(Minghui.org)

Pozdrowienia dla Mistrza}! Pozdrowienia dla współpraktykujących!

Jestem zaszczycona, że mogę uczestniczyć w corocznym chińskim Fahui organizowanym przez Minghui.org. Chciałabym podzielić się z innymi praktykującymi niektórymi moimi doświadczeniami z kultywacji.

Mistrz powiedział:

„[…] gdy ludzkie myślenie zyskuje przewagę, osoba zmierza w kierunku człowieczeństwa; natomiast, gdy boskie myślenie i prawe myśli osoby zyskują przewagę, wtedy kieruje się ona ku boskości”. (Wykład Fa w San Francisco)

Rozumiem, że na ścieżce kultywacji nieustannie dokonujemy wyboru między myśleniem ludzkim a myśleniem boskim.

Jeśli dobrze studiowałam {{Fa, byłam stosunkowo sumienna i utrzymywałam silne prawe myśli, łatwiej mi jest pozwolić, by myślenie boskie mnie prowadziło, gdy nagle napotykam konflikty i próby. W przeciwnym razie moje myśli łatwo zbaczają z Fa i kierowana przez myślenie ludzkie robię rzeczy niezgodne z Fa.

Kultywowanie w obliczu konfliktów rodzinnych

Dom to miejsce, w którym czuję się najbardziej zrelaksowana, a jednak z jakiegoś powodu jest to również miejsce, gdzie rodzi się wiele konfliktów.

Zarówno mój mąż, jak i ja praktykujemy Falun Dafa. Często jednak zdarza mi się używać Fa do osądzania go, zamiast do kultywowania siebie. Kiedy nie potrafiłam bezwarunkowo spojrzeć do wewnątrz i dostrzec własnych niedoskonałości, konflikty tylko się nasilały, przez co nasza rodzina przez długi czas pogrążona była w trudnościach.

Zawsze skupialiśmy się na wzajemnych niedoskonałościach i zachowywaliśmy się zupełnie jak zwykli ludzie. Nie zdając sobie z tego sprawy, podążaliśmy ścieżką wytyczoną przez stare siły i przez długi czas pozostawaliśmy uwięzieni w ludzkim sposobie myślenia.

Wyraźnie czułam, że moje pole energetyczne było przepełnione urazą. Wiedziałam, że to złe, ale trudno mi było się od tego uwolnić. Ten stan trwał dwa lub trzy lata – czegoś takiego nie doświadczyłam nigdy wcześniej w ciągu moich 20 lat kultywacji.

Postanowiłam zmienić swój niewłaściwy stan umysłu, który odbiegał od Fa. Poświęciłam więcej czasu na czytanie książek Dafa, rozpoznawanie moich ludzkich myśli, przywiązań i wyobrażeń oraz korygowanie siebie zgodnie z Fa. Pracowałam nad doskonaleniem siebie zgodnie z zasadami Prawdy, Życzliwości i Cierpliwości, mając nadzieję, że złe rzeczy zamienię w dobre.

Po okresie prawdziwej kultywacji mój umysł stopniowo się uspokoił. Spoglądając wstecz na te konflikty, zdałam sobie sprawę, że były one w rzeczywistości okazjami, które Mistrz zaaranżował, aby pomóc mi poprawić mój xinxing.

Później, ilekroć napotykałam konflikty, najpierw analizowałam siebie, aby sprawdzić, gdzie popełniłam błąd. W ten sposób boskie myśli zyskały przewagę. Oczywiście nie zawsze udawało mi się od razu postąpić właściwie, ale ostatecznie boskie myśli przeważały nad ludzkimi.

Pewnego dnia mój swobodny ton i postawa nieoczekiwanie rozgniewały mojego męża. Podczas posiłku wygłosił wobec mnie gwałtowną tyradę. Zostałam całkowicie zaskoczona. Jednak zmusiłam się do powściągliwości i powiedziałam sobie: „Nieważne, co powie, nie będę mu odpowiadać”.

