(Clearwisdom.net)

Miałam szczęście uczestniczyć w piątej serii wykładów Nauczyciela w Guangzhou w Chinach, od 21 do 28 grudnia 1994 roku. Będąc niezmiernie wdzięczna za łaskę naszego Mistrza w ratowaniu czujących istot, chciałabym podzielić się niezwykłymi cudami, jakie przyniosło mi Dafa.

W połowie grudnia 1994 roku usłyszałam od praktykujących, którzy uczestniczyli w czwartej serii wykładów Mistrza w Guangzhou, że Mistrz poprowadzi piątą serię w Guangzhou pod koniec grudnia. Nie wiedziałam, że będą to ostatnie zajęcia, jakie Mistrz poprowadzi w Chinach kontynentalnych.

Ponieważ mieszkamy w dość odległym regionie i brakuje komunikacji, wiele osób nie znało sytuacji. Usłyszeliśmy od uczniów, którzy uczestniczyli w ostatnich zajęciach w Guangzhou, że Falun Gong jest bardzo skuteczny w leczeniu chorób. W tamtym czasie byłam bardzo chora, cierpiałam na ostrogi kostne na szyi i kręgosłupie, miażdżycę, zastoinową niewydolność serca, zanikowe zapalenie błony śluzowej żołądka i chorobę wieńcową. Za każdym razem, gdy moje problemy z sercem nasilały się, mdlałam.

Gdy tylko usłyszałam wiadomość o przyjeździe Mistrza na wykłady do Guangzhou, bardzo chciałam pojechać, ale nie było mnie stać na koszty podróży. Jeden z moich synów cierpiał na przewlekłą chorobę. Ja sama byłam często hospitalizowana. Moje dochody były tak małe, że ledwo wystarczały na utrzymanie rodziny.

Mój małżonek musiał pożyczyć pieniądze od wszystkich znajomych, żebym mogła pojechać. W końcu zebraliśmy wystarczająco dużo pieniędzy, żeby opłacić wyjazd. Zanim wyjechałam z domu, mój małżonek przygotował dla mnie duży pakiet różnych leków, w tym drogie tabletki, które kosztowały dziesięć juanów za tabletkę. W tamtym czasie nie odważyłam się nigdzie ruszyć bez leków.

Tuż przed wyjazdem z domu miałam atak ostrogi kostnej. Cierpiałam tak bardzo, że ledwo mogłam wstać z łóżka, ale wszyscy zachęcali mnie, żebym w ogóle nie myślała o chorobie. Postanowiłam uczęszczać na wykłady Mistrza i w rezultacie ból ustąpił. 18 grudnia, wraz z wieloma innymi osobami, szczęśliwie dotarłam do Guangzhou.

Wczesnym rankiem 21 grudnia dotarliśmy na miejsce wykładów. Wkrótce ktoś powiedział: „Nauczycielu, nadchodzi”. Wszyscy pobiegliśmy do przodu, żeby zobaczyć naszego Mistrza. Mistrz wyglądał na około trzydziestu lat, o zdrowym, serdecznym i życzliwym spojrzeniu. Robił ogromne wrażenie.

Nasze miejsca znajdowały się na drugim piętrze audytorium, niedaleko podium, z którego przemawiał Mistrz, więc mogliśmy dobrze widzieć i słyszeć. W zajęciach uczestniczyło około pięciu tysięcy osób. Audytorium nie mogło pomieścić wszystkich, więc niektórzy musieli słuchać wykładów na zewnątrz, na ekranach telewizorów.

Podczas trzeciej części wykładów Mistrz zaczął oczyszczać nasze ciała. Mistrz kazał nam pomyśleć o jednej z naszych chorób, a następnie, podążając za gestami Mistrza, tupać lewą stopą, a potem prawą.

Mistrz powiedział: „Usunę wasze choroby serca i nadciśnienie”. Podążając za ruchami rąk Mistrza, poczułam, jak coś dotyka mojego serca; nie było to zbyt komfortowe. Ale kiedy wróciłam do swojego pokoju po zajęciach, poczułam się znacznie lepiej, jakby nic się nie stało. Następnego dnia, kiedy wstałam, moje serce było bardzo komfortowe i naprawdę doświadczyłam uczucia spokoju i lekkości bez żadnej choroby. Czułam, że stałam się znacznie młodsza.

O północy następnego dnia nagle poczułam, że moje serce czuje się nienormalnie i że za chwilę dostanę kolejnego zawału. W tamtym czasie nie byłam jeszcze dobrze oświecona i nie rozumiałam dobrze Fa Mistrza, nie zdawałam sobie sprawy, że Mistrz oczyszcza moje ciało. Ale później przypomniałam sobie, jak Mistrz powiedział, że bez względu na to, jak bardzo czujemy się niekomfortowo, musimy wytrwać w uczęszczaniu na zajęcia i że dopóki wejdziemy na zajęcia, nie będziemy mieli żadnych objawów i nie będziemy narażeni na żadne niebezpieczeństwo. Myśląc o tym, stopniowo się uspokoiłam i następnego dnia poszłam na zajęcia. Po tym nie miałam już żadnych nietypowych objawów.

Pewnej nocy, gdy omawialiśmy punkty z wykładów, usłyszeliśmy krzyki na zewnątrz: „Mistrz pokazuje Falun! Chodź szybko zobaczyć!”. Wszyscy wyszliśmy sprawdzić i zobaczyliśmy na niebie Falun świecący na czerwono, zielono, żółto i niebiesko. Rozświetlił połowę nieba i świecił przez dłuższy czas. Wszyscy widzieli Falun, ale kolory, które każdy widział, były inne. Wszyscy byliśmy zdumieni.

Wtedy zrozumiałam, że Dafa to nie jest zwykły, prosty qigong. Kiedy wróciłam do domu, powiedziałam sobie, że dołożę wszelkich starań, aby praktykować Falun Gong. Falun Gong nie istniał w tym ludzkim świecie w naszej historii.

28 grudnia, po zakończeniu zajęć, niechętnie opuściliśmy naszego Mistrza i Gunagzhou. Żałowałam tylko, że nie zrobiłam żadnych zdjęć z Mistrzem. Wiemy jednak, że Mistrz jest z nami cały czas. Każdego ranka, zanim wstanę z łóżka, wyraźnie czuję rotację Falun w brzuchu, co nieustannie przypomina mi o łasce Mistrza, który ratuje czujące istoty. Mam 78 lat, ale chodzę prosto i szybko.

Jako praktykujący Dafa, nie możemy odwdzięczyć się Mistrzowi za jego dobroć. Możemy jedynie dobrze wykonywać te trzy rzeczy, aby sprostać oczekiwaniom Mistrza, wypełnić naszą misję i wrócić do domu z Mistrzem.

Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 11.01.2007 r.