(Clearwisdom.net) Kiedy Nauczyciel po raz pierwszy zaczął wygłaszać wykłady Fa w Chinach, nie rozpocząłem jeszcze praktyki kultywacyjnej. Byłem bardzo ciekawy i lubiłem rozmyślać nad dziwnymi rzeczami. Lubiłem czytać książki o Qigong, a także przeczytałem kilka książek o praktyce kultywacyjnej. Miałem kontakty z ludźmi ze Stowarzyszenia Badań Naukowych Qigong, dzięki czemu znałem sytuację wielu różnych Qigongów. Odkryłem, że Falun Gong był wówczas bardzo dobry i różnił się od innych Qigongów. Nauczyciel bardzo różnił się również od innych mistrzów Qigong. Można by uznać go za tak spokojnego i życzliwego. Być może przyciągnęło mnie jego ogromne współczucie. Chociaż jeszcze nie praktykowałem kultywacji, zazdrościłem personelowi i uczniom z otoczenia Nauczyciela i chciałem się z nimi skontaktować, aby dowiedzieć się więcej o Falun Gong.

Brak stałego miejsca zamieszkania, brak łóżka, tylko kanapa

Przeciętni praktykujący Falun Gong wiedzą, że Nauczyciel nie miał stałego miejsca zamieszkania podczas wykładów w Pekinie. Kupno mieszkania nie było wtedy jeszcze popularne, ponieważ miejsca pracy zazwyczaj przydzielały mieszkania pracownikom. Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja mieszkaniowa w Pekinie była bardzo napięta. Personel w otoczeniu Nauczyciela nie był zamożny. Ponadto Nauczyciel nie był na stałe zameldowany w Pekinie i dlatego nie miał tam stałego miejsca zamieszkania. Po raz pierwszy spotkałem Nauczyciela w domu jednego z jego krewnych. Były to dwa połączone pokoje w bungalowie, z których jeden nie miał łóżka, ale kanapę. Była to sypialnia Nauczyciela, a zarazem jego salon. Zastanawiałem się, jak Nauczyciel może odpoczywać w nocy. Personel w otoczeniu Nauczyciela również czuł się z tego powodu nieswojo i próbował znaleźć dla niego lepsze lokum, ale przez długi czas nic nie mogli znaleźć.

Później warunki życia Nauczyciela nieco się poprawiły, gdy przeniósł się do mieszkania należącego do praktykującego. Para praktykujących przeprowadziła się za granicę, aby zamieszkać z dorosłymi dziećmi, i w ten sposób udostępniła dwupokojowe mieszkanie. Nauczyciel mieszkał w jednej z tych dwóch sypialni, a druga stała się miejscem spotkań personelu i uczniów. Niezależnie od tego, czy byli to pracownicy, uczniowie czy amatorzy Qigong, wszyscy chcieli być blisko Nauczyciela. Nauczyciel często nie mógł odpocząć, ale nigdy nie narzekał i zawsze uśmiechał się z wyrozumiałością.

Zauważyłem w pokoju posąg Buddy. Nauczyciel wyrzeźbił go wcześniej własnymi rękami. Podarował go uczniowi. Rzadko to ujawniano.

Kilka lat temu kontrolowana przez państwo chińska telewizja kłamała, mówiąc, że Nauczyciel ma „rezydencję”. Po wystroju wnętrza rezydencji łatwo rozpoznać, że wcale nie była to rezydencja Nauczyciela.

Nauczyciel również nie miał przyzwoitego mieszkania w regionie północno-wschodnim. Nauczyciel i jego rodzina mieszkali w starym, prostym budynku przy ulicy Jiefang w mieście Changchun. Pewnego dnia w budynku wybuchł pożar. Sąsiednie mieszkania spłonęły, ale mieszkanie Nauczyciela było całe i zdrowe. To zdarzenie rozprzestrzeniło się wówczas wśród uczniów bardzo szeroko i wszyscy byli zdumieni.

Koszulka miała naszywki, Nauczyciel często musiał chodzić pieszo z powodu braku pieniędzy na bilet autobusowy.

Nauczyciel żył z bardzo ograniczonym budżetem, wygłaszając wykłady w Pekinie. Niektórzy uczniowie widzieli naszywki na koszulce Nauczyciela. Kiedy Nauczyciel po raz pierwszy zaczął wygłaszać wykłady, aby zebrać pieniądze na ich pokrycie, często nie miał nawet pieniędzy na bilet autobusowy i musiał chodzić pieszo. Aby opublikować swoją pierwszą książkę „Chińskie Falun Gong”, Nauczyciel poznał osobę za pośrednictwem praktykującego, która obiecała pożyczyć 20 000 juanów pod pewnymi warunkami. Nauczyciel zapłacił za to dużo. Nauczyciel nigdy nikomu o tym nie wspominał. Aby uczniowie mogli włożyć serca i umysły w studiowanie Fa i praktykowanie ćwiczeń, Nauczyciel nigdy nie przyjmował żadnych darowizn od uczniów i po cichu znosił trudności.

