(Clearwisdom.net) 13 marca 1994 roku Mistrz przybył do Tianjin, aby nauczać Fa po raz drugi. Miejscem spotkania była Osiemdziesiąta Pierwsza Sala. Miałem wielkie szczęście usłyszeć wykład Mistrza i być świadkiem jego działań.
W tamtym czasie moje zrozumienie Dafa było wciąż bardzo płytkie. Miałem wątpliwości co do Dafa i przyjąłem postawę „poczekamy, zobaczymy”.
Pewnego dnia Mistrz przeszedł z domku gościnnego do Osiemdziesiątej Pierwszej Sali, a praktykujący zebrali się wokół niego, szereg za szeregiem. Nigdy wcześniej nie widziałem tak entuzjastycznej i pełnej energii sceny. Ludzie stojący blisko Mistrza chcieli się zbliżyć, a ci, którzy stali dalej, próbowali podejść bliżej. Niektórzy podążali tuż za Mistrzem, ale nie widzieli jego twarzy, więc chwytali go za rękawy. Większość praktykujących powitała Mistrza entuzjastycznymi brawami.
Wyraźnie pamiętam moment, gdy Mistrz z prawością wszedł na salę wykładową. Nagle z tłumu wyszedł mężczyzna, uklęknął przed Mistrzem i zaczął się kłaniać. Łzy spływały mu po policzkach. Ten człowiek miał raka i usłyszał w wiadomościach o nauczaniu Fa przez Mistrza. Zadzwonił, aby dowiedzieć się więcej o Dafa. Rozmowa z Mistrzem, trwająca zaledwie kilka minut, znacznie złagodziła ból tego człowieka. W tak wielkim podnieceniu mężczyzna dotarł do sali wykładowej, uklęknął przed Mistrzem i wyraził swoją wdzięczność.
Przez cały czas wyraz twarzy Mistrza był spokojny i życzliwy. Mistrz uśmiechnął się do niego i pomógł mu wstać. Mistrz szedł dalej. Wyglądał tak spokojnie i współczująco. Mistrz wydawał się być oderwany od atmosfery podniecenia. Czułem, że Mistrz jest ponad wszystkimi tymi emocjami.
Nagle ogarnęło mnie zdumienie. Uświadomiłem sobie, że Mistrz nie jest zwykłym człowiekiem. Kto potrafi zachować tak pogodny spokój w tak zaraźliwym podnieceniu? Jaki człowiek może być tak odporny na honor, sławę i pożądanie? Musi być wielką, oświeconą istotą.
Ostatniego dnia cyklu wykładów wiedzieliśmy, że nadszedł czas pożegnania Mistrza. Każdy praktykujący czuł się nieswojo i wydawało się, że opuszczamy naszego najbliższego krewnego.
Do dziś kultywuję od dwunastu lat i przeszedłem przez liczne udręki. Jednak nawet w najciemniejszych dniach nic nie mogło zachwiać moją wiarą w Dafa i szacunkiem dla Mistrza. Zawsze myślę o tych dniach, kiedy Mistrz nauczał Fa w Tianjinie. Pozornie zwyczajne zachowanie Mistrza głęboko mnie poruszyło, dodało mi otuchy i podniosło na duchu. Mam siłę, by pokonać zło.
Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 13.06.2006 r.
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.