(Minghui.org) Miałam szczęście rozpocząć praktykowanie Falun Dafa w 1997 roku. Mistrz Li (założyciel praktyki) uratował mnie, osobę obciążoną karmą, z morza cierpienia tego świata i poprowadził mnie ścieżką powrotu do mojego prawdziwego „ja” poprzez Falun Dafa. Przez prawie 30 lat mojej kultywacji każdy krok był nierozerwalnie związany z miłosierną opieką Mistrza. Jego głębokie nauki Fa całkowicie odmieniły moje życie.

Na mojej drodze nie brakowało trudności, radości i szczęścia. Z okazji Chińskiej Konferencji Wymiany Doświadczeń w Kultywacji Falun Dafa postanowiłam spisać niektóre ze swoich doświadczeń, aby opowiedzieć Mistrzowi i współpraktykującym o mojej drodze kultywacji.

Przygotowywanie materiałów jest również procesem samodoskonalenia

Od ponad dziesięciu lat przygotowywanie materiałów Dafa jest dla mnie procesem doskonalenia charakteru. Mam wrażenie, jakby każda drukarka, z której korzystałam, przybyła dla Fa, miała własnego ducha i po cichu ze mną współpracowała, pomagając ratować czujące istoty. Przynosiły mi wiele radości i pomagały pozbywać się licznych ludzkich przywiązań.

W pierwszych latach, gdy przygotowywałam materiały, jeśli drukarka przestawała działać prawidłowo, nie szukałam przyczyn w sobie. Zamiast tego obwiniałam drukarkę, uważając, że jest wadliwa i nie nadaje się do użytku. Poprosiłam więc współpraktykującego, aby znalazł kogoś, kto ją naprawi. Kiedy technik ją włączył, drukarka działała bez zarzutu. Jednak gdy ja próbowałam jej używać, nadal nie działała. Kiedy ponownie poprosiłam technika o naprawę, sytuacja się nie zmieniła. Technik, który również był praktykującym, powiedział mi, żebym spojrzała w głąb siebie, i zasugerował, abym więcej studiowała Fa. Zrozumiałam, że muszę pilnie studiować Fa i kultywować siebie zgodnie z Dafa.

Od tamtej pory, ilekroć urządzenie przestaje działać prawidłowo, najpierw szukam przyczyn w sobie. Gdy tylko rozpoznam swoje problemy, urządzenie natychmiast zaczyna działać.

Kiedy nie potrafiłam utrzymać odpowiedniego xinxing, drukarka zacinała papier i pojawiały się inne problemy. W takich sytuacjach przyglądałam się sobie, aby sprawdzić, jakie przywiązania pozwoliły starym siłom wykorzystać tę sytuację. Byłam zszokowana tym, co odkryłam. Okazało się, że miałam negatywne myśli, które wynikały wyłącznie z ludzkiego sposobu rozumowania i dotyczyły tego, jak źle traktowali mnie inni. Lata trudności i cierpienia sprawiły, że odczuwałam urazę. Stare siły w innych wymiarach widziały to bardzo wyraźnie. Jak mogłyby nie wykorzystać tej sytuacji? Doskonale wiedziały, co dzieje się w moim umyśle. Myślałam jak zwykły człowiek, a nie jak uczennica Dafa, czym stare siły gardziły. Najważniejsze jest to, że stare siły chcą uniemożliwić praktykującym osiągnięcie oświecenia. Wykorzystują nasze słabości i używają ich, aby ściągnąć nas w dół, ostatecznie realizując swój nikczemny cel, jakim jest zniszczenie nas.

Przejrzałam plany i prześladowania ze strony starych sił. Podczas przygotowywania materiałów ciężko pracowałam nad skorygowaniem siebie i swoich problemów.

