(Clearwisdom.net) Mój mąż i ja mieliśmy to szczęście, że mogliśmy uczestniczyć w wykładach Fa prowadzonych przez Mistrza, które odbyły się w Zhengzhou 11 czerwca 1994 r. Ośmiodniowy cykl zajęć obejmował dziesięć wykładów, a my mieliśmy szczęście siedzieć w pierwszym rzędzie, naprzeciwko podium.
Pewnego popołudnia, gdy Mistrz nauczał Fa, nagle zerwał się silny, porywisty wiatr, a my usłyszeliśmy głośny łomot deszczu i gradu uderzającego o dach. Wokół rozbłyskiwały błyskawice i rozlegały się grzmoty. Dach nad miejscem, w którym siedzieliśmy, przeciekał. Deszcz zaczął lać się strumieniami, a światła zgasły. Siedziałam w pełnym skupieniu, całą uwagę koncentrując na Mistrzu. Usłyszałam, jak zapytał: „Kto tam jest?”. Zobaczyłam, że Mistrz lekko przymknął oczy, a jego dłonie, zwrócone wnętrzem ku górze, były równo uniesione przed klatką piersiową.
Natychmiast ujrzałam strumień delikatnego, niebieskawobiałego światła emanującego z dłoni Mistrza w kierunku sufitu. Szturchnęłam męża i powiedziałam mu, aby szybko spojrzał na dłonie Mistrza. Mąż odpowiedział, że niczego nie widzi.
Po chwili Mistrz wykonał gest, jakby coś pochwycił w dłoń. Zobaczyłam, jak wypił wodę mineralną z butelki stojącej na stole, a następnie włożył to, co trzymał w dłoni, do pustej butelki. W tym momencie deszcz ustał, a do stadionu wpadło światło słoneczne. Widząc to, wszyscy byli podekscytowani i zaczęli klaskać. Mistrz usiadł na stole i wykonał zestaw wielkich gestów rąk. Następnie powiedział obecnym, że dokonał czegoś wyjątkowego i usunął z wszystkich wiele złych rzeczy.
Jedna po drugiej zaczęły zapalać się lampy, a Mistrz wznowił nauczanie Fa.
Było to dokładnie tak, jak Mistrz powiedział w Zhuan Falun:
„Osoby, które mogą bezpośrednio słuchać, jak przekazuję praktykę i nauczam Fa, powiedziałbym, że są naprawdę... W przyszłości zrozumiesz to i będziesz radośnie wspominał ten okres”.
Ilekroć wspominamy nasz udział w wykładach Mistrza, z trudem potrafimy powstrzymać ekscytację.
To tajemnicze doświadczenie bardzo nas zainspirowało. Do dziś, pośród najokrutniejszych i najbardziej złowrogich prześladowań, nasze serca i determinacja, by kontynuować kultywację w Dafa, pozostają niewzruszone.
Wspomnienie dni, gdy Mistrz nauczał Fa w Zhengzhou
W czerwcu 1994 r. wraz z innymi praktykującymi uczestniczyliśmy w wykładach Fa prowadzonych przez Mistrza w Zhengzhou.
Pierwotnie zajęcia miały odbyć się na nowym stadionie. Jednak w dniu ich rozpoczęcia zostały niespodziewanie przeniesione do sąsiedniego, zniszczonego i opuszczonego starego stadionu. Na początku wykładu pogoda była dobra. Wszyscy siedzący na betonowej posadzce mogli zobaczyć promienie słońca wpadające przez dziury w dachu. W wielu oknach brakowało szyb. Był to gorący dzień, a temperatura była wyższa niż zwykle. Wiele osób wachlowało się papierowymi wachlarzami, by się ochłodzić. Na początku wykładu, gdy Mistrz usiadł, powiedział: „Wszyscy możecie odłożyć wachlarze”. Zbiegiem okoliczności, gdy tylko je odłożono, uczucie gorąca zniknęło. W kolejnych dniach, ilekroć Mistrz wchodził do hali, upał zdawał się ustępować. W takich warunkach – gdy kilka tysięcy osób siedziało na popękanym betonowym podłożu, bez odpowiedniej wentylacji pod azbestowym dachem – powinno być nieznośnie gorąco.
Mistrz opowiadał o sytuacji, w której uczniowie Buddy Śakjamuniego siedzieli w ciemnej jaskini wokół małej oliwnej lampki, gdy nagle podmuch gwałtownego, złowrogiego wiatru niosącego kurz zgasił płomień. W tym momencie niebo nad nami stało się posępne. Silne wiatry, którym towarzyszyły grzmoty, deszcz i grad, zaczęły uderzać w zniszczony dach. Przez chwilę wyglądało to tak, jakby miał się zawalić. W sali zrobiło się ciemno. Mistrz pozostał całkowicie spokojny i polecił wszystkim, aby przez chwilę odpoczęli. Usiadł na stole, wykonał wielkie gesty rąk i wszedł w stan wyciszenia.
Nikt z obecnych nie wydał żadnego dźwięku. Słychać było jedynie odgłosy deszczu i gradu uderzających o dach. Po około czterdziestu minutach Mistrz powiedział: „Nie wiecie, jak wiele złych rzeczy zdjąłem z was wszystkich”. Później dodał: „Mały demon wraca, by sprowadzić wielkiego demona, a ja pochwycę ich wszystkich”. Następnie zobaczyliśmy, jak Mistrz wkłada coś do butelki po wodzie mineralnej i zakręca ją.
Po gwałtownej burzy niebo się rozjaśniło. Złote promienie światła wpadały przez otwory w dachu stadionu i wszystko wróciło do normy. Wszyscy byli podekscytowani. Gorąco klaskaliśmy i dziękowaliśmy Mistrzowi za jego ochronę.
Gdy opuszczaliśmy stadion, zobaczyliśmy, co wydarzyło się na zewnątrz. Wszędzie były zniszczenia, wiele dużych drzew zostało wyrwanych z korzeniami. Niektóre z nich spadły na domy, powodując ogromne szkody. Ulice były zalane, a w wielu miejscach woda sięgała kolan. Jeden z mieszkańców powiedział, że w ciągu dwudziestu lat życia w Zhengzhou po raz pierwszy widział coś takiego.
Tekst ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie en.minghui.org dnia 10.08.2006 r.
Copyright © 1999-2025 Minghui.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.