Udało mi się opanować, ale czułam się głęboko zraniona. Pośpiesznie dokończyłam posiłek i poszłam do łazienki, a łzy spływały mi po twarzy. Po wytarciu ich wróciłam do jadalni.

W tym czasie mój mąż wyszedł już do pracy. Siedząc sama, pomyślałam: „Jak to możliwe, że kilka słów tak bardzo mnie zdenerwowało? To naprawdę straszne”. Gdy tylko ta myśl mi przyszła do głowy, gniew zniknął, a ja poczułam spokój.

Przypomniały mi się słowa Mistrza: „Za jednym razem zyskałeś poczwórnie”. (Wykład czwarty, Zhuan Falun)

Dokładnie! Nie tylko nie powinnam mieć żalu do męża, ale wręcz powinnam mu podziękować, bo dał mi szansę na poprawę mojego xinxing.

Kiedy mąż wrócił z pracy, powiedział: „Jeśli nie możesz tego przeboleć, może powinnaś wyjechać gdzieś na kilka dni”.

Odpowiedziałam: „Pogodziłam się z tym. Nie tylko nie powinnam cię obwiniać, ale wręcz powinnam ci podziękować, ponieważ dałeś mi okazję do poprawy”.

Spojrzał na mnie, jakby próbując ustalić, czy nie mówię sarkastycznie.

Powtórzyłam: „Naprawdę ci dziękuję”.

Właściwie w tamtym momencie nie przeanalizowałam jeszcze dogłębnie przywiązań, które sprawiły, że czułam się tak pokrzywdzona. Dzięki przypomnieniu męża w końcu zdałam sobie sprawę, że lubię słuchać komplementów. Kiedy ktoś mówił coś, co nie zgadzało się z moimi poglądami, czułam się nieswojo i chciałam się kłócić.

Ilekroć czułam się urażona, dawałam upust swojej złości, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. W takich chwilach zupełnie zapominałam, że jestem praktykującą. Mówiłam lekkomyślnie, a nawet używałam złośliwego języka, by zaatakować drugą osobę. Musiałam zgromadzić ogromną ilość karmy. Nawet moje zęby trzonowe po obu stronach zaczęły się chwiać.

Chociaż zmieniłam swoje nastawienie, w głębi serca nadal uważałam, że to ta druga osoba była w błędzie; po prostu przestałam się kłócić. To wciąż nie odpowiadało wymaganiom Dafa.

Pisząc o tym doświadczeniu, czuję prawdziwą wdzięczność wobec mojego męża z głębi serca. Dzięki temu doświadczeniu zdałam sobie sprawę, jak wiele niedoskonałości wciąż we mnie tkwi.

Co się dzieje, gdy dominuje Boskie Myślenie, a ciało znajduje się w niewłaściwym stanie

Chciałabym podzielić się kilkoma moimi doświadczeniami związanymi z radzeniem sobie z fizycznym dyskomfortem. Mistrz powiedział nam, że praktykujący nie chorują. Rozumiem to tak, że objawy, których doświadczamy, są wynikiem eliminowania karmy zgromadzonej przez niezliczone wcielenia. Są to dobre rzeczy. Oczywiście w trakcie tego procesu odczuwam rzeczywisty fizyczny dyskomfort. Jednak kiedy utrzymuję mocne, prawe myśli i nie daję się zwieść iluzjom, objawia się cudowna moc Dafa.

Dwadzieścia lat temu, tuż po czwartej nad ranem, nie mogłam oddać moczu. Miałam spuchnięty i wzdęty brzuch, a twarz stała się wyjątkowo blada. Czułam się okropnie. Ciągle chodziłam do łazienki, ale nic nie wychodziło. Kiedy nie mogłam już dłużej znosić tego dyskomfortu, poszłam do przychodni. Lekarz powiedział: „Coś jest nie tak z twoim pęcherzem”. Jego słowa nagle przywróciły mi rozsądek. Przestałam myśleć jak zwykły człowiek i wyszłam.