Niedawno przeszłam kolejną poważną próbę xinxing. Moja sąsiadka Fang mieszka bardzo blisko mnie i widujemy się codziennie. Jest w moim wieku, znam ją od dziesięcioleci. Ma okropny temperament i jest niezwykle skąpa. Gdziekolwiek się pojawi, zabiera rzeczy, które wpadną jej w oko. Kiedy się z nią rozmawia, zawsze mówi coś przykrego, a w jej oczach nie ma ani jednej dobrej osoby. Dlatego starałam się trzymać od niej z daleka.

Mąż Fang choruje. Często przebywał w szpitalu i nie był w stanie pracować. Od czasu do czasu prosili mojego męża o pomoc w pracach domowych. Było mi żal tej rodziny, więc nie odmawiałam. Mój mąż ma motocykl, którym Fang jeździła z nim na targ. W głębi duszy odczuwałam z tego powodu urazę.

W tym roku Fang często przychodziła do naszego domu, chcąc zabrać wszystko, co jej się spodobało. Nie zwracałam na nią większej uwagi. Mojemu mężowi nie podobało się jej zachowanie, ale nie chciał wdawać się z nią w konflikt. Pewnego ranka, około szóstej, Fang przyszła i poprosiła mojego męża, żeby zawiózł ją na targ. Powiedziałam: „Jest jeszcze za wcześnie. Nie jedliśmy śniadania”. Fang odparła, że musi pojechać wcześniej, żeby zdążyć wrócić i pograć w mahjong. Mój mąż natychmiast się ubrał i był gotowy do wyjścia. Powiedziałam: „Najpierw zjedzmy śniadanie”. Mąż odpowiedział, że zje po powrocie. Wsiadł na motocykl i zawiózł ją na targ.

Kiedyś nie potrafiłam wybaczać, ale bardzo się zmieniłam. Mimo to nadal odczuwałam urazę z powodu tej niespodziewanej ingerencji w moje życie. Miałam żal do męża, że jest zbyt uległy i ślepo podporządkowuje się osobie pozbawionej manier. Czułam też urazę do tej kłótliwej sąsiadki, która nie tylko znęcała się nad osobami niepraktykującymi, ale także nad kobietami praktykującymi Falun Dafa w naszej wiosce. Kiedy w jej rodzinie odbywało się wesele, rodzina praktykującej Aiyin nie wręczyła prezentu. Fang nieustannie robiła im z tego powodu wyrzuty, aż w końcu Aiyin dała im prezent. Inna praktykująca, Beishan, nie zrobiła Fang nic złego, a mimo to Fang żywiła do niej urazę i posunęła się nawet do kłótni z nią w jej własnym domu. Kiedy praktykującej Jing przypadkowo wypadły pieniądze, Fang podniosła je i ukryła. Później kilkakrotnie przychodziła do domu Jing, prosząc jej męża, aby zawiózł ją na targ. Niektórzy praktykujący mówili, że Fang wykorzystuje dobroć praktykujących. Ja uważałam, że to wszystko dlatego, że my, praktykujący, zbytnio ją rozpieszczaliśmy.

Kiedy skończyłam przygotowywać śniadanie, uspokoiłam się i zaczęłam się nad tym zastanawiać. Czy jej ingerencja w moje życie była przypadkowa? Oczywiście, że nie. Jak istota boska mogłaby gniewać się na człowieka? Jeśli my, praktykujący, chcemy się doskonalić i powrócić do świata boskiego, nie powinniśmy gniewać się na nikogo. Czyż nie upadłam właśnie do ludzkiego poziomu z powodu własnego gniewu? Gdy tylko pojawiła się ta myśl, nagromadzona we mnie złość natychmiast zniknęła.

Godzinę później mój mąż wrócił w doskonałym humorze, przynosząc dużego arbuza. Zjedliśmy razem śniadanie w spokoju. Po śniadaniu moje przywiązania ponownie dały o sobie znać i nie mogłam się powstrzymać, by znów nie wspomnieć mężowi o Fang i nie powiedzieć kilku przykrych słów na jej temat.

