(Minghui.org) Chciałabym opowiedzieć o tym, jak mój mąż przeżył wypadek zagrażający jego życiu oraz jak dzięki kultywacji poprawiłam samą siebie. Nasze doświadczenia pokazują, że nawet w obliczu wielkich prób i cierpień, jeśli tylko nieustannie kultywujemy siebie zgodnie z Fa, niezwykła moc Dafa ujawni się.

Życie mojego męża było poważnie zagrożone po ciężkim wypadku

Oboje z mężem jesteśmy rolnikami po pięćdziesiątce. Mamy zamężną córkę, która mieszka w innej miejscowości.

Kiedy Dafa po raz pierwszy zaczęło być rozpowszechniane w naszej wiosce, mój mąż i pozostali mieszkańcy byli bardzo szczęśliwi. Pilnie czytał książki Dafa, rzucił palenie i picie alkoholu oraz przestał grać w karty. Zmienił również swój porywczy charakter, przestał przeklinać i kłócić się z innymi.

Po tym, jak Komunistyczna Partia Chin (KPCh) rozpoczęła prześladowania Falun Gong w lipcu 1999 roku, władze gminne i policja zmobilizowały członków milicji, aby bezprawnie przeszukiwali domy praktykujących, konfiskowali ich rzeczy osobiste i dokonywali samowolnych aresztowań. Niektórzy praktykujący pracujący na polach również byli bezprawnie zatrzymywani.

Mój mąż przestraszył się i przestał kultywować, jednak zawsze wspierał moją kultywację. Mimo to ostatecznie stare siły i tak wzięły go na cel.

Pewnego popołudnia w lutym 2025 roku, gdy przechodził przez jezdnię, uderzył w niego pędzący motocykl, wyrzucając go na ziemię. Mąż stracił przytomność i doznał silnego krwawienia z głowy. Natychmiast przewieziono go do szpitala i przyjęto na oddział intensywnej terapii.

Diagnoza wykazała ciężki zamknięty uraz czaszkowo-mózgowy, liczne złamania żeber po obu stronach klatki piersiowej, złamanie obojczyka oraz różne inne obrażenia.

Cała nasza rodzina sprzeciwiała się przeprowadzeniu kraniotomii. Zamiast tego lekarze wykonali tracheotomię, aby ułatwić mu oddychanie i oczyszczanie dróg oddechowych z wydzieliny.

Około dziesięć dni później mojego męża przeniesiono na zwykły oddział szpitalny. Przez cały dzień pozostawał senny, a pokarm w postaci płynnej podawano mu przez sondę wprowadzoną do żołądka.

Chociaż od czasu do czasu na krótko otwierał oczy i wykazywał pewne reakcje czuciowe w dłoniach i stopach, pod żadnym innym względem nie było widać zauważalnej poprawy.

Szpital planował przenieść go z oddziału neurochirurgii na oddział rehabilitacji medycznej, gdzie dzienne koszty wynosiły ponad 3000 juanów za zabiegi rehabilitacyjne, ponad 300 juanów za opiekę pielęgniarską oraz dodatkowo 100 juanów dziennie za opiekę opiekuna.

Nie byliśmy w stanie ponieść tak wysokich kosztów, dlatego zgodziliśmy się przenieść męża na oddział rehabilitacji medycznej w mniejszym szpitalu położniczo-ginekologicznym i pediatrycznym. Chociaż nie zapewniano tam żadnych zabiegów rehabilitacyjnych, dzienne koszty leków nadal były bardzo wysokie – ponad 1000 juanów dziennie, nie licząc dodatkowych opłat za opiekę pielęgniarską i opiekuna.

Minął miesiąc, a stan mojego męża pozostawał bez zmian. Przez cały dzień był senny, otrzymywał płynne pożywienie przez sondę wprowadzoną do żołądka, a wydzielinę z dróg oddechowych usuwano przez rurkę tracheotomijną. Nie mógł się poruszać i nie wykazywał żadnych oznak poprawy w zakresie rehabilitacji.

