(Minghui.org)

Witaj, Mistrzu!
Witajcie, współpraktykujący!

O stronie internetowej Minghui dowiedziałam się w 2000 roku. W tamtym czasie nie chciałam mieć nic wspólnego z komputerami, uważając je za obcą technologię. Jednak po przeczytaniu kilku artykułów z relacjami z wymiany doświadczeń na Minghui.org byłam głęboko poruszona. W jednym z artykułów pewna praktykująca powiedziała: „Jeśli Dafa mnie potrzebuje, mogę oddać życie, aby bronić godności Dafa”. Chciałam stać się tak prawym człowiekiem jak ona.

W miarę postępu Fa rektyfikacji praktykujący chcieli, abym pomogła w przygotowywaniu materiałów wyjaśniających prawdę, zaczynając od kilku kartek. Kiedy zobaczyłam, jak pięknie wyglądały, byłam pewna, że ludziom się spodobają, więc z radością zgodziłam się pomóc.

W tamtym czasie znałam tylko kilka punktów produkcji materiałów. Musiałyśmy jechać rowerami ponad 50 kilometrów w jedną stronę, aby odebrać materiały. W letnim upale byłam cała zlana potem i nie miałam nawet czasu napić się wody. Czasami na górnej części ud pojawiała mi się potówka. Nieustannie recytowałam nauki Mistrza z utworu „Czego się obawiać” ze zbioru Hong Yin II:

„[…] Bogowie chodzą po Ziemi dając świadectwo Fa”.

Gdy recytowałam te wersy, stopniowo przestało mi być gorąco, a nogi przestały mi dokuczać. Słowa Mistrza dodały mi sił i nigdy nie odczuwałam szczególnego pragnienia, bez względu na to, jak było gorąco i jak bardzo się pociłam.

Kiedy Mistrz opublikował „Przemierzając Północną Amerykę, aby nauczać Fa”, natychmiast po otrzymaniu egzemplarzy dostarczałyśmy je praktykującym. Jeden z praktykujących mieszkał na wsi, daleko od głównej drogi. Kiedy dotarłyśmy do jego domu i wręczyłyśmy mu nowy wykład Mistrza, wzruszył się do łez. Powiedział, że nie mógł skontaktować się z innymi praktykującymi i czuł się całkowicie odizolowany. Teraz, gdy mógł czytać nauki Fa Mistrza oraz artykuły z Minghui.org, poczuł, że znów odnalazł swój dom.

Kiedy wyruszyłyśmy w drogę powrotną, padał deszcz i robiło się prawie ciemno. Gdy dotarłyśmy do drogi na obrzeżach wioski, nasze opony były tak oblepione błotem, że nie mogłyśmy już jechać. Zdrapałyśmy błoto, ale gdy tylko próbowałyśmy ruszyć, opony ponownie się nim zapychały. Przechodzień powiedział nam: „To glina. Kiedy pada deszcz, nie da się jechać rowerem – trzeba go nieść”.

Kiedy to usłyszałam, poczułam, że opadają mi ręce. Byłyśmy dwiema stosunkowo słabymi kobietami, na błotnistej wiejskiej drodze, w deszczu, gdy zbliżał się zmrok, i miałyśmy nieść rowery? Nie miałyśmy wyboru, ale wiedziałyśmy, że Mistrz oraz bogowie i Buddowie w całym niebie nas chronią. Byłyśmy uczennicami Dafa i z pewnością damy radę. Wzięłyśmy więc rowery na plecy i zaczęłyśmy recytować Fa. Główna droga znajdowała się około trzech kilometrów dalej, a nam wydawało się, że idziemy bez końca. W pewnej chwili nie widziałam już, gdzie stawiam kroki, i wpadłam do błotnistego rowu. Jednak nie poddawałyśmy się – szłyśmy dalej, recytując Fa, aż dotarłyśmy do głównej drogi. Pomimo trudności czułyśmy radość, że udało nam się pomóc temu praktykującemu w końcu przeczytać wykład Mistrza.

Często napotykałyśmy trudności, ale nic nie powstrzymywało nas przed wykonywaniem trzech rzeczy, które powinni robić praktykujący. Ilekroć Minghui publikowało nowy wykład lub artykuł Mistrza, jak najszybciej dostarczałyśmy go innym praktykującym.