Następnego dnia, podczas przygotowywania materiałów, przypadkowo dwukrotnie dotknęłam przewodu łączącego drukarkę z komputerem, powodując za każdym razem zwarcie. W rezultacie dwie kartki papieru nie nadawały się już do użytku. Następnie liczba drukowanych stron automatycznie wzrosła, przez co powstało osiem dodatkowych egzemplarzy Minghui Weekly i osiem dodatkowych egzemplarzy „Życzymy ci pokoju”, ponieważ przygotowywane przez nas materiały były drukowane w układzie dwóch stron na jednej kartce.

Przez wiele lat żywiłam do Fang urazę, miałam nastawienie rywalizacyjne i skrywaną głęboko pogardę. Za każdym razem, gdy miałam z nią kontakt, odczuwałam niechęć. Czy Mistrz nie wiedział o moich myślach? Dlaczego ingerowała w moje życie? Zrozumiałam, że Mistrz zaaranżował tę sytuację, aby ujawnić moją demoniczną naturę, pomóc mi odnaleźć i wyeliminować przywiązania, wyprowadzić mnie ze świata zwykłych ludzi i wznieść mój charakter.

Z innej perspektywy Fang jest zwykłą osobą, która ma złą opinię w wiosce, dlatego nikt nie chce przebywać w jej pobliżu. Ma ponad 70 lat, jej mąż jest chory, a syna nie ma w pobliżu. Kiedy potrzebuje pomocy, może zwrócić się jedynie do osób mieszkających najbliżej niej. Jesteśmy jej sąsiadami. Mój mąż jest dobrym człowiekiem i zawsze chętnie pomaga innym – powinnam być dumna, że mam tak dobrego męża. Poczułam też wobec niej życzliwość – czyż praktykujący nie powinni kierować się życzliwością? Czego uczyłam się przez połowę życia, kultywując w Dafa? Czyż nie powinnam okazywać innym życzliwości?

W końcu moje zrozumienie się pogłębiło i poczułam, jakby spadł mi z serca wielki ciężar. Wszystko wokół wydawało mi się piękne i przyjemne dla oka. W kolejnych dniach, ilekroć Fang napotykała trudności i prosiła mojego męża o pomoc, z całego serca ją w tym wspierałam. Pewnego dnia Fang powiedziała mi szczerze: „Jesteś osobą o dobrym sercu”.

Doskonalenie się poprzez pisanie

Zanim zaczęłam praktykować Falun Dafa, interesowałam się literaturą i napisałam kilka tekstów, co stworzyło podstawy do rozwijania umiejętności pisarskich po rozpoczęciu praktyki.

Wiosną 2002 roku napisałam list w celu wyjaśnienia prawdy, ale władze Komunistycznej Partii Chin (KPCh) fałszywie mnie oskarżyły i prześladowały. W obliczu prześladowań zostałam zmuszona do opuszczenia domu i stałam się bezdomna. Pod koniec roku inny praktykujący pomógł mi wrócić w rodzinne strony. Życzliwy praktykujący wynajął dla mnie dom, abym mogła pomagać w lokalnych działaniach związanych z rektyfikacją Fa.

Wkrótce po tym, jak pewnego wieczoru się zadomowiłam, obudziła mnie ze snu głośna muzyka. Poczułam, jak całe moje ciało unosi się w powietrze i płynie ku niebiańskiej krainie. Zobaczyłam niezliczone osoby zgromadzone razem. W samym środku tego rozległego morza ludzi znajdował się wielki, wspaniały tron lotosowy, który obracał się wokół zgromadzonego tłumu. Pomyślałam, że te istoty czekają na powrót swojego pana lub króla. Istoty zgromadzone wokół tronu lotosowego wpatrywały się jasnym wzrokiem w pusty tron, a ich oczy wyrażały bezgraniczną niecierpliwość i tęsknotę. Ich spojrzenia pełne były oczekiwania, a wyraz twarzy świadczył o całkowitym skupieniu.