Do tego czasu wydaliśmy już prawie 200 000 juanów – niemal wszystkie nasze oszczędności zgromadzone przez lata uprawiania i sprzedawania warzyw. Mój mąż nie mógł otrzymać żadnego odszkodowania za wypadek, ponieważ podczas przechodzenia przez jezdnię nie skorzystał z przejścia dla pieszych.

Zaczęliśmy pożyczać pieniądze i nie było nas już stać na dalsze utrzymywanie męża w szpitalu. Widząc, że jego stan się nie poprawia, poprosiliśmy o wypisanie go ze szpitala i zabranie do domu.

Lekarz prowadzący odmówił, mówiąc: „Wypisanie go w takim stanie zagrażałoby jego życiu. Poza tym nie macie pojęcia, jak się nim opiekować. Jeśli pozwolimy mu wrócić do domu, nie przeżyje nawet dziesięciu dni”.

Chodziło mu o to, że chociaż mojego męża przeniesiono już na zwykły oddział, jego stan nadal był tak poważny, że w każdej chwili mógł umrzeć.

Moja córka powiedziała do mnie: „Mamo, zabierzmy tatę do domu. Możesz mu pomóc i dać mu szansę”.

Pomyślałam: Jestem praktykującą Dafa, ale członkowie mojej rodziny, krewni i przyjaciele są zwykłymi ludźmi. Jeśli zabiorę męża do domu, nie będą mnie wspierać ani rozumieć, dlaczego tak postąpiłam, a nawet mogą nabrać błędnych wyobrażeń na temat Dafa. Jednak skoro moja córka poprosiła mnie teraz, abym zabrała jej tatę do domu, może to okazać się dobrą rzeczą i dać mojemu mężowi kolejną szansę. Dlatego zgodziłam się na jej propozycję.

Mój mąż powrócił znad krawędzi śmierci

Pomimo zdecydowanego sprzeciwu lekarzy zabraliśmy mojego męża do domu. Był już bardzo wychudzony i nadal pozostawał nieprzytomny, a oddychanie i odżywianie odbywały się za pomocą rurek.

Trzy tygodnie później, kiedy udałam się do szpitala po receptę na leki przeciwpadaczkowe, lekarz zapytał: „Gdzie teraz znajduje się pacjent? Czy jego stan choć trochę się poprawił?”.

„Teraz czuje się bardzo dobrze” – odpowiedziałam. Lekarz był bardzo zaskoczony, słysząc te słowa.

„Czy powiedziała pani, że teraz czuje się dobrze? To cud! Kto wyjął sondę wprowadzoną do jego żołądka?”.

„Sam ją wyjął” – odpowiedziałam.

Następnie zapytał mnie: „Gdzie usunięto mu rurkę tracheotomijną?”.

„To ja ją usunęłam” – odpowiedziałam lekarzowi.

„To pani ją usunęła? To naprawdę cud! Jak on się teraz czuje?” – zapytał ponownie lekarz, wyraźnie podekscytowany.

„Teraz potrafi już samodzielnie jeść i korzystać z toalety bez żadnej pomocy” – powiedziałam.

„Cud!” – wykrzyknął z przejęciem lekarz. Inne pielęgniarki znajdujące się w pobliżu, które znały przypadek mojego męża, potwierdziły: „Tak, to naprawdę cud!”.

Boska moc Dafa

Mój mąż, o którym lekarze przewidywali, że umrze w ciągu dziesięciu dni od powrotu do domu, w cudowny sposób wyzdrowiał dzięki boskiej mocy Dafa i jego niezwykłości, które się zamanifestowały, gdy poprzez kultywację opartą na Fa porzuciłam swoje egoistyczne przywiązania.