Główny praktykujący w naszej okolicy, który posiadał umiejętności techniczne, wyjechał za granicę. Znalazłam innego praktykującego, który zainstalował oprogramowanie pozwalające omijać zaporę internetową, i wkrótce nauczyłam się korzystać z internetu. Zawsze odczuwałam pewien strach, ale gdy najpierw wysyłałam prawe myśli i recytowałam nauki Mistrza, strach znikał. Wiedziałam, że nie mogę bezczynnie czekać ani polegać na innych. Musiałam przełamać własne bariery i nauczyć się więcej umiejętności obsługi komputera, aby pomagać Mistrzowi w rektyfikacji Fa.

Nauka drukowania, składu tekstu i tworzenia grafiki była dość łatwa. Zakup komputera również nie stanowił problemu, ale nie wiedziałam, jak zainstalować zaszyfrowany system operacyjny, więc nawet po kupieniu komputera nie mogłam z niego korzystać. Musiałam znaleźć praktykującego posiadającego umiejętności techniczne, który zainstalowałby system, a niewielu praktykujących potrafiło to zrobić. Postanowiłam nauczyć się samodzielnie instalować system operacyjny, aby móc ocalić więcej czujących istot.

Kiedy pojawiła się we mnie taka myśl, Mistrz wszystko dla mnie zaaranżował. Znalazłam praktykującego, który mógł mnie nauczyć, ale mieszkał ponad 100 kilometrów dalej. Kiedy po raz pierwszy pojechałam do niego, mgła była tak gęsta, że nie widziałam dalej niż na 10 metrów. Po wyjściu z autobusu praktykujący zabrał mnie na swoim motocyklu, ponieważ musieliśmy pokonać jeszcze 15 kilometrów. Patrząc na otaczającą nas gęstą mgłę, zastanawiałam się, jak możemy jechać w takich warunkach. Zaczęłam recytować: „Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”. Właśnie wtedy przejechała obok nas duża ciężarówka z włączonymi światłami przeciwmgielnymi. Pojechaliśmy za nią i bezpiecznie dotarliśmy do domu praktykującego.

Nauczyłam się instalować system, zapisując każdy kolejny krok. Kiedy wróciłam do domu, dokładnie postępowałam według swoich notatek, ale instalacja się nie powiodła, co było bardzo frustrujące. Za każdym razem, gdy napotykałam coś, co choć trochę różniło się od moich notatek, nie wiedziałam, co robić. Nie pozostawało mi nic innego, jak ponownie udać się do praktykującego po pomoc. Tym razem, kiedy wysiadłam z autobusu, przyjechał po mnie inny praktykujący. Tym razem zamiast mgły wiał niezwykle silny wiatr, a ja, siedząc na motocyklu, odczuwałam niepokój. Wiatr wiał z boku i miałam wrażenie, że motocykl w każdej chwili może zostać zepchnięty z drogi na pola. Odetchnęłam z ulgą, gdy w końcu dotarliśmy do domu praktykującego.

Nauka umiejętności technicznych nie była łatwa. Napotykałam wiele zakłóceń, a stare siły usilnie próbowały nam przeszkodzić. Być może dlatego, że gdybyśmy wszyscy potrafili korzystać z komputerów, moglibyśmy zniszczyć internetowe blokady. Jestem wdzięczna Mistrzowi za ochronę oraz temu praktykującemu za bezinteresowną pomoc. Musiałam odwiedzić go kilka razy, a on za każdym razem wykazywał się dużą cierpliwością.

Po powrocie do domu inni praktykujący zaczęli prosić mnie o instalowanie systemów na ich komputerach. Całkiem sporo osób chciało się nauczyć, jak to robić, ale ja sama dopiero co poznałam podstawy. Za każdym razem, gdy ktoś potrzebował zainstalowania systemu lub jego komputer się zepsuł, czułam się onieśmielona. Kiedy napotykałam coś, czego nie rozumiałam, musiałam prosić o pomoc praktykującego posiadającego umiejętności techniczne. W końcu, po zainstalowaniu systemów na wielu komputerach, opanowałam cały proces.