Opowiedziałam pewnej praktykującej o tym, co zobaczyłam. Zachęciła mnie, abym to opisała i przesłała tekst do Minghui.org. Po opublikowaniu artykułu wywarł on duży wpływ na lokalnych praktykujących. Od tamtej pory zaczęłam pisać artykuły dla współpraktykujących i przesyłać je do Minghui.org.

Pozbywanie się przywiązania do sławy

W 2008 roku, dzięki wielkiej pomocy współpraktykujących, założyłam w swoim domu niewielki punkt przygotowywania materiałów. Praktykujący posiadający umiejętności techniczne pokazali mi, jak pisać na komputerze, formatować teksty i wysyłać rękopisy. Dzięki temu mogłam pisać artykuły bezpośrednio na komputerze i przesyłać je do Minghui.org.

Po ogłoszeniu w 2016 roku naboru artykułów na Dzień Falun Dafa i Chińską Konferencję Wymiany Doświadczeń w kultywacji Falun Dafa pewna praktykująca poprosiła mnie o pomoc w napisaniu artykułu na te konferencje. Po opublikowaniu jej artykułu w internecie inni praktykujący poczuli się bardzo zachęceni i wszyscy zaczęli prosić mnie o pomoc w napisaniu swoich tekstów na kolejną konferencję. Niektórzy nazywali mnie nawet „cudowną pisarką”. Na pozór zachowywałam pokorę, ale w głębi duszy byłam zachwycona. Dwóch praktykujących koordynatorów kilkakrotnie mi przypominało: „Proszę, nie przywiązuj się do sławy”.

Byłam świadoma „sławy” i wiedziałam, że nie jest dobra oraz że jest przywiązaniem, którego osoby kultywujące powinny się pozbyć. Jednak pochwały współpraktykujących sprawiły, że to przywiązanie ponownie się ujawniło, a ja poczułam dumę z siebie. Kiedy spotykałam się z praktykującymi, ktoś pytał: „Czy ten artykuł w Minghui Weekly jest twój? To oczywiste, że twój – jest naprawdę dobrze napisany”. Starałam się za wszelką cenę powstrzymać podekscytowanie, ale byłam w siódmym niebie. Nie zdawałam sobie sprawy, że rozwinęła się we mnie nadgorliwość – kolejne przywiązanie. Wielu praktykujących prosiło mnie o napisanie ich historii, a niektórzy ustawiali się nawet w kolejce, abym napisała teksty za nich. Oczywiście przyjmowałam każdą prośbę i przez miesiąc byłam niezwykle zajęta. Jednak niewiele z przesłanych przeze mnie artykułów zostało przyjętych. W rezultacie zamiast wnosić wkład w pracę Minghui.org, sprawiałam więcej kłopotów praktykującym pracującym dla Minghui. Było mi z tego powodu przykro.

Przyjrzałam się sobie, aby sprawdzić, jakie przywiązanie się we mnie rozwinęło. Moje przywiązanie do pisania wynikało z pragnienia, aby publikowano więcej moich artykułów, dzięki czemu mogłabym wyróżniać się wśród współpraktykujących – było to silne pragnienie sławy. Dopiero gdy zeszłam na tę niewłaściwą drogę, zrozumiałam głębokie znaczenie słów Mistrza:

„[…] postrzeganie ma swoje źródło w umyśle”. (Nauczanie Fa podczas spotkania Epoch Times, Nauczanie Fa na konferencjach X)

Pozbywanie się pragnienia osobistych korzyści i ambicji przypisywania sobie dodatkowych zasług

Rok temu przesyłałam swoje artykuły do kilku stron internetowych, w tym do Minghui.org oraz innych stron prowadzonych przez praktykujących Falun Dafa. Niektóre z nich zostały opublikowane na obu stronach. Dlaczego tak robiłam? Wynikało to z silnego pragnienia publikowania swoich tekstów. Myślałam, że jeśli jeden serwis nie opublikuje artykułu, być może zrobi to inny, dzięki czemu mój wysiłek nie pójdzie na marne i osiągnę zamierzony cel. Ostatecznie nadal wynikało to z egoizmu.