Kultywowanie siebie w obliczu prób i cierpień

Początkowo byłam całkowicie zszokowana i przytłoczona niepokojem oraz zmartwieniem, gdy dowiedziałam się o poważnym wypadku mojego męża. Wtedy przypomniałam sobie słowa Mistrza z książki Zhuan Falun:

„Czy twoje serce zostanie poruszone, gdy twoich przyjaciół i krewnych spotka nieszczęście? Czy będziesz umiał spojrzeć na to z właściwej perspektywy? Właśnie tak trudno jest być praktykującym gong!” (Wykład ósmy, Zhuan Falun)

Uspokoiłam się i pomyślałam: Mój mąż powinien wyzdrowieć, jeśli będziemy postępować zgodnie z planem leczenia ustalonym przez szpital. Nadmierne zamartwianie się wynikałoby jedynie z przywiązania emocjonalnego. W tej chwili czas przeznaczony na ratowanie ludzi jest niezwykle cenny. Jeśli stare siły wykorzystają wypadek mojego męża, aby zakłócić mój czas i wysiłki w pomaganiu Mistrzowi w ratowaniu czujących istot, z pewnością się temu sprzeciwię i nie zaakceptuję tego.

Moja córka wzięła urlop w pracy i przyjechała, aby mi pomóc. To ona spędzała najwięcej czasu, opiekując się tatą w szpitalu. Dlatego po przeniesieniu mojego męża na zwykły oddział miałam codziennie trochę czasu, aby wyjaśniać prawdę dla ludzi i pomagać im występować z organizacji KPCh, zanim udawałam się do szpitala, żeby odwiedzić męża. Czasami zostawałam również w domu, aby nakarmić owce i kury albo dokończyć prace gospodarskie, których mój mąż nie zdążył wykonać.

Za każdym razem, gdy szłam odwiedzić męża razem z moją drugą szwagierką (również praktykującą Dafa), recytowałyśmy mu nauki Fa i wysyłałyśmy prawe myśli, aby usunąć z innych wymiarów złe zakłócenia, które próbowały wykorzystać trudną sytuację w mojej rodzinie, by powstrzymać mnie przed ratowaniem czujących istot.

Kultywowanie życzliwości i współczucia

Po tygodniu opieki nad tatą w domu moja córka wróciła do pracy, więc przejęłam wszystkie obowiązki związane z opieką nad mężem. Obejmowały one przygotowywanie płynnego pożywienia, karmienie go przez sondę wprowadzoną do żołądka, usuwanie wydzieliny z dróg oddechowych, wymienianie worków na mocz, obracanie go na bok, aby zapobiec odleżynom, mycie jego ciała i wiele innych czynności.

Mój mąż często odrywał worki na mocz, przez co moczył łóżko. Za każdym razem, gdy zakładałam nowy worek, on ponownie go odrywał. Czasami musiałam zmieniać pościel nawet cztery razy dziennie.

Ilekroć próbowałam go przesunąć, aby zmienić pościel, zwykle z wysiłku brakowało mi tchu. Czasami załatwiał się również do łóżka, a następnie brał własne odchody i rozmazywał je po całym ciele i dłoniach, a nawet po twarzy. Był brudny i wydzielał okropny zapach, a doprowadzanie go do czystości było zarówno wyczerpujące, jak i frustrujące.

Poprosiliśmy o pomoc opiekunkę domową, ale gdy tylko zorientowała się, jak dużej pomocy wymaga mój mąż, natychmiast odeszła.

Moja córka nie wydawała się mieć większych trudności podczas opiekowania się tatą, ale moja sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Miałam wrażenie, jakby wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie, aby mnie dręczyć, i bardzo trudno było mi to znieść.

Byłam wyczerpana przez cały dzień, cierpiałam z powodu bólu w dolnej części pleców i dolegliwości bólowych w całym ciele. Ledwo mogłam ustać na nogach. Ponadto musiałam karmić pozostałe zwierzęta gospodarskie, które wciąż mieliśmy w domu.

Czułam się wyczerpana, sfrustrowana, zaniepokojona, rozgniewana i pełna żalu, a w moim sercu narastała nienawiść. Czasami naprawdę miałam ochotę porządnie obić mojego męża. Właśnie wtedy, gdy odzywała się we mnie demoniczna natura, uświadamiałam sobie, że coś jest nie tak z moim stanem umysłu, i mówiłam sobie: „Tak nie powinna postępować osoba kultywująca Dafa”.

