(Clearwisdom.net) 13 marca 1995 roku, w paryskiej siłowni rozpoczęły się pierwsze wykłady Falun Gong. Był to pierwszy przystanek Mistrza w szerzeniu Fa za granicą. Poniżej znajdują się cenne wspomnienia praktykujących Falun Dafa z Francji.

I.

Miałem szczęście być obecny na wykładach Mistrza. Skorzystałem z pomocy moich rodziców, którzy już rozpoczęli kultywację. Mama zadzwoniła do mnie z Chin i opowiedziała mi o nadchodzących wykładach. Po dotarciu na miejsce, potwierdziłem nazwisko mistrza qigong z imieniem podanym przez mamę i wszedłem do holu.

Spodziewałem się, że mistrzem Falun Gong będzie starszy mężczyzna o siwych włosach, więc kiedy zobaczyłem Mistrza po raz pierwszy, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Był mężczyzną w średnim wieku i wyglądał na niewiele ponad 30 lat. Był postawny i miał na sobie garnitur. Był przystojny, a jego maniery eleganckie. Jego twarz była poważna, ale życzliwa.

Pierwszego dnia Mistrz mówił o tym, jak naprawdę naucza qigong na wysokim poziomie i że nauczanie qigong na wysokim poziomie oferuje ludzkości zbawienie. Byłem w szoku. W historii tylko Jezus i Siakjamuni oferowali ludzkości zbawienie. Czy on...? Stopniowo zacząłem interesować się treścią wykładów Fa Mistrza. Były one dość głębokie i wszystko było dla mnie nowe. Czułem, że były bardzo dobre. Mocno klaskałem w dłonie i miałem nadzieję, że Mistrz będzie mówił dalej, ale Mistrz powiedział, że skoro minęły prawie dwie godziny, musi przestać, bo ciała niektórych ludzi nie byłyby w stanie tego wytrzymać. Uczestniczyłem we wszystkich tych wykładach.

W tym czasie długa i mroźna zima właśnie minęła i chociaż była wczesna wiosna, wciąż było chłodno. Jednak w tygodniu, w którym Mistrz rozprzestrzeniał Fa, słońce świeciło każdego dnia, a pogoda była bardzo ciepła. Czułem się jak nowe życie. Od tamtej pory, co roku o tej porze, w Paryżu zawsze była słoneczna i przyjemna pogoda.

II.

Wtedy mój mąż i ja prowadziliśmy sklep. Nauczycielka gry na fortepianie mojej córki zobaczyła w gazecie ogłoszenie o wykładach Falun Gong i opowiedziała nam o tym. Znaleźliśmy gazetę – był to dzień przed pierwszym dniem wykładów. Trochę się wahaliśmy. Czy powinniśmy pójść? Wykłady zaczynały się o 19:30, ale nasz sklep miał być zamykany o 19:30. Jeśli zdecydowalibyśmy się pójść po zamknięciu sklepu, spóźnilibyśmy się. Mój siostrzeniec miał pewne dolegliwości. Rozważaliśmy qigong jako możliwe lekarstwo, ale też wcześniej zostaliśmy oszukani. W końcu zdecydowaliśmy się pójść. Liczyliśmy na szczęście i myśleliśmy, że w najgorszym razie znowu nas oszukają.

Tego dnia zamknęliśmy sklep wcześniej. Mój mąż bardzo dobrze znał okolice miejsca wykładu, ale tego dnia napotkaliśmy sporo przeszkód. Długo jeździliśmy po okolicy, a kiedy w końcu dotarliśmy, wykład już się skończył, a Mistrz uczył ćwiczeń. Poszliśmy za Nim i wykonaliśmy ćwiczenia. Mój mąż wkrótce poczuł, że jego dłonie i ciało robią się gorące, i to było bardzo przyjemne. W drodze do domu powiedział, że to musi być prawdziwy qigong.

Tego samego dnia był tam również mój brat. Zapytał Mistrza, czy Mistrz mógłby wyleczyć chorobę jego syna. Mistrz odpowiedział, że nie leczy chorób, a jedynie oczyszcza ciała prawdziwych kultywujących. Mój brat był trochę rozczarowany. Zwykle to ja jestem niechętna, ale tym razem byłam bardzo stanowcza i przekonałam brata, żeby kontynuował i uczęszczał na wszystkie wykłady.

Przez wiele lat szukałam sensu życia, ale nie mogłam znaleźć odpowiedzi. Wyjechałam za granicę, żeby zarobić trochę pieniędzy i dać je moim dzieciom, ale wciąż czułam, że czegoś mi brakuje w życiu. Wykłady Mistrza w prosty sposób wyjaśniały głębokie rzeczy i pozwoliły mi zrozumieć sens życia i prawdziwy cel bycia człowiekiem. Po kilku dniach słuchania Fa otworzyło się moje trzecie oko. Byłam przepełniona radością i wiedziałam od tamtej pory, że jestem na ścieżce kultywacji i muszę kultywować do końca.

Minęło dwanaście lat. Nawet dziś, ilekroć myślę o chwili, w której otrzymałam Fa, czuję w sercu pełnię szczęścia.

III.

Kiedyś interesowałem się sztukami walki. Kiedy mój przyjaciel zaprosił mnie na wykłady Falun Gong, pomyślałem, że qigong i sztuki walki muszą mieć ze sobą coś wspólnego, więc postanowiłem pójść. Kiedy ćwiczyłem sztuki walki, po prostu ćwiczyłem i ćwiczyłem, ale Mistrz dużo mówił i poświęcał stosunkowo mało czasu na nauczanie ćwiczeń. Słuchając Fa dzień po dniu, w ciągu ostatnich dwóch dni w końcu zrozumiałem, co Mistrz nam mówił. Chce, żebyśmy kultywowali. „Kultywacja” jest na pierwszym miejscu, a „praktykowanie” na drugim.

Ostatniego dnia wykładów, starsza kobieta weszła do sali wykładowej, podpierając się dwiema laskami. Po wysłuchaniu Fa Mistrza, kobieta odrzuciła laski i wyszła z sali o własnych siłach. Gdybym tego nie zobaczył na własne oczy, nie uwierzyłbym. Cudowne działanie Falun Gong całkowicie mnie urzekło i byłem pełen podziwu.

Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 22.05.2007 r.