W zeszłym roku Minghui.org opublikowało artykuł dotyczący problemu „przesyłania tego samego artykułu do wielu czasopism”. Byłam zaskoczona i zrozumiałam, że postępowałam niewłaściwie. Z punktu widzenia zwykłego człowieka „przesyłanie tego samego artykułu do wielu czasopism” jest brakiem poszanowania praw autorskich innych osób. Z punktu widzenia kultywacji jest to pragnienie, którego osoby kultywujące nie powinny mieć, a także przywiązanie do sławy.

Przez ostatni rok bardzo pilnowałam się w tej kwestii. Ilekroć kończę przygotowywać szkic artykułu i pojawia się we mnie pragnienie zdobycia uznania, natychmiast je dostrzegam i powstrzymuję. Jestem praktykującą Dafa, dlatego muszę szanować prawa autorskie współpraktykujących publikujących na stronach internetowych Dafa i brać pod uwagę innych praktykujących. Muszę pozbyć się egoizmu. Jako osoby kultywujące zyskujemy życie w nowym wszechświecie, dlatego powinniśmy rozumieć, że bezinteresowność jest standardem nowego wszechświata. Zanim zacznę pisać, najpierw decyduję, na jakiej stronie opublikuję artykuł, a następnie przesyłam go tylko do tego jednego serwisu.

W tym roku odkryłam kolejne przywiązanie. Przez ponad 20 lat wykorzystywania pisania do potwierdzania Fa często uważałam się za świetną pisarkę, ponieważ napisałam tak wiele artykułów. Czyż nie przypisywałam sobie w ten sposób dodatkowych zasług, podczas gdy to Mistrz tak bardzo mi pomagał? Zanim zaczęłam praktykować, interesowałam się literaturą. Czyż nie zostało to zaaranżowane przez Mistrza już dawno temu? Czyż Mistrz nie opiekuje się każdym praktykującym Dafa przez wszystkie nasze wcielenia? Dlaczego zaczęłam przesyłać artykuły do Minghui.org? Stało się tak dlatego, że tamtego roku moja świadomość główna opuściła moje ciało i udała się do innego wymiaru. Zobaczyłam wspaniałą scenę, w której te istoty z wielką tęsknotą oczekiwały na powrót swojego Pana. Właśnie wtedy zaczęłam pisać i przesyłać artykuły. Można powiedzieć, że to Mistrz poprowadził mnie do Minghui.org.

Kiedyś, jako zwykły człowiek, musiałam mocno wytężać umysł i wkładać wiele wysiłku w napisanie czegoś, co nadawałoby się do publikacji. Po rozpoczęciu praktykowania Falun Dafa z każdym rokiem pisałam coraz swobodniej. Gdy tylko miałam już pomysł na artykuł, słowa same płynęły. Mistrz wyraźnie otworzył moją mądrość i podarował mi boskie pióro, umożliwiając mi kultywowanie w tej czystej krainie Dafa. Czym miałabym się szczycić? Cóż mogłabym zrobić bez Mistrza? Nic. Chciałabym również wyrazić szczerą wdzięczność redaktorom Minghui za ich ciężką pracę nad materiałami, które im przesyłałam.

Radość z tego, że ludzie zostają ocaleni

Odkąd zaczęłam osobiście wyjaśniać ludziom prawdę, zawsze zabieram ze sobą materiały Dafa, aby rozdawać je podczas wyjść z domu. Wyjaśniam również fakty dotyczące prześladowań sprzedawcom, którzy przyjeżdżają do naszej wioski, aby handlować swoimi towarami.

Pewien uśmiechnięty młody mężczyzna często przyjeżdżał do wioski, aby sprzedawać zboże i olej. Dwadzieścia lat temu poznał prawdę o Dafa i wystąpił z Młodych Pionierów. Przez ostatnie 20 lat zawsze przyjmował ode mnie materiały wyjaśniające prawdę i za każdym razem z uśmiechem mi dziękował. Widać, że naprawdę rozumie dobroć Falun Dafa, a on i jego rodzina zostali pobłogosławieni.