Mistrz powiedział w wykładzie „Nauczanie Fa i odpowiedzi na pytania w Guangzhou”:

„Wszystko ma swoje karmiczne związki przyczynowe i nie zdarza się przez przypadek. Kiedy coś nie jest dla ciebie zaaranżowane, to nie przydarzy ci się. Co takie rzeczy miałyby mieć wspólnego z twoją kultywacją? Nic, dlatego staramy się ich dla was nie aranżować.”. (Nauczanie Fa i odpowiedzi na pytania w Guangzhou, Wyjaśnienie Fa z Zhuan Falun)

Nauki Mistrza przypomniały mi, że jestem praktykującą Dafa. Zapytałam samą siebie: Jaki związek przyczynowo-skutkowy łączy mnie z trudnościami, z którymi się zmagam? Jaki mają one związek z moją kultywacją? Z jakich przywiązań powinnam zrezygnować?

Zaczęłam patrzeć do wewnątrz i zastanawiać się nad sobą. Uświadomiłam sobie, że żywiłam głęboki żal i urazę. Ilekroć coś nie układało się po mojej myśli, narzekałam i odczuwałam urazę, a te uczucia wywoływały we mnie demoniczną naturę, do tego stopnia, że pojawiła się nawet zła myśl o uderzeniu mojego męża.

Ciągle przypominałam sobie: „Jestem praktykującą Dafa. Nie wolno mi tak postępować”. Pomyślałam: Kiedy wyjaśniałam ludziom prawdę, aby uratować ich przed niebezpieczeństwem zagłady, robiłam to z życzliwością i współczuciem. Czy podczas opiekowania się mężem nie powinnam okazywać mu takiej samej życzliwości i współczucia?

Jako praktykująca Dafa muszę oceniać swoje postępowanie według zasad Fa i w obliczu trudności kultywować siebie w oparciu o Fa.

Pod przewodnictwem Fa zaczęłam odczuwać spokój i wewnętrzną równowagę, a wszystko nagle stało się dla mnie jasne. Przypomniałam sobie również wiele rzeczy, które ceniłam i za które byłam wdzięczna mojemu mężowi.

Chociaż mój mąż z powodu strachu zrezygnował z kultywacji Dafa, przez wszystkie te lata wspierał mnie w mojej kultywacji Dafa.

Ponieważ dwukrotnie udałam się do Pekinu, aby domagać się sprawiedliwości dla Falun Gong, kilkakrotnie byłam bezprawnie zatrzymywana, a także trzykrotnie wysyłana do obozu pracy przymusowej. Podczas każdego zatrzymania władze zmuszały każdego praktykującego Falun Gong do płacenia 20 juanów dziennie na pokrycie kosztów utrzymania. Mój mąż opłacał te wymuszone należności z niewielkich dochodów uzyskiwanych ze sprzedaży uprawianych przez siebie warzyw.

Pewnego dnia w kwietniu 2000 roku, gdy rodzina mojej drugiej szwagierki uczestniczyła w pogrzebie, pilnowałam ich domu. Około godziny 22.00 przyszło trzech miejscowych funkcjonariuszy policji i zapukało do drzwi.

Funkcjonariusze, którzy wcześniej tego wieczoru mocno pili w domu przywódcy wioski, twierdzili, że moja druga szwagierka pojechała do Pekinu, aby złożyć petycję do władz. Zażądali, abym ją sprowadziła, i zagrozili, że jeśli tego nie zrobię, zostanę aresztowana.

Następnie brutalnie wyważyli drzwi i wtargnęli do domu, aby mnie aresztować. Mój mąż przybiegł, gdy tylko dowiedział się o tym, co się stało. Powiedział policjantom: „To niewłaściwe, aby trzech mężczyzn z policji zabierało kobietę o tej porze nocy. Zostawcie to do jutra”.

Jeden z funkcjonariuszy wystąpił naprzód, przycisnął broń do piersi mojego męża i zagroził: „Utrudniasz wykonywanie obowiązków służbowych. Zastrzelę cię!”. Następnie siłą zawlekli mnie na posterunek policji, gdzie byłam bezprawnie przetrzymywana przez 15 dni.

Po zwolnieniu ponownie udałam się do Pekinu, aby złożyć petycję do władz i domagać się sprawiedliwości. Zostałam jednak zatrzymana w drodze powrotnej, siłą odstawiona do rodzinnej miejscowości i bezprawnie przetrzymywana w areszcie przez kilka miesięcy.

