(Minghui.org) Zaczęłam praktykować Falun Dafa w 1996 roku, obecnie mam 73 lata. Kiedy byłam dzieckiem, zawsze jako pierwsza brałam na siebie trudności i ciężary, ale nigdy nie byłam za to chwalona. W 1982 roku miałam rodzić. Mimo że byłam w trakcie porodu, razem z mężem jeździliśmy rowerem z miejsca na miejsce w poszukiwaniu szpitala. W końcu jeden ze szpitali zgodził się mnie przyjąć, ale tylko pod warunkiem, że opuszczę go zaraz po porodzie. Był środek zimy – najzimniejsza pora roku – a północny wiatr wył. Byłam ubrana bardzo lekko. W naszym domu panował przenikliwy chłód i nabawiłam się dolegliwości zwanej „wiatrem poporodowym”. Kiedy ból się nasilał, czułam się tak, jakby tysiące stalowych igieł przeszywały moje serce. Byłam ciągle rozdrażniona i odczuwałam duszący ucisk w klatce piersiowej. Miałam też czkawkę i wydawałam dźwięki przypominające pianie koguta.

Buddyjski mnich nauczył jednego ze starszych krewnych mojego męża tajemnej metody leczenia i zaproponował, że mnie wyleczy. Powiedział mi, żebym przez dziesięć dni pozostawała w domu i nie była narażona na wiatr; jednak nie było to możliwe. Moje dziecko było jeszcze niemowlęciem, a ponieważ nie było nikogo, kto mógłby zająć się obowiązkami w domu i poza nim, musiałam nadal pracować.

Wtedy nauczył mnie swojej tajemnej metody leczenia. Ku mojemu zaskoczeniu zyskałam zdolność leczenia innych. W moim zakładzie pracy był mężczyzna cierpiący na kamicę nerkową; ból był tak silny, że wił się na ziemi w agonii. Zbadałam jego puls, a następnego dnia przyszedł do mnie, trzymając kamienie w ręce, wydalił je wszystkie. Gdy wieść się rozniosła, wiele osób zaczęło przychodzić do mnie po pomoc. Po leczeniu pacjentów sama czułam się źle, szczególnie po tym, jak pomogłam zastępcy dyrektora fabryki. Gdy tylko wróciłam do domu, upadłam, a całe moje ciało było lodowato zimne. Widząc, jak bardzo cierpię, moja rodzina zabroniła mi leczyć innych.

Jednak z natury byłam miękkiego serca, więc kiedy ktoś przychodził prosić o pomoc, pomagałam mu. Z czasem moja krew stała się rzadka i wodnista, a ciało sztywne i twarde. Rozwinęła się u mnie silna wrażliwość na wiatr, nawet w środku lata. Jeśli zaraz po kąpieli nie owinęłam dokładnie głowy i ciała, natychmiast się przeziębiałam. Musiałam też nosić ochraniacze na kolana przez cały rok, niezależnie od pory roku.

Zaczynam praktykować Falun Dafa

W 1996 roku znajoma dała mi egzemplarz Zhuan Falun. Byłam zszokowana w chwili, gdy ją otworzyłam. Była to księga o kultywacji ze szkoły Buddy, czułam, że to niebiańska księga, która ujawnia wiele niebiańskich tajemnic. Było to dokładnie to, czego szukałam przez tyle lat, i wszystkie moje pytania znalazły odpowiedzi.

