając błotniki. Obaj kierowcy mnie wyzywali, ale ja nie odniosłam żadnych obrażeń. Po powrocie do domu poprosiłam syna, aby naprawił błotniki.

Innym razem jechałam rowerem do pracy, gdy uderzyła we mnie ciężarówka i zepchnęła mnie do rowu. Dzięki ochronie Mistrza, poza zadrapaniem na twarzy, nic mi się nie stało.

W 2009 roku rozprowadzałyśmy płyty DVD z przedstawieniem Shen Yun. Każda praktykująca miała przygotować własne kopie płyt do dystrybucji. Nie wiedziałam, jak nagrywać płyty DVD. Pewnego dnia po studiowaniu Fa zaczęłam się jednak martwić, jak przygotować kopie płyt Shen Yun. Wtedy zobaczyłam jedno z Fashen Mistrza na kwiecie lotosu unoszące się nade mną, co wzmocniło moją pewność, że będę w stanie nagrywać płyty.

Później wraz z kilkoma innymi praktykującymi złożyliśmy się na zakup komputera i drukarki, ale nie wiedziałyśmy, jak z nich korzystać. Wkrótce Mistrz zaaranżował, że ktoś nauczył nas obsługi sprzętu oraz nagrywania płyt DVD. W ten sposób stworzyliśmy punkt produkcji materiałów i przygotowywaliśmy potrzebne materiały.

Wiele rodzin praktykujących zostało rozbitych po rozpoczęciu prześladowań w 1999 roku. Moja rodzina próbowała powstrzymać mnie przed praktykowaniem z powodu presji, jakiej doświadczała ze wszystkich stron — w pracy, ze strony lokalnej społeczności czy policji.

Pewnego dnia doszło między mną a rodziną do poważnej kłótni. Mówili, że jestem samolubna i nie biorę pod uwagę ich potrzeb. Chociaż nie potrafiłam ich przekonać, moja determinacja, by kontynuować praktykę Dafa, nigdy nie osłabła. Nie przetrwałabym do dziś bez Dafa. Mogłabym zrezygnować ze wszystkiego, co mam na tym świecie, ale nigdy nie zrezygnowałabym z Falun Dafa. W końcu powiedziałam, że odejdę z domu i niczego ze sobą nie zabiorę, aby nie sprawiać im trudności.

Mój mąż przez chwilę się zastanowił, a następnie powiedział do naszych dzieci: „Pozwólcie mamie praktykować, jeśli tak bardzo tego chce”. Dzieci przestały się ze mną kłócić. Mój mąż w końcu zajął właściwe stanowisko. Wiedział, że Mistrz uratował mu życie, kiedy podczas wykładów pomyślałam o jego chorobie i Mistrz usunął guz z jego głowy. Przez wszystkie te lata pozostawał zdrowy. Gdyby Mistrz go nie wyleczył, czy nadal by żył?

Teraz moja rodzina mnie wspiera, mimo że przez lata przeszłam tak wiele. Szczerze uznają, że Falun Dafa jest dobre.

Dziękuję, Mistrzu, za Twoją zbawczą łaskę.