Różne komputery wymagały użycia różnych klawiszy, aby wejść do menu rozruchowego. Czasami, nawet po włożeniu płyty z systemem lub podłączeniu pamięci USB, komputer jej nie rozpoznawał. Wówczas próbowałam kolejno wszystkich klawiszy, aż komputer rozpoznawał płytę lub pamięć USB i rozpoczynał instalację systemu. Za każdym razem, gdy napotykałam problem, prosiłam Mistrza o udzielenie mi mądrości i wiele razy rozwiązanie nagle samo przychodziło mi do głowy. Stopniowo zaczęłam rozumieć niektóre zasady instalowania systemów. Potrafiłam instalować systemy na większości komputerów, a cały proces stawał się coraz łatwiejszy.

W miarę postępu rektyfikacji Fa często jeździłam do innych miejscowości, aby uczyć się nowych umiejętności technicznych i kupować potrzebne materiały. Ze względów bezpieczeństwa nie kontaktowałam się telefonicznie z praktykującymi z tych okolic. Przed wyjazdem klękałam przed zdjęciem Mistrza, zapalałam kadzidło i mówiłam Mistrzowi, dokąd muszę się udać. Prosiłam Mistrza o wzmocnienie mnie i takie zaaranżowanie sytuacji, aby praktykujący byli w domu i na mnie czekali.

Pewnego razu zamówiłam samochód i planowałam wyjechać o 5 rano. Kiedy wstałam tuż po 4 rano, padał śnieg i panował przenikliwy chłód. Nagle pomyślałam: „Wszyscy inni jeszcze spokojnie śpią – czy naprawdę muszę wychodzić na wiatr i śnieg, żeby kupować materiały, czy może lepiej zostać w łóżku?”. Jednak prawe myśli przypomniały mi, że skoro już podjęłam decyzję i dałam słowo, muszę ją zrealizować bez względu na pogodę.

Pomyślałam o swojej odpowiedzialności i misji, a następnie zapaliłam kadzidło Mistrzowi i poprosiłam o wsparcie podczas podróży. Potem zdecydowanie wyruszyłam w drogę, mimo wiatru i śniegu. Kiedy dotarłam na miejsce, było już jasno. Ku mojemu zaskoczeniu słońce świeciło jasno, co naprawdę rozgrzało moje serce. Jestem wdzięczna Mistrzowi za pełną Życzliwości ochronę i aranżację.

Zostałam tam przez trzy dni, ucząc się od różnych praktykujących. Jeden nauczył mnie nagrywać płyty DVD, inny omawiał ze mną sposoby masowej produkcji materiałów, a jeszcze inny pokazał mi podstawowe techniki naprawy. Wszystko przebiegało pomyślnie i wszyscy uznaliśmy pełne Życzliwości aranżacje Mistrza. Ostatniego dnia dołączyłam do ich grupy wspólnej nauki Fa i bardzo wiele na tym skorzystałam.

Około 2006 roku zaczęłam korzystać ze strony internetowej Minghui. Często wysyłałam prawe myśli, aby wyeliminować wszelkie zakłócenia utrudniające dostęp do tej strony. Obecnie zazwyczaj udaje mi się od razu połączyć z Minghui.org. Nauczyłam kilku praktykujących, jak uzyskiwać dostęp do Internetu, i rzadko mają oni problemy z połączeniem. Inny praktykujący nauczył mnie korzystać z wewnętrznego systemu poczty elektronicznej i obecnie komunikujemy się głównie za jego pośrednictwem. Ustalamy godzinę spotkania i praktykujący na ogół przychodzą punktualnie. Prawie w ogóle nie korzystam z telefonu komórkowego.

Chciałabym, aby więcej praktykujących nauczyło się umiejętności technicznych, dlatego staram się ich uczyć, kiedy tylko mam taką możliwość. W trakcie tego procesu przechodzę różnego rodzaju próby związane z doskonaleniem xinxing. Niektórzy szybko się uczą, ale nie chcą wkładać w to wysiłku, podczas gdy inni chętnie pomagają, lecz uczą się powoli.

Kiedy uczę się czegoś nowego, zazwyczaj najpierw zapoznaję się z całym procesem, ustalam, które części są proste, i staram się zrozumieć jak najwięcej, zanim poproszę innych praktykujących o pomoc. Oszczędza to czas zarówno mnie, jak i im. Kiedy sama zastanawiam się nad problemem, Mistrz daje mi wskazówki i nagle wszystko staje się dla mnie jasne. Mam nadzieję, że inni praktykujący uczący się umiejętności technicznych również najpierw spróbują samodzielnie zrozumieć to, co potrafią zrobić, zamiast nieustannie prosić o pomoc praktykujących posiadających umiejętności techniczne.