W tamtym czasie Falun Gong podlegał nadzorowi Stowarzyszenia Badań Naukowych Qigong i musiał płacić wysokie składki członkowskie. Znaczna część czesnego za zajęcia trafiała do głównego sponsora. Po odliczeniu kosztów zakwaterowania i wyżywienia, kosztów podróży oraz pensji niektórych pracowników, którzy nie mieli innych źródeł dochodu, prawie nic nie zostawało. Pamiętam czasy, gdy Nauczyciel wygłaszał wykłady w Kantonie. Pracownicy przywozili dużo makaronu instant, ponieważ koszty utrzymania w Kantonie były stosunkowo wysokie. Po powrocie do Pekinu usłyszałem, że wszystkie dochody poszły na wydatki, ale na szczęście nie mieliśmy długów. Nauczyciel nie zajmował się budżetem; zarządzali nim niektórzy pracownicy.

Aby odciążyć uczniów i przynieść korzyści większej liczbie osób, Nauczyciel ustalił bardzo niskie czesne. Na przykład zajęcia w Pekinie kosztowały zaledwie 40 juanów dla nowych uczniów i 20 juanów dla powracających. Było to najniższe czesne wśród wszystkich rodzajów zajęć Qigong w tamtym czasie.

Wkrótce po oficjalnym opublikowaniu „Zhuan Falun” na początku 1995 roku, w drugiej połowie 1996 roku, odpowiedni organ rządowy zakazał jego publikacji. Wszystkie wersje, z których korzystali później uczniowie, były pirackimi wersjami o słabej jakości druku i oprawy. Szczerze mówiąc, publikacja „Zhuan Falun” nie przyniosła funduszy na Falun Gong; choć spekulanci sporo zarobili na sprzedaży pirackich wersji.

Pszenne naleśniki na śniadanie i ryż z tofu na lunch

Aby wygłaszać wykłady o Fa, Nauczyciel często był zbyt zajęty, by jeść lub odpoczywać. Pewnego dnia, podczas przerwy, zobaczyłem doświadczonego praktykującego, który wyciągał dla Nauczyciela pszenne naleśniki, bez niczego w środku. Było prawie południe, ale Nauczyciel jeszcze nie jadł śniadania. Czasami Nauczyciel wychodził rano, żeby zająć się swoimi sprawami i wracał późno. Miał wygłosić wykład po południu. Zdając sobie sprawę, że zostało mu niewiele czasu, wychodził w pośpiechu, nie jedząc obiadu. Podczas Orientalnych Targów Zdrowia w 1993 roku, podobnie jak wszyscy uczniowie i adepci, Nauczyciel kupił pudełko ryżu do jedzenia. Podszedłem bliżej i zajrzałem do środka; dolna warstwa była ryżem, a na wierzchu leżało tylko tofu.

Nauczyciel miał napięty grafik każdego dnia, kiedy wygłaszał wykłady w Chinach. Często zdarzało się, że zaraz po zakończeniu wieczornej sesji w jednym mieście, brał bilety od personelu i od razu szedł złapać pociąg do następnego miasta. Według personelu, stało się to rutyną.

Podczas wykładów w regionie północno-wschodnim rano odbywały się zajęcia, a po południu kolejne, z innymi uczniami i w innym tempie. Przez dziesięć kolejnych dni Nauczyciel musiał wygłaszać wykłady przez cały dzień, każdego dnia. W dni wykładowe wiele osób przychodziło prosić Nauczyciela o wyleczenie swoich chorób, nawet w południe. Nauczyciela często otaczali najróżniejsi ludzie, a Nauczyciel zawsze był bardzo życzliwy i starał się ich zadowolić.

Nauczyciel prowadził trudne życie, wygłaszając wykłady Fa. Podczas gorącej i wilgotnej podróży do prowincji Szantung w środku lata, według uczniów, którzy tam pojechali, wszyscy bardzo się pocili każdego dnia, ale nie mogli znaleźć miejsca, żeby wziąć prysznic. Nauczyciel był taki sam.