Gdy zbliżał się Chiński Nowy Rok, do mojego domu przyszli policjanci, przedstawiciele władz wioski, a także urzędnicy władz gminnych. Skonfiskowali nasz telewizor, wentylatory elektryczne, mikser, a także jedyny kawałek peklowanej wieprzowiny i puszkę smalcu, które moja rodzina zachowała na Chiński Nowy Rok.

Mój mąż błagał ich, aby zostawili nam peklowaną wieprzowinę i puszkę smalcu, wyjaśniając, że były to jedyne rzeczy, które zachowaliśmy na Chiński Nowy Rok. Zignorowali jego prośby i zabrali wszystko, co skonfiskowali. W rezultacie mój mąż i nasza mała córka spędzili smutny pierwszy dzień Chińskiego Nowego Roku, pełni strachu i niepokoju.

Później zostałam bezprawnie skazana na dwa lata pobytu w obozie pracy przymusowej, gdzie poddawano mnie różnego rodzaju torturom za odmowę wyrzeczenia się wiary w Dafa. Zachowałam silne prawe myśli i odmówiłam poddania się „przeobrażeniu” w tym mrocznym miejscu.

Gdy mój mąż i pozostali mieszkańcy wioski usłyszeli o tym, byli głęboko poruszeni moją odwagą i niezłomną postawą.

Kiedy dwa lata później zostałam zwolniona, mój mąż świętował mój powrót, odpalając petardy i przygotowując kilka stołów z jedzeniem i napojami, aby ugościć mieszkańców wioski.

Później podejmowałam się różnych dorywczych prac w mieście, między innymi pracowałam jako sprzątaczka w centrum handlowym, aby opłacić naukę córki. Policja wielokrotnie nękała zarówno mnie, jak i mojego pracodawcę, przez co kilkakrotnie traciłam pracę. Ta trudna sytuacja jeszcze bardziej zwiększała obciążenie finansowe mojego męża.

W tamtym czasie transport w mojej rodzinnej miejscowości nie był zbyt dobrze zorganizowany. Dlatego wynajęłam mieszkanie w pobliskim mieście, co pozwalało mi poświęcać więcej czasu na pomaganie Mistrzowi w ratowaniu czujących istot. Podejmowałam się wszelkich dostępnych prac, takich jak gotowanie, opieka nad dziećmi, opieka nad osobami starszymi i sprzątanie.

W dni targowe jeździłam do różnych gmin, aby wyjaśniać ludziom prawdę i ich ratować, nie szczędząc pieniędzy na podróże. Czasami musiałam trzykrotnie przesiadać się do innego autobusu, aby dotrzeć na miejsce, co kosztowało mnie kilkadziesiąt juanów.

Prowadziłam bardzo skromne życie, a wynajmowane mieszkanie było niemal pozbawione mebli. Wszystkie przedmioty codziennego użytku pochodziły z rzeczy wyrzuconych przez innych ludzi, które udało mi się odzyskać. Kiedy byłam głodna, nie potrafiłam nawet zdobyć się na to, aby wydać pieniądze na miskę makaronu. Mimo to prawie nie miałam pieniędzy, które mogłabym wysyłać do domu.

Podczas prześladowań prowadzonych przez złą KPCh członkowie rodzin praktykujących Dafa również doświadczali ogromnych prób i cierpień. Jednak jak wiele osób naprawdę rozumie cierpienie, które noszą głęboko w sercach?

Nie mam żadnego powodu, aby źle traktować mojego męża. Przez wszystkie te lata, kiedy podejmowałam się dorywczych prac poza domem, okazywał mi wsparcie i zrozumienie. Nie było mu łatwo i powinnam być mu wdzięczna.

Nauki Fa Mistrza pomogły mi przyjmować trudności z pozytywnym nastawieniem i prawymi myślami. Kiedy w moim sercu pojawiły się życzliwość i współczucie, przestałam odczuwać jakąkolwiek urazę czy nienawiść wobec trudności, z którymi się zmagałam. W miarę jak poprawiał się mój xinxing, podnosił się również mój poziom duchowy w kultywacji.