Z biegiem lat młody mężczyzna sprzedał niewielki rodzinny sklep spożywczy, kupił duży dom i otworzył przestronny, dobrze zorganizowany sklep, jeden z najlepszych w miasteczku. Jego rodzina sprzedaje nie tylko zboże i olej, ale także żywność i artykuły codziennego użytku, a ponadto paszę dla drobiu i zwierząt gospodarskich (dostarczając ją ciężarówką bezpośrednio do gospodarstw rolników). Osiągają imponujące wyniki sprzedaży. W dni targowe w ich sklepie zawsze panuje duży ruch, a klienci nieustannie przychodzą i odchodzą. On i jego żona są tak zajęci, że zatrudnili czterech lub pięciu krewnych do pomocy przy sprzedaży. Każdego Nowego Roku Chińskiego mężczyzna sprzedaje również różnego rodzaju petardy. Ich dom stał się już za mały, dlatego musieli wynająć dodatkowe pomieszczenie.

Właściciel sklepu mięsnego za pierwszym razem niechętnie przyjął ode mnie materiały. Kiedy wyjaśniłam mu prawdę, zrozumiał i od tej pory przyjmował wszystko, co mu dawałam. Przekazałam jego żonie kilka wykładów Mistrza, między innymi Jak powstała ludzkość, które zawsze zachowywała. Żona właściciela jest bardzo życzliwą osobą. Za każdym razem, gdy odwiedzam ich sklep, traktuje mnie uprzejmie, a nawet obdarowuje prezentami. Kalendarze Minghui wyjaśniające prawdę, które co roku im przekazuję, umieszcza na swoim biurku w sklepie, aby więcej osób mogło je zobaczyć. Ta rodzina również została pobłogosławiona, ponieważ rozumie prawdę i życzliwie traktuje praktykujących Dafa. Kilka lat temu mogli sprzedawać jedną świnię dziennie. W ostatnich latach często przekazywałam im banknoty z nadrukowanymi przesłaniami Dafa i ich interesy naprawdę rozkwitły. Przez lata ich mięso cieszyło się największą popularnością i było najczęściej kupowane w całym miasteczku. Obecnie sprzedają trzy lub cztery świnie dziennie, a w święta pięć lub sześć, a czasami nawet siedem!

Zrozumieli, że ich pomyślność wynika z Falun Dafa. W zeszłym roku poszłam do nich, aby przekazać im banknoty z nadrukowanymi przesłaniami Dafa. W sklepie panował tak duży tłok, że musiałam czekać na zewnątrz. Widziałam, jak ludzie pospiesznie kupowali mięso, właściciel je kroił, a jego żona przyjmowała zapłatę. Wydawali klientom resztę z banknotów, które im przyniosłam, i dwie całe sterty szybko zniknęły. Kiedy w końcu zrobiło się spokojniej, żona właściciela wskazała na wszystkie banknoty znajdujące się w szufladzie i powiedziała mi: „Te wszystkie pieniądze są dzięki tobie”.

Kiedy przychodziłam do ich sklepu kupić mięso, właściciel zawsze udzielał mi zniżki, jego żona dorzucała mi coś gratis, a czasami sprzedawali mi żeberka po obniżonej cenie. Było mi z tego powodu naprawdę niezręcznie, więc podarowałam im trochę orzeszków ziemnych, będących lokalnym specjałem z moich rodzinnych stron, i zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi.

Trzydzieści lat temu strasznie cierpiałam z powodu różnych dolegliwości. Trzydzieści lat później z radością korzystam z błogosławieństw Falun Dafa. Mistrz dał mi tak wiele, a ja zrobiłam tak niewiele. W tym bardzo ograniczonym czasie, gdy rektyfikacja Fa wkracza w końcowy etap, muszę dołożyć wszelkich starań, aby nadrobić dystans dzielący mnie od współpraktykujących.

Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 29 października 2026 roku