Stoisko Falun Gong było pełne wysłanych listów z podziękowaniami

Podsłuchawszy, że Nauczyciel zabiera uczniów na Orientalne Targi Zdrowia, pojechaliśmy z kolegą z pracy autobusem na Targi i zobaczyliśmy, jak Falun Gong leczy choroby. Autobus był bardzo zatłoczony. Rozmawialiśmy przez cały czas w autobusie. Kiedy mieliśmy dojechać, nieświadomie odwróciłem głowę. Ach, Nauczyciel też jechał autobusem. Pospiesznie przywitałem się. Nauczyciel uśmiechnął się: „Widziałem, jak z entuzjazmem rozmawialiście”. Wysiedliśmy z autobusu i szliśmy z Nauczycielem w dobrych humorach. Podeszła do nas starsza para, trzymając w rękach list z podziękowaniami w czerwonym papierze. Oczy mężczyzny były wilgotne i zaczerwienione, pełne wdzięczności. Nauczyciel uprzejmie powiedział do niego: „Widzisz, teraz jest w porządku”. Dowiedziałem się, że staruszka cierpiała na jakąś chorobę i miała tak duży brzuch, że nie mogli znaleźć nikogo, kto by ją wyleczył. Wczoraj Nauczyciel ją leczył. Dziś była jak nowo narodzona i wszystko wróciło do normy.

Podczas Expo, Nauczyciel podzielił swój gong między uczniów i zapieczętował ich ciała w innych wymiarach. Wszyscy uczniowie stali się bardzo potężni i boscy, a także skutecznie leczyli choroby. Od rana do wieczora stoisko Falun Gong było pełne ludzi. Niektórzy byli leczeni dzień wcześniej. Czuli się bardzo dobrze i dziś przyciągnęli więcej osób, dlatego też coraz więcej osób przychodziło zobaczyć Falun Gong. Inne stoiska wystawowe cieszyły się słabą frekwencją, a niektóre nawet nie miały nikogo, kto mógłby je odwiedzić. Ostatecznie tłumy na stoiskach Falun Gong były tak duże, że zajęły całą przestrzeń przed innymi stoiskami. Koordynator wydarzenia musiał przyjść, aby utrzymać porządek. Stoisko Falun Gong było pełne listów z podziękowaniami, a ludzie wciąż przybywali. Wiele osób stało w długich kolejkach, czekając na autograf Nauczyciela. Przełożeni Stowarzyszenia Badań Naukowych Qigong chcieli zrobić sobie zdjęcie z Nauczycielem.

Jak zawsze, Nauczyciel życzliwie starał się zadowolić wszystkich i starannie chronił umysły tych, którzy chcieli być dobrzy. Wiele osób przychodziło po prostu odwiedzić Nauczyciela, podziwiając Jego reputację. Zobaczyłem mężczyznę po pięćdziesiątce stojącego na zewnątrz tłumu, niezwykle podekscytowanego, salutującego Nauczycielowi, składając dłonie i cicho odchodzącego, gdy Nauczyciel odwzajemnił salut. Pole energetyczne stoiska Falun Gong było bardzo silne. Niektórzy, początkowo bardzo chorzy, poczuli się całkiem komfortowo po chwili stania tam, więc nie chcieli wychodzić.

Falun Gong wstrząsnął w tamtych dniach całym Pekinem. Ludzie rozgłaszali tę nowinę, a nawet przyjeżdżali, aby zobaczyć Falun Gong spoza miasta. Z tego powodu, po Expo, Nauczyciel tymczasowo zorganizował sesję Falun Gong w pobliskim Tianjin.

Nauczyciel nie ma karmy do spłacenia. Cierpi dla naszego zbawienia!

W dawnych praktykach kultywacyjnych mistrzowie otrzymywali wszystko, czego potrzebowali do życia, od swoich uczniów, a uczniowie dawali swoim mistrzom to, co najlepsze. Nasz wielki i dobroczynny Nauczyciel nie bierze ani grosza od uczniów, a jedynie pragnie zmienić ich serca, aby stali się dobrymi ludźmi.

Mówiono, że gdy Siakjamuni wygłaszał wówczas wykłady w różnych krajach, królowie i wysocy rangą urzędnicy udostępniali Siakjamuniemu i jego uczniom swoje najlepsze domy i zapewniali mu najlepsze jedzenie. Niektórzy królowie budowali domy i wykładali drogę złotem specjalnie dla Siakjamuniego, zapraszając go na wykłady w ich krajach.

Podczas gdy wygłaszał wykłady w Chinach, Nauczyciel wiódł trudne życie. Wyobraźcie sobie, jak wielki wysiłek musiał włożyć. Myśląc o tym, czułem się winny i robiłem sobie wyrzuty. Jakże szczerze pragnę, aby Nauczyciel mieszkał w najlepszym domu na świecie i jadł najlepsze jedzenie na świecie; jak szczerze pragnę, aby Nauczyciel był bardziej zadowolony i miał mniej zmartwień. Nauczyciel nie ma karmy do spłacenia. Nauczyciel cierpi za to, że nas uratował!

Tekst tłumaczony z wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org z dnia 27.05.2006 r.