Uczyłam pewną praktykującą o imieniu Ann. Uczyła się powoli, ale wkładała w to wysiłek. Poprosiłam ją, aby zapisywała to, czego się nauczyła, korzystała ze swoich notatek podczas wykonywania poszczególnych czynności, a następnie wprowadzała poprawki, gdy zauważy jakieś błędy. Kiedy uczyłam ją w ten sposób, czasami wyglądała na zdezorientowaną i nie wiedziała, o czym mówię. Gdy kilka razy wyjaśniłam jej coś, a ona nadal tego nie rozumiała, zaczynałam tracić cierpliwość. Przypominałam sobie, że nie powinnam jej tracić.

Czasami nie potrafiłam zapanować nad tonem głosu. Zastanawiałam się, dlaczego niektórzy praktykujący potrafią od razu się czegoś nauczyć, podczas gdy inni nie rozumieją tego nawet po kilkukrotnym wyjaśnieniu. Zaczęłam nieco lekceważyć praktykujących, którzy uczyli się powoli. Potem pomyślałam: „Czy na początku sama nie byłam taka sama? Każdy potrzebuje czasu na naukę. To okazja, abym wyeliminowała swoją niecierpliwość, nietolerancję, skłonność do rywalizacji i inne przywiązania. Moja niecierpliwość wynika z egoizmu, ponieważ nie chcę, aby zajmowało mi to zbyt wiele czasu. Te złe myśli nie pochodzą z mojego prawdziwego ja i muszę je wyeliminować. Ci praktykujący chcą nauczyć się umiejętności technicznych, aby pomagać innym”. Wtedy postanowiłam pomóc Ann skutecznie opanować te umiejętności. Jeśli nie zrozumiałaby czegoś po pierwszym wyjaśnieniu, próbowałabym dwa lub trzy razy, aż w pełni by to pojęła.

Jeśli Ann czegoś nie rozumiała, czasami stawała się niespokojna i urażona, oskarżając mnie o to, że nie uczę jej właściwie. Nie podobało mi się to i powiedziałam: „Uczę cię dobrowolnie. Czas, który poświęcam na naukę z tobą, to mój czas przeznaczony na jedzenie i sen. Nie musisz mi dziękować, ale czasami nie potrafisz nauczyć się nawet najprostszej rzeczy, a potem krytykujesz mnie i obwiniasz za moimi plecami. Czy nie możesz okazać choć odrobiny wdzięczności? Spójrz na siebie!”.

Później zdałam sobie sprawę, że sama również powinnam spojrzeć do wewnątrz siebie. Nie chodziło tylko o nauczenie praktykującej umiejętności technicznych – była to także okazja dla mnie, aby poprawić swój charakter. Wielokrotnie uczyłam ją tego samego, ale ona nie słuchała. Skupiała się wyłącznie na własnych myślach i ignorowała to, co mówiłam. Jeśli były dostępne instrukcje, nie czytała ich, tylko czekała, aż mnie o coś zapyta. Nie chciała nawet przeczytać instrukcji na środku czyszczącym, twierdząc, że nie potrafi ich zrozumieć. Jednak kiedy jej je przeczytałam, od razu zrozumiała.

Zapytałam ją: „Dlaczego najpierw nie spróbujesz sama?”.

Odpowiedziała: „Po prostu czekam, aż mnie nauczysz. Nie potrafię czytać instrukcji”.

Nagle wszystko zrozumiałam. Byłam zbyt skupiona na sobie i stawiałam zbyt wysokie wymagania. Powinnam pozwolić jej uczyć się stopniowo i dostosowywać sposób nauczania do jej możliwości przyswajania wiedzy, zamiast oczekiwać, że od razu opanuje wszystko, czego chcę ją nauczyć. Jeśli osiągnęła już granicę swojej zdolności koncentracji, powinnam poczekać, aż przyswoi sobie to, czego się nauczyła, zanim przejdziemy dalej. Muszę wypełniać swoje ślubowania i dobrze wykonywać to, co Mistrz mi powierzył.