W końcu zrozumiałam, dlaczego kiedy leczyłam innych, sama chorowałam. Uświadomiłam sobie, że ludzkie choroby mają swoje źródło w karmicznych przyczynach i skutkach. Gdybym nadal leczyła ludzi, ostatecznie mogłabym stracić własne życie. Postanowiłam, że nie będę już nikogo leczyć. Wkrótce potem stanęłam przed licznymi próbami. Mimo że podjęłam tę decyzję, ludzie nadal ustawiali się w kolejce pod moimi drzwiami, prosząc o pomoc. Zamiast ich leczyć, zachęcałam ich do praktykowania Falun Dafa i czytałam im książkę na głos. Przestałam nawet leczyć członków własnej rodziny – w tym moich rodziców. Kiedy mój mały siostrzeniec cierpiał na ból żołądka, a moja bratowa błagała mnie, abym go zbadała, stanowczo odmówiłam interwencji. Krewni mówili, że jestem bezduszna, bo nie pomagam własnej rodzinie, ale pozostałam niewzruszona; po prostu podążałam za naukami Mistrza. Z czasem ludzie przestali przychodzić do mnie po leczenie.

Po rozpoczęciu kultywacji mój stan zdrowia uległ ogromnej przemianie. Z osoby chorowitej i słabej stałam się silną, pełną energii kobietą, zdolną do ciężkiej pracy i pełną witalności. Przez ponad dwadzieścia lat nie wzięłam ani jednej tabletki. Wszystkie dolegliwości, na które wcześniej cierpiałam – w tym przeziębienia, wrażliwość na wiatr i chroniczne uczucie zimna – zniknęły.

Jednak karma, którą nagromadziłam przez wiele lat, była ogromna; dlatego Mistrz wielokrotnie oczyszczał moje ciało. Kiedy po raz pierwszy zaczęłam medytować, odczuwałam zimno i drżałam w sposób niekontrolowany. Mimo to wytrwałam, a potem czułam się lekka i spokojna. Innym razem nagle dostawałam wysokiej gorączki, tak silnej, że moja córka bała się mnie dotknąć, mówiąc, że jestem rozpalona. Bolał mnie każdy staw; bolało wszędzie, gdzie ktoś mnie dotknął. Nie martwiłam się, ponieważ rozumiałam, że Mistrz oczyszcza moje ciało. Po prostu słuchałam nauk Mistrza, a następnego dnia normalnie wykonywałam swoje codzienne obowiązki.

Wkrótce nasz dom stał się lokalnym miejscem wspólnej praktyki. Mój mąż mnie wspierał i sam również odniósł korzyści. W jego rodzinie występowało dziedziczne nadciśnienie, jednak jego wyniki w cudowny sposób wróciły do normy – idealne 120/80. Mówił, że kiedy jeździł na rowerze, czuł się tak, jakby ktoś go popychał. Moja córka również wspierała moją praktykę; Dafa już zakorzeniło się w jej sercu.

Moje niesamowite doświadczenia

Pewnego dnia 2008 roku nie mogłam otworzyć drzwi wejściowych do mojego domu. Postanowiłam przejść przez mur otaczający podwórze. Gdy wspięłam się na sam szczyt, zamierzałam zsunąć się po dachu małej szopy. Straciłam jednak oparcie i spadłam prosto w dół z wysokości ponad dwóch metrów. Upadłam płasko na ziemię. Leżąc, recytowałam: „Falun Dafa jest dobre! Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre!”. Udało mi się doczołgać do drzwi, otworzyć je i wejść do środka. Nawet zrobiłam pranie. Przez kilka następnych dni odczuwałam ból w dolnej części pleców tylko w nocy. W ciągu dnia czułam się dobrze. Gdyby coś takiego przydarzyło się zwykłej osobie, z pewnością trafiłaby do szpitala, a nawet mogłaby zostać sparaliżowana.

W 2015 roku moja matka trafiła do szpitala i nie szczędziłam ani pieniędzy, ani wysiłku, aby się nią opiekować. Ponieważ w pomieszczeniu tomografii znajdowało się promieniowanie rentgenowskie, inni bali się tam wchodzić; jednak ja, trzymając kroplówkę mojej matki, towarzyszyłam jej w środku. Wiedziałam, że Mistrz mnie chroni; promieniowanie nie mogło mi zaszkodzić i nie odczuwałam strachu.