Około godziny 15:00, kiedy wraz z rodziną wysyłaliśmy prawe myśli, boska strona mojej istoty nagle stała się potężna. Pomyślałam sobie: „Nie będę traktowała tego ciała, które tak bardzo cierpi, jako siebie samej. Niech cierpi. Skupię się na wysyłaniu prawych myśli”.

W tej chwili poczułam, jakby moje ciało stało się niesamowicie wysokie, a uczucie bólu natychmiast zniknęło. W tym samym momencie zaczęłam oddawać mocz. Pobiegłam do łazienki i od razu poczułam ulgę. Była to prawdziwa walka między dobrem a złem, w której boskie myślenie zatriumfowało nad ludzkim.

Kiedyś przeczytałam artykuł, w którym pewna praktykująca opisywała swoją historię związaną z chwiejnym zębem. Kiedy ząb wypadł, natychmiast włożyła go z powrotem na miejsce, mówiąc mu, żeby mocno się tam zakorzenił. Kiedy ząb wypadł ponownie, znów go włożyła. Po kilkukrotnym powtórzeniu tej czynności ząb w końcu mocno się zakorzenił i już nigdy więcej nie wypadł.

Kilka lat temu moje zęby trzonowe po obu stronach zaczęły się chwiać, co utrudniało mi jedzenie czegokolwiek twardego. Bałam się nawet myć te zęby, bo bolały mnie wtedy dziąsła. Po prostu płukałam usta.

Zajrzałam do wewnątrz siebie i zdałam sobie sprawę, że mam problemy w mojej kultywacji. Nie zwracałam uwagi na to, co mówię, i miałam silne przywiązanie do jedzenia.

Zagłębiłam się w to jeszcze bardziej i zdałam sobie sprawę, że poważne problemy w mojej kultywacji pojawiły się już kilka lat wcześniej. Brak właściwego doskonalenia się prowadził do ciągłych konfliktów w mojej rodzinie. Mój umysł był przepełniony myślami o wadach innych ludzi, zamiast analizować własne niedoskonałości. Ilekroć pojawiały się konflikty, odpowiadałam najostrzejszymi słowami. Kiedy ktoś zachowywał się w sposób niezgodny z moimi poglądami, dawałam upust gniewowi, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. To raniło obie strony i powodowało, że gromadziłam karmę.

Co więcej, często plotkowałam o innych za ich plecami. Były to poważne odstępstwa od Fa.

Zdałam sobie sprawę, że moje problemy z zębami były odzwierciedleniem tych niedociągnięć w mojej kultywacji.

Po rozpoznaniu swoich niedociągnięć postanowiłam się zmienić i właściwie kultywować.

Jednocześnie powiedziałam do moich chwiejnych zębów: „Wszyscy musimy aktywnie przyswajać Fa zgodnie z zasadami Prawdy, Życzliwości i Cierpliwości. Pracujmy razem. Moje zęby staną się mocne, a dziąsła się zagoją”.

Po pewnym czasie wszystkie moje ruchome zęby trzonowe, z wyjątkiem jednego, stały się mocne i mogłam znów normalnie jeść.

Mistrz dał nam cenne narzędzie, jakim jest spojrzenie do wewnątrz. W obliczu trudności musimy najpierw zbadać samych siebie, aby sprawdzić, czy mamy jakieś niedociągnięcia, i niezwłocznie je skorygować. Kiedy moje myśli są zgodne z wymaganiami Fa, boskie myślenie przejmuje inicjatywę, a ja robię kolejny krok naprzód na ścieżce ku boskości.

Ponadto, gdy odczuwam fizyczny dyskomfort, powinnam stawiać sobie wysokie wymagania i podchodzić do trudności z boską, a nie ludzką perspektywą. To często pomaga mi rozpoznać, co powinnam zrobić.

To są moje ograniczone spostrzeżenia. Proszę o wskazanie wszelkich nieścisłości niezgodnych z Fa.

Dziękuję, Mistrzu! Dziękuję, współpraktykujący!

(Artykuł wybrany do publikacji podczas 23. chińskiej konferencji poświęconej Fa na stronie Minghui.org)

Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.Minghui.org dnia 27 października 2026 roku