Zaglądając do wewnątrz siebie, wyeliminowałam strach przed niesłusznym obwinianiem, lęk przed kłopotami, urazę, pragnienie otrzymania czegoś w zamian, pragnienie pochwał i inne przywiązania. Nie chciałam mieć w sobie żadnej z tych nieczystych myśli. Powiedziałam Ann: „To ja popełniłam błąd. Moje nastawienie i ton głosu były niewłaściwe. Proszę, nie miej mi tego za złe”. Ona również dostrzegła własne błędy i zaczęła bardziej się przykładać.

Obecnie Ann potrafi już korzystać z internetu, drukować materiały, wykonywać podstawowy skład tekstu, instalować systemy komputerowe, korzystać z wewnętrznego systemu poczty elektronicznej i przeprowadzać podstawowe naprawy. Kiedy napotyka problem, którego nie potrafi rozwiązać, zamieszcza pytanie na forum internetowym prowadzonym przez praktykujących.

Jeśli nie ma pilniejszych spraw, każdy dzień rozpoczynamy od studiowania Fa. Należę do kilku grup wspólnego zapamiętywania Fa i zawsze, gdy mam czas, recytuję i studiuję Fa oraz zaglądam do wewnątrz siebie.

Wcześniej polegaliśmy na jednym lokalnym praktykującym posiadającym umiejętności techniczne, ponieważ był najbardziej doświadczony w naszej okolicy. W ubiegłym roku napotkał trudności i nie mógł już naprawiać urządzeń, dlatego zaprosiliśmy praktykującego z innego regionu, aby nas nauczył. Praktykujący ten przywoził własne jedzenie, żeby nie sprawiać nam kłopotu. Cierpliwie odpowiadał na nasze pytania i nigdy nie okazywał zniecierpliwienia. Kiedy niektórzy praktykujący upierali się przy realizowaniu czegoś według własnych pomysłów, odkładał na bok własne zdanie i współpracował z nimi. Gdy praktykujący przekonywali się, że ich sposób postępowania nie przyniesie rezultatów, wyjaśniał im swoją metodę i tłumaczył, dlaczego należy ją zastosować. Byłam głęboko poruszona jego cierpliwością i gotowością do współpracy. Wszystko, co robił, wynikało z bezinteresowności, a u podstaw każdego jego działania leżało stawianie innych na pierwszym miejscu.

Wyraźnie dostrzegłam własne niedociągnięcia. Kiedy miałam dużo pracy, chciałam narzekać. Kiedy było zbyt wiele rzeczy do zrobienia, odzywałam się szorstko. Wszystko to było przejawem przywiązań i egoizmu. Dzięki tym doświadczeniom głębiej zrozumiałam, że różne sytuacje, które napotykam podczas kultywacji, są aranżowane przez Mistrza, aby pomóc mi wyeliminować przywiązania, poszerzyć pojemność serca, podnieść poziom mojego stanu i jak najszybciej się doskonalić.

Muszę dobrze wykorzystywać każdą okazję, przez cały czas zachowywać jasność umysłu i racjonalność oraz korygować każdą myśl, każde słowo i każdy czyn. Nie mogę zmarnować pełnych Życzliwości aranżacji Mistrza. Będę poważnie traktować Fa, uwzględniać potrzeby całego ciała i dobrze przechodzić każdą próbę.

Nauka przyznawania się do błędów

Od najmłodszych lat osiągałam dobre wyniki w nauce, co rozwinęło we mnie próżność, przywiązanie do reputacji, pragnienie słuchania wyłącznie miłych słów oraz niechęć do przyjmowania krytyki. Zanim zaczęłam praktykować Falun Dafa, za każdym razem, gdy coś się wydarzyło, upierałam się, że to nie moja wina, i wymyślałam kolejne usprawiedliwienia, wyjaśniając, jak doszło do tej czy innej sytuacji, aby uniknąć odpowiedzialności. Kiedy rozpoczęłam kultywację, ciężko pracowałam nad wyeliminowaniem tego przywiązania.