Pewnej nocy, gdy czuwałam przy matce, nagle dostałam wysokiej gorączki i całe moje ciało bolało. Moja matka była niespokojna, raz wstawała do toalety, innym razem prosiła o wodę albo po prostu podnosiła się z łóżka. Bardzo cierpiała. Ja również czułam się źle z powodu gorączki. Jednak nie traktowałam tego jako choroby. Wiedziałam, że Mistrz pomaga mi eliminować karmę. Ten stan trwał aż do godziny 5:00 rano, kiedy przyszedł mój szwagier, aby mnie zastąpić. Po powrocie do domu słuchałam wykładów Mistrza i wysyłałam prawe myśli. Zaczęłam gwałtownie kaszleć i wydaliłam z organizmu mięsistą narośl – guz wielkości daktyla. Potem moje ciało poczuło się bardzo dobrze. Czułam, że guz ten był wynikiem mojej dawnej skłonności do częstego gniewu; nagromadzona złość skupiła się we mnie.

Mistrz oczyścił moje ciało i usunął to. Pewnego dnia, rozmawiając swobodnie z ojcem o naszym dzieciństwie, powiedział: „To właśnie dzięki cierpieniom i trudnościom, które kiedyś znosiłaś i przezwyciężyłaś poprzez kultywację, możesz teraz praktykować Dafa. Tylko w ten sposób mogłaś uzyskać to Fa”.

Mój ojciec jest dobry i życzliwy. Dzięki mądrości zdobytej przez całe życie miał jasne zrozumienie prawdziwej natury świata. Był członkiem Komunistycznej Partii Chin przez ponad czterdzieści lat, ale chciał z niej wystąpić. Kiedy dowiedział się, że istnieje strona internetowa pomagająca ludziom w wystąpieniu z partii, skorzystał z niej i wystąpił.

Podczas Święta Smoczych Łodzi w 2010 roku minivan, którym podróżowała moja córka wraz ze swoją trzyosobową rodziną, uczestniczył w zderzeniu trzech pojazdów z ciężarówką i dużym pickupem. Samochód mojej córki został wyrzucony w powietrze od jednej barierki jak w scenie z filmu, po czym uderzył w barierkę po drugiej stronie drogi.

Moja córka, która siedziała na przednim siedzeniu pasażera, trzymając niemowlę, została wyrzucona na tylne siedzenie i na chwilę straciła przytomność. Jej siedmiomiesięczne dziecko nie odniosło żadnych obrażeń; mój zięć, który prowadził, również wyszedł bez szwanku, mimo że ich pojazd został całkowicie zniszczony. Pickup przewrócił się i wpadł do przydrożnego trzcinowiska; trzy osoby w środku także nie odniosły obrażeń, choć ich pojazd również został zniszczony.

Ciężarówka zawisła niebezpiecznie na krawędzi autostrady – balansując na granicy upadku – a bezpośrednio pod nią znajdowało się głębokie zagłębienie porośnięte trzciną. Z trzech pojazdów biorących udział w wypadku dwa zostały całkowicie zniszczone, a mimo to każda osoba wyszła z tego bez obrażeń.

Moja córka została przewieziona do szpitala na badania; stwierdzono, że nie odniosła żadnych obrażeń i nie potrzebowała żadnych leków. Tak poważny wypadek, bez ani jednej rannej osoby czy ofiary śmiertelnej – jaka była tajemnica tego cudu? Tuż przed zderzeniem moja córka głośno zawołała: „Falun Dafa jest dobre! Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre!”. Mistrz uratował ich życie!

Istoty boskie i Buddowie są współczujący; jeśli tylko wierzysz, będą cię chronić. Ludzie tego świata, obudźcie się jak najszybciej! Bogactwo nie może kupić życia, a żadna władza nie jest w stanie zapobiec katastrofie.

Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 07 kwietnia 2026 roku