Odrzucenie prześladowań ze strony starych sił

Nagłe próby i cierpienia, gwałtowny wzrost obciążeń finansowych oraz ogromne wyczerpanie fizyczne i emocjonalne sprawiły, że przez pewien czas byłam zupełnie wyczerpana. Nie mogłam znaleźć ani czasu, ani sił na studiowanie Fa i byłam w stanie przeczytać zaledwie kilka stron Zhuan Falun dziennie, nie mówiąc już o wychodzeniu z domu, aby ratować ludzi.

Uświadomiłam sobie, że mój stan umysłu nie jest właściwy, i przypomniałam sobie nauki Fa Mistrza:

„Stare siły przygotowały dla wszystkich uczniów Dafa zestaw swoich rzeczy, więc jeżeli uczeń Dafa nie postępuje według wymagań Mistrza, z pewnością podąża aranżacją starych sił”. (Bądźcie świadomi; Istota Dalszych Postępów III)

„Oczywiście, nie uznajemy żadnej z rzeczy zaaranżowanych przez stare siły - ja jako wasz Mistrz nie uznaję ich i oczywiście uczniowie Dafa również ich nie uznają”. (Nauczanie Fa na konferencji w Chicago w 2004 roku, Nauczanie Fa na konferencjach IV)

Pomyślałam: Mój mąż, leżąc przez cały czas w łóżku, nie miał jasności umysłu i nie sprawiał mi tych wszystkich problemów celowo. Tak naprawdę był bardzo godny współczucia. To stare siły stojące za nim stworzyły wszystkie te trudności, aby jeszcze bardziej pogłębić próby i cierpienia. Stare siły prześladowały nie tylko mojego męża, ale również mnie, wyczerpując mój czas, energię i środki finansowe, aby powstrzymać mnie przed wychodzeniem z domu i ratowaniem ludzi.

Absolutnie odmawiam uznania ich aranżacji i całkowicie je odrzucam. Jestem pod opieką mojego Mistrza. Stare siły nie mają prawa mi przeszkadzać.

Kierując się naukami Mistrza, zaczęłam traktować mojego męża z życzliwością i współczuciem. Jednocześnie częściej wysyłałam prawe myśli, aby usunąć złe duchy i zgniłe demony znajdujące się za moim mężem.

Kiedy skorygowałam samą siebie i zaczęłam postępować właściwie, kierując się nowym zrozumieniem zasad Fa, w mojej rodzinie nastąpiła wspaniała i niezwykła zmiana.

Usunięcie sondy z żołądka i rurki z dróg oddechowych

Pewnego ranka zauważyłam, że mój mąż wyciągnął sondę wprowadzoną do żołądka. Nie wiedziałam, co zrobić z tą długą, ciemną rurką, więc zadzwoniłam do córki. Bardzo się zaniepokoiła, ponieważ aby założyć nową sondę, musielibyśmy zabrać męża do odległego szpitala. Było to dość trudne, gdyż jeden z odcinków drogi prowadzącej z naszej wioski nadal stanowił wyboisty górski szlak, po którym samochody i autobusy nie mogły bezpiecznie jeździć.

Zarówno ja, jak i inni praktykujący zrozumieliśmy, że musi to być wskazówka od Mistrza, że mój mąż nie potrzebuje już tej sondy.

Postanowiłam nie zajmować się zakładaniem nowej sondy i zaczęłam karmić męża łyżką odżywczą kaszką. Robiłam to bardzo ostrożnie, aby się nie zakrztusił. Podczas karmienia recytowałam również słowa: „Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”.

Podczas karmienia mąż zasnął. Delikatnie go obudziłam i kontynuowałam karmienie. W ciągu około pół godziny zjadł prawie pół miseczki kaszki i nie miał żadnych problemów. Od tamtej pory może już normalnie jeść.

Kilka dni później wraz z kilkoma praktykującymi studiowaliśmy Fa z moim mężem. Czytaliśmy Fa, a on po prostu słuchał. Nagle odkaszlnął wewnętrzną kaniulę rurki tracheotomijnej, przez co część rurki wystawała z otworu.