Kiedy napotykałam problemy, członkowie mojej rodziny, którzy również byli praktykującymi, okazywali mi wiele życzliwości. Nie krytykowali mnie, lecz otwarcie przyznawali się do własnych błędów. Myślałam wtedy: „Jeśli to rzeczywiście ja zawiniłam, jak mogę wciąż pozwalać członkom rodziny brać za to odpowiedzialność?”. Kiedy następnym razem coś się wydarzyło, zaczęłam zastanawiać się, czy zrobiłam coś niewłaściwego i jaką naukę powinnam z tego wyciągnąć. Zaczęłam mówić: „Może to ja popełniłam błąd?”. Gdy tylko wypowiadałam te słowa, członkowie mojej rodziny natychmiast mi wybaczali, niezależnie od tego, jak poważny był mój błąd. Nigdy nie narzekali, a zamiast tego okazywali mi wyłącznie wsparcie i zachętę.

Nie potrafiłam jednak pozbyć się głęboko zakorzenionych nawyków z dnia na dzień i czasami moje ludzkie wyobrażenia brały górę. Pewnego razu, kiedy właśnie zamierzałam zrzucić winę na kogoś innego, pewien praktykujący powiedział: „Po prostu powiedz: „To ja popełniłam błąd. Następnym razem będę bardziej uważać”. Nie musisz niczego wyjaśniać”. Uznałam, że ma rację. Przypomniałam sobie nauki Mistrza:

„Nie obwiniam was, jednak od tej chwili powinniście na to uważać. Musicie osiągnąć stan, w którym przyjmujecie krytykę, bez względu na to od kogo ona pochodzi. Jeśli to jest prawda to się poprawiasz, jeśli nie jest, to przyglądasz się temu. Jeśli możesz pozostać niewzruszony, gdy jesteś krytykowany albo pouczany, to się poprawiasz”. (Nauczanie Fa w mieście Los Angeles)

Pewnego razu, gdy po odebraniu materiałów szła za mną pewna praktykująca, powiedziałam do niej niecierpliwie: „Czy nie możesz iść szybciej?”.

Spokojnie odpowiedziała: „Spróbuj zmienić ton głosu”.

Byłam zaskoczona. Jak to możliwe, że recytuję Fa, a mimo to nie potrafię szczerze postępować zgodnie z nim i doskonalić samej siebie? Natychmiast się uśmiechnęłam i powiedziałam: „Przepraszam!”. Często przypominałam sobie, jak Mistrz wykorzystał słowa tej praktykującej, aby zwrócić mi uwagę na konieczność zmiany tonu głosu.

Kiedy napotykałam sytuacje, które naprawdę mnie irytowały, recytowałam utwór „Kto ma rację, kto jej nie ma” (Hong Yin III)

Zrozumiałam, na czym polegał mój błąd – moje serce ulegało poruszeniu, gdy spotykałam się z niesprawiedliwym obwinianiem lub krytyką. Zamiast się tym przejmować, powinnam być wdzięczna praktykującym za to, że pomagają mi robić postępy. W końcu udało mi się tak ukształtować swój sposób myślenia, że moją pierwszą myślą było: „To ja popełniłam błąd”, niezależnie od tego, czy rzeczywiście ponosiłam winę. Dzięki temu wiele problemów natychmiast się rozwiązywało.

Wyeliminowałam również przywiązanie do polegania na innych. Od 10 lat mieszkam sama, dlatego musiałam samodzielnie znajdować rozwiązania wszystkich problemów. Często prosiłam Mistrza o pomoc i stopniowo nauczyłam się radzić sobie z wieloma codziennymi sprawami, takimi jak wymiana kranu czy montaż moskitier w drzwiach i oknach. Dzięki temu udało mi się wyeliminować przywiązanie do polegania na innych.

Jako uczennica Dafa w okresie rektyfikacji Fa mam nadzieję, że w przyszłości będę jeszcze pilniejsza w kultywacji. Rozumiem, że tylko wtedy, gdy uczynię siebie jeszcze czystszą, będę mogła ocalić więcej czujących istot i wypełnić ślubowania, które złożyłam, zanim przyszłam na ten świat.

Są to moje zrozumienia na obecnym poziomie. Jeśli cokolwiek jest niezgodne z Fa, proszę współpraktykujących o życzliwe zwrócenie mi na to uwagi.

Dziękuję Ci, Mistrzu!
Dziękuję wam, współpraktykujący!

(Artykuł wybrany do publikacji podczas 23. chińskiej konferencji poświęconej Fa na stronie Minghui.org)

Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org dnia 6 listopada 2026 roku