Zrozumieliśmy, że jest to wskazówka od Mistrza, iż nadszedł czas na usunięcie rurki.

Usunęłam więc zarówno kaniulę wewnętrzną, jak i zewnętrzną, zdezynfekowałam okolice otworu tracheotomijnego i zakleiłam go przylepnym opatrunkiem Yunnan Baiyao. Kilka dni później otwór zagoił się samoistnie.

Wcześniej, gdy tylko usłyszałam dobiegający z rurki tracheotomijnej mojego męża świszczący, bulgoczący dźwięk, świadczący o nagromadzeniu się śluzu w drogach oddechowych, natychmiast odsysałam mu wydzielinę. Teraz, po usunięciu rurki tracheotomijnej, przestał kaszleć i wszystko wróciło do normy.

Kiedy lekarz zapytał mnie: „Ale jak mogła pani odważyć się sama usunąć tę rurkę?”, odpowiedziałam: „Nie zastanawiałam się nad tym zbyt wiele, po prostu to zrobiłam”. Prawda jest taka, że w głębi serca wiedziałam, iż Mistrz jest tuż obok nas i otacza nas opieką. Poprosiłam również męża, aby po cichu recytował razem ze mną słowa: „Falun Dafa jest dobre, Prawda-Życzliwość-Cierpliwość są dobre”, aż do pomyślnego usunięcia obu rurek.

Później zachęcałam męża, aby wstał z łóżka, i ostrożnie pomagałam mu usiąść, by mógł słuchać nauk Fa Mistrza. Wkrótce mój mąż, któremu lekarze nie dawali więcej niż dziesięć dni życia, potrafił już samodzielnie wstawać i jeść, a zaledwie nieco ponad dwadzieścia dni po powrocie ze szpitala do domu był już w stanie pracować na polu.

Uwolniłam się również od nieznośnego ciężaru, który dotąd dźwigałam, i ponownie miałam czas oraz siły, aby dobrze wykonywać trzy rzeczy. Dziękuję, Mistrzu!

Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że mój mąż teraz studiuje Fa razem ze mną. Chociaż dopiero zaczyna i ma jeszcze wiele do nadrobienia, ponownie nawiązał swoje przeznaczone więzi z Dafa.

Mój mąż często słucha i ogląda teraz materiały audio i wideo wyjaśniające prawdę o Dafa. Poświęca również więcej czasu na studiowanie Fa.

Obecnie ma prawidłową masę ciała, gładką skórę i zdrową, rumianą cerę. Chociaż niewiele mówi, zawsze wita wszystkich serdecznym uśmiechem.

Teraz codziennie chodzę na targowiska, aby wyjaśniać ludziom prawdę i zachęcać ich do występowania z organizacji KPCh. Mój mąż bez problemu samodzielnie przygotowuje sobie posiłki.

Mój mąż przestał przyjmować leki przeciwpadaczkowe, które miał zażywać do końca życia. Minęły już dwa miesiące i w tym czasie nie miał ani jednego napadu padaczkowego.

Cudowne ocalenie mojego męża po wypadku, który niemal zakończył się śmiercią, nie tylko ukazało boską moc Dafa, ale również ujawniło jego niezwykłość i piękno, będące rezultatem poprawy w kultywacji uczniów Dafa.

Droga, którą wskazało nam Dafa, jest nieskończenie jasna. Dopóki będziemy nieustannie kultywować siebie w oparciu o Fa, zdołamy przejść przez wszystkie próby i sprawdziany, a ostatecznie osiągnąć Doskonałość.

Żaden język na świecie nie jest w stanie wyrazić mojej ogromnej wdzięczności wobec Mistrza. Jestem zdecydowana nadal dobrze wykonywać trzy rzeczy, aby wypełnić moją prehistoryczną przysięgę i okazać się godną miłosiernego zbawienia przez Mistrza.

Dziękuję, Mistrzu!

(Artykuł wybrany do publikacji podczas 23. chińskiej konferencji poświęconej Fa na stronie Minghui.org)

Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 3 listopada 2026 roku